Historia o tym jak sprzedawcy z C. H. Ptak spod Łodzi oszukują na podatkach od rana szokuje polski internet

Gorące tematy Podatki Zakupy dołącz do dyskusji (329) 16.02.2018
Historia o tym jak sprzedawcy z C. H. Ptak spod Łodzi oszukują na podatkach od rana szokuje polski internet

Mateusz Madejski

– Tutaj jesteś albo frajerem (czyt. płacącym podatki), albo zaradnym i cwanym biznesmenem (czyt. walisz w c*** na maksa) – tak opowiada o pracy w największym centrum handlowym w Polsce jego pracownik. Jego blog już rozgrzał internet do czerwoności, a wśród komentarzy dominują takie, jak: „Weź to natychmiast skasuj”. Handlowiec (?) jednak się nie poddaje i chce, aby nad blogiem pochylił się… premier Morawiecki. 

– Czemu w tym kraju nie można otworzyć prostej budki z hot dogami? – zastanawiał się autor bloga Oszuści podatkowi. To było jednak przed podjęciem pracy w Rzgowie. Teraz 29-letni Adam chce się podzielić doświadczeniami. – Wielkimi jak Passat w TDI – opowiada. Jego historii nie jesteśmy w stanie zweryfikować, więc cytujemy po prostu bloga. Zachowujemy oryginalną pisownię w cytatach.

Kto oszukuje w Rzgowie? Każdy…

Czy łatwo więc znaleźć w Rzgowie „frajerów”? Zdaniem Adama – nie poradziliby sobie w tej dżungli;

– Domyślacie się drodzy Państwo, że tych pierwszych [„frajerów” – przypomina autor] znaleźć tu raczej trudno, no bo kto u licha chciałby być frajerem? I uwierzcie mi, nie ma znaczenia czy prowadzisz malutki boksik z dziecięcymi skarpetkami, butik z brandowaną odzieżą czy może nawet firmujesz boks swoim nazwiskiem oklejając wszystkie możliwe strony wielkim napisem. Musisz być cwaniakiem bo inaczej nie przetrwasz tu miesiąca, a państwo i podatki to największy wróg – opowiada Adam.

Choć oczywiście są „frajerzy” więksi i mniejsi. Ci więksi mają – zdaniem Adama – mają w Rzgowie własne biznesy. Ci mniejsi u nich pracują. Na warunkach, które bynajmniej nie przypominają tych z korpo;

– Umowa o pracę na 1/4 etatu, niepłatne urlopy i tylko wtedy kiedy szef wyznaczy grafik, sprzedaż na fakturę to ostateczność, a nawet gdy klient mocno się upiera to zmienić ceny na niższe i mówić, że my nie mamy takich ‚stanów’.

Szefowie i właściciele firm zarabiają ponoć kokosy. Tak wielkie, że niespecjalnie chce im się przebywać w Rzgowie.

–  Moi szefowie lubią „zwiedzać świat” i prawie co miesiąc są nieobecni przez kilka dni. Są to krótkie wyjazdy, czasami tylko weekendowe, ale na tzw. pełnej k***e. Tunezja, Meksyk, Egipt, Cypr i naturalnie wyjazdy do polskich hoteli. Mamy teraz autostradę do Sopotu więc co tydzień są na weekend w Sheratonie, Mariocie albo Grandzie. Wracają i p***ą nam, zarabiającym 2 tys. na rękę jak to c***o było bo nie podali na śniadaniu ich ulubionej wędliny. Nie wspominałbym o tym, gdyby uczciwie na to zapracowali.

No właśnie… uczciwa praca. O taką, zdaniem autora, w Rzgowie raczej trudno.

– W roku 2017 wystawiliśmy jako firma 87 faktur VAT. Z PIT-u wynikało, że mój szef robi na koszty wypłat pracowników, czynszu na Ptaku [centrum handlowe – przypomina autor] i zarabia na tym może z 1 tys. PLN miesięcznie na czysto. Wiecie, tak żeby się urzędnik nie p****ł, że go na życie nie stać. Teraz w lutym, okazało się, że samego VAT-u za styczeń do zapłaty jest prawie 50 tys. PLN.  Usiadł i prawie się popłakał, a ja obserwowałem i w duchu myślałem sobie po polsku, „dobrze ci […]„. Wiedziałem bardzo dobrze, że 50 tys. PLN to przy dobrym dniu w gotówce odbierałem od klientów w ciągu 3 godzin, a przecież to podatek za cały miesiąc naliczony.

Faktura? Jaka faktura?

Z opowieści Adama wynika, że faktury, owszem, wystawia się. Czasem. Ale..

– Faktury wystawialiśmy na najniższe kwoty jakie się dało. Pakowałem swetry po 70 zł, a na fakturze wpisywałem po 7, spodnie po 89 zł, a na dokumencie 9 zł, kurtki po 190 zł szły po 39 zł. Tak drodzy moi! I co urzędnik w takiej sytuacji może zrobić? Faktura przecież jest!

Dalsza część opowieści o fakturach jest chyba jeszcze ciekawsza…

 – Wystawiamy teraz fakturę VAT dla klienta i od razu pytamy czy będzie ją księgował. Klienci wiedzą o co chodzi i nawet nie dopytując o szczegóły przymykają oko i mówią: „Nieee no, na bramkę pan daj coś”. I tak – wpisujemy numer z puli A, jak klient chcę dokument na wyjazd, a jak mówi, że będzie księgował to dopłaca VAT i dostaje fakturkę z numerem z puli B. Naturalnie na koniec dnia wszystkie faktury z puli A drzemy, spalamy, zjadamy, wciskamy sobie w d**ę.

Trylogia o Rzgowie

Auto twierdzi, że na bazie swoich doświadczeń mógłby napisać trylogię. I dziwi się, czemu właściwie nikt nie reaguje.

Do dzisiaj zastanawia mnie fakt, czemu UKS [Urząd kontroli skarbowej], US [Urząd skarbowy] czy jakakolwiek większa instytucja skarbowa nie interesuje się skąd te tysiące najemców ma pieniądze na opłacanie chociażby czynszów – z czego właściciel C.H. PTAK czerpie przeogromne korzyści majątkowe. Przecież to jest logiczne i proste dla mnie, prostego człowieka, że pracowanie przez rok czasu na same koszty utrzymania śmierdzi z daleka g***m – pisze autor bloga.

Kto oszukuje w Rzgowie? Historia autora

Zastanawiać się można, czemu autor – skoro jest tak tym wszystkim zniesmaczony – sam nie odejdzie z centrum. Wyjaśnia, że nie może, gdyż kiedyś sam się nieźle wkopał. Choć oczywiście intencje miał czyste.

Chciałem, naprawdę bardzo chciałem, aby to wszystko było uczciwe i chciałbym napisać teraz, że starałem się przez kolejny rok uczciwie prowadzić biznes. Niestety nie było mnie na to stać. Zrobiłem jak wszyscy.

Czyli?

Zacząłem sprzedawać nie wbijając na kasę nic. Kupowałem kurtkę za 140 zł, narzucałem 20 zł marży i sprzedawałem na Allegro. Nie musiałem tego transportować bo mieszkałem na Rzgowie. Klient płacił za wysyłkę więc nie ponosiłem żadnych kosztów. Jak Klient zapłacił za towar to ja ten towar dopiero brałem ze stoiska i płaciłem szefowej. Nie miałem żadnych kosztów. Nie inwestowałem nic poza swoim czasem. Zacząłem oszukiwać szefową i wiedziałem, że jak mam wystawione kamizelki na Allegro to chowałem je do kartonu, aby Klienci na stoisku ich nie widzieli. […] W 2014 roku byłem już mega biznesmenem.

Ale się skończyło. W 2016 roku przyszła kontrola skarbowa i…

Mimo, że nie pobudowałem żadnej chałupy, nie kupiłem drogiego samochodu, a pieniądze po prostu trzymałem na koncie do moich drzwi zapukało dwoje smutnych ludzi z UKS z Piotrkowa Trybunalskiego. Moje tłumaczenia, że robiłem to hobbystycznie, że pracuję na Rzgowie i przy okazji, że bieda, że handel stoi (od szefowej się nauczyłem) nie pomogły. Panowie pokazali teczkę z Allegro, korespondencję z Klientami oraz wszystkie wyciągi bankowe. Dostałem domiar 250 tys. PLN, które do dzisiaj ciążą na mojej osobie i podejrzewam, że dożywotnio odczuję skutki tego wyroku. Tak, wiem, byłem debilem – kaja się autor.

Czy opowieść z bloga oszuscipodatkowi.com jest wiarygodna?

