Poczta chce, byśmy chodzili do niej na lody. I niestety nie jest to żart

Biznes Codzienne Na wesoło dołącz do dyskusji (205) 20.07.2019
Poczta chce, byśmy chodzili do niej na lody. I niestety nie jest to żart

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Poczta Polska chce poprawić wizerunek. – Słusznie – można stwierdzić. A jak zamierza to zrobić? Podnosząc jakość usług? Likwidując kolejki? Nic z tych rzeczy. Poczta chce poprawić wizerunek… sprzedając nam lody i kanapki.

Poczta Polska, co tu dużo mówić, nie kojarzy się nam najlepiej. Zwykle żeby załatwić tam sprawę, trzeba odstać swoje, a często też zmierzyć się z niezbyt sympatyczną obsługą.

Inna sprawa, że coraz częściej bez usług tej państwowej firmy możemy się po prostu obyć. Listów już nie piszemy zbyt wiele, paczki można wysyłać kurierami oraz Paczkomatami. Klientów Poczta Polska ma więc coraz mniej, ale jakoś dziwnie kolejki się nie zmniejszają.

Państwowa firma ma jednak pomysł, jak to rozwiązać. I nie, nie chodzi o zmniejszanie kolejek. Chodzi o poprawienie wizerunku bez zmniejszania kolejek.

Poczta Polska – kolejki kolejkami, ale przynajmniej napijesz się kawy

Chodzi o to, aby Poczta Polska przestała się kojarzyć z kolejkami, a stała się „miejscem, gdzie można spokojnie usiąść, napić się kawy, przejrzeć książki, które się później kupi” – opowiadał Grzegorz Kurdziel, wiceprezes Poczty Polskiej ds. sprzedaży w rozmowie z „Wiadomościami Handlowymi”.

Co ciekawe, pierwsze automaty do kawy już w placówkach pocztowych się pojawiły. Czas więc na kolejne kroki.

Skoro jest kawa, „to powinno być też coś do kawy”, uważa wiceprezes. – Może to być jakaś kanapka, tylko ona musi być odpowiednio przygotowana, szczelnie zamknięta – opowiadał w wywiadzie.

A jak jest kawa, to przecież można sprzedać jeszcze chociażby… lody.

– Był pomysł z zamrażarkami wypełnionymi lodami, ale jeszcze tego nie zmaterializowaliśmy. Była rozważana taka koncepcja i być może będzie to kolejna kategoria- dodawał z kolei dyrektor biura zarządzania siecią i sprzedażą dla klienta detalicznego w Poczcie Polskiej.

Poczta nie ukrywa przy tym, że sama sprzedaży lodów i kanapek nie ogarnie. – Szukamy do tego partnerów. Potrzebujemy ich, gdyż nie jesteśmy w stanie działać w taki sam sposób jak Orlen czy Żabka. Nasi pracownicy muszą skupiać się na operacjach pocztowych, których jest mnóstwo – mówił wiceprezes.

Poczta rozwiązuje problem, którego nie ma

Niektórzy uważają, że dobra firma to taka, która jest w stanie zauważyć jakąś potrzebę na rynku – i ją zaspokoić. Jaką potrzebę tymczasem zaspokoi nowy pomysł Poczty Polskiej? Czy to w miastach, czy to na wsiach, obok placówek pocztowych zwykle znajdują się sklepy spożywcze. Można w nich zazwyczaj przecież kupić kanapki czy lody – i to pewnie dużo taniej niż na poczcie.

Realnym problemem są faktycznie kolejki na pocztach. Z nimi jakoś władze państwowej spółki poradzić sobie nie mogą. A może nie potrafią? I jedyny ich pomysł jest taki, żeby chociaż uprzyjemnić im ten czas, który spędza się na poczcie? Może coś w tym jest – w końcu klient najedzony to klient szczęśliwszy. I mniej awanturujący się.

205 odpowiedzi na “Poczta chce, byśmy chodzili do niej na lody. I niestety nie jest to żart”

    • Żabka zaczynała jako sklep a potem doszła do tego „placówka pocztowa”, Poczta Polska ma odwrotną drogę. Czekam aż zrobią apke ze zbieraniem punktów i nagrodami za nie. Może doczekam się chociaż miłej obsługi, w żabce zazwyczaj na taką trafiam.
      Marzenia ściętej głowy.

    • Placówki pocztowe od wielu lat wyglądają jak dawne sklepy kolonialne gdzie osadnik mógł kupić wszystko łącznie z torebką gwoździ i kołem do wozu, a przy okazji zatrzymywał się tam dyliżans pocztowy więc i list można było wysłać.

      • Sklep kolonialny to dawniej sklep z towarami pochodzenia egzotycznego – przyprawy, kawa, kakao. Każdy to czytał Lalkę to wie :)

  1. Przecież stojący w kolejkach muszą coś jeść! Jest potrzeba (najlepiej wykreowana przez sprzedawcę) to jest i odpowiednia oferta ;)

  2. Listów może nie piszemy zbyt wiele, ale nadal wiele spraw można załatwić tylko pismem do urzędu. A jeśli komuś nie chce się jeździć, to trzeba wysłać.

  3. Najpierw to oni powinni zainwestować w obsługę, listonoszy, którzy doręczają a nie zostawiają awizo, w pomocna infolinię oraz w te wiecznie niezadowolone ze swojej egzystencji Panie w Urzędach Pocztowych

  4. Jakby dawali za darmo jako rekompensatę za stanie w długich kolejkach, to może skorzystam. Poza tym na pocztę nie chodzę, bo jest mi nie po drodze, a jak zgłaszam reklamacje, że paczka priorytetowa nadana w poniedziałek przed godzina graniczną na poczcie głównej, zostaje mi doręczona w następny poniedziałek, bo będąc po nią w sobotę i informując panią w okienku, że jest w tej placówce i muszę ją mieć na weekend pani stwierdza, że nie będzie przekopywać sterty paczek w poszukiwaniu mojej, choć podałem jej przybliżone wymiary i nie była to jakaś standardowa paczka, więc na pewno zwróciła by na nią uwagę. Baby na poczcie mają lenia i nie chce im się ruszać swych zacnych tyłków sprzed okienka, choć są pewne wyjątki, bo czasem się da i paniom się chce, bo widzą, że klientowi zależy, a terminy już były mocno nadwyrężone. Moim zdaniem poczta nie nadaje się do usługi dostarczania paczek z punktu A do punktu B, bo robi to jakby za karę, a jeszcze twierdzą, że za mało im płacą. Ponadto ceny za niektóre usługi już dawno przekroczyły opłacalny pułap cenowy dla tego typu usług i kurier jest w tym przypadku tańszy i pewniejszy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *