Toyota nie wie kim jest konsument i na dodatek nieetycznie porównuje się z innymi hybrydami

Moto Zakupy dołącz do dyskusji (48) 25.01.2021
Toyota nie wie kim jest konsument i na dodatek nieetycznie porównuje się z innymi hybrydami

Jakub Kralka

Kilka miesięcy temu znany i ceniony dziennikarz – Włodzimierz Zientarski – wystąpił w reklamie samochodów marki Toyota. Niestety nie była to najbardziej fortunna reklama. 

Spot stylizowany był na rozmowę w studiu telewizyjnym, w którym ceniony dziennikarz wypowiada się na temat zalet rozwiązań hybrydowych w samochodach marki Toyota. Spot można zresztą odnaleźć w serwisie YouTube, choć – co znamienne – opcja komentowania jest z jakiegoś powodu zablokowana. Niewykluczone, że przyczyną były komentarze internautów zirytowanych dokonanym porównaniem.

Toyota porównuje się w nieetyczny sposób

Na reklamę, którą możecie oglądać powyżej, złożono skargę przed Komisję Etyki Reklamy. Oto jej treść.

Wypowiedź Włodzimierza Zientarskiego wprowadza w błąd, sugerując że samochody konkurencji z napędem typu plug-in są użyteczne tylko w przypadku pełnego lub prawie pełnego naładowania akumulatorów i nie są zdolne do samodzielnego podniesienia poziomu naładowania podczas jazdy. W rzeczywistości samochody plug-in w przypadku rozładowania akumulatorów przechodzą w tryb działania identyczny jak klasyczne hybrydy (takie jak samochody z oferty Toyoty), a oprócz tego możliwe jest naładowanie akumulatorów korzystając z energii generowanej przez silnik spalinowy (jak w klasycznej hybrydzie) i odzyskiwanej z hamowania.

Odpowiedź ze strony Toyota Motor Poland Company Limited sp. z o.o. była więc nieco zaskakująca. Polski przedstawiciel producenta odpowiedź rozpoczął od dość długiego, niekwestionowanego, jednak zupełnie nieistotnego dla sprawy wyliczenia zasług Toyoty na rynku samochodów hybrydowych. „Na temat” padło w zasadzie tylko jedno zdanie, a mianowicie Przedmiotowa reklama nie zawiera żadnego porównania z hybrydami typu plug-in, trudno zatem się odnieść do jakichkolwiek zarzutów merytorycznych, co w konsekwencji oznacza, że skarga jest całkowicie bezzasadna.

Przypomnijmy jak przebiegała rozmowa:

  • Co pan sądzi o hybrydach typu plug-in? – pyta aktor grający dziennikarza
  • To jest kolejna rzecz, którą musi pan codziennie podłączyć do prądu, żeby z niej w pełni korzystać (…)
  • A co, jeśli się rozładuje? – docieka aktor
  • Wtedy jedzie pan na silniku spalinowym, wiezie ze sobą tę rozładowaną baterię, auto więcej pali, dlatego wolę hybrydy Toyoty i Lexusa, bo one same się ładują w czasie jazdy (…)

Toyota twierdzi, że reklama nie zawiera żadnego porównania z hybrydami typu plug-in. Otóż w mojej niezbyt profesjonalnej wiedzy na temat samochodów, reklama jest niczym innym, jak dokładnie porównaniem hybryd Toyoty z hybrydami typu plug-in. Bardziej porównać się nie dało!

Toyota nie rozumie kim jest konsument

Co gorsza, odpowiedź przygotowana dla Komisji Etyki Reklamy posiadała jeszcze jeden kompletnie zbędny, ale za to jakże fatalny akapit.

Niezależnie od wyżej przestawionych argumentów, analizując zaskarżoną reklamę należy mieć także na uwadze, że – zgodnie z obowiązującymi zasadami – jako jej odbiorca powinien być przyjmowany tzw. przeciętny konsument. Przeciętnym konsumentem jest konsument, który jest dobrze poinformowany, uważny i ostrożny, konsument zorientowany w zasadach prowadzenia reklamy i konstruowania przekazów reklamowych. Jest to osoba nie-naiwna, krytyczna. Bez wątpienia przeciętny konsument — w tym odbiorca reklamy Toyota — nie ma problemu z odróżnieniem zwykłego napędu hybrydowego od napędu hybrydowego typu plug-in.

Tym samym Toyota zasugerowała, że jako przedsiębiorca działający od lat w branży samochodowej, nie ma bladego pojęcia kim jest konsument. Otóż przeciętny konsument z punktu widzenia polskiego prawa jest dokładnym zaprzeczeniem słów „dobrze poinformowany, uważny i ostrożny, nie-naiwny czy krytyczny”. W Polsce istnieje szereg przepisów, które przyznają konsumentom dodatkową ochronę na każdym polu, ponieważ właśnie tak ustawodawca postrzega tę grupę klientów. Jako – wybaczcie kolokwializmy, nietoperków, które „nie ogarniają”.

Pomijam już fakt, że nawet gdyby konsumentem oglądającym reklamę był sam Albert Einstein, to dalej nie widzę związku i powodu, by miał odróżniać napędy hybrydowe od napędów hybrydowych plug-in, skoro reklama po prostu wprowadzała w błąd co do właściwości tych drugich.

