500 Plus to cały czas 500 zł, a ceny rosną. Dlatego rząd już przebąkuje o podwyżce

Finanse Gorące tematy Rodzina dołącz do dyskusji (167) 22.10.2019
500 Plus to cały czas 500 zł, a ceny rosną. Dlatego rząd już przebąkuje o podwyżce

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Wygląda na to, że waloryzacja 500 Plus jednak stanie się faktem. Do tej pory rząd nie przewidywał zwiększania świadczeń wypłacanych w ramach tego programu. Jednak spadek ich realnej wartości wymusza jakąś reakcję po stronie rządu. Pytanie tylko, czy i na to znajdą się pieniądze?

Wartość świadczenia wypłacanego w ramach programu Rodzina 500 Plus ciągle maleje

500 Plus to właściwie symbol obecnych rządów i program, który właściwie wywrócił scenę polityczną do góry nogami. Co prawda jako czynnik stymulujący wzrost demograficzny 500 Plus nie działa. Trzeba jednak zauważyć, sam fakt dokonania transferu socjalnego na niespotykaną dotychczas w Polsce skalę, z pewnością zmienił życie wielu osób. Zarówno beneficjantów programu, jak i osób, które w swoich podatkach składają się na jego funkcjonowanie.

Nie jest przy tym żadną tajemnicą, że świadczenia wypłacane w ramach programu Rodzina 500 Plus stopniowo tracą na realnej wartości. Wszystkiemu winna jest, rzecz jasna, inflacja w Polsce. W miarę spadku wartości pieniądza także za 500 zł. można kupić coraz mniej. Super Ekspres przekonuje, że obecnie świadczenie jest warte ok. 430 zł. według kursu z początków całego programu. Należy się spodziewać, że tendencja ta będzie się w ciągu następnych lat utrzymywać. Co wtedy? Logicznym posunięciem byłaby oczywiście waloryzacja 500 Plus.

Wiceminister rodziny przekonuje, że rządzący dostrzegają problem i zastanawiają się nad sposobami jego rozwiązania

Problem w tym, że pieniądze na realizację programu nie biorą się ani z nieba, ani tym bardziej z kieszeni partii rządzącej. Elastyczność wydatków państwa nie jest wcale nieograniczona, sama wola polityczna może nie wystarczyć. Dlatego do tej pory rządzący raczej niechętnie przebąkiwali o zwiększaniu świadczeń. Teraz jednak wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, Stanisław Szwed, nie wyklucza, że waloryzacja 500 Plus stanie się faktem – jednak na pewno nie w przyszłym roku.

Przekonuje przy tym, że rządzący już przeznaczają duże środki na politykę społeczną. Wiceminister jednocześnie zaznacza, że problem został przez nich dostrzeżony. Ministerstwo nie wyklucza różnych wariantów uporania się z malejącą realną wartością świadczenia. Waloryzacja 500 Plus jest jednym z nich. Jakie są pozostałe? Tego Stanisław Szwed już nie powiedział.

Waloryzacja 500 Plus będzie możliwa najszybciej w 2021 r.

Trzeba przy tym pamiętać, że ta nie jest możliwa w 2020 r. A to z uwagi na ograniczone środki przewidziane na ten program przewidziane w przyszłorocznym budżecie. Ten zakłada, że państwo na ten cel przeznaczy 40 miliardów zł, więcej raczej na razie nie będzie. Już teraz osiągnięcie zakładanego budżetu bez deficytu stoi pod dużym znakiem zapytania. Warto przy tym pamiętać, że dopiero co rozszerzono program „Rodzina 500 Plus” na także na każde pierwsze dziecko. To już samo w sobie stanowi dla państwa spory wydatek – praktycznie podwojenie dotychczasowych kosztów programu.

Najszybszy możliwy termin zwiększenia świadczeń to 2021 r. Choć, trzeba przyznać, że ta data nie jest przecież w żaden sposób wiążąca. Wszystko tak naprawdę zależy od kondycji polskiej gospodarki, możliwości budżetu oraz – jak to zwykle bywa – bieżących potrzeb politycznych. Sama waloryzacja 500 Plus również nie będzie najpewniej oszałamiająca. Super Ekspres przewiduje wzrost świadczenia o jakieś 35-40 zł. To oznacza, że powrót do wartości świadczenia z początku funkcjonowania programu nie będzie raczej możliwy.

Nawet jeśli do niej dojdzie, to czy 500 Plus wciąż będzie jeszcze spełniać jakieś pożyteczne funkcje?

Warto się także zastanowić nad możliwymi konsekwencjami waloryzacji. Pierwszą rzeczą przychodzącą do głowy jest, rzecz jasna, wzrost wydatków państwa. O ile do tej pory rządzącym udawało się znaleźć pieniądze na rekordowe transfery socjalne, o tyle zawsze istnieje jakiś koszt. Tym najczęściej jest konieczność z rezygnowania z innych potrzeb społeczeństwa. Na przykład podwyżek w wiecznie niedofinansowanej budżetówce, czy wydatków na zwiększenie jakości rozmaitych usług publicznych.

Nie oznacza to jednak, że każda złotówka przeznaczona na 500 Plus bezpowrotnie ucieka z Fiskusa. Obecnie cały program, pomijając kwestie czysto polityczne, służy przede wszystkim zwiększaniu konsumpcji. Nasze społeczeństwo, wciąż, jest jej wygłodniałe. Zwłaszcza zaś biedniejsze jego warstwy – te same, którym te transfery socjalne mają służyć w pierwszej kolejności. Część wydanych przez beneficjentów środków wraca do budżetu w postaci podatków, przede wszystkim VAT. Trzeba jednak zauważyć, że Mateusz Morawiecki słusznie trzy lata temu zauważył, że 500 Plus jest na kredyt. Sama konsumpcja nie zbuduje nam ani dobrobytu, ani tym bardziej dzietności. Waloryzacja w tym przypadku pełniłaby po prostu rolę odsetek od tego kredytu.