Rząd poszukując pieniędzy na sfinansowanie Nowego Ładu może opodatkować konta w mediach społecznościowych, nieformalne związki czy… rozpalanie grilla

Na wesoło Podatki dołącz do dyskusji (366) 09.03.2021
Rząd poszukując pieniędzy na sfinansowanie Nowego Ładu może opodatkować konta w mediach społecznościowych, nieformalne związki czy… rozpalanie grilla

Rafał Chabasiński

Nowy Ład premiera Morawieckiego ma podobno przynieść ogromny wzrost kwoty wolnej od podatku i zwolnienia podatkowe dla emerytów. Świetny pomysł. Problem w tym, że ktoś musi za to wszystko zapłacić. To oznacza jedno: nowe podatki. Co jeszcze można w Polsce opodatkować? Wbrew pozorom: bardzo dużo rzeczy.

Rządy Zjednoczonej Prawicy upłynęły nam pod znakiem wprowadzania nowych opłat, składek i danin

Polacy nie lubią płacić podatków, więc rząd Zjednoczonej Prawicy stara się nie wprowadzać żadnego nowego. Te raczej obniża – jak na przykład najniższą stawkę podatku dochodowego od osób fizycznych, z 18 do 17%. Co prawda przy okazji stworzyli nową, specjalną, najwyższą stawkę zwaną „daniną solidarnościową”, ale ta wynosi zaledwie 4% od dochodów powyżej miliona złotych. Do tego wszystko idzie na Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. To znaczy: na trzynaste i czternaste emerytury.

Tak właśnie wygląda polityka podatkowa naszego państwa. Daniny nazwane „podatkami” starać się obniżać, pod żadnym pozorem nie ustanawiać nowych. Przepisy ordynacji podatkowej pozwalają nazwać „podatkiem” jedynie te daniny, które trafiają bezpośrednio do budżetu państwa albo samorządów – więc nowe obciążenia trafiają na specjalne fundusze albo do innych beneficjentów.

W ten sposób dorobiliśmy się podatku cukrowego, podatku od małpek, podatku od deszczu i opłaty mocowej. Wisi nad nami także perspektywa wprowadzenia opłaty reprograficznej czyli „podatku od smartfonów”, oraz opłaty przekształceniowej przy okazji likwidacji OFE. Nie wspominając nawet o niesławnej składce z tytułu reklamy.

Wybory parlamentarne już w 2023 r. Zjednoczona Prawica wolałaby je zapewne wygrać. Niestety, po recesji wywołanej przez koronawirusa może być z tym mały problem. Rząd potrzebuje pieniędzy już teraz. A budowa polskiego państwa dobrobytu kosztuje. Nowy Ład mający odwrócić negatywną tendencję sondażową i przynieść rządzącym kolejne zwycięstwo sam się nie sfinansuje.

Nowy Ład w spodziewanym kształcie będzie wymagać ogromnych pieniędzy, to z kolei oznacza nowe podatki

Rząd nie ma własnych pieniędzy. Redystrybucja to bardzo prosty mechanizm – żeby komuś dać, politycy muszą najpierw komuś zabrać. Instrumentem służącym sięgania do portfeli obywateli są podatki, opłaty i wszelkiej maści inne daniny. Hipotetycznie państwo wszystkiego opodatkować nie jest w stanie – co nie znaczy, że próbować nie będzie.

Jakie jeszcze egzotyczne podatki można by wprowadzić w Polsce? W lutym media obiegła informacja o tym, że ministerstwo finansów szuka osób, które będą projektowały nowe daniny. Nie ma potrzeby się wykosztowywać, Bezprawnik służy pomocą.

W Gwinei obowiązuje podatek od pokoju. Wynosi odpowiednik 17 euro. Nie chodzi bynajmniej o pomieszczenia w budynkach, lecz o brak wojen. Polska, na szczęście, cieszy się względnie długim okresem spokoju od wszelkiej maści inwazji i najazdów. Jeśli już przytrafi się jakiś konflikt zbrojny, to raczej my „napadamy” niż napadają nas. Przykładem może być udział w interwencji w Czechosłowacji w 1968 r., albo wojny w Afganistanie i Iraku.

Podatek od pokoju bardzo łatwo przeprojektować na opłatę – wystarczy przekazywać pieniądze prosto do Wojska Polskiego. Dzięki temu wojskowi nie będą musieli już photoshopować stalowych hełmów prawdopodobnie pamiętających wspomnianą interwencję w Czechosłowacji.

Praktycznie każdy szalony pomysł na podatek można przystosować do polskich realiów i przekształcić go w nową opłatę

W Ugandzie wprowadzono podatek od mediów społecznościowych. Każdy obywatel zakładający konto musi odprowadzić tamtejszemu fiskusowi odpowiednik 20 groszy dziennie. Stosując w Polsce taką samą stawkę rząd zyskiwałby 70 złotych rocznie. Dla porównania: roczny abonament RTV dla posiadaczy radia wynosi, przy najbardziej korzystnej stawce, 81 złotych.

Taką daniną można opodatkować każde konto. Czy można sobie wyobrazić lepszy sposób na walkę z trollami internetowymi niż opresja podatkowa? W przypadku słodzonych napojów ten mechanizm zadziałał. Żeby daninę można było nazwać opłatą, możemy odprowadzać ją na ten sam specjalny fundusz projektowany przy okazji składki z tytułu reklamy. Stamtąd już rządzący znajdą sposób, żeby dofinansować nie tylko Nowy Ład premiera Morawieckiego, ale i swoich medialnych przyjaciół.

Obowiązujący w Belgii podatek od grilla może być trudno przełknąć wyborcom, jednak warto myśleć o przyszłości. 20 euro za każde odpalenie grilla wydaje się zbyt wysoką stawką. Może więc 20 zł rocznie od jego posiadania? Ewentualnie zawsze można zastosować taki sam mechanizm, jak w przypadku opłaty cukrowej, tyle że od kiełbasek. Pieniądze oczywiście trafiałyby do NFZ i na nowo utworzony narodowy fundusz walki z otyłością wśród dziewcząt.

Nawiasem mówiąc: teoretycznie podatek od kiełbasy obowiązywał w Niemczech. W praktyce był tylko wyższą stawką VAT jeśli klient spożywał kiełbasę na siedząco. Podobny charakter ma powszechny w Europie „podatek menstruacyjny” dotyczący podpasek, tamponów i wkładek higienicznych. Polacy nie gęsi, w dziedzinie kreatywnego posługiwania się matrycą VAT mają swoje osiągnięcia. Przykładem może być zróżnicowanie opodatkowania lodu w zależności od jego stanu skupienia.

Absurdalne podatki to norma na świecie i w Polsce, zawsze jednak można uczynić je choć trochę pożytecznymi

Zdajemy sobie sprawę z tego, że podatek od posiadania kota może być politycznym jednym krokiem za daleko. Jest to jednak nasz autorski pomysł, więc warto uwzględnić go w tym zestawieniu. Poza tym, samorządy może przestałyby narzekać na negatywne skutki zmniejszenia ich dochodów poprzez obniżenie stawki podatku PIT.

Nowy Ład można połączyć z obroną tradycyjnych wartości i wprowadzić podatek od konkubinatów. W 1996 r. Chiny wprowadziły w tym celu podatek od nieformalnych związków w wysokości odpowiednika 120 euro rocznie. Alternatywą dla opodatkowywania konkubinatów może być oczywiście rodzime polskie rozwiązanie w postaci bykowego. Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, by obydwa rozwiązania połączyć. By przeprojektować te podatki na opłatę wystarczy przekazywać pieniądze na przykład na fundusz kościelny.

Wenecja wprowadziła podatek od cienia – obejmujący stragany, sklepy i restauracje zasłaniające w jakiś sposób słońce. Hiszpanie poszli w drugą stronę i obłożyli turystów podatkiem od słońca. My mamy swój podatek od powietrza w postaci opłaty klimatycznej. Pewną innowacją wykazali się Grecy, którzy wprowadzili podatek od basenów uznając je za przejaw luksusu.

W Polsce nową „opłatę” moglibyśmy przekazywać bezpośrednio Wodom Polskim. Warto przy tym uwzględnić potrzebę walki o małą retencję i zaproponować abolicję dla tych posiadaczy basenu, którzy zadeklarują przerobienie go na oczko wodne.

Nowy Ład premiera Morawieckiego sfinansuje nie ilość, lecz realna ściągalność nowych danin

Tak naprawdę absurdalne podatki to codzienność naszej rzeczywistości. Kreatywność rządów poszczególnych państw, nie tylko naszego polskiego, jest wręcz nieograniczona. Na tym tle wyróżnia się nieco praktyka wliczania akcyzy do podstawy opodatkowania podatkiem VAT. Skoro można wprowadzić podatek od podatku, to można opodatkować dosłownie cokolwiek.

Nawet podatek od moczu nie jest czymś nieznanym historii. Wprowadził go rzymski cesarz Wespazjan – dlatego, że wykorzystywano go jako cenny surowiec w zakładach foluszniczych. To dzięki temu podatkowi zawdzięczamy słynne powiedzenie, że „pieniądze nie śmierdzą”. Podatek od gazów? Obowiązuje w Estonii – choć trzeba przyznać, że dotyczy krów a nie ludzi.

Praktycznie każdy taki szalony pomysł można w jakiś sposób dostosować do polskiej praktyki podatkowej – sprawić, że „podatek” stanie się „opłatą” albo „składką”. Nowy Ład można oczywiście sfinansować także w nudny sposób: podnosząc akcyzę czy majstrując przy matrycy VAT. Tak naprawdę ważny jest bowiem nie tyle przedmiot opodatkowania, co łatwość i skuteczność jego ściągnięcia oraz spodziewane zyski dla budżetu.