Menedżerowie artystów: dotacje nie miały być wydane na „kawior i szampana”. Przy okazji są „zszokowani falą hejtu i niemerytorycznych argumentów”

Finanse Praca dołącz do dyskusji (12) 20.11.2020
Menedżerowie artystów: dotacje nie miały być wydane na „kawior i szampana”. Przy okazji są „zszokowani falą hejtu i niemerytorycznych argumentów”

Edyta Wara-Wąsowska

Kwestia wsparcia dla artystów z Funduszu Wsparcia Kultury wywołała ogromne kontrowersje. Z jednej strony dotacje miały otrzymać np. teatry i filharmonie (współpracujące z mnóstwem artystów), z drugiej – artystyczni celebryci tacy jak bracia Golec czy Bayer Full. KO zwróciła się do NIK-u o kontrolę w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z kolei menedżerowie gwiazd twierdzą, że pieniądze dla artystów wcale nie miały być „na kawior i szampana”. 

Pieniądze dla artystów. Wypłaty wstrzymane, możliwa kontrola z NIK

Po burzy, jaka rozpętała się po ogłoszeniu dotacji dla artystów z Funduszu Wsparcia Kultury, ministerstwo ostatecznie zawiesiło wypłatę środków. Lista beneficjentów zostanie zweryfikowana. Zdaniem ministra Glińskiego, wątpliwości dotyczą maksymalnie kilkudziesięciu beneficjentów. Może się jednak okazać, że chodzi o beneficjentów, którzy mieli otrzymać największe środki. A przypomnijmy – jak podawał na łamach Bezprawnika Patryk Słowik, 8,33 proc. beneficjentów otrzymało aż 45,97 proc. wszystkich środków do podziału.

Koalicja Obywatelska chce jednak, by w tej sprawie z kontrolą do ministerstwa wkroczyła Najwyższa Izba Kontroli. We wniosku posłowie stwierdzili, że są „poważne i zasadnicze wątpliwości do przygotowania ministra Glińskiego i jego podwładnych w zakresie przeciwdziałania negatywnym skutkom Covidu dla szeroko pojętej kultury oraz poważne zastrzeżenia co do bieżącej działalności ministerstwa w tym zakresie”. Największe wątpliwości w tym zakresie ma wzbudzać „niejasny podział środków” i „niejasne kryteria” ich przyznania.

Przypomnijmy zresztą kryteria wsparcia, na podstawie których np. bracia Golec dostali od państwa prawie 2 miliony złotych, a które również Patryk Słowik przedstawiał w swoim tekście. Po pierwsze – kryteria sformułowano w taki sposób, że de facto premiowały firmy, które nie zatrudniały pracowników, bo jeśli jedyną osobą w biznesie był jego właściciel, to otrzymywał maksymalną liczbę punktów (oczywiście w ramach tego konkretnego kryterium). Dodatkowo artyści mieli np. wskazać wydatki, ale już nie musieli tłumaczyć, czego one konkretnie dotyczą. Ważne jedynie, by były wydatkami „kwalifikowanymi”, czyli takimi, które są związane (w jakiś sposób) z działalnością artystyczną.

Oprócz tego okazało się też, że kryteria były skonstruowane w taki sposób, by premiować artystów niezwykle aktywnych zawodowo, ponieważ kolejne punkty były przyznawane na podstawie liczby wydarzeń artystycznych, które artysta zorganizował (więc jeśli był „tylko” wykonawcą, to był z góry na przegranej pozycji).

Menedżerowie: pieniądze dla artystów „nie na kawior i szampana”

Oprócz samych artystów, na wstrzymanie wypłaty środków zareagowali również ich menedżerowie. Izba Gospodarcza Menedżerów Artystów Polskich podkreśliła, że środki z Funduszu Wsparcia Kultury miały być przeznaczone głównie dla instytucji z branży kulturalnej i eventowej. Jak twierdzą, pieniądze dla artystów powinny umożliwić przetrwanie ludziom, których dochody spadły praktycznie do zera z powodu epidemii. Jednocześnie – jak sami zaznaczyli – „zdarza się”, że przedsiębiorcami tworzącymi miejsca pracy są znani artyści. Zdaniem menedżerów to jednak „system naczyń połączonych”, bo pracownicy zatrudnieni przez takich przedsiębiorców i instytucje to „cała rzesza ludzi”. Podkreślają też, że pieniądze dla artystów nie miały być przeznaczone na „kawior i szampana”.

Podsumowując – menedżerowie weryfikację listy beneficjentów popierają, jednak usilnie zaznaczają, że na liście beneficjentów znajduje się ponad dwa tysiące podmiotów. Nie chcą „wrzucania do jednego worka” i ponoszenia zbiorowej odpowiedzialności. Podkreślają też, że są zszokowani „falą hejtu i niemerytorycznych argumentów” wokół Funduszu Wsparcia Kultury. Zapominają przy tym jednak, co faktycznie wywołało największe kontrowersje. Społeczeństwo nie było przeciwne samej instytucji dotacji, a temu, do kogo (i w jakiej wysokości) miały trafić. Raczej nikt rozsądny nie kwestionował np. środków przyznanych instytucjom kultury.

Z jednej strony oburzenie menedżerów można zrozumieć – część przedsiębiorstw, nawet tych prowadzonych przez znanych artystów, faktycznie ponosi wysokie koszty stałe i zatrudnia wiele osób. W związku z tym potrzebuje tych środków jak najszybciej. Z drugiej jednak – menedżerowie przemilczają kwestię kryteriów, które faktycznie są niejasne i mogły premiować pewne grupy. Jakby tego było mało, część menedżerów też ubiegała się o wsparcie.

Jedno jest pewne – niezależnie od tego, jak ostatecznie skończy się sprawa środków z FWK, trudno będzie o niej zapomnieć. Także społeczeństwu, które widząc milionowe lub kilkusettysięczne dotacje dla gwiazd, mogło po raz kolejny odnieść wrażenie, że w Polsce są „równi i równiejsi”.

12 odpowiedzi na “Menedżerowie artystów: dotacje nie miały być wydane na „kawior i szampana”. Przy okazji są „zszokowani falą hejtu i niemerytorycznych argumentów””

    • Ale powinni jednak publicznie napisać kto ile dostanie. W końcu to nasza kasa z naszych podatków i taka wiedza jest istotna i potrzebna.

  1. Ja tam hejtu nie kumalem, ale zgadzam sie z jedna rzecza. Jak ratownik medyczny moze zarabiac 2500 brutto a chlop co podepnie kabel do dzwieku i posiedzi nad konsola potrzebuje dotacji. No sorry, ale dziwny jest ten swiat jak to juz dawno ktos kiedys powiedzial. Jeden pracuje niezliczona ilosc godzin a drugi narzeka ze jezdzi na trase koncertowa bo przeciez lepiej byloby mu byc ratownikiem lub pracowac 8h w korporacji :). No to sa jakies jaja po prostu a nie dotacje.

    • Ratownicy (jak cała służba zdrowia) pewnie zarabiają za mało. Ale „chłop od konsoli” też ciężko pracował na swoje umiejętności, też ma rodzinę do wyżywienia. Decyzją rządu został pozbawiony możliwości zarobku w swojej dziedzinie. Moim zdaniem dotacja jak najbardziej my się należy.

      • Ty to na poważnie? Tysiące ludzi i firm dotknęły ograniczenia i po kieszeni uderzyły i ty na serio twierdzisz że „należy się” akurat najbogatszym? Golce – jasne od pierwszego do pierwszego żyją, a mieszkanie mają w 30 letnim kredycie. Wiesz co mnie obchodzą ich „umiejętności” (zwłaszcza takie jak prezentuje Bayer Full)?
        Dotacja im się należy nie bardziej niż wszystkim innym, tylko skąd na to brać? A skoro kołderka jest za krótka to trzeba ustalić priorytety. Finansowanie miernych grajków (bo do artystów to im daleko) jest na ich liście bardzo daleko.
        A poza tym, trzeba być ślepym, że najwyższe dotacje trafiły „przypadkiem” do tych którzy sie prostytuują w TVP…

        • Meliskę na uspokojenie sobie weź i przeczytaj jeszcze raz. Mike pisał o szeregowym ratowniku medycznym i szeregowym muzyku. Jakoś mi się nie wydaje żeby Golce sami sobie podpinali kable od dźwięku ;) Ja również pisałem o armii szeregowych pracownikach branży muzycznej, oświetleniowcach, dźwiękowcach itd. Celebryci to inna historia.

          • Ja również pisałem o armii szeregowych pracownikach branży muzycznej, oświetleniowcach, dźwiękowcach itd.

            Którzy mogą być (w przypadku najbogatszych) być lepiej opłacani jeśli chodzi o celebrytów. Przecież jeśli już mają z zeszłych lat milionowe honoraria, to co ich będzie kosztowała podwyżka o 1000 zł na miesiąc przez rok dla każdego pracownika zarabiającego mniej niż średnia? Nawet jeśli założyć opłacanie 20 chłopów specjalnie dla jednego zespołu/piosenkarza, którzy zarabiają poniżej średniej (każdy), to na rok wyjdzie to 240000 zł – nie tak wielki kawałek kasy dla największych gwiazd.

        • Hmm ale „chłop o konsoli” to techniczny a nie Golec czy ktoś z Bayer Full. Fakt BF to ma pewnie góra 2 technicznych…
          są też muzycy sesyjni czy tacy co grają w wokalistami/kami. Oni też nie zarabiają kupy kasy.

      • Chop od konsoli jest odizolowany od reszty… Jeżeli nie potrafi się postawić władzy, która bezpodstawnie pozbawiła go pracy to niech u swoich pracodawców szuka kompensacji.

        Sorry, ale ja nie mam żadnego współczucia dla branży muzycznej. Wiele zagranicznych artystów zorganizowało koncerty online, czy nawet hale VR, które chcieli robić, ale przez ciągłe trasy koncertowe nie mieli na to czasu.

        Dźwiękowiec, oświetleniowiec, DJ i cała reszta to nie pracownik biedronki, czy pracownik medyczny, która ma bliski kontakt z osobami „zarażonymi”.

        Dalej nie popieram w żadnym stopniu dopłat dla nich. Jak chcą to niech swoich wielomilionowych kontaktorów zaskarżą, bo szczerze w to wątpię żeby wytwórnia muzyczna nie była wstanie tego zrobić. Czy sami artyści mogliby zrobić zbiórkę pieniędzy, bo mimo wszystko bez tych ludzi teledyski, czy nawet same płyty by nie powstały (chociaż część indie artystów sama to robi, więc się da…), ale to oznaczałoby mniej szampana i wyciągnięcie pieniędzy z własnego portfela, a nie sięganie po cudze…

        Przecież w tym kraju nigdy nie będzie dobrze jak zamiast rozwijać infrastrukturę (która nadal wbrew pozorom leży i kwiczy), oświatę i edukacje oraz sektor usług niezbędnych do życia będziemy ratować „kulturę”.

  2. Szkoda, że dotacji nie dostali lektorzy, którzy tłumaczą zagraniczne piosenki swoim niezmiennym lektorskim głosem, i to nieistotne, że w tle jest jakaś melodia i inni jeszcze coś mówią. Poniekąd i tak lepiej się tego słucha niż co niektórych śpiewających drących mordę przy mikrofonie.

  3. Nadal u mnie ich apel nie wywołuje współczucia, bo jeszcze całkiem niedawno ze wszystkich chcieli zrobić piratów i narzucić kolejny podatek… Jeżeli ten biznes nie jest wstanie przetrwać tego rozdmuchanego do niewiarygodnego poziomu kryzysy to… trudno. Po nich będą kolejne osoby, które zapełnią tę pustkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *