Fame MMA tym razem zapowiada się wyjątkowo: Kruszwil i Mini Majk raczej nie dostarczą nam sportowych wrażeń, ale przecież chodzi o rozrywkę

Społeczeństwo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (15) 21.09.2019
Fame MMA tym razem zapowiada się wyjątkowo: Kruszwil i Mini Majk raczej nie dostarczą nam sportowych wrażeń, ale przecież chodzi o rozrywkę

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Walki MMA cieszą się w Polsce wielką popularnością. Obok typowych zmagań zawodowych sportowców mamy także starcia bardzo szeroko rozumianych celebrytów. Formuła Fame MMA nie ukrywa, że chodzi tu o czystą rozrywkę. Tym razem zawodnikami będą między innymi internetowy skandalista Lord Kruszwil, oraz cierpiący na karłowatość Mini Majk.

Walka dziwolągów to specyficzna odmiana MMA, bardziej rozrywka dla konkretnego odbiorcy niż sport

MMA to przede wszystkim sport, mający swoje określone zasady – nawet jeśli dużo bardziej swobodne, niż typowe sztuki walki. Zresztą, podstawowym jego założeniem jest mieszanie rozmaitych stylów i sposobów walki wręcz. Konfrontacja sztuk walki była zresztą motywem przewodnim całej jakże budzącej wyobraźnie widzów koncepcji. Popularność MMA wśród polskich widzów nie powinna więc dziwić. Warto jednak zauważyć, że obok „normalnego” sportu możemy także oglądać widowiska nieco bliższe amerykańskiemu wrestlingowi.

Chodzi o Fame MMA, show mający przede wszystkim zapewniać widzom czystą rozrywkę – opartą o walczących ze sobą znanych ludzi. Walki w ramach Fame MMA określa się jako „freak fight”, co można tłumaczyć jako „walka dziwadeł”.Walczą celebryci, youtuberzy, influencerzy – czasem znani z tego że są znani. Sama federacja używa go bez żadnej krępacji. Wbrew pozorom, nie wszystkie tego typu wydarzenia należałoby odbierać w tak pejoratywny sposób. W końcu pierwsza w Polsce głośna walka tego typu to starcie strongmena Mariusza Pudzianowskiego z bokserem Marcinem Najmanem. Co nie znaczy, że Fame MMA nie zbliża się czasem do antycznego, czy średniowiecznego, pierwowzoru takiej rozrywki. Tak najprawdopodobniej będzie i tym razem.

Tym razem jedną z gwiazd Fame MMA będzie Lord Kruszwil – kontrowersyjny youtuber

W trakcie piątej już gali Fame MMA, ta odbędzie się 26-27 października na Ergo Arenie w Gdańsku, dojdzie do starcia pomiędzy Markiem Kruszelem, youtuberem znanym szerzej jako „Lord Kruszwil”, a Mateuszem Krzyżanowskim posługującym się pseudonimem „Mini Majk”. Ten drugi, warto zauważyć, cierpi na karłowatość. Mini Mike ma raptem 130 cm. wzrostu. Trudno byłoby się spodziewać w przypadku takiej amatorskiej walki jakiejś wielkiej sportowej uczty. Tyle tylko, że nie chodzi o walory sportowe, lecz o czystą, niczym nieskrępowaną i – co tu dużo gadać – niespecjalnie wysokich lotów rozrywkę. Niektórzy nawet swego czasu sugerowali jej podobieństwo do tzw. patostreamów. Na szczęście biorąc pod uwagę płonność zapowiedzi walki z tym zjawiskiem przez rządzących, takie rozważania tracą właściwie rację bytu.

Kruszwil zasłynął przede wszystkim z kontrowersyjnych filmików zamieszczanych na portalu YouTube. Postać „Lorda Kruszwila”, ostentacyjnie etapującego bogactwem i zachowującego się w sposób mocno odbiegający od przyjętych norm społecznych, przysporzyła zresztą swojemu twórcy nie tak dawno kłopoty. Ściślej mówiąc, chodzi o filmik, w którym Kruszil namawiał dziesięciolatka do obmacywania i oceniania kobiet. Zgłoszenie do prokuratury złożyła organizacja pozarządowa Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. W wyniku całego zamieszania musiał nawet założyć nowy kanał – stary zostały po prostu usunięty.

Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że Fame MMA przeniesie nas, na swój sposób, na średniowieczny dwór czy antyczną arenę

Mini Majk z kolei również jest youtuberem. Od urodzenia cierpi na achondroplazję, chorobę powodującą nieprawidłowy rozwój kości. Jej skutkiem jest jego niski wzrost. Jak się łatwo domyślić, całe widowisko opiera się na schemacie znanym ze starożytności, czy średniowiecznych dworów. Walka „showmana” z karłem z pewnością może sama w sobie budzić kontrowersje. Można śmiało założyć, że dokładnie o to w Fame MMA chodzi. Tym razem show ma mieć szlachetny cel: organizatorzy zapewniają, że chodzi o wielką akcję charytatywną.

Trzeba przy tym zauważyć, że mimo wszystko walki w ramach Fame MMA przebiegają według określonych reguł, choć najpewniej luźniej traktowanych niż w przypadku „sportowego” MMA. W końcu chodzi bardziej o sam fakt osób walczących, oraz o szum medialny spowodowany walką, niż o jej wynik. W typowym MMA za faul należy uznać chociażby gryzienie przeciwnika, plucie na niego, ciągnięcie za włosy, ataki wszelkiej maści na krocze, czy drapanie, szczypanie i ciągnięcie za skóry. Takim samym przewinieniem jest też ignorowanie instrukcji sędziego, czy rozmyślne unikanie walki. Faule mogą pociągać za sobą dyskwalifikację zawodnika, zwłaszcza wówczas, gdy dojdzie do przewinienia umyślnego.

Jeśli jakimś cudem rozrywka wymknie się spod kontroli, zawodnicy mogą nawet odpowiadać karnie

Komentarze medialne przed tą konkretną walką są raczej jednoznaczne – komentatorzy spodziewają się, że Kruszwil łatwo zwycięży z Mini Majkiem. Co jednak, jeśli któryś z walczących przesadzi bardziej niż przewidują to zasady? Wbrew pozorom, nie są to rozważania czysto teoretyczne. Nawet w typowym sporcie zdarzają się tego typu sytuacje. Chociażby w 2014 r. w bokserskim ringu pobito sędziego. „Sportowiec” w takim wypadku musiał liczyć się nie tylko z dożywotnią dyskwalifikacją, ale również z odpowiedzialnością karną za naruszenie nietykalności cielesnej sędziego. Art. 217 kk. przewiduje za taki czyn karę nawet roku więzienia.

Co więcej, jeśli pobity podjął interwencję na rzecz ochrony bezpieczeństwa drugiego człowieka, zagrożenie karą – na podstawie art. 217a kk – rośnie do dwóch lat pozbawienia wolności. Hipotetycznie, jeśli zawodnik uderzyłby sędziego próbującego go powstrzymać przed dalszym biciem rywala, odpowiedzialność byłaby surowsza, niż w przypadku ataku na sędziego po walce.

Żeby doszło do pobicia na ringu, Kruszwil i Mini Majk musieliby razem pobić sędziego

Kolejną ciekawostką jest to, że wyjątkowo niesportowe zachowania w ringu i w okolicach najczęściej nie będą pobiciem, ani nawet bójką, w rozumieniu art. 158 kk. Żeby do tego przestępstwa doszło, uczestników musi być więcej, niż dwóch. Pobicie zachodzi wtedy, gdy można wskazać jedną ofiarę całego zdarzenia, stronę wyłącznie atakowaną. Z bójką mamy do czynienia wówczas, gdy w grę wchodzi przynajmniej trzech uczestników. Wszystkie zainteresowane strony jednocześnie się bronią i atakują.