W ubiegłym roku Polska zakupiła kilka włoskich pociągów Pendolino i wywołało to ogromną dyskusję, w czym są one lepsze od proponowanego przez Pesa składu DART.

Projekt szybkiej kolei w Polsce był dyskutowany od dawna, pierwsze informacje o tym są już z lat 90-tych. Na przeszkodzie stawał brak odpowiedniej infrastruktury, zarządzania składami, stanu torów i nasypów, etc. Zawsze coś było nie tak. Gdy jednak okazało się, że da się przebudować tory, usunąć inne przeszkody techniczne, postanowiono rozpisać przetarg na nowe składy, które będą mogły szybko przewieźć pasażerów.

W szranki stanęły 3 firmy, z których wybrano w 1997 roku Fiat Ferroviaria, która produkowała pociągi Pendolino. NIK zakwestionowała jednak ten przetarg, gdyż problemem była wspomniana wcześniej infrastruktura. Brakowało odpowiednio przygotowanych torów, które mogłyby zapewnić bezpieczeństwo podróżowania z dużą prędkością.

Na kolejne informacje czekaliśmy do roku 2008, gdy ogłoszono kolejny przetarg. Tym razem o kontrakt na 20 składów ubiegało się dwa razy więcej firm, w tym polska Pesa. Składanie ofert miało polegać na dostarczeniu kopert z dokumentami, które po zakończeniu oczekiwania miały zostać otwarte, porównane i z tego miał zostać wyłoniony zwycięzca.

W 2010 roku okazało się, że wpłynęła tylko jedna oferta, od firmy Alstom, który przejął wcześniejszego producenta pociągów Pendolino. W 2011 roku podpisano umowę, na mocy której PKP Intercity nabywała 20 składów za kwotę 665 mln euro, ale prócz pociągów, firma miała zobowiązać się do budowy zaplecza technicznego i utrzymywania składów w dobrej kondycji przez 17 lat.

Potem okazało się, że do Polski trafią składy bez wychylnego nadwozia, które samoczynnie „wykładałoby się” na zakrętach, by skład mógł jechać z prędkością około 200 km/h. Bez tej nowinki technicznej całość mogłaby poruszać się z maksymalną prędkością dochodzącą do 160 km/h, czyli taką, jaką zapewniają dużo tańsze składy konkurencyjnych firm. Zapewniono wszystkich, że tory zostaną tak przygotowane, by założona prędkość 200 km/h została osiągnięta.

Pierwsze składy pojawiły się w Polsce w sierpniu 2013 roku. Nie do normalnej „służby”, ale do testów, gdyż nie ma rodzimej homologacji. Na specjalnym żmigrodzkim torze pociąg jest badany i testowany. Do końca roku w Polsce meldują się kolejne składy – w sumie są już cztery. Do maja 2014 mamy już 8 pociągów, które są homologowane na prędkość… 160 km/h! Regularne kursy pociągów Pendolino rozpoczęły się w grudniu 2014 roku i do tej pory przejechało nimi już bardzo dużo ludzi.

Niedawno na polskie tory wyjechał pociąg DART produkowany przez bydgoską Pesę, zakontraktowano ich kilkanaście. Podczas testów osiągnął prędkość 200 km/h, a docelowo ma mieć możliwość pomykania z szybkością 250 km/h. Pierwsze składy tego producenta mają zabrać pasażerów do końca 2015 roku. Dodatkowo w składach mają znaleźć się podgrzewane fotele, gniazdka elektryczne, wzmacniacze sygnału GSM i sieć WiFi.

W związku z tym faktem rozgorzała dyskusja, czy stawiać na Pendolino, czy polski produkt. Okazuje się, że tak naprawdę, to DART jest montowany w Polsce, ale z zagranicznych komponentów. Nie mniej, składany w Polsce, przez Polaków, a na dodatek wyraźnie tańszy od włoskiego konkurenta – około 50 mln zł za DARTa do około 84 mln za Pendolino.

Za DARTem przemawia fakt, że jest tańszy i montowany w naszym kraju przez rodaków. Czy jednak nadal będą rozważane zakupy innych składów? Czas pokaże.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Masz problemy związane z transportem lub uzyskaniem odszkodowania od przewoźnika i chciałbyś uzyskać poradę prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.