Jesteś internautą, a więc pozwolę sobie założyć, że przynajmniej raz w swoim życiu korzystałeś z nieautoryzowanej wersji napisów do filmu lub serialu, którą znalazłeś gdzieś w sieci lub pobrałeś za pośrednictwem np. NapiProjekt. 

Legalność rozpowszechniania napisów do filmów była tematem elektryzującym polską sieć mniej więcej dekadę temu. Twórcom niezwykle popularnych w tamtym okresie portali udostępniających napisy, przychodziło nawet spotykać się z policją i odpierać prokuratorskie zarzuty.

Napisy do filmów i seriali a prawo

Śledztwo w sprawie zostało ostatecznie w 2013 roku umorzone, prawdopodobnie nawet słusznie prokuratura uznała, że te sympatyczne gapy nie wiedziały, co czynią i tym razem im się upiecze. Natomiast media zrobiły dyskusji publicznej na ten temat bardzo dużą krzywdę podsumowując finał tej historii nagłówkami „Napisy zgodne z prawem” czy „Napisy są legalne.”

W mojej ocenie – jest dokładnie odwrotnie. Rozpowszechnianie napisów do filmów lub seriali co do zasady stanowi naruszenie prawa autorskiego. Wynika to z faktu, iż lista dialogowa jest utworem lub częścią składową utworu w rozumieniu prawa autorskiego. Polskie napisy były więc jej tłumaczeniem, to z kolei uznawane jest za opracowanie utworu. Opracowywać na własny użytek (np. remiksując utwory muzyczne w domowym zaciszu) możemy zawsze, jednakże rozpowszechnianie takiego opracowania uzależnione jest od zgody autora oryginału.

Nie ma House of Cards w polskim Netflix – winne licencje i prawo autorskie?

Z oczywistych względów twórcy napisów takiej zgody nie mają. Zwłaszcza, że tworzą je do często już bezprawnie udostępnionych w sieci egzemplarzy utworów.

Art. 2. [Autorskie prawa zależne]
1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

Napisy do filmów i seriali nie są legalne!

Holenderska organizacja BREIN – donosi TorrentFreak – już od dłuższego czasu walczy z różnymi przejawami braku poszanowania dla praw autorskich, w tym – oczywiście – z napisami do filmów. Twórcy napisów postanowili odpowiedzieć na to swoim stowarzyszeniem SLOV i nawet pozwać BREIN w nadziei na uzyskanie takiego stanowiska sądu, które w przyszłości da twórcom napisów względne poczucie bezpieczeństwa.

Prawnik SLOV chciał rozstrzygnąć dwie kwestie. Ustalić czy twórca filmu ma monopol na tworzenie i dystrybuowanie napisów do niego oraz czy działania organizacji takich jak BREIN, które dość agresywnie zwalczała przypadki naruszenia prawa autorskiego zmuszając twórców napisów z różnych grup do kapitulacji, są dozwolone.

Sąd rejonowy w Amsterdamie nie miał dla SLOV dobrych informacji, wyjaśniając stowarzyszeniu mniej więcej dokładnie to samo, co napisałem we wstępie do niniejszego artykułu – oczywiście na gruncie holenderskiego prawa.

Zadowolony BREIN przyznał, że tworzenie amatorskich napisów do filmów nie tylko jest sprzeczne z prawem autorskim, ale też stanowi czyn nieuczciwej konkurencji względem nowych formatów dystrybucji multimediów (takich jak Netflix, HBO GO czy ShowMax).

Moim zdaniem jest tylko kwestią czasu, aż  przed podobnymi wyzwaniami staną polskie formacje twórców napisów do filmów, takie jak na przykład popularna Grupa Hatak.

Netflix usuwa filmy Paramount, internauci cofają suby. Streaming jednak nie taki fajny, jak go malują

Fot. tytułowa: Gomorra // HBO GO (Napisy w wersji dostarczonej przez operatora)