Tusk, WOŚP, drzewa. Myślicie, że to był zły tydzień dla PiS, a oni i tak otworzą dzisiaj szampany

Gorące tematy Państwo 10.03.2017
Tusk, WOŚP, drzewa. Myślicie, że to był zły tydzień dla PiS, a oni i tak otworzą dzisiaj szampany

Udostępnij

Maja Werner

Donald Tusk ponownie wybrany liderem całej Europy i to pomimo zdecydowanego sprzeciwu PiS-u. Przywódcy społeczeństw europejskich nie podzielili obaw naszych polityków i zdecydowanie poparli Polaka w wyborach na kolejną kadencję. 

PiS zaprezentował kabaret, który zakończył się nawet jeszcze większą kompromitacją, niż się na to zapowiadało z zapowiedzi medialnych. A to przecież  od samego początku nie był tydzień PiS-u. Minister Szyszko, który jest odpowiedzialny za kwestie środowiska, już nawet w prawicowych mediach przedstawiany jest jako największy ekologiczny szkodnik, jakiego można znaleźć w tym kraju.

No i jakby ten polityczny „leżący” niedostatecznie mocno sam kopał siebie nieudaną kampanią Jacka Saryusz-Wolskiego, to jeszcze na sam koniec Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała – na pohybel nienawistnym komentarzom – sumę tak bardzo rekordową, że chyba nawet najbardziej optymistyczni zwolennicy akcji się nie spodziewali. 105 milionów złotych, z czego prawie jeden milion tylko dzięki aukcji zorganizowanej przez… Donalda Tuska.

Jakby tego było mało PiS-owi zaczęło w końcu topnieć w sondażach. Okazuje się, że Trybunał Konstytucyjny naszych drogich obywateli jednak niespecjalnie mocno obchodzi, za to wycinane drzewka to prawdziwa tragedia. Choć akurat możliwość realizacji prawa własności przynajmniej w tym zakresie to jedna z bardzo nielicznych dobrych zmian PiS-u, o czym pisałam na Bezprawniku jakiś czas temu. Ironia, prawda?

To był jeden z najlepszych tygodni dla Jarosława Kaczyńskiego od czasu dobrej zmiany

Podczas gdy zdecydowana większość ludzi cieszy się z tych drobnych sukcesów, jestem pewna, że na koniec tygodnia korki od szampana wystrzelą też przy Nowogrodzkiej. Gdy my cieszymy się z wizerunkowych osiągnięć, władza PiS-u stale się rozszerza. Tym razem przejęto sądownictwo, a tym samym już i tak niestabilny trójpodział władzy w Polsce, wkrótce stanie się iluzoryczny.

Jarosław Kaczyński = władza ustawodawcza, władza wykonawcza i władza sądownicza w jednym nadczłowieku

Trudno powiedzieć czy w Polsce mamy jeszcze Trybunał Konstytucyjny. Osobiście podtrzymuję swoją opinię sprzed niemal półtora roku, że Trybunał Konstytucyjny istnieje już tylko teoretycznie. Część prawidłowo wybranych sędziów nie jest dopuszczona do orzekania, a na jego czele zasiada Pani Przyłębska, która jest prawnikiem o bardzo złej renomie, na dodatek swój urząd objęła prawdopodobnie bezprawnie.

Rząd w mijającym tygodniu przyjął projekt ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa co należy uznać za kolejny już (bo faktycznej neutralizacji Trybunału Konstytucyjnego) krok do aneksji sądownictwa w Polsce. Spora część propozycji tego projektu już na pierwszy rzut oka wydaje się niekonstytucyjna (ale Trybunał Konstytucyjny już Wam o tym nie powie), wygaszając między innymi gwarantowaną przez Konstytucję kadencję sędziów wchodzących w skład KRS. Projekt zakłada uzależnienie KRS od polityków w zdecydowanie większym stopniu, niż miało to miejsce do tej pory.

Czytaj też: Szybcy, ale ślepi – czy tacy będą sędziowie w nowym, zreformowanym przez PiS sądownictwie?

Dlaczego KRS jest taka ważna? To konstytucyjny organ składający się w dużej mierze z największych autorytetów sądowniczych w kraju (ale i Ministra Sprawiedliwości), który za sprawą swoich kompetencji sprawuję kontrolę nad sądami i sędziami w całym kraju. Zamach na KRS należy interpretować wprost, jako kolejny krok do likwidacji niezawisłego, niezależnego od władzy politycznej sądownictwa w Polsce.

Będę pisała prosto, a z punktu widzenia prawniczych tradycji – wręcz wulgarnie

Ale tak trzeba. Właśnie dlatego nikt nie słucha sędziów, bo nudzą tymi swoimi teoriami państwa prawa, które dla przeciętnego obywatela są mniej istotne, niż sosenka w pobliskim parku.

Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym Jarosław Kaczyński (Patryk Jaki, Bartłomiej Misiewicz, etc.) Ciebie nie lubi. Niech będzie prosty, ale plastyczny przykład – pies na spacerze Ci się zerwał ze smyczy, coś mu odbiło i zagryzł kota Prezesa. Oczywiście rozmawiamy tutaj poruszając się po świecie pewnych uproszczeń i symboli, bo nie mam wątpliwości co do tego, że tak inteligentna osoba jak Jarosław Kaczyński rozumie jak to jest z tymi psami. O braku małostkowości jednak już – szczególnie w kontekście ostatnich dni – nie jestem gotowa pisać z takim przekonaniem.

Jarosław Kaczyński dzwoni do Zbigniewa Ziobro, że tak nie może być i prokuratura powinna niezwłocznie się tym zająć. I prokuratura, obecnie w pełni upolityczniona i należąca do polityków PiS-u się tym zajmuje, raczej nie zważając przesadnie na to czy to jest sprawa w ogóle dla nich, czy przesłanki są dostateczne.

W takim kraju żyjemy – kiedy rusza proces sądowy po jednej stronie jest prokuratura Zbigniewa Ziobro, po drugiej stronie jesteś Ty ze swoim radcą prawnym lub adwokatem. Prokuratura kibicuje Jarosławowi Kaczyńskiego, Twój pełnomocnik kibicuje Tobie.

I jest jeszcze sędzia, który reprezentuje majestat Rzeczypospolitej, ale nie jest zależny od polityków. Jeśli już, to od Konstytucji, flagi narodowej, hymnu, historii, przyzwoitości, ale nie od Jarosława Kaczyńskiego.

Taki sędzia jest królem na swojej sali sądowej, nie musi się bać żadnego Prezesa, Ministra ani Prezydenta. Zwłaszcza, że zwłaszcza w postępowaniu karnym wszyscy trzej mogą być stronami tego sporu i potrzebne jest niezależne spojrzenie w tej sprawie.

Tak było do tej pory. Jeśli minister nas nienawidził – była szansa, że pomoże nam sędzia. Jeśli prokurator nas nienawidził – była szansa, że pomoże nam sędzia. Jeśli urząd skarbowy nas nienawidził – była szansa, że pomoże nam sędzia.

To prawda, że sędziowie nie są idealni w tym kraju, ale od tego jest przecież „procedura reklamacyjna” w postaci instancyjności. No i z reguły sędziowie są jednak w porządku. Starają się jak mogą, choć niekompetentni ministrowie sprawiedliwości od lat zarzucają ich nowymi sprawami, starają się znaleźć złoty środek i doszukać się w tym wszystkim sprawiedliwości.

Prawo i Sprawiedliwość mówi o potrzebie naprawy sądownictwa. Nieco ponad półtora roku temu mówiło o potrzebie naprawy mediów publicznych i ich obiektywizacji. No i powiedzcie proszę – czy Waszym zdaniem to, co się wydarzyło w mediach publicznych, można nazwać ich naprawą?

Czy naprawdę chcemy żeby „sądy” były naprawiane przez tych samych ludzi, którzy „naprawili” TVP?

Czy podoba nam się sposób zmiany funkcjonowania prokuratury Zbigniewa Ziobro?

Nic zatem dziwnego, że na Nowogrodzkiej – zapewne – wystrzelą dziś w górę korki od szampana. Podczas, gdy media pasjonowały się Tuskiem i Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy niemalże niezauważone zostały pierwsze kroki zmierzające do obalenia bezpiecznika w postaci władzy sądowniczej, która mogła chronić obywatela przed władzą ustawodawczą, wykonawczą i prezesowską.