Była „wina Tuska” i „wina księgowego”. Teraz będzie „wina sklepikarza”

Biznes Zakupy dołącz do dyskusji (112) 17.01.2022
Była „wina Tuska” i „wina księgowego”. Teraz będzie „wina sklepikarza”

Jerzy Wilczek

Kto odpowiada za obecne problemy w Polsce? Zasadniczo Donald Tusk, ale przecież nawet on nie może brać na swoje barki wszystkiego. Kozłem ofiarnym wysokich cen w sklepach mają być więc… handlowcy. Tak przynajmniej widzi to branża handlowa.

Premier Morawiecki zapowiedział wielką obniżkę VAT na niektóre produkty żywnościowe. Ale jednocześnie przestrzegł handlowców, którzy „mogą chcieć zarobić na obniżce”.

Na delikatnym ostrzeżeniu zresztą się nie skończyło. Premier powiedział, że ceny w sklepach będą kontrolować odpowiednie instytucje, jak Inspekcja Handlowa czy UOKiK. Następnie poprosił obywateli by… sami kontrolowali ceny poprzez „aktywność obywatelską”.

O co tu właściwie chodzi?

Wina sklepikarza? Ktoś przecież za ceny musi odpowiedzieć…

W lutym spadnie VAT, ale ci, którzy spodziewają się, że ceny staną się nagle niskie, zapewne mocno się rozczarują. W końcu zniesienie 5-procenowego VAT-u ogromną obniżką nie jest. A ceny rosną bardzo szybko i przedsiębiorcy muszą zrekompensować rosnące stawki za energię czy koszty Polskiego Ładu.

Niewykluczone więc, że ceny artykułów żywnościowych nie tylko nie spadną w lutym, ale wręcz się zwiększą. I tu wracamy do słów premiera. Otóż branża handlowa boi się „winy sklepikarza”.

„Chcemy zapobiec narracji w mediach, jakoby  handel odpowiadał za wzrost cen mimo obniżki VAT, a nie obiektywne czynniki makroekonomiczne, jak rekordowa inflacja, czy wzrost cen energii” – mówi Wiadomościom Handlowym Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, bodaj najważniejszej organizacji branżowej.

I dodaje: „W obecnej sytuacji poziom cen nie zależy od polityki cenowej sieci, tylko  jest podyktowany trudnym otoczeniem gospodarczym i  handel nie może ponosić odpowiedzialności za czynniki wzrostu cen od niego niezależne”.

Słowem – ceny się nie zatrzymają i pewnie uruchomią propagandowo-PR-ową machinę rządu, która obarczy handel o wysokie ceny. Z drugiej strony w sklepach pojawią się tabliczki, że rząd obniża podatki.

Toporne? Jednak w jakiś sposób to działa. W ostatnim sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” aż 9,4 proc. stwierdziło, że za wysokie ceny gazu odpowiedzialna jest opozycja. Opozycja, która nie rządzi od lat! W narrację o „winie sklepikarza” pewnie więc też sporo Polaków uwierzy.

Z drugiej strony, w pewnym momencie rząd próbował sprzedać przekaz, że za problemy z Polskim Ładem odpowiadają głównie księgowi, którzy nie zrozumieli programu. Ta narracja jednak niezbyt chwyciła i obecnie dostajemy coraz częściej sygnały, że Polski Ład trzeba przynajmniej poprawić, a może przełożyć czy wręcz anulować. Może zatem również narracja o „winie sklepikarza” też rozbije się o ścianę.