Adam opowiada, że ciągle pracuje w Rzgowie i ciągle widzi to samo, czyli ocean nieuczciwości. Opisał więc wszystko na blogu i – jak sam mówi – liczy, że trafi to nawet do premiera. Czy to brzmi do końca wiarygodnie? Nie jesteśmy w stanie zweryfikować wpisów ani dotrzeć do autora, choć z naszych własnych źródeł (dotarliśmy do osoby, która pracowała tam przez kilka lat) „tak to dokładnie wygląda”. Musimy więc zostawić wszystko ocenie czytelników. Jedno jest pewne – historia Adama rozgrzewa już internet niemal tak bardzo, jak pamiętna Willi Karpatia.

329 odpowiedzi na “Historia o tym jak sprzedawcy z C. H. Ptak spod Łodzi oszukują na podatkach od rana szokuje polski internet”

  1. Komuś się chyba nie spodobało..
    „[404] File Not Found : Plik nie istnieje
    Podany w zapytaniu URL /moja-historia/ nie został odnaleziony na tym serwerze.
    The requested URL /moja-historia/ was not found on this server.”
    A tak szczerze mówiąc, to ja się gościowi nie dziwę, że się wkrowił. Poziom robienia ludzi w wała w pl sięga momentami zenitu i jakiegoś absolutnego apogeum.

      • Możliwe, że gdzieś jakiś kesz jeszcze to trzyma. U mnie w de się już nie ładuje.
        Edit: Przełączyłam się vpn’em na pl i już działa. Dziwne.
        A nie.. dobrze mówię.. leci jednak z webkeszu tak czy siak.

  2. Czasem mam wrażenie, że cała Polska tak funkcjonuje.
    Za pierwszym razem, gdy na moją prośbę o fakturę za paliwo usłyszałem pytanie „na ile?”, to nie wiedziałem o co chodzi. Teraz już wiem, że mogę sobie wziąć fakturę na taką kwotę za paliwo, na jaką będę chciał.
    Z kolei gdy korzystam z mechaniki pojazdowej, to o fakturę już nie pytam. Oczywiście, że mogę wziąć, ale doliczą wszystkie podatki. Więc nie biorę, bo na jedno wychodzi, a pieniądze jednak zostają w kieszeni od razu.

  3. Hydraulik zawsze cos dolicza jak prosze o fakture, czasem mnie kusi zeby rzucic od niechcenia, ze mama pracuje w urzedzie skarbowym. Od wielu lat zawsze chce od pracodawcy pelna kwote wynagrodzenia na umowie o prace, a moglbym dostac wiecej pod stołem albo na zlecenie. Teraz slysze o rownej dla wszystkich emeryturze obywatelskiej i wychodzi na to, ze od lat jestem frajerem. Oszukiwanie wspólnej kasy Państwa to w Polsce powód do dumy, nikt się z tym specjalnie nie kryje, a jakby ktoś sie oburzył to będzie konfidentem.

    • Mój kolega z pracy, zawsze jak parkuje w Zakopanym na jakichś „ogródko-parkingach” to pyta, czy mają zniżki dla pracowników skarbówki?

    • I dziwisz się, że ludzie bardziej świadomi nie płacą tych składek? Przecież kogo nie zapytasz, to przytaknie, że rząd (kto by nie był u koryta) te pieniądze zmarnuje, ale i tak będą powtarzać, że podatki i różne składki trzeba płacić. Tacy ludzie to nie tylko frajerzy, a zwyczajni idioci.

  4. Jak w tym kraju ma być dobrze skoro niemal każdy za przeproszeniem chce każdego orżnąć? Uczciwość to dzisiaj frajerstwo a normalność to dziwactwo. Niedługo zaczniemy się dusić nie od smogu tylko od tej głupoty unoszącej się na każdym kroku.

  5. Ciśnij ludzi wysokimi podatkami. Dziw się, że kombinują. Ci, którzy nie kombinowali już dawno są na emigracji w UK. Kolejni zaraz wyjadą jak skarbówka i Maowiecki ich dojadą. Chcecie tego?

      • Trochę pieprzenie. Własne składki ZUS to dla przedsiębiorcy ok. 700 zł, to naprawdę tak wiele? A jeśli chodzi o VAT, to kwestia postrzegania czym on jest – przedsiębiorca sam z siebie nie płaci VATu, bo VAT płaci konsument, który pieniądze na ten VAT daje przedsiębiorcy.

        • Tylko konsument, gdy ma do wyboru 100zł albo 123zł, to wiadomo co wybierze. A nie liczę dochodowego, który też by wypadało zapłacić.

