Coca-Cola stawia sprawę jasno – jeśli podatek cukrowy wejdzie w życie, ceny mogą wzrosnąć nawet o połowę

Podatki Zakupy Zdrowie dołącz do dyskusji (436) 06.02.2020
Coca-Cola stawia sprawę jasno – jeśli podatek cukrowy wejdzie w życie, ceny mogą wzrosnąć nawet o połowę

Rafał Chabasiński

Podatek cukrowy ma na celu zniechęcenie konsumenta do wyboru szkodliwych dla niego produktów. W najprostszy możliwy sposób: poprzez kształtowanie cen w pożądanym kierunku. Te z pewnością wzrosną. Coca-Cola twierdzi nawet, że o połowę. Co ciekawe, podwyżki mają w nieco mniejszym stopniu dotknąć także tych napojów, które w ogóle nie są słodzone. 

Podatek cukrowy jest stworzony po to, by namieszać na rynku napojów – zwłaszcza tych słodzonych

Trzeba przyznać, że podatek cukrowy stanowi żywe ucieleśnienie funkcji stymulacyjnej tego typu danin. Rządzący nie chcą, by obywatele pili zbyt dużo słodzonych napojów, nie wspominając już o tzw. „małpkach”. Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy rząd stara się kształtować preferencje obywateli co do napojów za pomocą instrumentów podatkowych. Także podatek VAT miał preferować soki, które nie składają się głównie z wody i cukru.

Oczywiście, ministerstwo zdrowia ma całkiem solidne powody by szczególnie interesować się dostępnymi na rynku napojami. Niektóre z takich produktów faktycznie są wyjątkowo niezdrowe dla organizmu. Jeżeli jednak słodzone napoje będą droższe, to Polacy może z nich zrezygnują? Stąd pomysł na podatek cukrowy – dodatkową daninę płaconą w wysokości średnio od 0,5 zł do 1,2 zł za napoje oraz 1-2 zł za „małpki„.

Warto przy tym zauważyć, że projekt ministerstwa zdrowia zauważalnie ewoluował. Podatek cukrowy ma zawierać w swojej konstrukcji także opłatę zmienną. Za każde 5 gr. cukru na 100 ml. produktu trzeba będzie zapłacić 5 gr. Co prawda istnieje maksymalny próg, do którego opłata z tego tytułu może być naliczana – trzeba jednak pamiętać, że producenci tego typu napojów cukru nie żałują.

Gdyby napoje słodzone, takie jak chociażby Coca-Cola, nie zawierały ogromnych ilości cukru, to opłata zmienna by tak nie bolała producentów

Opłata zmienna jest rozwiązaniem, które ma skłonić producentów do modyfikacji składu swoich produktów. Rzecz jasna, w taki sposób, by były one mniej szkodliwe dla zdrowia konsumentów. Mogą zamiast cukru zawierać zdrowsze alternatywy. Producenci mogą też po prostu dodawać dużo mniej cukru. Choć trudno to sobie wyobrazić w przypadku produktów takich jak chociażby sztandarowy produkt marki Coca-Cola.

Siłą rzeczy, wzrost cen jest po prostu nieuchronny. Po to ministerstwo zdrowia wymyśliło podatek cukrowy, by te faktycznie wzrosły. To oznacza także, że producenci zaczynają przygotowywać się do bardzo prawdopodobnej zmiany prawa. O tych przygotowaniach informuje Rzeczpospolita. I tak na przykład właśnie Coca-Cola przewiduje, że ceny w branży wzrosną drastycznie. Co więcej, obejmą także produkty, które słodzone nie są. Warto przypomnieć, że oprócz podatku cukrowego w grę wchodzi także chociażby postulowana kaucja za plastikowe butelki.

Eksperci przedsiębiorstwa szacują, że wszystkie napoje bezalkoholowe mogą podrożeć o 30%. Te, od których producenci będą odprowadzać podatek cukrowy, mają być droższe nawet o połowę. Warto zauważyć, że wzrost cen będzie dotyczyć przede wszystkim najtańszych produktów. W tym przypadku te mogą się nawet podwoić. Kiedy zaś Coca-Cola i jej tańszy rodzimy zamiennik przestaną w znaczący sposób różnić się ceną, to mało który klient nie wybierze oryginału.

Producenci napojów już starają się przygotować na podatek cukrowy – prawdopodobnie jednak będą mieli na to bardzo mało czasu

Producenci będą zmuszeni dostosować się do nowych warunków. W grę, oprócz zmiany składu produktu i podniesienia ceny, wchodzi także chociażby zmniejszenie objętości butelek. Firmy liczą, że klienci zaakceptują zmiany a sprzedaż nie ucierpi zbyt bardzo.

Ich przedstawiciele narzekają przy tym na tempo wprowadzania zmian. Ministerstwo Zdrowia chciałoby błyskawicznego wejście w życie nowych przepisów. Zakładając pomyślny przebieg drogi legislacyjnej, miałoby do tego dojść już w kwietniu tego roku.

Producenci są zdania, że dostosowanie się do zmian wymagałoby przynajmniej trzech lat. W grę wchodzą bowiem takie czynniki jak chociażby zmiany w produkcji, dostosowanie do nowych realiów finansów przedsiębiorstwa, renegocjację umów z kontrahentami czy nawet zmiany w systemach informatycznych.

Tego typu zmian nie da się wprowadzić „z chwilą ogłoszenia”, czy nawet przy standardowym, dwutygodniowym vacatio legis. Dlatego zwyczajowy w ostatnich kilku latach pośpiech we wprowadzaniu nowych rozwiązań prawnych w życie może nie być najlepszym pomysłem.

Polski Maspex będzie miał trudniej niż globalna Coca-Cola – światowi gracze już przerabiali wprowadzenie takich danin w innych państwach

Nie sposób również nie wspomnieć o naturalnej preferencji dla największych koncernów, takich jak Coca-Cola czy PepsiCo. Zagraniczne wielkie firmy po prostu przerabiały już taki scenariusz w innych państwach i wiedzą co robić.

W końcu polski rząd nie jest jedynym, który za pomocą podatków stara się walczyć z plagą otyłości i innych chorób powodowanych przez niewłaściwy sposób odżywiania. Polscy producenci w tym przypadku trafiają na stosunkowo nowy grunt. W związku z tym istnieje szansa, że podatek cukrowy bardziej uderzy po kieszeni rodzime firmy, jak chociażby Maspex.

Niewątpliwie podatek cukrowy wprowadzi chaos na rynku napojów. Samo wprowadzenie kolejnego podatku do systemu prawnego nie jest czymś szczególnie pożądanym. Z drugiej jednak strony, ministerstwo zdrowia po konsultacjach społecznych skierowała swój projekt w dość rozsądnym kierunku. Nie chodzi w końcu o to, by jedynie sięgnąć do kieszeni konsumenta.

Nie da się ukryć, że jest to konstrukcja mająca bardziej kształtować rynek. Dostarczanie pieniędzy gminom i NFZ ma ewidentnie znaczenie drugorzędne Ciekawe jednak, czy ostatecznie podatek cukrowy przyniesie spodziewane efekty? Decyzja w tej sprawie należy przede wszystkim do konsumentów.