A więc jednak nie chuligani! Sąd odstąpił od ukarania sprawców obalenia pomnika Jankowskiego. Czy słusznie?

Prawo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (2343) 29.09.2021
A więc jednak nie chuligani! Sąd odstąpił od ukarania sprawców obalenia pomnika Jankowskiego. Czy słusznie?

Maciej Bąk

Jest wyrok w sprawie obalenia pomnika prałata Henryka Jankowskiego. Gdański sąd uznał trzech sprawców czynu za winnych, ale odstąpił od wymierzenia kary. Jedyne konsekwencje, jakie mają spotkać aktywistów, to obowiązek zapłaty niecałych 8000 złotych na rzecz komitetu budowy pomnika. Wyrok to porażka prokuratury, która chciała zrobić z Rafała Suszka, Michała Wojcieszczuka i Konrada Korzeniowskiego zwykłych chuliganów.

Wyrok w sprawie obalenia pomnika

Z jednej strony ta sprawa od początku była oczywista. Wszak aktywiści obalili pomnik dosłownie przed kamerami. A dokładnie przed jedną – Tomasza Sekielskiego (autora filmów „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawa w chowanego”). Dziennikarz, za zgodą aktywistów, wrzucił film ze zdarzenia do mediów społecznościowych jeszcze tej samej nocy. Zresztą to Suszek, Wojcieszczuk i Korzeniowski sami zadzwonili na policję, żeby zgłosić obalenie pomnika. Nie zaprzeczali swojemu udziałowi w tym występku, ale podkreślali że zrobili to w imię walki z pedofilią w kościele. Z którą instytucje zarówno świeckie, jak i klerykalne, przez lata sobie kompletnie nie radziły.

I właśnie dlatego z drugiej strony ta sprawa wcale oczywista nie była. Bo czy w Gdańsku miał prawo stać pomnik księdza, co do którego wysunięto poważne oskarżenia o pedofilię? A zarazem były to oskarżenia wysunięte po jego śmierci, niepoparte innymi dowodami niż słowo ofiary, niemożliwe do osądzenia przez sąd. To już zaczęło komplikować sprawę, dlatego dzisiejszy wyrok był wielką niewiadomą. Czy potraktować aktywistów, jak chciał tego prokurator, jako chuliganów którzy powinni odpowiedzieć nie tylko za zniszczenie mienia, ale też za znieważenie pomnika? Czy też uznać ich za osoby próbujące zwrócić uwagę na poważny problem (pisaliśmy o tym po tym zdarzeniu w tekście „Obywatelskie nieposłuszeństwo a kara”)?

Wyrok pośrodku, z lekkim wskazaniem na…

Sędzia Małgorzata Uszacka ogłaszając wyrok obaliła większość twierdzeń prokuratury. Poza jednym, najbardziej oczywistym: że tak, aktywiści są winni uszkodzenia mienia w postaci pomnika. Dalej było już dla prokuratora tylko gorzej. Czyn uznała za „wypadek mniejszej wagi”, a jego społeczną szkodliwość za „nieznaczną”. Od wymierzenia kary odstąpiła, zasądziła jedynie obowiązek naprawienia szkody w postaci zapłaty niecałych 8 tysięcy złotych na rzecz komitetu budowy pomnika. Sędzia obaliła zatem zarzut mówiący o znieważeniu pomnika prałata, nie doszukała się też pobudek chuligańskich (prokurator bardzo chciał, by uznano że mężczyźni uszkodzili pomnik z… błahego powodu).

A powód przecież nie był błahy. „Wykorzystali pomnik jako symbol. Jako symbol swojej walki z pedofilią wśród osób duchownych, wobec braku reakcji odpowiednich organów na doniesienia dotyczące osoby Henryka Jankowskiego, i w celu podkreślenia wagi swoich działań”, powiedziała sędzia. Stało się więc to, na co liczyli oskarżeni – że w sprawie dostrzeżony zostanie szerszy kontekst. Że nie była to rozwałka dla rozwałki czy pijacki wybryk, jak często kwalifikowane są czyny chuligańskie. Bo za obaleniem pomnika kryło się coś głębszego. Co zresztą poparły późniejsze wydarzenia – władze Gdańska odebrały Jankowskiemu honorowe obywatelstwo, przemianowały skwer jego imienia i nie postawiły pomnika z powrotem. A w kraju niedługo potem zawiązano komisję do spraw pedofilii.

Nie, to nie jest przyzwolenie na obalanie

To, że prokuratura poniosła w tej sprawie ogromną porażkę, nie oznacza jednocześnie że sąd zgodził się na obalanie pomników. Podkreślmy – trzech aktywistów zostało formalnie skazanych, będą to mieli w papierach. Mają też do zapłacenia po kilka tysięcy złotych zadośćuczynienia i pokrycia kosztów sądowych. Nie dostali jednak grzywny ani kary w zawieszeniu, bo sędzia uznała że co prawda świadomie złamali prawo, ale w wyższym celu. Taki wyrok zapewne nie zadowoli żadnej ze stron, ale z mojej perspektywy jest wyrokiem sprawiedliwym. A wy, jak uważacie?