Od czasu wprowadzenia ustawy o prawie autorskim, wiele firm i osób fizycznych zostało pozwanych za piractwo lub nielegalne użytkowania oprogramowania, gier, muzyki czy filmów.

Piractwo komputerowe to bezprawne kopiowanie, pobieranie, współdzielenie, sprzedaż programów komputerowych, muzyki, filmów i gier podlegających ochronie prawnej. Może być to także zainstalowanie większej liczby kopii programu, niż zezwala na to jego licencja. Wiele osób nie ma pojęcia, że nabywa licencję na korzystanie z programu, a właścicielem tegoż pozostaje jego twórca. Określa ona także zwykle ilość kopii programu, które mogą zostać wykorzystane przez nabywcę.

Powstały takie instytucje jak BSA, które na zlecenie producentów oprogramowania, gier, filmów i muzyki mają za zadanie wykrywanie piractwa i ściganie osób odpowiedzialnych za ten proceder i robią to coraz skuteczniej.

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy pojawiło się w Polsce nowe zjawisko określane jako „copyrigt trolling”. Wiele kancelarii adwokackich i radcowskich wymyśliło i postanowiło zarabiać na pozywaniu i zastraszaniu internautów. Nabywają oni prawa do produktu, a potem starają się odnaleźć w sieci kopie tego oprogramowania rozpowszechniane za pomocą sieci typu torrent. Występują do sądu o przyznanie praw do uzyskania od operatorów sieciowych adresów IP, a co za tym idzie także namiarów na osoby kryjące się pod nimi, które były powiązane z nielegalnie dystrybuowanymi plikami.

Po uzyskaniu adresów abonentów wysyłają do nich pismo, w którym znajdują się informacje o tym, że reprezentują oni pokrzywdzonego producenta lub właściciela praw do produktu i straszą wszczęciem postępowania karnego, które może skutkować konsekwencjami finansowymi, rekwiracją lub przepadkiem sprzętu, a także innymi, nieprzyjemnymi sytuacjami, no chyba, że wniesie on od razu proponowaną, kilkusetzłotową opłatą.

Obecnie instytucje takie jak Kancelaria Lex Superior czy MURAAL Kancelaria Prawna Magdalena Zielińska rozsyła pozwy za naruszenie praw autorskich do graczy/internautów, którzy mieli ściągnąć z sieci torrent grę komputerową Metro Last Light. W piśmie jest zapis, że po zapłacie 850 zł firma odstąpi od oskarżenia danego internauty o nielegalne udostępnienie gry. Jest to sytuacja analogiczna do znanej już afery z firmą Lex Superior, która tak zawzięcie ścigała także bogu ducha winnych internautów, że zebrali się oni i przy poparciu kilku instytucji, a także mediów wezwali do reakcji Naczelną Radę Adwokacką.

Wiele osób, do których podobne pisma zostały wysłane, nie miały ze wspomnianym procederem nic wspólnego i dość mocno się wystraszyły, szczególnie wspomnianych w piśmie odwiedzin policji i zarekwirowania sprzętu komputerowego. Niektórzy, mimo że nie czuli się winni, zapłacili, by „mieć spokój, bo z prawnikami to nic nie wiadomo”. Pozostali internauci na wielu forach szukają pomocy w tego typu sprawach. Pytają co zrobić w przypadku otrzymania takiego pisma.

Czy mają się czego obawiać? Co w przypadku, gdy mimo, iż nie brali udziału w piractwie, sprawa trafi do sądu? Czy takie zastraszanie i czynienie z tego procederu zarobkowego jest legalne?

Nękają Cię copyrightowe trolle? Potrzebujesz pomocy naszych prawników? Opisz swój problem na kontakt@bezprawnik.pl, a w ciągu godziny otrzymasz bezpłatną wycenę!

Źródło: Dziennik Internautów, Zdjęcia pochodzą z shutterstock.com