Ja tylko żartowałem z tym chlebem za 10 zł! Wzrost cen żywności robi się wręcz dramatyczny

Zakupy dołącz do dyskusji (101) 18.01.2022
Ja tylko żartowałem z tym chlebem za 10 zł! Wzrost cen żywności robi się wręcz dramatyczny

Rafał Chabasiński

Inflacja w grudniu sięgnęła 8,6 procent. Tylko co nam to tak naprawdę mówi? Dla przeciętnego gospodarstwa domowego, oprócz nośników energii, kluczowy będzie wzrost cen żywności. Ten robi się co najmniej niepokojący, jeśli nie wręcz dramatyczny. Niektóre produkty spożywcze zdrożały już o prawie połowę rok do roku.

Ceny niektórych produktów spożywczych wzrosły niemal o połowę względem grudnia 2020 r.

Być może niektórzy pamiętają mój tekst o tym, jak to powinniśmy się przyzwyczaić do rosnących cen w 2022 r. Nie dość, że te nie spadną w dającej się jakkolwiek przewidzieć przyszłości, to jeszcze minie dużo czasu zanim przestaną rosnąć. Przywołany w tytule chleb po 10 zł i jajka po 25 zł były oczywiście swego rodzaju przejaskrawieniem. Koszyk cenowy przygotowany dla portali Gazeta.pl i Handelextra.pl przez Centrum Monitorowania Rynku pokazuje inne produkty, które w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy dramatycznie wręcz podrożały.

Mowa oczywiście o tłuszczach. Masło podrożało już o 45,8 proc. rok do roku i tym samym stało się liderem tego niechlubnego zestawienia. Kostka ważąca 200 gramów o zawartości 82 proc. kosztowała średnio 7,26 zł. W listopadzie było to 6,95 zł a w grudniu – 6,28 zł. W pierwszym kwartale tego roku masło kosztowało nieco ponad 5 złotych. Cały czas bardzo szybko drożeje olej. Wzrost ceny rok do roku wyniósł 43,4 proc. Litr oleju rzepakowego kosztuje już ponad 10 zł.

Wzrost cen żywności obejmuje w mniejszym stopniu także inne produkty. Cukier podrożał o 42,9 proc. Napój gazowany typu Coca Cola – o 47,1 proc. Cena sera żółtego wzrosła w grudniu średnio o 17,5 proc., śmietany o 10,5 proc., świeżego mleka o 15,9 proc. Oprócz nabiału drożeje także pieczywo. W przypadku chleba wzrost cen wynosi 24,6 proc. rok do roku, za kajzerki zaś zapłacimy średnio o 24,3 proc. więcej, niż w grudniu 2020 r.

To nie chleb i jajka drożeją najbardziej, lecz masło i olej. Tanieją za to jabłka

Chleb może nie kosztuje 10 zł., jednak jego cenie bliżej już do 4 niż do 2 zł. Wszystko oczywiście zależy w tym przypadku od rozmiaru i wagi pieczywa. Jajka podrożały za to „raptem” o 12,1 proc. względem ceny z grudnia zeszłego roku. To nie tak, że wzrost cen żywności obejmuje absolutnie wszystkie produkty spożywcze. Tanieją wędliny paczkowane, parówki i herbata. W każdym przypadku o kilka procent. Największy spadek ceny objął jabłka. Te kosztują o 11,8 proc. taniej, niż dwanaście miesięcy temu.

Koszyk cenowy przygotowywany dla portali Gazeta.pl i Handelextra.pl opiera się o dane dostarczane przez CMR w postaci paragonów. Tym samym wydaje się być całkiem rzeczywistym miernikiem tego, jak wzrost cen żywności w polskich sklepach rzeczywiście wygląda. Przedstawiciele tej agencji badawczej przekonują:

Średnia cena produktów z koszyka zakupowego to dane zebrane z milionów paragonów, które codziennie spływają do nas sklepów małoformatowych. W analizie uwzględniamy zarówno sklepy działające w małych miejscowościach, gdzie są często głównym miejscem zaopatrzenia, jak i te w większych miastach, gdzie klienci wpadają po zakupy impulsowe i uzupełniające

W tym kontekście warto także wspomnieć o odtworzeniu słynnego „koszyka Dudy” przez dziennikarkę Katarzynę Bosacką. Siedem lat temu prezydent Andrzej Duda, jeszcze jako kandydat w wyborach, chciał uzmysłowić Polakom wzrost cen żywności za czasów rządów PO-PSL. Zakupy składały się z 0,5 kg chleba krojonego, 30 jaj, 400 g sera żółtego, litra mleka i oleju rzepakowego, dwóch litrów soku pomarańczowego, margaryny, kilograma cukru i jajka-niespodzianki.

Wzrost cen żywności nie zatrzyma się tylko dlatego, że rządzący czasowo obniżyli VAT na część produktów spożywczych do zera

Dzisiejszy prezydent zapłacił wówczas aż 37,02 zł. Po sześciu latach rządów Zjednoczonej Prawicy takie same zakupy kosztowały 67,89 zł. Trudno byłoby więc zaprzeczać, że rzeczywiście borykamy się z drożyzną. A będzie tylko gorzej. Jeśli ktoś myśli, że zerowy VAT na żywność dla produktów korzystających ze stawki 5 proc. przyniesie jakieś drastyczne zmiany, to czeka go przykra niespodzianka. Nie dość, że inflacja wciąż najprawdopodobniej utrzyma się na poziomie przekraczającym 5 proc., to jeszcze powinniśmy się spodziewać konsekwencji wzrostu cen gazu, skutków Polskiego Ładu i presji płacowej na przedsiębiorców.

Najprawdopodobniej rządzący nie będą za bardzo mieli się czym chwalić już w momencie, w którym w sklepach pojawią się tabliczki informujące o obniżce VAT. Warto także pamiętać, że ta ma charakter czasowy. Po jej zakończeniu ceny objętych nią produktów spożywczych automatycznie wzrosną o 5 proc. Warto więc podchodzić krytycznie do przechwałek i zapewnień polityków. Zwłaszcza zaś na wszelkie próby przerzucenia winy na sklepikarzy. W przeciwnym wypadku możemy się gorzko rozczarować.