Reklama Toyoty uznana za nieetyczną

Choć Komisja Etyki Reklamy na ogół bardziej mierzy się z „Michałkami”, niż poważnymi skargami (pamiętacie, jak ktoś narzekał, że bank BNP Paribas uprzedmiotowił zwierzęta poprzez spot o kurze znoszącej złote jajka?), ale tym razem decyzja nie mogła być inna. Spot Toyoty został uznany za naruszający zasady Kodeksu Etyki Reklamy. I – niestety – słusznie. Zdaniem Zespołu Orzekającego stwierdzenia z przytoczonej kilka akapitów temu rozmowy „mogą wprowadzać odbiorców w błąd w odniesieniu do istotnych cech, w tym w szczególności co do sugerowania wyłącznych właściwości reklamowanego produktu, w świetle faktu, że hybrydy plug-in także ładują się podczas jazdy oraz, że Toyota jest również producentem hybryd plug-in.

48 odpowiedzi na “Toyota nie wie kim jest konsument i na dodatek nieetycznie porównuje się z innymi hybrydami”

  1. To jest bardzo słaby spot, szczególnie że Toyota sama planuje wejście w segment plug-inów. Takie strzelanie sobie w stopę :P

    • Przecież dawno temu weszła z priusem dodatkowo zmniejszając moc układu jeśli akumulator jest wyładowany żeby zachęcić użytkowników do częstszego ładowania bo ponoć zwykle zapominali i jeździli jak zwykłą hybrydą.

  2. Zientarski powiedział prawdę. O co chodzi autorowi to ja nie wiem. Chyba o to, że prawda w reklamie to szokujące nadużycie. Zupełnie nieznana sprawa w świecie marketingu, gdzie plama po soku z buraków znika z białej koszulki i wtedy wszystko jestt OK.

      • To jest kolejna rzecz, którą musi pan codziennie podłączyć do prądu, żeby z niej w pełni korzystać

        To jest prawdą. W pełni wykorzystamy ten układ, gdy wyjeżdżamy z domu z naładowanymi bateriami. Jak mają ładować się w drodze, to już działa to mniej efektywnie i spalanie rośnie. Dalsza część wypowiedzi jest jednak mocno naciągana, niedopowiedziana i w zasadzie mylna.

        • Czyli jeśli działa mniej efektywnie, to znaczy, że nie korzysta się z niej w pełni? Czy pan w ogóle przeczytał to co napisał? To bzdura na kółkach, bo jedno w żadnej mierze nie implikuje drugiego (w żadną zresztą stronę), to są inne pojęcia.
          Zresztą głównie rozeszło się o:
          „dlatego wolę hybrydy Toyoty i Lexusa, bo one same się ładują w czasie jazdy” – jakby inne robiły co innego… ergo kłamstwo.

          • Ja tylko napisałem co w powyższej wypowiedzi jest prawdą. Dodałem, że cała reszta jest mocno naciągana, a momentami jest kłamstwem. Nadal podtrzymuje swoje zdanie, że pełną efektywność hybryda plug-in osiąga tylko i wyłącznie gdy przed trasą ma naładowane akumulatory. No chyba, że o czymś nie wiem i ładowanie z kontaktu jest całkowicie zbędne, aby uzyskiwać tak rewelacyjne wyniki.

          • To nie ma znaczenia, nie wykorzystuje się wtedy pełnych właściwości hybrydy plug in. To jest niestety niewielki minus tych hybryd, moim zdaniem niewiele znaczacy.

        • A hybryda nie plug in to niby w ktorym miejscu wydajniejsza? Tez vaterie tergasz ze soba ba wieziesz dodatkwe silniki

  3. Przeciez nie wszystkie hybrydy plug-in mozna ladowac w czasie jazdy – wiem, bo wiele modeli przejrzalem i w wielu materialach informacji, ze hybryda plug-in nie laduje sie podczas jazdy po prostu nie ma. Podkreslam – chodzi o ladowanie podczas jazdy !!! Nie ze nie odzyskuje energii podczas hamowania, bo hybrydy plug-in moga odzyskiwac energie z hamowania.

  4. Ale Zietarski prawde powiedział, jedynie można się doczepić do słowa „bo”. Hybryda plugin, której nie ładujesz ma znacznie większą masę od hybrydy klasycznej, bo wozi ze sobą niepotrzebnie duży akumulator.

  5. Też mnie zaskoczyła ta reklama. Raz ją widziałem i nie mogłem zrozumieć, jak koncern, który właśnie wprowadził do oferty swoje hybrydy plug-in ( byłem na świeżo po jakiejś recenzji na Youtube’ie) tak sobie strzela w stopę. Inną sprawą jest cała koncepcja reklam z p. Zientarskim (Nie to żebym, miał coś do niego personalnie – ba jako osoba pamiętająca jeszcze telewizyjny jarmark, mam pewien sentyment ;-) ), ale seria reklam udających obiektywne rozmowy dziennikarza z ekspertem wydaje mi się mocno irytująca i z rozmów ze znajomymi wnioskuję, że nie jestem w tym odczuciu odosobniony.

  6. Trochę racji w reklamie jest. Hybrydę plug-in, żeby się opłacała, trzeba podłączać do gniazdka i to praktycznie codziennie. Jak się rozładuje, to ładowanie silnikiem spalinowym mimo że możliwe, to jest całkowicie nieopłacalne. Zostaje więc tylko odzyskiwanie energii przy wytracaniu prędkości. Ponieważ Toyoty mają mniejsze akumulatory, to szybciej się naładują i – co ważne – baterie są dużo lżejsze, więc samochód jest oszczędniejszy w takim scenariuszu. Natomiast właściwie używana hybryda plug-in będzie oszczędniejsza od Toyoty.

  7. Ten stary cap dawno się sprzedał, będzie bredził cokolwiek co mu w skrypcie napiszą. Podobnie jak ten cap z ING. Po co wrzucać starców do reklamy? To chyba świadectwo starzenia się naszego społeczeństwa, ludzie chcą oglądać ludzi starych jak oni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *