Radca prawny Magdalena B. uczestnicząca w copyright trollingu Lex Superior jest winna. Pierwszy taki wyrok w Polsce

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (280) 07.05.2018
Radca prawny Magdalena B. uczestnicząca w copyright trollingu Lex Superior jest winna. Pierwszy taki wyrok w Polsce

Krystian Matejko

Czy copyright trolling ma w Polsce rację bytu? Czy pisma wysyłane do ludzi przez różne kancelarie, pseudokancelarie czy zwykłe firmy jest opłacalne? Czy adwokaci lub radcy prawni, podpisujący się pod takimi pismami mogą spać spokojnie? Otóż nie. Okręgowa Izba Radców Prawnych w Gdańsku wydała orzeczenie w sprawie Magdaleny B. – radcy prawnego, który podpisywał pisma w imieniu Lex Superior.

Młyny sprawiedliwości mielą powoli. Ta stara maksyma dobrze oddaje sprawę Lex Superior. Jeszcze kilka lat temu głośno było o tej firmie, która masowo wysyłała pisma do ludzi w sprawie rzekomego naruszenia praw autorskich do filmów w internecie. W pewnym momencie, pod owymi pismami podpisywał się radca prawny. Magdalena B. Skutkiem były skargi do OIRP, a konsekwencją kara.

Lex Superior a copyright trolling

Zjawisko zdefiniowane jako copyright trolling, miało swoje apogeum w latach 2014-2016. Wtedy właśnie masa osób otrzymywała pisma, które w sposób prawie, że agresywny, informowały o możliwości podjęcia przez kancelarię/firmę/adwokata/radcę prawnego kroków prawnych w celu uzyskania odszkodowania za rzekome naruszenie praw autorskich do jakiegoś filmu. Ale był haczyk – osoba ta mogła uniknąć kary i zapłacić mniejszą kwotę, w ramach tzw. ugody. Prym w tej działalności prowadziła kancelaria Lex Superior Sp. z o.o.

Kancelaria ta masowo wysyłała pisma. Co ciekawe, część z tych pism trafiało do ludzi starszych, którzy nawet nie potrafili obsługiwać sieci torrent (naruszenie powstawało w sieci BitTorrent), a niektóre przypadki opisywane w mediach informowały, że pisma otrzymywali ludzie, którzy faktycznie posiadali łącze internetowe, ale nie posiadali komputera. Ta masowa wysyłka pism odbiła się w Polsce szerokim echem. Najciekawsze było to, że w „pismach przedprocesowych” podpis składał radca prawny – Magdalena B. A jeżeli podpis składał radca prawny, to można było złożyć na takie działanie skargę.

Lex Superior – wyrok sądu dyscyplinarnego

W dniu 28 marca 2018 roku, Okręgowy Sąd Dyscyplinarny Okręgowej Izby Radców Prawnych w Gdańsku wydał orzeczenie o sygnaturze D37/2017. Sąd Dyscyplinarny wymierzył karę dyscyplinarną upomnienia radcy prawnemu Magdalenie B., oraz zasądził od obwinionej kwotę 3570,80 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

Z jednej strony, można powiedzieć, że jest to raczej niska kara. Lex Superior wysyłał masowo pisma, które mogły nawet trafić do 50 tys. osób. Część z nich na odczep zapewne zapłaciła. Były to kwoty w wysokości 750 zł. Dlatego też kara upomnienia i zapłata 3570,80 zł może wydawać się niesprawiedliwa, w szczególności dla osób, które doświadczyły tej wątpliwej przyjemności otrzymania takiego pisma.

Z drugiej jednak strony, jest to pierwszy taki wyrok w Polsce, który jednoznacznie pokazuje, że działalność spod znaku copyright trollingu nie jest tolerowana przez izby radcowskie. Ten wyrok jasno mówi, że takie działanie radcy prawnego było etycznie wątpliwe. Jeżeli wcześniej, niektórzy prawnicy starali się przekonywać, czy robić wrażenie, że jest to normalne zachowanie radcy czy adwokata (w tym przypadku radcy prawnego) i taka działalność należy do normalnego wachlarza działań radców prawnych, to się po prostu mylili.