          • Nawet jak jesteś taki twardziel, to twoja konkurencyjność leci na pysk.
            Fajnie tak sobie pogdybać, że wszyscy równo płacimy podatki, się masz świadomość, że to utopia. A w realu trzeba być realista i konkurować z ludźmi, którzy nawet ZUSu nie płacą.

          • Tym bardziej jeżeli nie konkurujesz cena. Załóżmy, że jesteś najdroższy na rynku. Podnieś ceny jeszcze bardziej i przyglądaj się reakcji klientów, którzy już teraz płacą dużo.

          • Nigdzie nie napisałem, że jestem najdroższy na rynku. Raczej średniak.

          • Zauważyłeś „załóżmy” w mojej wypowiedzi? Ja akurat jestem najdroższy, ale nie o to chodzi. Gdzie byś nie był z cenami, twoja konkurencyjność spada, jeżeli cena rośnie, a jakość nie idzie z tym w parze. Z tym nie da się dyskutować, a jak nie wierzysz, to podnieś ceny netto o 20% i daj znać jak idzie biznes.

        • Nie wiesz o czym mówisz to się wcale nie odzywaj.
          ZUS to 1200 a nie 700 zł.
          Co do VATu to oszustwo polega na tym że przedsiębiorca albo w ogóle nie wykazuje zakupu i sprzedaży i sprzedaje wtedy bez VATu i wtedy on zadowolony i klient bo tanio kupił.
          Ewentualnie zniżka wartość towaru.
          Np kupuje po 100 a sprzedaje po 150 a na fakturze kupił po 20 a sprzedaje po 30. Czyli płaci VAT od duzo mniejszej kwoty

          • To policz te składki jeszcze raz, ale tym razem uwzględnij jakie kwoty dzięki nim odejmujesz sobie od podatku dochodowego. I tak składkę zdrowotną płacisz 319,94 zł, ale dzięki temu, że ją zapłacisz, to podatek dochodowy płacisz niższy o 275,51 zł.

        • Składki ZUS dla przedsiębiorcy to ponad 1200 zł niezależnie czy w danym miesiącu zarobi, czy nie. VAT- owszem nie byłby problemem, do końcem końców płaci go klient. Ale jeśli klient ma dostęp do „firmy” która nie płaci VAT, to uczciwa firma po prostu nie zarobi, chyba że zniży się do poziomu oszusta.

          • Ale jeśli w końcu zarobi, to odliczyć te składki od podatku, czyż nie? A jeśli nie zarobi przez cały rok, to chyba nie powinien prowadzić biznesu.

          • jakie odliczy ZUS od czego? na pełnych księgach to może być kosztem chyba tylko

          • Tylko zdrowotną się odlicza w całości, całą reszta leci jako koszty, więc odzyskasz tylko 18 czy 19%.

          • Czyli bez chorobowego, w sumie przy 18% dochodowego zostaje, że realnym kosztem jest ok. 738 zł. Więc gdzieś się pomyliłem?

          • Mniej więcej. Jednak w przypadku branż, gdzie usługi są okresowe, a sprzedaż nieskalowalna- ZUS przez cały rok plus podatek dochodowy (o VAT nie wspomnę) jest gwoździem do trumny, bo robiący wszystko na czarno są w stanie zaoferować usługę nawet o 40% tańszą (o różnicach w jakości, bo klient usługi nie zareklamuje – temat na osobną bajkę). Ogłaszając się mniej lub bardziej anonimowo przez sieć, są całkowicie bezkarni. Sam ZUS+ dochodówka nie byłby problemem, gdyby dało się je skalkulować w cenie, ale zawsze będą Ci, którzy zaoferują taniej na czarno. Na wpół dziki rynek wymusza dodatkowe drogie inwestycje aby konkurować jakością, bo tylko ona przemawia do mniejszości świadomych i wymagających klientów. Większość wybierze ze względu na cenę.

          • @kofeina:disqus w tym, że mylisz podstawę opodatkowania od podatku. ZUS obniża podstawę opodatkowania a nie podatek

          • Co w konsekwencji skutkuje czym? Mniejszym podatkiem dochodowym do zapłacenia.

            Ale Bartku, to zależy też od tego, o której składce mówimy. Bo podstawę opodatkowania obniża składka na ubezpieczenie społeczne (i FP czy FGŚP), natomiast zdecydowaną część składki na ubezpieczenie zdrowotne odejmuje się wprost od zaliczki na podatek dochodowy.

            Więc – czy chcesz się jeszcze do czegoś przyczepić?

          • Wszystko zależy od branży. Działam w dwóch. B2B i B2C. W tej pierwszej specjalnie przeszedłem na VAT, bo moim klientom wszystko jedno, w drugiej to by mnie konkurencja z OLX i grup na FB wykończyła, gdybym przeszedł na VAT.

          • No właśnie. Realia są jakie są. Trzeba się dostosować. Osobiście uważam, że podatki (ich kuriozalna wysokość) są nieuczciwe. Dlatego ci którzy je płacą (dobrowolnie i gdy nie da się ich przenieść na klienta) są frajerami. Brutalne ale prawdziwe.

          • Nie uważam, by podatki były szczególnie wysokie albo uciążliwe. Przynajmniej wtedy, gdy pomyślę, że dotyczą każdego i wszyscy gramy według takich samych reguł.
            Bardziej problem w tym, że w wybranych sektorach wielu je omija przez co są bardziej… „konkurencyjni”.

          • Tylko gdyby każdy płacić wszystkie podatki, to konsumentów byłoby stać na mniej, prawda? Bo usługi i towary byłyby droższe. A wtedy już obroty firm z branży B2C by mocno spadły, potem straty zaliczyłaby branża B2B i spadłoby zatrudnienie (wszędzie), przez co popyt byłby jeszcze niższy itd.
            Nie bez powodu najszybciej rozwijają się kraje z niskimi podatkami.

  6. Spotkały się dwie patologie, nasze państwo z Januszami biznesu. Jak to w Polsce sytuacja lose – lose – lose, w ostatecznym rozrachunku stracą i uczciwi i kombinujący a państwowa mafia na końcu zbankrutuje jak PRL. Popcorn w łapę i oglądać, bo zrobić to się z tym chyba nic nie da.

  7. Ja prowadze firme od 12 lat i jestem frajerem. Place podatki nie wrzucam glupot w koszty. Frajerem jestem z wyboru. Po prostu wybralem spokoj. Oczywiscie US zawsze cos moze sobie tam drobnego znalezc ale jesli juz to jakis drobiazg gdyz firma jjest czysta :)

  8. To samo w całej Polsce powtarza się w usługach. Jeśli ktoś prowadzi uczciwy interes, płaci ZUS i podatki to jest frajerem, bo Madka na zasiłku / student / Pan Janusz bezrobotny / Początkujący Pasjonat / Dorabiający Hobbysta zrobi taniej, bez podatku, byle jak, bez gwarancji, ale taniej! Ciekawe ilu z oburzonych Ptakiem robi to samo, ale w innej branży lub korzysta z tej indolencji władz jako klient?

  9. Wszystkim krytykującym kombinatorów proponuję prowadzić biznes, zatrudnić ludzi na etacie (oczywiście po europejskiej stawce, tak jak sami byście chcieli) oczywiście do tego programy socjalne i płaćcie wszystkie podatki. W systemie, w lutym podatki stanowią około 50% dochodu, naprawdę trzeba być frajerem, aby je płacić, gdy się da tego uniknąć.
    Zresztą, większość etatowców nie wie ile ich płacą, bo prawodawca to cenie ukrył.

  10. Czy jak ktoś był w górach na kwaterze u Górala/Góralki – płacąc przecież tysiące złotych – dostał ktoś paragon?

    No ale PiS się za to nie weźmie, przecież to podstawowy i zawsze wierny suweren…

  11. Co tu może szokować? To jest normalny standard polskich giełd rolniczo-towarowych. Największy handel bez faktur odbywa się na styku rolnik (producent, pośrednik) – giełda. Podobnie jest w branży kwiatowej i zniczy. Funkcjonują sieci zaopatrzenia tego towaru prosto do handlujących np. cmentarze. Import towarów z zagranicy na giełdy, w dużej części ociera się o system łapówkowy i symbolicznych faktur na podkładkę.

  12. Qrwa ludzie wymagane są podatki to trzeba je płacić .Nie podoba się ,za wysokie zusy srusy przenieś biznes na wyspy dziewicze i po kłopocie.Typowo polskie co tu robić żeby zarobić i nic nie zapłacić.Pamiętajcie oszuści pisiory was posadzą na 25 lat za VAT.

  13. Mówią o wielkich mafiach wyłudzających VAT, a prawda jest taka, ze największe wałki to drobnicówka. Ktoś kiedyś powiedział, że może ona stanowić nawet 70% nieprawidłowości na VAT kwotowo. Nie jest to niemożliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *