Nie każdy wypadek podczas pracy zdalnej jest od razu wypadkiem przy pracy, ale pracodawcy bardzo trudno to udowodnić

Praca dołącz do dyskusji (7) 05.12.2019
Nie każdy wypadek podczas pracy zdalnej jest od razu wypadkiem przy pracy, ale pracodawcy bardzo trudno to udowodnić

Udostępnij

Joanna Majkowska

Telepraca cieszy się coraz większą popularnością. Możliwość pracy z domu czy z kawiarni to dla wielu osób duża wygoda. Jeśli jednak osoba wykonująca swoje obowiązki zdalnie ulegnie wypadkowi, pojawia się problem. Trudno bowiem ocenić, czy dane zdarzenie rzeczywiście miało miejsce podczas wykonywania obowiązków służbowych. 

Te same uprawnienia dla wszystkich pracowników

Osobie zatrudnionej w formie telepracy przysługują wszystkie uprawnienia i świadczenia gwarantowane osobom pracującym w zakładzie pracy. Będzie miał on więc prawo do wynagrodzenia, urlopów czy innych świadczeń wynikających ze stosunku pracy, w tym do odszkodowania w razie wypadku. Ustawodawca nie wyznaczył bowiem żadnych odrębnych przepisów mających regulować kwestię wypadku telepracownika. To z kolei budzi dużo wątpliwości i sporów w przypadku, gdy zdarzenie takie rzeczywiście zaistnieje.

Pojęcie wypadku przy pracy

Zgodnie z Ustawą o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych wypadkiem przy pracy jest nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną powodujące uraz lub śmierć, które nastąpiło w związku z pracą. Teoretycznie zakwalifikowanie zdarzenia jako wypadek przy pracy jest proste. Muszą wystąpić łącznie te same trzy przesłanki co w razie wypadku na terenie zakładu pracy:

  1. Nagłość zdarzenia
  2. Przyczyna zewnętrzna
  3. Związek z pracą – nie koniecznie związek przyczynowy, ale pozostający w związku czasowym, miejscowym lub funkcjonalnym z wykonywaną pracą.

Tyle w teorii. Największą wątpliwość budzi przesłanka trzecia. Jak stwierdzić, czy wypadek telepracownika przy pracy rzeczywiście wykazywał związek z pracą?

Związek zdarzenia z pracą

Jak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 sierpnia 1994 roku (II PRN 1/49) związek zdarzenia z wykonywaną pracą

musi wystąpić w miejscu pracy, podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zwykłych czynności wchodzących w zakres jego obowiązków albo w interesie zakładu pracy nawet bez polecenia i bez związku tego działania z normalnymi obowiązkami, a także w czasie pozostawania pracownika w dyspozycji zakładu pracy

Teoretycznie jeśli do wypadku doszło w domu pracownika i w czasie, w którym pozostawał on do dyspozycji pracodawcy, można uznać, że zdarzenie miało związek z wykonywaną pracą. W praktyce nie jest to jednak takie proste. Wypadek mógł wynikać z zaniedbań pracownika. Nie ma także gwarancji, że w czasie, gdy zdarzenie miało miejsce, pracownik nie postanowił akurat zrobić sobie przerwy. Sprawy nie ułatwia fakt, że zazwyczaj nie ma żadnych świadków.

Postępowanie powypadkowe

Jeśli miał miejsce wypadek telepracownika przy pracy pracodawca będzie ponosił taką samą odpowiedzialność jak przy wypadku pracowników stacjonarnych. Po zawiadomieniu przez pracownika o zaistniałym zdarzeniu jednym z obowiązków pracodawcy jest zabezpieczenia miejsca wypadku. Konieczne okaże się ustalenie okoliczności i przyczyn wypadku, zawiadomienie właściwego okręgowego inspektora pracy i prokuratora – jeśli wypadek był ciężki lub śmiertelny. Zdarzenie musi zostać także udokumentowane zgodnie z zasadami zawartymi w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie ustalania okoliczności i przyczyn wypadków przy pracy. Pracodawca ma co prawda możliwość kontrolowania miejsca, w którym telepracownik wykonuje swoje obowiązki służbowe. Charakter tej pracy sprawia jednak, że może być ona wykonywana zarówno w domu, jak i w kawiarni czy nawet w pociągu.

Jak uchronić się przed nadmierną odpowiedzialnością za wypadek telepracownika przy pracy?

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla pracodawcy zatrudniającego pracownika w formie telepracy jest wyraźne wskazanie w umowie, gdzie mają być wykonywane obowiązki służbowe. Inaczej będzie on narażony na znacznie większą odpowiedzialność. W braku wyraźnych ustaleń telepracownik będzie mógł bowiem wykonywać pracę nie tylko w domu, ale chociażby w kawiarni czy w parku. A to oznacza, że wypadkiem przy pracy będzie również oparzenie się kawą czy pogryzienie przez psa. Trudno też będzie pracodawcy udowodnić, że w czasie, gdy wystąpiło zdarzenie, dana osoba wcale nie wykonywała swoich obowiązków służbowych, ale akurat zrobiła sobie przerwę. Co prawda obecnie pracodawca ma możliwość monitorowania aktywności telepracownika, co nie oznacza, że zawsze będzie w stanie wykazać, że dany wypadek nie miał nic wspólnego z pracą.