Pierwszy wyrok Sądu Dyscyplinarnego w Polsce w temacie copyright trollingu orzeka, że takie działanie radcy prawnego nie może być tolerowane. Niektórzy mogą powiedzieć, że już zarysowała się linia orzecznicza, a kolejne takie przypadki mogą oznaczać, że inni będą karani bardziej.

Lex Superior i inni

Osobiście uważam, że wyrok Sądu Dyscyplinarnego jest pewnym przełomem w Polsce. Faktycznie, sam wyrok może nie jest aż tak surowy, jak zapewne dużo osób by sobie życzyło. Ale jest pierwsza jaskółka. Trzeba też mieć na uwadze, że sprawa dotyczyła radcy prawnego, a zostali jeszcze adwokaci. Niemniej jednak uznanie winnego „copyright trollingu” przez organ dyscyplinujący jest wydarzeniem ważnym.

W całej tej historii jest śmieszne to, że to Lex Superior pisał o skierowaniu pozwu o zapłatę do właściwego sądu, a suma summarum, to właśnie nijako Lex Superior trafił przed oblicze Temidy.

Oczywiście to nie jest koniec zjawiska copyright trollingu w Polsce. Dalej istnieją firmy oraz przedstawiciele zawodu zaufania publicznego, jakim jest adwokat czy radca prawny, ale po tym wyroku Sądu Dyscyplinarnego przy OIRP w Gdańsku powinni poddać pod wątpliwość, czy aby ich działania są etyczne i godne ich zawodu.

Ta historia uczy, że każdy, kto czuje się pokrzywdzony, czy wprowadzony w błąd przez pismo podpisane przez adwokata czy radcę prawnego ma prawo złożyć na niego skargę.

280 odpowiedzi na “Radca prawny Magdalena B. uczestnicząca w copyright trollingu Lex Superior jest winna. Pierwszy taki wyrok w Polsce”

  1. Podoba mi sie smaczek, ktorego dodaje polecenie artykulu (z sierpnia 2015) sprzed wyroku, gdzie nazwisko pani Magdaleny B. widnieje w calosci.

  2. „Najciekawsze było to, że w „pismach przedprocesowych” podpis składał radca prawny – Magdalena B. A jeżeli podpis składał radca prawny, to można było złożyć na takie działanie skargę.” Można to szerzej wyjaśnić?

    • W dużym skrócie: każdy radca prawny i adwokat podlegają swojej izbie/radzie. Te mają swoje kodeksy etyki i można do nich (rad/izb) składać skargę za naruszenie etyki zawodowej czy wątpliwą działalność. I rada może zastosować karę dyscyplinarną.

      Dlaczego tylko jak to radca prawny/adwokat? Bo gdyby było podpisane ‚prawnik Magdalena Baraniecka’, to nie byłoby instytucji tego typu, do której można by złożyć skargę.

  3. Mimo wszystko Magdalena B. jest kobietą i warto jednak uszanować jej płeć w artykule.

    • Ale, że niby co? Przecież tytuł Radcowski się nie odmienia. Chyba że chodzi o „profesję” tej pani…

    • Co to znaczy uszanować płeć?

      Napisali gdzieś, że miejsce kobiety jest w kuchni, a nie w palestrze czy czegoś nie widzę?

  4. A żeby mi to było przedostatni raz! Sąd dyscyplinarnych surowo upomniał swoją koleżankę po fachu…

  5. Aha, czyli jeżeli wezwę do zapłaty 50 współwłaścicieli nieruchomości z tego tytułu, że nie dopuszczają do współposiadania 1 współwłaściciela będącego moim mocodawcą i wyślę do nich wezwania, to zostanę ukarany przez radę.

    Świetnie zastanówcie z czego się cieszycie. Obecnie mam odmawić każdemu klientowi, jeżeli okaże się, że ma więcej niż 10 dłużników, bo będę obawiał się kary ze strony swojej OIRP?

    A co jak będzie zniesienie współwłasności i jeden ze współwłaścicieli ma roszczenie do pozostałych kilkudziesięciu o zwrot nakładów.

    • To co piszesz nie ma nic do rzeczy. Tu nie chodzi o sytuację, gdzie kara została nałożona za samo wysyłanie wezwań do zapłaty do dużej (a nawet ogromnej) liczby ludzi.

      Tu chodziło o to, w jaki sposób zostało to zrobione: najpierw organy państwowe zostały wykorzystane tylko po to, żeby wyciągnąć adresy IP osób, które „podobno” udostępniały jakieś filmy naruszając prawa autorskie. Tylko jak wiadomo jest to adres IP abonenta, a nie konkretnej osoby, która korzystała z komputera. Następnie ruszyła machina wysyłania komu popadnie wezwań do zapłaty, gdzie były używane sformułowania sugerujące, że przeciwko adresatowi może się toczyć jakieś postępowanie oraz powołujące się na sprawę, która została umorzona.

      Było to ewidentne działanie w celu wprowadzenia w błąd i zastraszenia odbiorców, co miało skłonić ich do zapłaty kwoty „ugody” bez względu na to, czy dokonali naruszenia i to właśnie było powodem skarg i ostatecznego nałożenia kary.

  6. To nie wyrok, to jakieś pośmiewisko! W tego typu sprawach od razu powinni odbierać prawo wykonywania zawodu. Gdyby całe lata studiów poszły się walić, to nauczka byłaby zauważona w całej branży.
    Poza tym, non stop mówi się o przepełnieniu rynku prawniczego, więc paru ludzików po takim wyroku dałoby innym do myślenia.

    • Pozbawienie prawa wykonywania zawodu za w gruncie rzeczy nieszczególnie poważny czyn? Mam rozumieć, że jesteś z grona tych, co wieszaliby za kradzież butów?
      Prócz tego jeszcze jedno pytanie – jaki zawód wykonujesz? Czy podlegasz w związku z tym jakimś dodatkowym, innym niż wszyscy ludzie standardom i odpowiedzialności? Odpowiedzialność dyscyplinarna adwokatów czy radców prawnych jest wszakże czymś dodatkowym, czymś czego nie ma w wypadku innych zawodów (z nielicznymi wyjątkami). Skąd zatem zwierzęca w swej gwałtowności żądza stosowania środków ostatecznych do byle przewinień? Czy Ty dajesz coś z siebie coś ponad, tak jak dają adwokaci/radcy prawni?

      • „Mam rozumieć, że jesteś z grona tych, co wieszaliby za kradzież butów?” – no już bez przesady…
        Chodzi o świadomość podejmowanych czynów. Dobrze wiedziała pod czym się podpisuje i dla kogo. Założe się, że także wiedziała w jakim celu będzie to pismo wykorzystywane.
        Pozbawienie prawa wykonywania zawodu (czasowe bądź permanentne) to nie koniec świata. Zawsze może iść pracować do Biedronki :P
        PS Jestem informatykiem

        • Intuicyjnie czułem, że informatykiem :) A jednak… – co byś zatem powiedział na pozbawienie prawa wykonywania zawodu informatyka, dlatego że np. stworzysz upierdliwą reklamę?
          Mówimy o tym samym kalibrze. Jednak informatyków odpowiedzialność dyscyplinarna nie obowiązuje…
          Nota bene wieszanie za kradzież butów jest tym samym kalibrem, a osoba dokonująca kradzieży ma pełną świadomość podejmowanego czynu – jest to wręcz dużo bardziej jednoznaczne niż świadomość czynienia czegoś nagannego poprzez wysyłanie wezwań do zapłaty.

          Wykluczenie z zawodu dla prawnika jest małym końcem świata – w praktyce pozbawia możliwości podjęcia innego zawodu prawniczego albo pracy urzędnika (brak spełnienia przesłanki rękojmi nieposzlakowanej opinii). A cóż innego ma robić osoba, która wykonuje zawód (zresztą wymagający wcześniej 10 lat na kształcenie, a więc niejako z automatu – raczej co najmniej już po trzydziestce) dający umiejętności hermetyczne i nieprzydatne w innych zawodach a w dodatku tylko na obszarze tego kraju?

  7. Zgodnie z tym artykułem, Magdalena B wydaje się prawnikiem o nie najlepszych kwalifikacjach. To, że sama też została wystawiona do wiatru przez Lex Superior nie usprawiedliwia jej udziału w tej sprawie, ale chyba rzeczywiście nie warto się nad nią za dużo pastwić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *