Likwidacja abonamentu RTV już po wyborach – który to już będzie raz?

Państwo Podatki Technologie dołącz do dyskusji (58) 28.07.2019
Likwidacja abonamentu RTV już po wyborach – który to już będzie raz?

Rafał Chabasiński

Abonament radiowo-telewizyjny nie jest może najbardziej dolegliwym podatkiem. Z całą pewnością jest jednym z najbardziej niechętnie płaconych przez Polaków. I najmniej społecznie akceptowanych. Nic dziwnego, że likwidacja abonamentu RTV to chwytliwe hasło tuż przed wyborami. Tym razem z tej opcji postanowiło skorzystać Prawo i Sprawiedliwość. Nie pierwsze zresztą. 

Rządzący stwierdzili, że finansowanie mediów publicznych z budżetu będzie lepsze: likwidacja abonamentu RTV po wygranych wyborach

Katowicka konwencja Prawa i Sprawiedliwości przyniosła, między innymi, kolejną już zapowiedź reformy finansowania mediów publicznych. Likwidacja abonamentu RTV miałaby nastąpić od 2020 r. Pod warunkiem, oczywiście, że PiS wygra wybory. Wcześniej, trzeba pamiętać, podobne obietnice składali przedstawiciele dzisiejszej opozycji. Donald Tusk w 2008 r. namawiał nawet do niepłacenia tej daniny, nazywając ją „haraczem ściąganym z ludzi”. Jak wiemy, likwidacja abonamentu RTV nie nastąpiła. Dlaczego właściwie politycy tak bardzo upierali się finansowaniu mediów publicznych w ten sposób?

Polacy nie chcą płacić abonamentu, pomimo namów, próśb, gróźb i prób egzekucji należności od szczególnie opornych

Nie da się ukryć, że istnieją dwa najważniejsze powody, dla których ludzie nie płacą abonamentu. Obydwa można sprowadzić do odczucia niesprawiedliwości. Czy wręcz: bycia łupionym przez państwo. W pierwszej kolejności, wielu ludzi zauważa, że skoro opłacają już stosowny abonament w sieci kablowej, to nie powinni płacić „dwa razy za to samo”. Myślenie takie wynika z nierozumienia istoty abonamentu RTV. Danina ta jest tak naprawdę podatkiem od posiadania radia bądź telewizora. Jest ona także zupełnie bezzwrotna. Opłacając abonament RTV nie nabywamy żadnych uprawnień, nie załatwiamy żadnej sprawy urzędowej. Właściwie, na dobrą sprawę, nie musimy nawet być faktycznymi odbiorcami mediów publicznych. Jest odbiornik, jest i obowiązek zapłaty.

Drugi problem z abonamentem jest dość prozaiczny. Polakom nie podoba się, że nie tylko muszą łożyć na media publiczne – będące tak naprawdę narzędziami każdej kolejnej władzy – ale jeszcze odbywa się to w sposób dla nich męczący. Proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość finansowanie mediów publicznych z budżetu bynajmniej nie sprawi, że politycy zaczną finansować swoje tuby propagandowe sami. Po prostu nie będą musieli w żaden sposób aktywnie opłacać przelewów, pilnować terminów czy upewniać się co do wysokości kwoty. To zresztą jedno z podstawowych założeń pomysłu partii rządzącej: by finansowanie mediów publicznych odbywało się w sposób nieangażujący obywatela. Gdyby nawet nie było zastrzeżeń co do jakości samych mediów, to i tak alternatywne sposoby ich finansowania byłyby chyba dużo sensowniejszym rozwiązaniem.

Trzeba przy tym zauważyć, że obydwa powody opierają się na odczuciu niesprawiedliwości tej daniny ze strony zobowiązanych do jej opłacania.

Gdyby tylko media publiczne wyglądały tak, jak to przewiduje ustawa o radiofonii i telewizji…

Nie da się przy tym ukryć, że politykom nigdy tak naprawdę nie udało się przekonać Polaków, że opłacanie przez nich abonamentu jest czymś ważnym i potrzebnym. Oczywiście, jakość proponowana przez media publiczne, zwłaszcza w ostatnich latach, stanowi ich żywą antyreklamę. Nie da się rozmawiać o mediach publicznych w oderwaniu do ich obecnego stanu. Z drugiej strony patrząc, to nie tak, że – na przykład – TVP to tylko serwisy informacyjne, publicystyka i ewentualnie telenowele. Problem w tym, że rządzącym nigdy nie udało się przebić z przekazem, co tak naprawdę jest tą mityczną „misją mediów publicznych”. Podobnie zresztą jak samym mediom publicznym.

Oczywiście, to nie znaczy, że przepisów w ogóle nie ma. Art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji wskazuje. co na misję mediów publicznych się składa. Mowa w szczególności o ustępach 1 i 2. Niestety, treść tych artykułów to właściwie tzw. „mowa-trawa”. W przypadku ust. 1 mamy do czynienia z normami programowymi. Przepis ten przewiduje, że media publiczne mają zapewnić całemu społeczeństwu zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu. Te mają przy tym cechować się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu.

Art. 21 ust. 2 wydaje się bardziej konkretny. I tak media publiczne mają obowiązek rzetelnie ukazywać całą różnorodność wydarzeń i zjawisk w kraju i za granicą. Muszą także. sprzyjać swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli oraz formowaniu się opinii publicznej. Są zobowiązane umożliwiać obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk. Do ich obowiązków należy również: służenie rozwojowi kultury, nauki i oświaty, umacnianie rodziny, kształtowanie postaw prozdrowotnych, propagowanie i upowszechnianie sportu, sprzyjanie zwalczaniu patologii. Muszą również respektować chrześcijańskie wartości.

…To i tak likwidacja abonamentu RTV byłaby jedynym uczciwym wobec Polaków rozwiązaniem

Wydawać by się mogło, że posiadanie przez państwo platformy do realizowania większości ze wskazanych wyżej celów jest wartością pozytywną. Zwłaszcza, że media komercyjne niekoniecznie muszą się do tego samego kwapić. Tymczasem likwidacja abonamentu RTV, a czasem samych mediów publicznych, wydaje się budzić ciepłe uczucia ze strony Polaków. To rozdźwięk pomiędzy szczytną teorią a pożałowania godną praktyką, budowaną latami przez polityków różnych opcji, sprawia że abonament RTV nie miał szansy się przyjąć. I całe szczęście, prawdę mówiąc – z uwagi na perfidną ze swej natury konstrukcję tego podatku.

Za likwidacja abonamentu RTV przemawiają także względy praktyczne. Opieranie finansowania mediów publicznych o dedykowany majątkowy podatek, przy niziutkiej ściągalności, oznacza angażowanie aparatu państwa w łatanie budżetu tych mediów. Ustawodawca do ścigania niepłacących abonamentu zaangażował nie tylko administrację skarbową, ale także Pocztę Polską. Ta niestety musi się zajmować coraz większą liczbą aktywności niezwiązanych z doręczaniem listów i przesyłek. Na przykład sprzedażą lodów, książek czy kredytów. Obsługa działalności okołoabonamentowej także kosztuje. Podobnie jak egzekucja za niepłacony abonament. Co więcej, budżet musi notorycznie dokładać pieniędzy poszczególnym mediom. Te w końcu powinny mieć określoną liczbę funduszy do dyspozycji, ale cóż z tego, skoro Polacy nie chcą płacić?

Nie oszukujmy się: finansowanie mediów publicznych z budżetu wcale nie sprawi, że obywatele nie będą się składać chociażby na propagandowe programy TVP, zaangażowane w służbie tej czy tamtej partii. To nadal będą pieniądze z naszych podatków, tyle że innych. Możemy jednak część tych pieniędzy zaoszczędzić, likwidując koszty obsługi obecnego systemu. Nie będziemy również musieli nic robić, by rządzący dali nam święty spokój w kwestii swoich medialnych zabawek.

58 odpowiedzi na “Likwidacja abonamentu RTV już po wyborach – który to już będzie raz?”

  1. Mam nadzieję że Polonia Amerykańska również zapłaci. Mają prawo uszczęśliwić (prawo do glosowania) nas Polaków mieszkających na stałe w Polsce. To ja mam prawo żądać od nich opłat, podatków i danin!

    • A mało to płynie pieniędzy od emigrantów z USA czy UK i innych krajów do Polski gdzie są one wydawane i rząd pobiera np. VAT od nich?
      PS
      Głosy Polonii amerykańskiej to margines i nie liczą w rozrachunku. Gdyby ich nie było to i tak wynik każdych wyborów byłby taki sam.

  2. Czyli kolejny pomysł rządu Tuska ogłaszany jako zwycięstwo PiS…

    Zresztą w Polsce od 4 lat nie mamy żadnej telewizji publicznej.

    • Rząd Tuska próbował media publiczne, łamiące monopol informacyjny przychylnych mu mediów prywatnych, zadusić namawiając do niepłacenia abonamentu (za co zresztą niepłacących ścigał, kiedy już media publiczne „odzyskał”). Zresztą publiczne nie były mu do niczego potrzebne, jego broniły te należące do wielkiego kapitału, który ten rząd (i większość poprzednich) reprezentował. Polska bez mediów publicznych, rządzona przez posiadający monopol na media wielki kapitał, niczym w Trzecim Świecie, oto ich ideał. Publiczne idealne nie są, jednak przywracają równowagę (każdy ma dostęp do jakichś „swoich” mediów). I to jest solą w oku tych, którzy mieli przez ostatnich kilka dekad quasi-monopol medialny, mogąc przedstawiać opozycję (tzn. dzisiaj rządzących) w jako wariatów i oszołomów. Stąd ten krzyk o likwidację mediów publicznych, bo przełamały medialny monopol poprzednio rządzących.

      • Halo, może czas spojrzeć otworzyć oczy i zobaczyć kto dziś w Polsce korzysta z telewizji? Oraz przypomnieć sobie czym jest misja mediów publicznych?

        • Korzysta każdy, kto chce i potrzebuje. W III Rp oznacza to głównie wykluczonych, wyrzuconych na margines – ci, których nie stać było dotąd na kablówkę czy inne niedarmowe media. Misją jest dostęp do dóbr kultury, edukacja społeczeństwa (w tym dzieci), czyli mniej więcej to, co oferują TVP Historia czy TVP Kultura (a przynajmniej oferowały, zanim nie zagłodzono ich nieściągalnym abonamentem – dziś na TVP Historia lecą głównie powtórki, niemal zero bieżącej produkcji własnej). Misją jest zapewnienie oferty tym, którzy nie chcą spędzić życia na oglądaniu Kiepskich, bigbrothera czy Gry o Tron, czyli mówiąc inaczej – wychowanie przyszłych elit, zapewnienie ich zastępowalności, ochrona przed powolnym przekształceniem się w Trzeci Świat (gdzie społeczeństwo dzieli się w dużej mierze na rechoczący ze wskazanych celów – takich jak prawica, religia itp. – przed ekranami komercyjnych mediów proletariat, oraz edukujących swe dzieci we własnym zakresie oligarchów). Misją jest wreszcie tworzenie pola do debaty publicznej – niezmonopolizowanej przez media prywatne, reprezentujące interesy wielkiego kapitału. Wszystkie te cele spełnia TVP publiczna. Owszem, w sposób daleki od ideału, ale sytuacja i tak jest bez porównania lepsza, niż w byłaby w wypadku ich braku.

          • Misją jest zapewnienie oferty tym, którzy nie chcą spędzić życia na oglądaniu Kiepskich

            To nazywasz misją, zaspokojenie zachcianek „wykluczonych”? A gdzie szeroko zakrojona edukacja, programy popularno-naukowe, podróżnicze, dobra publicystyka? Aha, znikły – bo ich pierwszy sort nie rozumie… Debata publiczna – chyba żartujesz? Programy w których prowadzący obrażają i atakują zaproszonych gości, nazywasz „debatą”? Nic dziwnego że nikt szanujący się nie chce pokazywać swojej twarzy w tej szmirze. TVP już w tej chwili wychowuje trzeci świat, czyli dokładnie spełnia oczekiwania najniższych warstw społecznych, ugruntowując je w bolszewickim przekonaniu że wszyscy inni są wrogami których należy eliminować.

    • Rząd Tuska miał 8 lat, żeby go wprowadzić. Nie wprowadził? To już nie jest ich „pomysł” tylko kolejne kłamstwo.

  3. Jedynym rozwiązaniem jest likwidacja mediów politycznych. Partia, która będzie miała to w programie, ma ode mnie głos.

    • Ale to praktycznie zabije całkowicie i tak mocno rozchwiany pluralizm w mediach.
      Statystyczny Kowalki czytający portal newsowy lub oglądający wiadomości w TV otrzyma jeden spójny przekaz w którym będą się naśmiewać z PiS, atakować Kaczyńskiego, Kościół katolicki, promować własne autorytety.
      Szanse na to, że zacznie szukać głębiej w internecie jakiś alternatywnych treści jest bardzo niskie.
      To ma być demokracja, gdzie dominuje jeden politycznie poprawny przekaz we wszystkich maintreamowych mediach tak aby odbiorca nie zaczął myśleć i nie przestawał bezkrytycznie przyjmować treści?
      Teraz jak rozumiem jest źle bo jest reżimowe TVP które burzy dobrze znany system?
      Widzę, że w wielu ludziach mentalność PRL jest nadal bardzo żywa.
      To ciekawe, że media mainstreamowe pamiętają o swojej misji patrzenia władzy w ręcę tylko i wyłącznie jeśli przy władzy jest PiS. A kiedy rządziła PO to obraz z mediów był jak przez różowe okulary.

      • Jak dotarłem do bzdur o pluralizmie TVP, to przestałem czytać. Rządowe media są tak daleko od pluralizmu, jak to tylko możliwe, a powodem jest konflikt interesów. Przede wszystkim jeżeli ktoś nie potrafi ocenić wartości przekazywanych informacji, to jest po prostu debilem. Nie osobą „podatną na manipulacje” – nazywajmy rzeczy po imieniu. A demokracja opiera się na takich ludziach.

        • W TVP na pewno jest więcej pluralizmu niż w takim TVN w którym jeśli już zapraszają polityków PiS do rozmów to wygląda ona tak:
          Niestety jak wklejam linki to posty są blokowane. Nie wiem czy każdy tak ma czy też może nie spodobałem się redakcji.
          W każdym bądź razie można łatwo wygooglowac filmik na Twitterze „Jaki w TVN”.
          Ale mi chodziło o coś zupełnie innego o pluralizm w mediach w ujęciu globalnym. Bo jaki to pluralizm jeśli statystyczny Kowalski nie ma dostępu do przynajmniej jednego wiekszego medium przedstawiającego inny światopogląd niż TVN i jemu podobne stacje? A taka sytuacja była od wielu wielu lat przed obieciem władzy przez PiS. W Stanach Zjednoczonych byłoby to nie dopuszczalne gdyby tylko jedna strona polityczną miała miażdżąca dominację w mediach a ataki na stacje telewizyjna która przełamuje ten monopol byłyby odbierane jako atak na wolność słowa i największe świętości Amerykanów.

          • Najważniejsze jest to aby dać widzowi swobodny dostęp do światopoglądu obydwu scen politycznych.
            Tak aby w Polskich mediach odbiorca zmieniajac kanał miał taki sam dostęp do dużego medium lewicowo liberalnego (czyli np. wyśmiewającego patriotyzm, Kościół, PiS, jawnie wspierającego PO,tak jak TVN) jak i bardziej prawicowego media tak jak obecnie TVP.
            Niby proste i logiczne i uczciwe ale ktoś tu się panicznie boi dać ludziom wybór. Beneficjenci szczelnego systemu medialnego (PO) się tego boją stąd wściekłe ataki na TVP.

          • Na razie to dostrzegam wściekłe ataki debili broniących PiS. Dychotomia myślenia to debilizm. Za mądre słowo? Partii jest więcej niż dwie. Ludzie, którzy ciągle pierdolą „PO to, PO tamto” są debilami. Przeciwwagą dla TVN nie jest TVP. Co więcej – w interesie stacji prywatnych (czyli maglowanego bez sensu TVN) jest zarabianie pieniędzy. Media rządowe zarabiać nie muszą, więc mogą sobie pozwolić na dowolną manipulację przekazem. Ba, mają w tym interes polityczny. Wszystkie media manipulują, ale dostrzegam drobną różnicę pomiędzy standardową manipulacją medialną a ordynarną propagandą, za którą teoretycznie ktoś powinien stanąć przed sądem. Świat nie dzieli się na prawicę i lewicę. Co więcej – stosunek państwa do Kościoła, związków partnerskich, aborcji czy innych tematów, jest absolutnie poboczny i bez znaczenia. Biorąc pod uwagę rdzeń działań, w Sejmie znajduje się wyłącznie lewica. Wiem, że prawda boli, bo „lefactfo zóe”, ale niezbyt mnie interesuje, czy Matołuszek z kumplami chodzą do kościoła, czy nie. Interesuje mnie ponad 30 nowych podatków i miliard wpompowany w TVP. Żeby nie było – poprzednicy robili dokładnie to samo. To jest ta „dobra zmiana”? Dalsza dyskusja nie ma sensu.

          • Szanuje takie podejście w którym bardziej od kwestii światopoglądowych interesują kogoś różne wskaźniki gospodarcze, zadłużenie państwa, dziura budżetowa, poziom bezrobocia, czy szczelność systemu podatkowego, itp.itd.
            No ale w tym wypadku pod każdym względem PiS wypada o niebo lepiej od rządów PO.
            Wolność słowa pozwala na uprawianie propagandy – nie mam nic przeciwko temu. Ale jeśli 95% mediów komercyjnych utrzymuje ten sam przekaz na sprawy polityczne czy światopoglądowe to jest to sytuacja niepokojąca.
            Dlatego obecne misja TVP polega właśnie na przeciwdziałaniu takiemu stanowi.
            Monopol czy polityczna poprawność niesie za sobą zagrożenie cenzury – np. nie ujawniamy pewnych faktów które mogłyby w niekorzystnym świetle przedstawić Koalicje Obywatelską czy prezydenta z ramienia PO (np. to, że Trzaskowski zataił przez 28 godzin awarię kanalizacji przez co gigantyczne ilości ścieków trafiają do Wisły stwarzając zagrożenie epidemiologiczne).
            W konsekwencji następuje zmowa milczenia.
            Albo odwrotnie – solidarnie sztucznie pompujemy i bombardujemy widzów we wszystkich mediach „afera” troli w ministerstwie sprawiedliwości. Najlepiej aby urosła do skandalu międzynarodowego.
            Im gorzej tym lepiej.
            Czy tego typu manipulacje są dopuszczalne?
            A tu mamy TVP które nie pozwoli na tego typy przekręty.
            Oczywiście docelowo lepiej aby było to na zasadzie jak jest w Stanach, gdzie dwa największe media CNN i Fox News politycznie różne od siebie, są w rękach komercyjnych. Ale każdy ma jasność które medium wspiera określoną scene polityczną.
            A nie tak jak u nas komercyjne media udają niezależność a w rzeczywistości są mega stronnicze.

  4. Abonament RTV był skazany na zagładę w momencie gdy z kablówki można było odbierać TV naziemną.

    Niestety nikt nie pomyślał wtedy o uszczelnieniu przepisów (niemożność wyegzekwowania obowiązku rejestracji) ani o zastąpieniu ich innymi, i tak ta sprawa ciągnie się od ponad dekady.

  5. Proszę Pana, ale dlaczego nie poruszono tutaj jednej kwestii – telewizja publiczna, podobnie jak prywatne, ma prawo do emitowania reklam. Moim zdaniem to jedyny uczciwy sposób na finansowanie działalności, który nikogo z założenia nie faworyzuje. A telewizje prywatne nie dostają pieniędzy z abonamentu (nie mówiąc już o innych pieniądzach z budżetu państwa), co stawia nadawcę publicznego na pozycji faworyzowanej. O kwestii treści jakie są przekazywane np. przez TVP Info lub popularne Wiadomości TVP 1 wolę już nie pisać, bo na usta cisną się same inwektywy – wspomniany art. 21 ust. 2 jest tak nagminnie łamany, że stał się już w zasadzie fikcją, a czytając o „pluralizmie”, „bezstronności”, „wyważeniu” i „niezależności” zaczynam się zwyczajnie śmiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *