Jak Airbnb niemal zrujnowało mi urlop

Codzienne Gorące tematy dołącz do dyskusji (135) 08.05.2018
Jak Airbnb niemal zrujnowało mi urlop

Joanna Buchwałd-Musińska

Ze stron typu Booking, Airbnb czy Trivago korzysta codziennie tysiące użytkowników. To serwisy pośredniczące w dobowym wynajmie apartamentów na całym świecie. Okazyjnie, wygodnie i komfortowo, ale czy bezpiecznie?

Jak korzystać z  Airbnb?

Sam proces wynajęcia apartamentu nie jest skomplikowany. Wystarczy założyć i zweryfikować konto na Airbnb. Do weryfikacji potrzebny jest skan dowodu osobistego oraz zdjęcie, które pracownik serwisu porówna ze zdjęciem z dokumentu tożsamości. Procedura przebiega szybko i bez komplikacji. Następnie możemy już w pełni korzystać z usług serwisu.

Wyszukujemy terminu, lokalizacji i lokalu o parametrach, które spełniają nasze oczekiwania, następnie piszemy do właściciela zapytanie o dostępność w danym terminie. Airbnb bazuje na kalendarzu rezerwacji, dzięki czemu użytkownik serwisu widzi apartamenty dostępne dokładnie w wyznaczonym przez siebie terminie lub w terminach ościennych. Następnie pozostaje nam zadecydować czy oczekujemy w pełni wyposażonego, luksusowego apartamentu, czy skromnego, taniego i wygodnego miejsca na nocleg. Spektrum dostępnych opcji jest tu naprawdę ogromne.

Moja przygoda z Airbnb

Na początek wyjaśnię w kilku słowach, że nie jestem przeciwniczką Airbnb. Korzystałam z tego serwisu wielokrotnie i nigdy nie spotkało mnie nic przykrego – zarówno ja, jak i wynajmujący wywiązywaliśmy się ze swoich zobowiązań i wszyscy byli szczęśliwi. Ale również nigdy nie miałam do czynienia z komplikacjami. Wydawało mi się, że w obliczu haseł: bezpieczeństwo, gwarancja, rygorystyczne zasady itd., jako użytkowniczka serwisu będę bezpieczna. Tu jednak nastąpiło zderzenie z rzeczywistością. Oto jak Airbnb niemal zrujnowało mi wakacje.

Rodzinna wycieczka do Barcelony miała być drobiazgowo zaplanowanym prezentem niespodzianką. Na podróż wyznaczyłam końcówkę kwietnia, a apartament postanowiłam wynająć ze sporym wyprzedzeniem już na przełomie stycznia i lutego. Szukałam lokalizacji, która będzie doskonale skomunikowana z całą Barceloną i z uwagi na mój sentyment do Gaudiego padło na apartament z widokiem na katedrę Sagrada Familia. Wysłałam zapytanie o dostępność i otrzymałam informację zwrotną, że mogę dokonać rezerwacji. Opłata niemała, ale gospodarz miły i – wydawało się – uczciwy.

Airbnb – co poszło nie tak?

W przeddzień wylotu otrzymałam telefon od Airbnb. Przemiła pani, mówiąca po angielsku, ze zbolałym głosem oznajmiła mi, że gospodarz odwołał moją rezerwację na 17 godzin przed planowanym zameldowaniem. Pani oświadczyła, że rozumie moją frustrację i rozgoryczenie całą sytuacją, ale postara się nam pomóc. Teraz najlepsza część.

Od Airbnb otrzymałam DO 300 zł zniżki na wynajem kolejnego apartamentu oraz zapewnienie, że pracownik obsługi klienta pomoże mi w szybkiej rezerwacji innego lokalu. Cały szkopuł tkwił w tym, że przez tydzień przeglądałam apartamenty na wakacje niespodziankę, drobiazgowo przeszukiwałam dostępne lokalizacje, wyposażenie i standard, a teraz miałam dosłownie kilka godzin na znalezienie czegoś, co mnie zadowoli. Najlepsze apartamenty były niedostępne, a te zaproponowane przez pracownicę Airbnb znajdowały się na drugim końcu miasta i daleko odbiegały od wyznaczonych przeze mnie standardów.

Niewiele myśląc weszłam na Booking i – tu niespodzianka – nie tylko znalazłam komfortowy apartament, ale ze względu na rezerwację „last minute” dostałam 30% zniżkę. Tym samym dla 3 osób wynajęłam 6-osobowy apartament, 4 minuty od Sagrada Familia, taniej niż pierwotnie. Co ciekawe, ten sam apartament widniał na Airbnb w cenie regularnej, bez zniżki. Duża wtopa.

Trudności

Mimo „happy endu”, czuję po przygodzie z Airbnb ogromny niesmak. Pani z obsługi klienta zadzwoniła do mnie po 17. Zaledwie kilka godzin potem czekała nas długa podróż na lotnisko i lot. Zostałam zmuszona do podjęcia szybkiej decyzji, a co ciekawsze, w tym czasie właściwie nawet nie planowałam być wtedy w domu. Mogło zdarzyć się tak, że nie odebrałabym telefonu i o anulowaniu dowiedziałabym się na miejscu.

Proces zwrotu gotówki, bo taką opcję wybrałam, nie trwał długo – dwa dni potem pieniądze były już na moim koncie. Gdybym jednak nie miała wystarczających środków na wynajem innego apartamentu, musiałabym na siłę wybrać jeden z apartamentów Airbnb, nawiasem mówiąc, albo horrendalnie drogich, albo usytuowanych daleko od centrum, albo po prostu brzydkich. To nijak nie wpisuje się z moją wizję wymarzonej Barcelony.

Konsekwencje gospodarza

Na co dzień jestem osobą opanowaną, ale tu autentycznie poniosły mnie nerwy. Powstałej sytuacji nawet nie miałam jak skomentować. Na profilu mojego gospodarza pojawił się automatycznie komentarz w moim imieniu: „The host canceled this reservation the day before arrival. This is an automated posting.” Ja, natomiast, nie miałam prawa umieścić żadnego komentarza, ponieważ w regulaminie widnieje zapis:

„Czy mogę zostawić recenzję gospodarzowi, jeśli anuluje moją rezerwację?

Tak, jeśli podróż zostanie anulowana w dniu zameldowania lub później. Jeśli wcześniej – pozostawienie recenzji nie będzie możliwe.

Jeżeli gospodarz anuluje pobyt przed dniem zameldowania, przy ofercie pojawi się automatyczna recenzja wskazująca, że pobyt został przez niego odwołany. Taka recenzja to element kary za anulowanie przez gospodarza i nie może zostać usunięta. Zawsze możesz przesłać komentarz swojemu gospodarzowi w wątku wiadomości Airbnb.”

No to srogo. Teraz hit: jakie konsekwencje poniesie gospodarz za to, że odwołał moją rezerwację na 17h przed przybyciem? Uwaga, mocna rzecz, zapłaci 50 lub 100 dolarów, chyba, że… anulowanie nastąpiło w wyniku tzw. wyjątkowych okoliczności. Mnie właśnie takie dotyczyło.

Co Airbnb rozumie przez wyjątkowe okoliczności? Np. śmierć osoby bliskiej, kataklizm itd. Zgoda. Problem w tym, że mój gospodarz nie zarządzał swoimi mieszkaniami, więc cokolwiek go dotknęło – nie powinno było mieć wpływu na mój wynajem. Jeśli to incydentalny przypadek, praktycznie nie ponosi konsekwencji, gdyby był to kolejny raz, utraciłby znaczek „superhosta”. Bolesne, dotkliwe i z pewnością zniechęci do podobnych praktyk w przyszłości. Airbnb robi to źle.

Abstrahując od tego, że gospodarz nie wysilił się na przeprosiny, wyjaśnienia – cokolwiek, czuję absmak. Kilka dni później usłyszałam od znajomej, że to, co mnie spotkało, to wcale nierzadka praktyka. Gospodarze anulują wcześniejsze rezerwacje, bo wynajmują apartamenty w najlepszych lokalizacjach gościom „z ulicy”, za znacznie większe pieniądze. Z uwagi na fakt, że każdy może powiedzieć, że zmarła mu babcia, nie kupuję tego. Gdyby nie fakt, że miałam sporo szczęścia, musiałabym jechać do Barcelony z całą rodziną w ciemno, a mój gospodarz straci status superhosta. Dno.

Airbnb jeszcze przez kilka dni nękało mnie telefonami i zakłócało urlop. Pomijam fakt, że mogłabym nie znać języka angielskiego i naprawdę nie wiem jak wówczas wyglądałby cały ten proces. Wiem, natomiast, że Airbnb nie jest w stanie w żaden sposób zapewnić mi bezpieczeństwa wynajmu nieruchomości na wakacjach i z tego serwisu z pewnością już nie skorzystam.

135 odpowiedzi na “Jak Airbnb niemal zrujnowało mi urlop”

  1. Czy uważasz, że Airbnb powinno odwołującemu wymierzyć karę chłosty czy bardziej ukrzyżować?

    Mimo „happy endu”, czuję po przygodzie z Airbnb ogromny niesmak. Po pierwsze, Pani z obsługi klienta zadzwoniła do mnie po 17(…)

    Hmm… A zadzwoniła zaraz po tym, gdy odwołano rezerwację, czy dużo później?

    Generalnie, to wszystko jest objęte regulaminami, które wypadało przeczytać, a niemal na pewno zaakceptować. Ludziom przydarzają się gorsze rzeczy ;)

    • Przecież tu chodzi o elementarną uczciwość. Chcesz aby robili cię w balona? Korzystaj. Ja nie skorzystam. Booking o wiele pewniejszy.

    • Hej, ludzie pomyślcie, przecież większość serwisów oferujących usługi „alternatywne” wobec tradycyjnych usług, czyli Airbnb/zwykły hotel czy Uber/taxi w zamian za niższą cenę obciąża nas dodatkowym ryzykiem niezrealizowania usługi. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo że ‚tadycyjny” hotel anuluje rezerwację na dzień przed podróżą lub taksówka z radiotaxi w ogóle nie przyjedzie ale jest ono nieporównywalnie mniejsze. Dużo podróżuję i nie zdarzyło mi się aby hotel odwołał mi rezerwację albo taksówka w ogóle nie dojechała (korzystam też z Ubera ale kilka razy zdarzyły mi się obsuwy, więc jak jadę na lotnisko to wolę zamówić „wąsatego Janusza w wysłużonej Octavii”). Jest ryzyko, jest zabawa, kto tego nie zauważa znaczy że jego zwykłe doświadczenie życiowe i brak krytycyzmu jest naprawdę niewysoki

      • Nie no, ja akurat zdaję sobie z tego sprawę, ale może faktycznie dobrze, że napisałeś to wprost.

        Chociaż akurat mnie zdarzyło się takie odwołanie rezerwacji w hotelu. Obsługa jednak sama znalazła mi miejsce w innym.

      • Tylko właśnie wiesz, generalnie wynajmując pokój od babeczki w Szwecji na airbnb ja sobie zdaję sprawę, że owszem, płacę mniej niż w hotelu, ale ryzykuję – że odwoła, że będzie dziwna, że jej „ciche i spokojne” może być moim „bębenki pękają”. Ale się na to godzę i zdaję sobie sprawę, że co by się nie zdarzyło to owszem, będę wkurzona na maksa, ale będę świadoma, że sama sobie zgotowałam ten los. Czy sprawi to, że przestanę korzystać z Airbnb? Nie. Nie pojadę więcej do tej szajbniętej babki.
        Inna sprawa, że generalnie to częściej korzystam z booking niż airbnb bo po prostu częściej tam znajduję tańsze oferty.

  2. Przykra historia, ale… AirBnb jest alternatywą dla hoteli i hosteli, gdzie taka sytuacja pewnie by się nie wydarzyła. Jest jedynie pośrednikiem pomiędzy ludźmi, którzy (w założeniu) nie wynajmują swoich mieszkań „zawodowo” a pomiędzy klientami, ktorzy chcą płacić mniej niż za hotel. Więc czemu oczekiwać od AirBnb tego samego co od hotelu? MNie booking już dwa razy poinformował o braku miejsca nie dzień przed wyjazdem a w dniu noclegu, gdy już byłem w obcym mieście. Fakt znajdowali alternatywy, ale stres i te sprawy były.

  3. Typowo polskie marudzenie. Co ma pośrednik do tego że wynajmujący odwołał wynajem? Ja bym na ich miejscu proces o zniesławienie jeszcze wytoczył.

    • Dokładnie. Zresztą najpierw nie czyta się umowy a potem narzeka. Równie dobrze można mieć pretensje np do OLX że towar który oglądamy został sprzedany kilka minut temu i sprzedający jeszcze nie wycofał oferty. Na tym portali coraz częściej widuje takie płaczliwe tematy.

      • Nie piszcie jak typowe polskie janusze. Jak już ktoś chce płacić taniej niż w hotelu to co? Nie ma prawa wymagać? Sam lubię jak jest zapięte wszystko na tip top dlatego nie oszczędzam na takich sprawach jak hotele itp. Ale rozumiem, że inni chcą zapłacić taniej. Nie znaczy to, że nie mają żadnych praw i oczekiwań. Z drugiej strony też się zdarza, że człowiek dużo zpałacił w renomowanym hotelu a zdarzył się „fakap”. Bywa. Ale nie można jechac po kimś w ten sposób i mówić coś w stylu „widziały gały co brały”. Co do czytani umów to zgoda. MOże być w nich troche kruczków i trzeba uważać. Ale z drugiej strony jakbym się bał każdego kruczka z umowy to bym chyba nigdzie z domu nie wyszedł.

        • Prawa mają ale najpierw trzeba przeczytać jakie się ma prawa, a nie narzekać na pośrednika że np. oferujący produkt sprzedał go wcześniej.

  4. Airbnb jest z założenia obarczony ryzykiem dużo większym niż hotele – kto się na to decyduje, ten niech nie marudzi. Mieszkałem w wielu hotelach w całej Europie i nie tylko, tak wielu że nie jestem w stanie policzyć – i nigdy nie zdarzyła się sytuacja by hotel anulował rezerwację. Korzystałem też okazjonalnie z Airbnb i też miałem sytuację anulowania rezerwacji. To jest wpisane w ryzyko tej usługi, dlatego korzystam z Airbnb tylko w ostateczności, bo nigdy nie ma 100% pewności że zarezerwowany nocleg będzie dostępny.

  5. Wyobraź sobie, że jesteś teraz w trakcie podróży i nie masz dostępu do internetu. Dostajesz informacje 17 h przed zameldowaniem. Lądujesz na lotnisku w obcym kraju i czytasz, że odwołali Ci rezerwacje.

  6. Co za bełkot. Pośrednik nie ma nic wspólnego z udostepniajacym. Od tego sa regulaminy. Jak ktos szuka na tego typu stronkach to powinien tez poczytac regulamin. Jak sie zna regulamin i go akceptuje (dokonanie transakcji = alceptacja regulaminu) to po co lac takie zale? Inna sprawa ze ja przy takim portalu odpadam na etapie skanu dowodu. Haha moze jeszcze obu stron karty płatniczej? Bookingi czy inne sa pewniejsze, bezpieczniejsze (nigdy mi sie jeszcze nie wykrzaczyly) wiec po co ryzykowac? Dla 10 pln roznicy za dobe? Heh.

    • Fakt, skany jakichkolwiek dokumentów to poroniony pomysł. Powinni jeszcze zakazać tego w bankach.

  7. Ale macie problemy po co takie pierdoly wypisywać. My z grupa mielismy zarezerwowane spanie z bookinga jadac 400km motocyklami 22godzina zajezdzamy brak miejsc obcy muzlmanski kraj .. Trzebalo isc do hotelu i tyle wiekszego problemu nie bylo zycie

  8. Mam identyczne, zle doswdoświadcz z Airbnb – właściciele albo odpisuja z dużą zwłoką alno anulują rezerwację w ostatniej chwili przed wyjazdem. Zrobiłem już kilkadziesiąt rezerwacji na Bookingu i tak takie historie mi się nie zdarzają.

  9. Po pierwsze od kiedy trivago pośredniczy w wynajmie?
    Po drugie niższa cena za ten sam apartament na booking niż na airbnb oznacza, że gospodarz ma problemy z matematyką. Bo w booking musi jeszcze pokryć prowizję około 20% zapewne, a w airbnb prowizja nie dość, że niższa to jest dolicza gościowi.
    Po trzecie, uważam, że airbnb zachował się profesjonalnie.jako pośrednik. Booking zresztą też pomaga w takich sytuacjach. Różne rzeczy mogą się zdążyć.

  10. Ach jak ja nie znoszę takich zmanierowanych osób – to typowy przykład kobiety która nie zetknęła się ostatnio z realnymi problemami. Jeżeli komuś przeszkadza telefon po godz. 17 oraz jest dla niego stresem zmiana apartamentu, to chciałbym zobaczyć reakcję na realnie poważne zdarzenia – czy oburzenie będzie rosło adekwatnie. Sam lubię otrzymać dobrą usługę w myśl zasady good value for your money, ale po przeczytaniu tego artykułu pierwsza myśl „w głowie się ludziom poprzewracało”. Swoją drogą jak się korzysta z tego rodzaju serwisu bo chce się oszczędzić to może trochę pokory; w przypadku regularnego hotelu wtopy by nie było.

    • Plus oburzenie, że przecież w kilka godzin nie da się znaleźć żadnego przyzwoitego noclegu, że trzeba szukać tygodniami… Robienie z igły widły.

      • Nie trzeba szukać tygodniami. Ale znalezienie czegoś w dobrej cenie i lokalizacji zwykle wymaga zarezerwowania noclegu wcześniej, dlatego nad morzem ciężko coś znaleźć już w maju. Oczywiście w pięciogwiazdkowych hotelach zawsze znajdzie się łóżko, ale nie oszukujmy się, mało kto jedzie na weekend gdziekolwiek z nieograniczonym budżetem. Airbnb uważam zachowało się ok, ale też autorka miała prawo się wkur*ić na hosta, który ją zostawił na lodzie.

      • Dlaczego pretensjonalna? Kiedyś dwa nazwiska w większości przypadków były fanaberią, ale teraz, gdy kobieta coraz częściej wychodzi za mąż bliżej trzydziestki niż dwudziestki to już jest problem. Wszystkie maile, nazwy użytkowników, konta, strony pozakładane na nazwisko panieńskie. Nazwisko w branży też panieńskie. Przychodzi moment ślubu. Ja na przykład uważam, że to logiczne żebym została przy panieńskim, bo pod nim widnieję WSZĘDZIE. Ale mój narzeczony jak to usłyszał to o mało się nie rozpłakał. Bo nagle to wielkie halo, żebym nosiła JEGO nazwisko, bo przecież jesteśmy jednością (zapytałam czy nie weźmie mojego, „no co ty hehe” usłyszałam), pomimo moich tłumaczeń, że to jest rozsądne to mój narzeczony, normalnie twardo stąpający po ziemi facet nagle ma złamane serce. W takiej sytuacji zaczęłam rozważać dwuczłonowe nazwisko (co dotąd było dla mnie absurdem) bo wydaje się to być jedynym sensownym rozwiązaniem – w praktyce i tak częściej będzie używane pierwsze, panieńskie i mój adres email nie straci sensu a narzeczony nie będzie chodził przez najbliższy rok ze skwaszoną miną, bo złośliwie zostałam przy nazwisku panieńskim.

    • Prosze Państwa, przecież wystarczy przeczytać z uwagą. Nie cierpię hoteli i korzystam z nich w ostateczności – nie była to kwestia oszczędności, tylko intymności i komfortu. Wakacje niespodzianka: 17h przez meldunkiem, a 5h przed wyjazdem na lotnisko nie mam apartamentu, którego szukałam 2 tygodnie. Mam realne problemy – jak wszyscy, oraz jak wszyscy długo planowany wypoczynek chcę przeżyć bez niespodzianek. Moje wzburzenie wywołał fakt, że gospodarz nie poniósł dokładnie żadnych konsekwencji, Airbnb oferowało o wiele, wiele gorsze lokale, w kiepskiej lokalizacji i tej samej cenie, co mój. Irytują mnie zapewnienia serwisu i hasła „bezpieczeństwo” itd. Tego tu własnie zabrakło. Rozumiem, że Pan byłby stoicko spokojny. A ta uwaga o pokorze jest niepotrzebna – apartament nie kosztował mało i proszę mi wierzyć, że zanim go zabukowałam, upewniłam się jakie są zasady anulowania. Zależało mi na doskonałej lokalizacji i komunikacji. Nie pierwszy raz korzystałam z serwisu, jednak pierwszy raz przydarzyło mi się coś takiego i w moim odczuciu, nikt – zapoznawszy się z regulaminem – nie spodziewa się, że na kilka godzin przed przyjazdem będzie miał anulowaną rezerwację. Pozdrawiam!

  11. Jak się jest taką wredną babą to nic dziwnego, że ma się trudności. Może lepiej gnić w swoim mieszkanku i nic nie ryzykować ale nie, taka lezie gdzieś aby obmawiać i plotkować jak królewna na ziarnku groszu za ledwo tysiąc za noc.

  12. Czy ten artykuł jest słabą reklamą konkurencji? Wspomnianego booking?
    Otóż identyczna sytuacja spotkała mnie ze strony booking. W moim przypadku nikt nie zatroszczył się o nic. Nawet o próbę pomocy w rezerwacji w tej samej miejscowości. Nie ma mowy o żadnych zniżkach na kolejną rezerwację. nie mówiąc o jakichkolwiek przeprosinach. Po prostu nic. I to zgodnie z regulaminem, który zatwierdziłem.

  13. > próbuj zaoszczędzić na urlopie, wybierając alternatywny wobec hotelu nocleg
    > dziw się, że nie jesteś traktowana jak w przypadku rezerwacji hotelowej
    > narzekaj na blogu, mimo że wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem

    z lenistwa nie wypisuję innych okoliczności (na przykład brak własnej bazy przez airbnb czy wielokrotne próby kontaktu ze strony serwisu – najprawdopodobniej w celu maksymalnego zniwelowania skutków perturbacji, których przyczyny leżały wyłącznie po stronie hosta), bo absurd tego wpisu po prostu poraża.

    o tempora, o mores!

    • To nie była próba oszczędności :) Po prostu nie znoszę hoteli, a dotąd na Airbnb podobne historie mi się nie przydarzyły. Z bazą na Airbnb mnie Pan rozbawił – taaak, 17h przedtem z pewnością każdy śledzi alternatywne apartamenty ;) Plus – jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek korzystał wie, jak ogromna jest tu rotacja w dostępności. Regulamin zakładał anulowanie rezerwacji, ale złości, że w moim przypadku gospodarz nie poniósł żadnych konsekwencji. Gratuluję stoickiego spokoju :)

  14. Rozumiem frustrację, wiadomo, jak człowiek coś planuje z wyprzedzeniem i czeka to potem taka akcja nie jest przyjemna, zwłaszcza jeśli tak jak pisze autorka miał to być prezent, ale… z Twojego opisu wynika, że Aibnb zachowało się bardzo fajnie. Tzn. wiadomo, najlepiej by było jakby Ci zarezerwowali pokój w Grand Hotelu, ale wtedy to każdy by się modlił o anulowanie jego rezerwacji. ;)
    Pisanie w artykule czy tam felietonie „Kilka dni później usłyszałam od znajomej, że to, co mnie spotkało, to wcale nierzadka praktyka” jest przepraszam, ale argumentem z pupy. Ja rozumiem, wszyscy opieramy się na opiniach znajomych, ale o ile jest ok prywatnie to robić o tyle robienie z tego argumentu w artykule jest poniżej wszelkiej krytyki. Bo to, że koleżanka Ci tak powiedziała to nie znaczy, że to jest prawda, ba, nie znaczy, że ten konkretny przypadek taki był.

    • Rozumiem Pana obiekcje. Proszę jednak zauważyć, że moja „przygoda” niewiarygodnie pasuje do okoliczności wspomnianych przez moją znajomą i dało mi to do myślenia. Gospodarz bez konsekwencji dzień wcześniej może anulować moją rezerwację – nie musi mi się tłumaczyć, a ja i tak nie otrzymuję wyjaśnień od serwisu, tylko, że „jest im przykro”. Oczywiście, że artykuł jest subiektywny, ale to sugeruje chyba sam tytuł ;) Airbnb zachowało się ok, ale z mojego punktu widzenia ich pomoc była bezużyteczna. Proszę zrozumieć, że oferowanie o wiele gorszych apartamentów, w słabej lokalizacji, w cenie takiej samej jak ten bukowany przed miesiącami, dalekie jest od „satysfakcjonującej pomocy”. Przy podróży z dzieckiem lokalizacja i pewne konkretne udogodnienia to podstawa.

    • „Aibnb zachowało się bardzo fajnie”
      Moim zdaniem clou tego artykułu to właśnie to, że firma nie zachowała się fajnie.
      Rozumiem, że z jakichś tam powodów coś im nie wyszło. To się zdarza wszędzie.
      Istotna jest reakcja na problem, a ta nie była dobra:
      – dlaczego problem zgłoszono tak późno, a nie wcześniej? jeśli to był np. pożar, to mogli to przekazać, bo inaczej pozostaje wrażenie że to tak naprawdę nie było nic aż tak nagłego i niespodziewanego;
      – dlaczego widnieje komentarz, że to klient anulował rezerwację, co nie jest prawdą?
      – dlaczego dla takich wyjątkowych sytuacji nie ma możliwości wyjątkowo skomentowania zajścia przez klienta?
      – dlaczego już po decyzji, że z usług Aibnb się nie skorzysta, wydzwaniali ze swoimi ofertami, co zakłócało wypoczynek?
      Ja się nie dziwię oburzeniu autora. Nawet pojedyncza taka wtopa powoduje, że odechciewa się współpracować z taką firmą.

      • Automatyczny komentarz jest „the host cancelled the reservation”, host to nie klient. :) Ja na przykład rezerwując na airbnb sprawdzam komentarze wstecz i jak jest info, że typ anulował to go nie biorę.

  15. Od 3 lat korzystam z tego systemu i nie miałem żadnych problemów, wręcz sobie zachwalam. Trochę mnie dziwi ten artykuł, bo wydaje się być stronniczy. Albo użytkownik/dziennikarz miał strasznego pecha.

    • Zapewniam Pana, że dotąd od lat korzystałam z powodzeniem z obu platform i również nie miałam zastrzeżeń. Widocznie miałam pecha, jednak złości, że host nie ponosi w tej sytuacji żadnych konsekwencji.

      • Ponosi konsekwencje utraty satutu Superhosta, na którego zabiega przez 6 miesięcy musząc spełnić szereg wymagań…jak czystość,wskaźnik odpowiedzi na zapytania, aktualizacje oferty a przede-wszystkim brak anulowań. Potem co 3 miesiące jest weryfikowany czy trzyma standard superhosta. W zamian za to ma więcej rezerwacji = zarobku, oraz natychmiastowe rozwiązywanie spraw z wynajmującymi. Nie jest w interesie superhosta utraty go i połaszenie się na jednorazowy deal, nie jest opłacalne z zarobkem długotermiowym. Nie logicznym jest też staranie się 6 miesięcy lub dłużej o satut, żeby zawalić dla paru euro więcej. Moje odczucie jest takie,że naprawdę coś się wydarzyło i musiał skasować pani pobyt, a z bookingu w kalendarzu nie zablokował terminu. Miała pani pecha.

  16. ja siedze w polsce i nie musz`e bukoewac itp. a jak sie chce z dupa jezdzic po swiecie to tak jest

  17. Moim zdaniem Airbnb zachowało się w porządku. Zaproponowali klientowi rabat i zaoferowali pomoc znalezieniu innego lokum. Klient odmówił więc bezproblemowo i szybko oddali pieniądze. Do tego nałożyli na hosta karę finansową, dodali do jego profilu negatywny komentarz i zabrali mu status superhosta, co zapewne spowoduje spadek ilości rezerwacji jego lokum z poziomu portalu Airbnb. Brak możliwości dodania komentarza przez użytkownika jest zrozumiały, klient nie skorzystał z usług hosta, więc nie ma nic innego merytorycznego do dodania. Po co ma wylewać dodatkowe „wiadro pomyj” na gospodarza? Do sprawy to nic nie wniesie, automatyczny komentarz o anulowaniu rezerwacji tuż przed przybyciem wystarczająco odstraszy przyszłych gości. A telefon o 17 dla jednych to zabranie czasu dla rodziny, a dla innych to czas, kiedy mogą spokojnie porozmawiać po pracy. AirBnb zrobił, co mógł. Myślę, że mają też program usuwania ze swojej bazy hostów, którym takie przypadki przydarzają się częściej. Airbnb to usługa pośrednictwa, działająca podobnie jak Allegro, Booking, Uber czy BlaBlaCar. I każdy z tych serwisów zalicza podobne wpadki, gdy trafimy na nieuczciwego sprzedającego lub wynajmującego. Każdy z tych serwisów oferuje pomoc klientowi. Moim zdaniem Airbnb robi to dobrze. Pozdrawiam

  18. Moim zdaniem Airbnb zachowało się w porządku. Zaproponowali klientowi rabat i zaoferowali pomoc znalezieniu innego lokum. Klient odmówił więc bezproblemowo i szybko oddali pieniądze. Do tego nałożyli na hosta karę finansową, dodali do jego profilu negatywny komentarz i zabrali mu status superhosta, co zapewne spowoduje spadek ilości rezerwacji jego lokum z poziomu portalu Airbnb. Brak możliwości dodania komentarza przez użytkownika jest zrozumiały, klient nie skorzystał z usług hosta, więc nie ma nic innego merytorycznego do dodania. Po co ma wylewać dodatkowe „wiadro pomyj” na gospodarza? Do sprawy to nic nie wniesie, automatyczny komentarz o anulowaniu rezerwacji tuż przed przybyciem wystarczająco odstraszy przyszłych gości. A telefon o 17 dla jednych to zabranie czasu dla rodziny, a dla innych to czas, kiedy mogą spokojnie porozmawiać po pracy. AirBnb zrobił, co mógł. Myślę, że mają też program usuwania ze swojej bazy hostów, którym takie przypadki przydarzają się częściej. Airbnb to usługa pośrednictwa, działająca podobnie jak Allegro, Booking, Uber czy BlaBlaCar. I każdy z tych serwisów zalicza podobne wpadki, gdy trafimy na nieuczciwego sprzedającego lub wynajmującego. Każdy z tych serwisów oferuje pomoc klientowi. Moim zdaniem Airbnb robi to dobrze. Pozdrawiam

  19. Karą dla gospodarza odwołującego rezerwację jest konieczność pokrycia różnicy za nową rezerwację. W związku z tym, że pani odwołała nam rezerwację (złożoną 5 miesięcy wcześniej) musiała dopłacić prawie 390.00 EUR do kwatery o tym samy standardzie. Też było trochę nerwów, ale źle na tym nie wyszliśmy.

  20. Czy ktoś miał doświadczenia ze zwrotem pieniędzy od Airbnb?
    Minął miesiąc a my nie otrzymaliśmy ani złotówki zwrotu. Po przyjeździe do jak się nam wydawało przepięknego apartamentu, zastaliśmy smród, bród etc. Zadzwoniliśmy do właściciela że nie zostaniemy tu ani minuty bo nawet 2-dniowe pranie/sprzątanie nie pomoże. Poprosiliśmy o zwrot pieniędzy, zrobiliśmy zdjęcia i natychmiast opóściliśmy apartament a właściciel powiedział że skontaktuje się z managerem apartamentu, napisał im również że opóściliśmy apartament tego samego dnia więc Airbnb wie że nie skorzystaliśmy z tego apartamentu wcale. Między czasie pisał do nas właściciel tłumacząc że nie jest w stanie tak szybko posprzątać apartamentu i że gruntowne sprzątanie jest bardzo kosztowne itd. W każdym razie po chwili napisał do nas mail manager apartamentu w czym jest problem etc, odpisaliśmy bez zwłoki o co chodzi, poprosił o dokumentację zdjęciową, my ją przesłaliśmy i kontakt się urwał.
    Dodam, że po 3 dniach przebywania z dziećmi w hotelu udało nam się znaleźć w szczycie sezonu w końcu apartament i ponownie zapłaciliśmy opłatę serwisową Airbnb.
    Co kilka dni piszemy przez pomoc Airbnb kiedy otrzymamy zwrot pieniędzy i cisza, zero jakiejkolwiek odpowiedzi od miesiąca.
    Mniej więcej co tydzień dzwoniliśmy do Airbnb co się dzieje że nie mamy zwrotu i za każdym razem słyszymy że inny manager się z nami skontaktuje. Piszemy również przez help Airbnb ale za każdym razem ktoś po stronie Airbnb zamyka temat i pojawia się irytująca informacja że temat został już zamknięty. Upłyną już ponad miesiąc. Czy ktoś spotkał się z podobną sytuacją? przecież ktoś otrzymał i przetrzymuje nasze pieniądze i nie odpisuje na żadne nasze prośby o jakąkolwiek informację.

  21. Masz mizerne pojęcie jakie są konsekwencje odwołania rezerwacji. Jeśli to pierwszy raz i dobrze opisał sytuację gospodarz to będzie bez konsekwencji sam miałem taką sytuację że zarezerwował jakiś Niemiec który miał dwie fatalne recenzje jako gość i go „anulowaliśmy” bo się baliśmy imprezy i zniszczeń i problemu nie było ale normalnie to możemy takie coś zrobić raz do roku…… Takie anulacje są związane z utratą Super Hosta no i z niższym pozycjonowaniem przez portal i wierz mi lub nie są dotkliwe. Uwaga jak chcesz mieć większą pewność, że ktoś nie będzie kombinował to zadawaj pytania i pytaj czy wystawia fakturę VAT jeśli wystawia to zwykle jest to DG i takie obiekty znacznie rzadziej kombinują bo się nie opłaci. Jeszcze jedna rzecz warto jako gość zachowywać się jak na gościa przystało czyli zgodnie z regulaminem itd. dlatego że gość również jest oceniany a kilka negatywnych ocen powoduje że większość gospodarzy już takiego gościa nie przyjmie albo nawet przy automatycznej rezerwacji zadzwoni do AiRBnB i zgłosi że w związku z obawami i strachem przed gościem nie chce tego gościa a AiRBnB widząc oceny gościa i oceny gospodarza raczej odwoła rezerwację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *