Dzięki donosom sąsiadów pierwszym rodzinom odebrano już pieniądze z 500 plus

Gorące tematy Państwo Rodzina dołącz do dyskusji (199) 15.09.2016
Dzięki donosom sąsiadów pierwszym rodzinom odebrano już pieniądze z 500 plus

Maciej Lewczuk

Dzięki donosom odbierają rodzinom pieniądze z programu 500 plus w gminach na Dolnym Śląsku.

Od kilku miesięcy wielodzietne rodziny w Polsce mogą cieszyć się pieniędzmi uzyskanymi z programu 500 plus. Dodatkowe pieniądze trafiają także do rodzin, których nie można nazwać wzorcowymi. Okazuje się, że dzięki donosom życzliwych sąsiadów w kilku gminach na Dolnym Śląsku urzędnicy odbierają rodzinom pieniądze z programu 500 plus.

500 plus jest sztandarowym programem rządzącej partii. Dzięki niemu tysiące rodzin w Polsce otrzymuje co miesiąc dodatek na każde drugie i kolejne dziecko. Rodziny wielodzietne otrzymują zatem niemałe kwoty, które według wytycznych powinny zostać rozdysponowane na ubrania, podręczniki, akcesoria szkolne i jedzenie dla dzieci.

Niestety pieniądze trafiają nie tylko do rozsądnie gospodarujących nimi rodziców, ale też do rodzin trudnych, a często wręcz patologicznych. W czerwcu pisałem o tym, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozpoczyna kontrole osób, które otrzymały świadczenia z programu Rodzina 500 plus.

Chodziło właśnie o sprawdzenie, czy pieniądze są właściwie wydawane, ale też, czy składający wnioski, a było ich tyle, że nie dało się wszystkich na bieżąco weryfikować, nie naciągnęli Budżetu Państwa. Kontrole mieli wykonywać pracownicy społeczni, których zadaniem było sprawdzenie rachunków i faktur za zakupy produktów dla dzieci.

Jak można było się też spodziewać, urzędnicy liczyli na życzliwych sąsiadów, którzy donosili na rodziny, w których pieniądze były wydawane nie tylko na alkohol i inne zbytki, ale też na raty za samochody, wczasy dla całej rodziny, etc. Urzędnicy skrupulatnie je przejrzeli i rozpoczęli weryfikację tych zgłoszeń.

O efektach takich kontroli na Dolnym Śląsku może świadczyć informacja Gazety Wrocławskiej, że w 10 gminach tego województwa, czyli w Bielawie, Gryfowie Śląskim, Kamiennej Górze, Karpaczu, Mirsku, Piławie Górnej, Polkowicach, Prusicach, Szczytnej i Wołowie, odebrano świadczenia pieniężne 85 rodzinom.

Okazało się, że w tych przypadkach pieniądze nie były wydawane zgodnie z przeznaczeniem. Ośrodki Pomocy Społecznej odebrały tym rodzinom pieniądze z programu 500 plus i zamieniają je na inne formy pomocy. Są to w większości konkretne, potrzebne rodzinie produkty dla dzieci (jedzenie, ubrania, przybory szkolne, etc.) lub bony do wydania jedynie na konkretne rzeczy w konkretnych sklepach.

Sądzę, że forma zakupu konkretnych produktów jest lepsza niż oferowanie bonów. W małych miejscowościach często nie ma sklepów, w których można by kupić wszystko, co potrzeba dzieciom. Wiele z rodzin, które nie należą do wzorcowych, nie jeździ zbyt często do większych miejscowości na zakupy, a tylko tam można będzie zrealizować część bonów.

Czytałem też niejednokrotnie na różnych forach, że bony takie sprzedawane są osobom, które wydadzą je zgodnie z przeznaczeniem, a uzyskane pieniądze wydawane są nadal na alkohol, papierosy i inne używki. Czy nie lepiej byłoby faktycznie odgórnie narzucić konieczność dokonywania zakupów konkretnych produktów i opłacania konkretnych usług, takich jak zajęcia pozalekcyjne lub korepetycje dla dzieci? Co o tym sądzicie?

Jeśli masz problemy związane z zasiłkami wszelkiego typu, pożyczkami, kredytami, urzędami, a także wszelkich innych, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

199 odpowiedzi na “Dzięki donosom sąsiadów pierwszym rodzinom odebrano już pieniądze z 500 plus”

  1. Sztandarowy program. :D To śmiechu warte a nie program, który coś zmienia. Czemu? Pytanie pierwsze. Gdzie jest najwięcej dzieci/gdzie się najwięcej rodzi? W rodzinach, gdzie jest jakieś „ubóstwo” lub przejaw „patologi”. Bo większość rodzin planuje potomstwo a nie. Nie ma światła pora iść się zabawić i bum dziecko jest. Kiedyś był materiał na temat dostawy prądu a dzietność rodzin za czasów PRL. I było pokazane, że kiedy nie było prądu był największy wskaźnik dzietności. Wracając do rodzin co planują. Załóżmy, że oboje z małżeństwa pracuje i zarabia łącznie ok. 3500 zł/msc. Czy oni będą planować więcej dzieci? No nie. Bo ich na to nie stać. Przykłady, że 500+ jest wielką porażką? Wystarczy poszukać 16 letniej Dzesiki (kto takie imię daje dziecku), która ma JUŻ 2 dzieci i dostaje 1000 zł. Dlaczego tyle? Bo jest niepełnoletnia. I co z tego? A to, że te 1000 zł dostaje jej matka, która też dostaje 500+ na swoje dzieci. W skrócie. Dzesika nie dostaje tych pieniędzy bo matka jej tym zarządza a Dzesika podała ją za to do sądu. Jakby to powiedzieć? Nie dajemy człowiekowi ryby a wędkę. A rząd daje rybę. Większym sukcesem byłby program zniżek dla rodzin wielodzietnych niż program no powiedzmy „róbmy dzieci i zarabiajmy”.

    • „Przykłady, że 500+ jest wielką porażką?”

      Nie można po jednostkowym przypadku oceniać całego programu. Co do Dżesiki to jej nie znam i nie mogę ocenić czy jet patologią. Dla mnie jest po prostu ofiarą pedofila.
      Zaszła w ciąże przed programem wiec to na pewno nie jest to co nazwałeś „róbmy dzieci i zarabiajmy”.

      „Większym sukcesem byłby program zniżek dla rodzin wielodzietnych niż program no powiedzmy „róbmy dzieci i zarabiajmy”.
      Zniżki cen w sklepie czy podatku? Jak ceny w sklepie będą niższe to rodziny będą kupować i sprzedawać na rynku z przebitką. Jak odliczanie podatek to wiele rodzin się nie załapie.

      „W rodzinach, gdzie jest jakieś „ubóstwo” lub przejaw „patologi”.”

      Jak się rodzą w rodzinach ubogich to te rodziny dostaną 500+ i nie będą ubogie. Jak dzieci się rodzą w patologi to opieka społeczna odbiera dzieci.

      • Czy napisałem Dżesika patologia? No nie. Czytaj uważnie a nie sugerujesz coś czego nie powiedziałem. Napisałem tylko przykład porażki programu a nie.

        • Ja bym napisał. Owa Dżesika to jest patologia. To nie jest wzorzec, który warto uskuteczniać. Jest to nieprawidłowość w tkance społecznej, ergo jest to patologia. Ta sytuacja nie świadczy o wysokim poziomie inteligencji. Trudno się spodziewać, chociaż może to nastąpić, ale szanse są mierne, aby ten wzorzec dał pozytywne efekty. I nic tu po argumentacji, że Mahomet albo Jagiełło. Nazywajmy rzeczy takimi jakimi są.

          • A wtedy by pojawili się obrońcy 500+ i by powiedzieli, że to wyjątek. Ha. Tych wyjątków jest dużo. Teraz dzięki cudownemu programowi w przedszkolach będą Brajanki, Dżesiki i inne cuda. Powiem krótko. Dla mnie ten program jest porażką niż zachęceniem do wzrostu wskaźnika narodzin dzieci. I nie interesuje mnie to, że Niemcy czy inny bardziej rozwinięty kraj coś takiego ma. U nas jest inaczej i trzeba przystosować dany plan/projekt do naszych realiów niż kopiuj wklej i wszyscy się cieszą.

          • U nas jest przede wszystkim inna mentalność. Fakt, politycy sobie zasłużyli na nieufność, a społeczeństwo traktuje państwo jakby było obcym tworem. Jeśli można coś dostać to się bierze, wszystko jest obliczone na teraz. Zresztą też trudno się dziwić, jeśli ledwo wiąże się koniec z końcem. A z drugiej strony jest takie USA, gdzie jest przykład ściągania na egzaminach. Tam wiąże się to z oburzeniem, u nas gratulacje. Różnica ogromna, tam oszust, uzyskujący wyniki działa na szkodę społeczną, u nas stołki dla znajomych to zaradność. Ten program mamy nawet więcej sensu w dodatku do pensji. Pracujesz, zarabiasz na dziecko to dostajesz. Ciągniesz opieki i zasiłków? Hola hola, już dostałeś.

      • „Jak odliczanie podatek to wiele rodzin się nie załapie.”

        No i prawidłowo. Nie pracujesz, nie dokładasz do systemu to nie masz przywilejów. Proste.

    • 1) pieniędzy nie dostaje sie na dziecko, które samo ma dzieci, więc mama hipotetycznej dżesiki nie dostanie na nią pieniędzy.
      2)para, która łącznie zarabia 3500 nie powinna myśleć o dziecku w ogóle, ale jeśli już jedno mają, to drugie nie zwiększy początkowo znacząco kosztów, a budżet wzrośnie o 15%, przy czym może to być decydujące 15%. oczywiście po kilku latach nakłady na dzieci znacząco wzrosną, ale potencjalnie zarobki tej pary również. chyba, ze nie planują się rozwijać, ale wtedy…cóż.
      3)założeniem tego programu jest to, by więcej dzieci rodziło się właśnie w rodzinach bez patologii
      4)w obecnej sytuacji demograficznej każde działanie zwiększające dzietność, obojętnie jak populistyczne jest dobre.
      5) nikt nigdy nie zająkuje się, że takie programy na znacznie wyższe kwoty są w całej europie
      6) fajnie by było, gdyby był to odpis od podatku, ale lepiej tak, niż w ogóle.
      7) nie cierpię pis (właściwie to nie cierpię wszystkich partii/ruchów itp, choć ich ostatnio szczególnie), ale to przynajmniej jest jakieś działanie. wcześniej tylko raczkująca karta dużej rodziny.

      • 1. Radzę się zainteresować tematem niż palić głupoty. I nie napisałem, że jej matka zarabia na jej tylko ogólnie. Czytaj: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1515,title,Nazywa-sie-Dzesika-ma-16-lat-i-jest-najmlodsza-beneficjentka-programu-Rodzina-500,wid,18307694,wiadomosc.html?ticaid=117bc7 (pierwszy lepszy link)
        Co do reszty. Weź poczytaj lub pooglądaj nie prorządowe wiadomości i dowiesz się, że więcej dostają rodzice, którzy piją a nie Ci co „zaplanowali” rodzinę. A to jest różnica.

      • „para, która łącznie zarabia 3500 nie powinna myśleć o dziecku w ogóle”

        Ty tak na poważnie? Czyli według ciebie ile trzeba zarabiać żeby móc decydować się na dziecko? I skąd te przeświadczenie? Uważasz że 3500 na rękę/miesięcznie nie pozwala wychować dziecka?

        Chyba jesteś synkiem/córeczką bogatych rodziców i nie ogarniasz że jak dziecko nie będzie miało najnowszego iPhona, konsoli, TV i super ciuchów markowych firemek to tak na prawdę nic się nie stanie. Znam kilka osób u których w rodzinie się nie przelewało, a mimo to wyrosły na pełnoprawnych obywateli.

        I jeszcze to: „oczywiście po kilku latach nakłady na dzieci znacząco wzrosną, ale potencjalnie zarobki tej pary również. chyba, ze nie planują się rozwijać, ale wtedy…cóż.”

        Wiesz co…kastrujmy wszystkich co się nie rozwijają i zarabiają 3500 na rękę. Trzeba przeciwdziałać społecznej patologi.

        • Chyba nie o to chodzi. Po prostu koledze się nie podoba że ktoś ciągnie od Państwa zamiast wziąć swoje życie w swoje ręce.

          • Nawet jeżeli jest tak jak piszesz, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby kolega też zaczął ciągnąć od państwa, o ile tego jeszcze nie robi. To nie jest program skierowany wbrew pozorom tylko dla najbiedniejszych.

            Żeby nie było sam nie do końca jestem zachwycony tym programem, ale skoro jest to trzeba z niego korzystać i bynajmniej nie mam bólu czterech liter o to, że ktoś pobiera sobie z tego tytułu pieniądze.

          • Na pierwszy rzut oka masz rację. Tylko teraz zdejmijmy klapki z oczu i spójrzmy dalej hen w horyzont.

            Możemy mentalnie siedzieć w przekonaniu, że skoro inni ciągną od Państwa to ja też będę. Jeśli wszyscy będziemy tak do tego podchodzić to w tym kraju nigdy nie będzie dobrze. Trzeba w końcu sobie powiedzieć, że bierzemy odpowiedzialność za własne życia i sami o to dbamy a nie doimy państwo, które według mnie powinno się skupić na ważniejszych wydatkach.

            Druga sprawa jest taka. Jeśli będziemy podkreślać takie podejście jakie przedstawiłeś to cóż… przyjdą kolejne wyboru, będziemy przyklaskiwać, że 500+ to był świetny pomysł i kolejna ekipa wpadnie na pomysł, żeby z 500+ zrobić 750+. Sam mówisz, że ten program Cię nie zachwyca. Jak chcesz to jednak zmienić skoro przekonujesz innych, że nie ma co krytykować?

            Ja sam jestem na etapie życia na którym pewnie niebawem pojawi się dziecko albo ich większa ilość. Jak program będzie dalej istniał to pewnie z niego skorzystam. Dokładam się co miesiąc do systemu, sporo lat życia mam przepracowane uczciwie więc czemu bym miał się źle czuć, że jestem beneficjentem skoro również byłem płatnikiem składek. Mam jednak przede wszystkim problem z ludźmi, którzy są beneficjentami a do systemu się nie dokładają bądź nawet nigdy się nie dołożyli bo nie pracują/nie pracowali. Gdy ktoś mnie jednak zapyta czy program zlikwidować to pierwszy się pod tym podpisze. Nie chcę by Państwo mi dawało pieniądze. Jak tak bardzo chce mi pomóc to po prostu niech mi ich zabiera mniej. Ja będę mega szczęśliwy. Albo niech mi stworzy warunki, dzięki którym będzie mi łatwiej zapewnić własnych dach nad głową mojej rodzinie. To jest o wiele większy problem. Wychowanie dziecka to proces rozłożony na lata. Kupno choćby małego mieszkania to ogromny wydatek. I nie, nie chcę by Państwo mi dotowało. Niech po prostu stworzy rzeczywistość w której nie oddaje tak dużej części wynagrodzenia do budżetu w postaci VAT, podatku dochodowego, opłat akcyzowych, podatku Belki itp. Niech mi nie dowala opłaty 500 zł za to, że jeżdżę 11 letnim samochodem albo sztucznie zawyża ceny LPG bym przypadkiem nie zaoszczędził. Chcą pomóc dzieciom to niech obniżą VAT na produkty szkolne, książki czy materiały budowlane by te dzieci miały gdzie mieszkać.

          • tego typu programy jak napisałem wyżej, występują w wielu państwach, na znacznie wyższe kwoty (również uwzględniając ich siłę nabywczą)
            i nie mają one na celu poprawy Twojego bytu z powodu posiadania dziecka, państwa to nie interesuje. państwo potrzebuje podatków. by mieć podatki, potrzebuje obywateli, a jesteśmy społeczeństwem starzejącym się- za dwa- trzy pokolenia będzie zbyt mało podatników, by utrzymać państwo. więc państwo uruchamia program, który pośrednio, w niewielkim stopniu ułatwia decyzję o urodzeniu kolejnego dziecka, by społeczeństwo chciało tworzyć większą ilość przyszłych podatników. przy okazji zwiększając nieco dochód z opodatkowanej konsumpcji. przy niskich zarobkach znacznej części społeczeństwa te 500 zł w pewnych warunkach może być znaczącym bodźcem dla posiadania kolejnego dziecka- i tu spełnia się podstawowe założenie programu, a nie w tym, czy kowalski z czwórką dzieci dostanie te pieniądze i na co je wyda. co ważne jesteśmy obecnie jeszcze jako społeczeństwo na etapie, gdy niewielki nawet wzrost urodzeń ma potencjał wydłużyć funkcjonowanie państwa o kolejne pokolenia. np. niemcy muszą się już posiłkować imigracją.

          • kolega już ciągnie, bólu nie ma, dwa tygodnie temu przyszła pierwsza wpłata:P
            Na razie chyba będę odkładał te pieniądze dla dzieci na jakąś lokatę, bo na bieżące wydatki mam, dziękuję. ale doceniam jako wsparcie dla moich dzieci (choć raczej nie docenię przy urnie wyborczej- nie, dopóki nie wymrze obecne i pewnie 1-2 następne pokolenia polityków- dotyczy wszystkich partii).
            jak napisałem wyżej chodziło mi tylko o skalkulowanie wydatków.
            wydawało mi się, że z tego, co napisałem powinna wynikać raczej moja sympatia dla tego programu (choć można dyskutować nad jego formą). i pasuje mi właśnie to, że jest dla wszystkich, którzy mają więcej dzieci, bo taki jest jego cel przecież- bez ograniczeń zarobkowych, ale dzieci trzeba mieć więcej niż jedno. bo to ma wpłynąć na dzietność z punktu widzenia kraju, a nie być dopłatą dla pojedynczego kowalskiego.

          • Nie twierdzę, że nie. W którymś jednak momencie trzeba powiedzieć stop. Ukrócić tak szeroki socjał i równocześnie odciążyć ludzi z obciążeń.

          • Już się nie da.
            Jak coś ludziom dasz to już tego nie zabierzesz.
            No chyba, że będzie katharsis – rewolucja, wojna, totalny katalizm.

          • Zgadzam się. Jakakolwiek partia, która przed wyborami rzuci hasłem, że zlikwiduje 500+ to równie dobrze by sobie mogła strzelić w głowę bo to będzie samobójstwo wyborcze.

            Jak ktoś to będzie chciał zrobić to musi forsować to pod hasłem reformy wydatków publicznych. A po wyborach po prostu zrobić swoje i zakasać rękawy by w przeciągu 4 lat udowodnić, że zmiana się opłacała.

          • trochę tak- nie wyobrażam sobie, że ktoś może planować świadomie dzieci (bo ja tu tylko o świadomej decyzji pisałem) równocześnie nie mając w planach rozwijać się, by zapewnić dziecku odpowiednie warunki rozwoju (niekoniecznie chodzi mi o playstation i markowe ubrania)
            przede wszystkim- jak napisałem wyżej chodzi mi o kolosalne koszty, jakie ponosi rodzina bez dziecka, a co dopiero z dzieckiem.

        • tak, na poważnie. piszę o poważnej, przemyślanej i odpowiedzialnej decyzji o dziecku. o zimnej kalkulacji. bo przeciętna para na życie wydaje masę kasy i trudno znaleźć te dodatkowe pieniądze, by dziecku nie brakowało podstawowych rzeczy. chyba, że jest się właśnie dzieckiem bogatych rodziców i ma się zapewniony start.
          Policz: mieszkanie wynajęcie/kredyt (zakładam, że wcześniej znaleźliśmy już pieniądze na jego urządzenie) to min. 1500- 2000 miesięcznie (a często więcej- jak będziesz mieć dziecko, szybko przekonasz się, że trzy pokoje to minimum, a 60m2 to baardzo mało), do tego opłaty bieżące za prąd, internet, ogrzewanie czy administrację- min 600 zł, często więcej (zwłaszcza stare budownictwo- fundusz remontowy).
          opłaty za bilety na dojazdy/paliwo na samochód (bez kosztów jego ewentualnego spłacenia) to 200-400 złotych.
          do tego min. 500 zł miesięcznie na jedzenie (kwota ta wzrośnie przy dziecku, nie tylko ze względu na trzecią gębę do wyżywienia, ale również dlatego, że na jedzeniu dla dziecka głupio oszczędzać i kupować gorszej jakości produkty). Szybko doszliśmy do 3k miesięcznie, co? zostaje 500zł, na drobne/nieprzewidziane wydatki, ubrania itd.
          Tu wchodzi dziecko z kolejnymi kosztami(część jednorazowa, część stała)- pieluchy, ubranka (niekoniecznie od lacoste), łóżeczko, kolejne foteliki samochodowe, czasem mleko modyfikowane, lekarstwa, wizyty u lekarza, zabawki/ ksiazeczki jakieś też czasem by się przydało kupić. a wszystko, co jest związane z dziećmi jest obecnie proporcjonalnie do innych wydatków znacznie droższe niż 15-20-40 lat temu…(zupek ze słoików celowo nie wliczam, można samemu tanio świetne zdrowe pokarmy przygotować)
          a teraz najlepsze: jeśli oboje pracują, to kto zajmie się dzieckiem, jeśli nie mają rodziny, która chętnie pomoże? opiekunka 1k-2k miesięcznie lub rezygnacja z pracy jednego z pracujących (zwykle matki)- ale wtedy dochód spada, średnio o 1700, wiec w sumie prawie na jedno wychodzi.
          i jak napisałem, drugie dziecko jest już mniejszym kosztem, bo sporo rzeczy ma po starszym. i nikogo nie kastrujemy, ja tylko wskazuję, w jakiej sytuacji dla rozsądnych ludzi 500zł na drugie dziecko może być sensowne- jest pomocą w tym wczesnym okresie, gdy mają mniejsze zarobki.

          Rozbawię Cię- moi rodzice do najbiedniejszych nie należą i właśnie dzięki temu dostałem od nich 6 lat temu mieszkanie (przy założeniu spłaty pewnej kwoty bratu w dość luźnym okresie czasu, co niedawno zrobiłem).
          oboje z żoną na start zarabialiśmy łącznie trochę ponad 4k (wszystkie wcześniejsze oszczędności poszły na remont mieszkania). gdyby nie mieszkanie od rodziców, nie mielibyśmy pewnie dzieci do tej pory, a tak mamy dwie córki. i jest super. i zapewniam Cię, że kasą nie szastaliśmy na lewo i prawo. na pewno nie na rzeczy, o których piszesz.

  2. „tylko na alkohol i inne zbytki, ale też na raty za samochody, wczasy dla całej rodziny, etc. ”

    Potwierdzam, wielu kupuje na wioskach samochody z programu 500+ i odwożą i przywożą nimi dzieci do szkoły. I te ich teksty, że ich dziecko nie będzie czekać na gimbusa (autobus szkolny) 3 godziny bo ich stać. Zawsze czekało i było mu dobrze, a teraz nie pasuje.
    Albo robią jeszcze gorsze rzeczy z tymi samochodami, znajdują sobie lżejsza i lepiej płatną pracę i do niej dojeżdzają!
    Też biorą dzieciaki na wakacje rodzinne „bo dzieciakom też się coś należy”. Nigdy nie byli na wakacjach, a teraz nagle muszą jechać jak się forsa znalazła!

    Ale kontrolę 500+ to bym olał, są poważniejsze sprawy. Sędziowie dostają wielkie emerytury z naszych pieniedzy. Czyli po prostu dopłacamy do ich emerytur. Maja przywileje emerytalne większe niż górnicy. Nie płacą ZUSu. I na co taki sędzia wydaje pieniądze? Na dziwki i drogie kubańskie cygara! Do tego kupuje drogie alkohole jak koniak. Trzeba by było ich skontrolować i zabronić nieracjonalnego wydawania pieniedzy. Naszych pieniedzy. Chyba każdy tak uważa.
    Czy nie lepiej byłoby faktycznie odgórnie narzucić sędziom konieczność dokonywania zakupów konkretnych produktów i opłacania konkretnych usług?

    • Traktuję Twoją wypowiedź jako sarkazm, bo inaczej się nie da.
      Ja jednak tak na serio chciałbym się dowiedzieć, czy wydanie 500+ na v wakacje dla CAŁEJ rodziny jest przeznaczeniem tych pieniędzy na cele niezgodne z celem?

      • 500 złoty nijak nie starcza na wakacje dla „CAŁEJ” rodziny więc o co chodzi? Zresztą istotą tego programu miało być przeciwdziałanie wykluczeniu dzieci z biedniejszych/wielodzietnych rodzin, więc wakacje wpisują się tu idealnie. No chyba że nie wszystkie dzieci według ciebie zasługują na wakacje.

        Ja nie rozumiem jednego, co to niektórych obchodzi jak wydawane są te pieniądze? 500 plus to program kierowany do szerokiego spectrum rodzin o różnej pozycji majątkowej. Nie w każdej rodzinie pieniądze te muszą iść na wyprawkę dla dziecka czy jedzenie. Jakby one nie zostały spożytkowane, (kupno samochodu, komputera, rodzinne wakacje, kupno TV) to i tak dziecko po części z nich skorzysta. Dajmy ludziom samym decydować na co wydają pieniądze i interweniujmy tylko w przypadkach ich ewidentnego marnotrawienia.

        • Obchodzi bo place za to Ja i płacisz za to Ty. Może gdyby nie 500+ to by teraz nie szukano panicznie pieniędzy w systemie emerytalnym, w opłatach za samochód ponad 10 letni czy za gaz. Żeby kasa się zgadzają to szuka się teraz forsy w dodatkowych obciążeniach obywatela. Skoro już musi być ten patologiczny program to niech chociaż z tych pieniędzy będzie coś dobrego.

          Ps. 500 zł nijak nie wystarczy na wakacje. 500 zl x 12 Mc to już 6 tys złotych. Na wakacje nie jeździ się co miesiąc.

          • Ja nie jestem zwolennikiem tego programu, przynajmniej nie w takiej formie jak teraz, to tak na marginesie. Ale program jest, bo pewna partia tak zadecydowała, notabene nie ja na nią głosowałem i na pewno rozliczę ją za niego przy następnych wyborach. A że teraz jest szukanie pieniędzy…no cóż, wiedziałem że tak będzie od początku.

            P.S System emerytalny chwiał się akurat od początku i 500+ nie wiele by tu zmieniło

          • Odniosę się do PS2 bo do wcześniejszej części jak to się mówi: „nic dodać, nic ująć”.

            Cóż… w tym zakresie jest już rola organów kontrolnych by to weryfikować w jaki sposób były pożytkowane pieniądze.Jeśli z tych pieniędzy była – nie wiem, daje przykład – opłaca opiekunka, żłobek, książki, zajęcia poza lekcyjny, sprzęt dla dziecka to da się to przecież sprawdzić. Chodzi mi o rzeczy, które ewidentnie i bezsprzecznie służą rozwojowi dziecka. Komputer do nauki da się wytłumaczyć. Nowy zestaw HI-FI czy zmywarka to już naciągana argumentacja. Mam nadzieje, że czujesz o co mi chodzi :)

      • „Ja jednak tak na serio chciałbym się dowiedzieć, czy wydanie 500+ na v wakacje dla CAŁEJ rodziny jest przeznaczeniem tych pieniędzy na cele niezgodne z celem?”

        Pierwotnym celem było 500+ wspomaganie rodzin wielodzietnych. I jeśli rodzina uważa, że najlepsze wspomaganie dla niej to wakacje, to spoko. Wiesz, jak rodzina uważa, że dla niej to jest najlepsze, a ktoś inny za nich postanowi, że coś innego, to rodzina będzie uważała, że zmarnowano środki na coś innego, na coś czego nie potrzebują. A takie marnowanie środków prowadzi do niewiary w Państwo.
        Alkohol i hazard na pewno nie wspomagają rodziny tylko ja rozbijają.

        Kolejnym celem było zwiększenie dzietności by naród nie wymarł. Według mnie to się nie udało.

