Lubelski Gang Olsena próbował kupić w hipermarkecie tablet, ważąc banany

Codzienne Gorące tematy Na wesoło dołącz do dyskusji (97) 27.10.2018
Lubelski Gang Olsena próbował kupić w hipermarkecie tablet, ważąc banany

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Tablet w cenie bananów? Jak najbardziej. Wystarczy odrobina wyobraźni. I sporo szczęścia, którego zabrakło klientowi jednego ze sklepów w Lublinie. Ostatecznie jednak czujna ochrona udaremniła próbę kreatywnego przekwalifikowania towaru na inny i tym samym zapobiegł nabyciu cennej elektroniki za drobną kwotę. 

Tablet w cenie bananów, czyli w oparach absurdu

Są takie warzywa i owoce, przy których wcale nie mamy stuprocentowej pewności co jest czym. Na przykład taki pomidor. Albo ogórek. Są kwalifikowane jako warzywa, chociaż z botanicznego punktu widzenia są…owocami. Czasem dodatkowo Unia Europejska akurat zmieni zdanie na temat kwalifikacji jakiegoś produktu i zamieszanie gotowe. Tablet trudno jednak pomylić z jakimkolwiek warzywem. Czy z owocami – na przykład bananami. Klient jednego ze sklepów w Lublinie myślał jednak inaczej i liczył na to, że absolutnie nikt nie zorientuje się, co planuje. No cóż – tym razem się pomylił.

Zważę tablet, nikt się nie zorientuje

Dyskonty oferują zazwyczaj klientom dość szeroki wybór towarów. Od produktów spożywczych, przez odzież na elektronice skończywszy. W jednym z takich lubelskich dyskontów 35-letni mieszkaniec Warszawy wpadł na pomysł, by zważyć tablet na wadze do warzyw i owoców. Zdjął z półki nowiutki sprzęt zapakowany w pudełko, a następnie położył na wadze, wcisnął kod odpowiadający bananom, przykleił nalepkę na wierzch i dziarsko pomaszerował do kasy samoobsługowej. Ostatecznie przeszkodziła mu jednak ochrona sklepu, którą ewidentnie zainteresowały poczynania mężczyzny. W zorientowaniu się, co planuje klient, miały pomóc kamery sklepowe. Ochrona wezwała policję, a funkcjonariusze zabrali pomysłowego mężczyznę na komisariat. Była to jawna próba oszustwa, dlatego niedoszły nabywca urządzenia może mieć spore kłopoty, chociaż równie prawdopodobne jest, że całe zdarzenie zostanie uznane za czyn mniejszej wagi, a dowcipniś zostanie ukarany grzywną.

Pozostaje tylko czekać, aż pojawią się ewentualni naśladowcy. Nie mogę się bowiem wyzbyć wrażenia, że ktoś bardzo będzie chciał udowodnić, że plan był „genialny”, tylko wykonanie mierne. I na przykład będzie chciał kupić odkurzacz w cenie pomidorów…Przecież absolutnie nikt się nie zorientuje, prawda?