        • Jest jeszcze jedna rzecz. PiS uspokaja, że pieniądze rozdane rodzinom zostaną zaraz wydane na potrzeby rodziny i w ten sposób rozpędzą gospodarkę. Większość rodzin na pewno je jakoś wyda i to szybko, ale podejrzewam, że jest mnóstwo takich, które radzą sobie od pierwszego do pierwszego i będą latami odkładać te pieniądze chcąc je przeznaczyć np. na studia dla dziecka. W końcu jak tylko skończy ono 18 lat, to darowizny ustaną, a wysłanie dziecka na studia to duży koszt. Część z przekazanych pieniędzy bardzo późno wróci do obiegu.

  3. „Czy nie lepiej byłoby faktycznie odgórnie narzucić konieczność dokonywania zakupów konkretnych produktów i opłacania konkretnych usług, takich jak zajęcia pozalekcyjne lub korepetycje dla dzieci? Co o tym sądzicie?”

    Sądzę, że ludzie najlepiej wiedzą na co wydać forsę i nie należy ich w tym ograniczać. No, może poza alkoholikami, ale to patologia i nie warto robić się takiego totalitarnego systemu kontroli wszystkich obywateli bo są pojedyncze osoby to patologia. Patol pójdzie do sklepu z listą którą da mu sąsiad i nic na to nie poradzimy.

    Oczywiście trzeba kontrolować wydatki sędziów i sprawdzić na co znany bankowiec Petru wydaje forsę z 500+. Powinna wpaść do niego opieka społeczna i zażądać paragonów, ale by były jaja.

          • Nie jest to do końca dobre rozwiązanie. W rodzinach wielodzietnych opieka nad dziećmi naprawdę pochłania cały etat, tacy rodzice nie mają czasu na pracę u kogoś – i są skazani na własny biznes, a nie każdy rodzic jest w stanie sprostać takiemu zadaniu więc prowadzi to do biedy… I tu się zaczyna prawdziwy problem, bo po latach taki rodzic nie jest w stanie wrócić na normalny rynek pracy i popada w patologię.

        • Ok, załóżmy że mamy rodzinę wielodzietną. Taką normalną bez śladów patologii. W obecnych czasach najczęściej są to osoby na tyle zamożne, że świadomie planowali kolejne dzieci względem swoich możliwości finansowych. Takim osobom pomoc pewnie się też przyda ale nie jest niezbędna.

          Załóżmy jednak, że z jakiegoś powodu budżet im się nie spina. Są to jednak dwie osoby pracujące. Załóżmy, że opieka nad dziećmi jest tak wymagająca, że jedno z rodziców postanawia porzucić pracę, zająć się gospodarstwem domowym. W tym momencie mamy do rozwiązania problem o którym pisze kolega Jego Mać .

          Więc jak rozwiązać taki problem?
          Pierwsze rozwiązanie jest takie, że ulga powinna być proporcjonalna do ilości posiadanych dzieci. Mamy powiedzmy 4 dzieci. To jest ulga w wysokości 1500 zł miesięcznie netto. Jeśli kogoś dochód będzie na tyle niski, że ulga będzie większa niż zaliczki na podatek to w takiej sytuacji niech Państwo dotuje brakującą różnicę.

          Zamożne rodziny pomijam bo one sobie poradzą zarówno z ulgą jak i bez. Tak czy tak będą uprawnione do ulg na tych samych zasadach.

          W sytuacji gdy mamy rodzinę biedną to możemy założyć, że najprawdopodobniej to z rodziców, które zarabia mniej ma wynagrodzenie na podobnym poziomie jak powyższa ulga. To oznacza, że może rzucić pracę i zostać w domu a wpływy gospodarstwa się nie zmienią. Jest pomoc? Jest.

          Nie możemy jednak prowadzić do sytuacji gdy ta ulga będzie rekompensować zawsze 100% utraconego dochodu bo stanie się to sposobem na życie wszelkiego rodzaju cwaniaków. Mam na myśli fikcyjne umowy z wydumanym wynagrodzeniem.

          Na to co kolega JegoMać powiedział nie ma dobrego rozwiązania. Z dotacją czy bez rodzic, który się zdecyduje na pozostanie w domu w pewnym stopniu skazuje się na trud powrotu na rynek pracy po 5-10-15 latach. No ale to też o to nie chodzi by Państwo w tym momencie utrzymywało dzieci i bezrobotnego rodzica do końca życia. To już indywidualna decyzja każdej rodziny. No bo albo albo. Jeśli by była na to zgoda to zapewne prowadziłoby to do tego, że 50% osób w wieku produkcyjnym by siedziało w domu. A na to nie stać ani ich ani nas jako społeczeństwo.

          • Miałem na myśli rodziny po np. 12 osób, matka na samym macierzyńskim, będzie wiele lat, więc nie może w tym czasie zdobywać doświadczenia zawodowego. Też bym nie chciał płacić podatków na zawodowych bezrobotnych, ale tacy zawodowi rodzice nie są bardzo szkodliwi dla społeczeństwa jeśli uczą dzieci pracy (jedno z nich może pracować).

          • No cóż 10 dzieci to już trochę ekstremum :) umówmy się,.. Demografia demografią ale jak ktoś się decyduje świadomie na taką ilość dzieci to musi się liczyć z ciężarem i konsekwencjami takiego wyboru. Mam na myśli to że musisz być albo majetny by zapewnić im opiekę i pracować albo liczyć się z tym że jedno z rodziców zostaje w domu rezygnując z pracy. Jeśli rezygnuje to cóż… aktywnym zawodowo przez długi czas nie będzie. No ale tak jak mówiłem, nie czynmy z bycia rodzicem zawodu za który mają płacić podatnicy.

            Inna sprawa że mówisz o macierzyńskim. Skoro jest prawo do urlopu to znaczy że mama pracowała na umowę o pracę. Była skladkowiczem więc ma prawo być beneficjentem. Dostaje normalne wynagrodzenie + 5 tysięcy miesięcznie wg mojego pomysłu w ulegać i dotacji. Do tego tata zarabia więc kasa jest niemała. Jeśli po tym mama zdecyduje się rzucić pracę no to dalej prawo do świadczenia będzie miał pracujący tata. Czyli tak naprawdę straca dochód mamy. No ale wypłata taty + 5 tysięcy na dzieci miesięcznie to przyznasz zapewne więcej niż mama by zarabiala siedząc w pracy, nie? Haczyk w tym że jeśli tata zrezygnuje z pracy bo stwierdzi że te 5 tysięcy im starczy na życie to z automatu powinni tracić prawo do ulgi podatkowej.

            No I ostatecznie musimy sobie odpowiedzieć na pytanie. Chcemy zrobić wyż demograficzny wspierając polskie rodziny czy zakładać państwowe inkubatory obywateli w których matki będą pełnić rolę niosek?

          • Twoje pomysły nie są złe, ale na razie niech będzie jak jest za jakiś czas będzie można myśleć o zmianach. Mamy podobną wizje ;)

  4. Już to pisałem. Miałem szczęście przez długi okres czasu współpracować z jedną z większych organizacji pozarządowych pomagającym osobom z tzw wykluczenia społecznego w Polsce. Oprócz wszystkiego nauczyło mnie to jednego: pokory, której wszystkim tu wypisującym dyrdymały o patologii i „dzieciach” życzę

  5. Czemu w ogóle się nie pisze o korzyściach z programu 500+ prawie nigdzie?
    Tylko co czytam, to „patola tu, wspiera się patolę, sama patola”.

    Serio, takie 500+ ma też plusy.

    • Ja znam bardzo sympatyczną rodzinę wielodzietną. Teraz urodziło im się siódme dziecko. On jest informatykiem, ona anglistką. Żadna patologia, teraz rozbudowują dom, żyją skromnie, bardzo dużo pracują, nie mają telewizora, żyją bardzo życiem rodzinnym. Zawsze chcieli mieć dużą rodzinę, przynajmniej czwórkę dzieci, raz zdarzyły się bliźniaki i jakoś tak zrobiło się ich jednak więcej. 500 plus to jest dla nich po prostu manna z nieba. Wykorzystują te pieniądze jak należy. Nie wiem jak tam wygląda rachunek zysków i strat, ale gdzieś w głębi serca cieszę się, że te pieniądze pomagają żyć takim rodzinom.

  6. Ten cały program to debilne rozdawnictwo kasy, której nawet nie ma… Pomoc rodzinom jak najbardziej, ale nie nie przez dawanie a motywowanie. Obniżka podatków, obniżka ZUS dla pracodawcy zatrudniającego matki, dodatkowe wolne etc. Najpierw coś zrób a potem dostań…

    • coś ci się pomyliło, celem nie jest pomoc biednym rodzinom poza tym matka z obniżki zus u pracodawcy nic nie dostanie.
      Demografia leży, chodzo o to żeby kobiety nawet te nie pracujące chciały rodzić dzieci a tego niezbędne jest poczucie bezpieczeństwa przynajmniej finansowego, nie te że 500 zł ale zawsze to coś

      • Kolega booz dobrze pisze. Przede wszystkim powinno się działać motywacyjnie czyli obniżać np. ZUS i podatki. Już takie coś mogłoby zachęcać pracodawcę do zatrudniania osób na lepszych warunkach przez co takie osoby zarabiając miały by pieniądze na powiększenie rodziny. Oczywiście nie neguje pomocy dla najbiedniejszych. Po drugie przy budżecie naszego kraju program typu 500+ to trochę duży wydatek, za który zapłacimy wszyscy bo pieniądze na drzewie nie wyrosną. Gdybyśmy byli Norwegią to co innego.

  7. Założę się, że donosów o wczasy za 500+ było kilkukrotnie więcej niż tych o alkoholowe libacje:) U mnie na blokach wszędzie jest patola i nikt nawet palcem nie kiwnie, ale wystarczy zajechać nowym autem pod blok i już zawistni donoszą…

  8. Jest takie powiedzenie, że daje się wędkę a nie rybę. Niestety rządzący w Polsce populiści wolą dawać to drugie. Rachunek jak zwykle zapłacimy my wszyscy w podatkach. Od początku nie podoba mi się też, że system ten nie ma żadnych ograniczeń dochodowych, a przecież nie jest uczciwe dawanie tych pieniędzy ludziom, dla których to zwykły napiwek płacony w hotelu lub restauracji.

  9. Pracuję na stacji benzynowej. Od Kwietnia (czyli od momentu wydawania 500) zamawiamy na tydzień po 2-3 wagony fajek Marlboro więcej :P i dodatkowy karton Żołądkowej.

  10. Ciekawe czy ci sami sąsiedzi interesowali (i informowali opiekę społeczną) się patologicznymi rodzinami i losem wychowujących się tam dzieci, kiedy nie było 500+. Czy raczej dopiero teraz, gdy zjada zawiść.
    Niezależnie od tego, uważam przekazywanie konkretnych produktów zamiast pieniędzy w takich przypadkach za dobry pomysł. O ile w ogóle powinno się zostawiać dzieci w takich rodzinach i takim rodzicom.

  11. w tym artykule jest prosty błąd- matka nie mogła ‚zdecydować się’ pobierać kasę na nią, bo ich po prostu nie mogła dostać (i myślałem na początku, że o tym piszesz w swojej wypowiedzi). w temacie jestem jako tako oblatany :D ale przyznaję, że źle zinterpretowałem Twoje słowa:)
    telewizji nie oglądam w ogóle, artykułów necie na ten temat przeczytałem wiele. co do ‚pijących’ to podaj jakieś dane statystyczne (których oczywiście jeszcze nie ma), bo Ty podajesz rewelacje telewizji ‚antyrządowych’ które są równie mało warte, co te rządowe…nie rozumiem, czemu lansuje się teorię, ze każda rodzina z 3 i więcej dzieciaków to patologia…sam mam dwójkę i wcale nie wykluczam kolejnych, a patologią się nie czuję…no może trochę, ale nie w tym sensie, o którym mówimy:P

    • Weź mi pokaż gdzie napisałem, że rodziny 3+ (chodzi o dzieci) to patologia? No pokaż mi gdzie to napisałem. I nie są to dane z atny czy pro czy gówno rządzących wiadomości. Powiem tak. W mojej okolicy zabrano już 15 rodziną dotacje z 500+. Rodziny pijące. Nadużywające alkohol. Rozumiem, że cieszysz się z tego, że możesz dostać kasę tak naprawdę za nic. bez urazy ale każdy głupi może począć dzieciaka. Jak już mówiłem. Pomysł może jest dobry ale nie jest to sensacja. Co byś wolał? Dostać kasę czy dostać duży upust na produkty, które są powiązane z utrzymaniem rodziny?

      • wprost nigdzie, jednak fragment o ‚patologiach’ i ‚ubóstwie’ nadaje pewien tok myślenia. wiadomości w polsce są tylko anty i pro, pogódź się z tym- dlatego żadnych nie oglądam. W mojej okolicy nikomu nie zabrano. mam wśród znajomych przynajmniej 3 rodziny 3+ i stanowczo nie są to patologie.
        czy się cieszę (mam dwoje dzieci, więc kasę dostaję)? dla mnie to nie są obecnie na tyle duże pieniądze, by wywoływały takie emocje, ale biorę je, bo to pieniądze moich córek, nie moje- na razie odłożę je na lokatę.
        tak naprawdę wolałbym ulgę podatkową 500/miesiąc:) miałbym poczucie, że dostaję pieniądze dzięki temu, ze zarabiam, a nie mimo to. ale upusty na produkty są bez sensu. sadze, że lepiej wydam te pieniądze niż wymyśli to urzędnik tworzący kolejną listę. czy to będą ubranka, opłata za przedszkole, zajęcia dodatkowe sportowe czy językowe, czy właśnie lokata na przyszłość. czy wreszcie wspólne wakacje na bali zamiast we włoszech, bo tak. udowodnij mi, że nie sprawi to moim dzieciom radości:P

        • Ehm. Napiszesz wprost patologia ludziom odpierdala. Piszesz ogólnie bez żadnych szczegółów zaczynają się doszukiwać czegoś czego tam nie ma. No widzisz Ty te pieniądze przeznaczasz na lokatę. Ja to już od dłuższego czasu robię z środków które sam zarobiłem a nie dostałem za „przyczynienie się do wzrostu liczebności Polski”. Teraz druga sprawa. Możesz nie oglądać wiadomości. Ale mądry człowiek obejrzy/przeczyta te pro i anty i sam wyciągnie prawdę.

  12. 85 rodzin – no to jest zajebiste rozdawnictwo Nawet gdyby takich rodzin było 850 to i tak wydamy ZNACZNIE mniej niż na sam senat nie mówiąć o sejmie i 650 tys urzędasów.
    Zgadzam się że można było lepiej – tylko jakieś te „wasze” partie to tylko gadąły a wydawać wolały na lewe „odszkodowania” dla cwaniaczków od odszkodowań

  13. Może inaczej patrzyłabym na ten program, gdyby nie był on nazywany programem prodzietnościowym. Pieniądze dostają wszystkie rodziny, które mają dzieci, bez względu na to czy chcą mieć kolejne dzieci czy nie. Być może rzeczywiście są rodziny, które zastanawiały się nad kolejnym dzieckiem i dzięki zastrzykowi gotówki zdecydowały się na nie, ale tak naprawdę, większość rodzin wielodzietnych, których wyborem i pragnieniem było mieć dużo dzieci nie przelicza dziecka na pieniądze. Niemcy są przykładem kraju, który ma ten sam problem co my, bo niż demograficzny ma w ogóle charakter globalny, a nie lokalny. Na dodatek Niemcy są najlepiej zarabiającą gospodarką Unii Europejskiej, nie wspomnę już o tym, że Berlin został uznany za najlepszą stolicę Europejską, do której warto się przeprowadzić (dużo zieleni, najmniej kłopotów z korkami, niedrogie, na tle innych stolic, utrzymanie, niskie bezrobocie, ciekawa oferta kulturalna), ani o tym, że Niemcy mają w swoim kalendarzu najwięcej dni wolnych od pracy, na tle Europy (w połączeniu z wysokim PKB oznacza to, że obywatele Niemiec potrafią efektywnie pracować i wypoczywać). Mimo tych wszystkich zalet i wysokiego poziomu życia, społeczeństwo niemieckie starzeje się, a współczynnik urodzin jest niski. Oznacza to, że szkopuł nie tkwi w pieniądzach.
    PiS trąbi, że 500 plus to nie program socjalny, a jednak kiedy padło pytanie czy samotne matki też dostaną pieniądze i jedna z posłanek odpowiedziała, że nie, bo żeby pobierać pieniądze trzeba mieć partnera, z którym możliwe będzie poczęcie kolejnego dziecka, to podniosło się larum i rząd pieniądze jednak przyznał. Wiem, że to brzmi okrutnie, ale skoro to miał być program prodzietnościowy, to ta odpowiedź była na miejscu. Przecież od pomocy samotnym rodzicom są programy socjalne, ten ma skłonić pary do posiadania potomstwa. Wyobrażam sobie, że partia rządząca nie bierze pod uwagę samotnych kobiet rozważających skorzystanie z banku nasienia, chodzi o to, żeby dzieci rodziły się w pełnych rodzinach z matkami i ojcami.
    Te patologiczne rodziny, to chyba już nawet pominę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *