Napisy do filmów i seriali nie są legalne – potwierdza kolejny sąd

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (156) 05.05.2017
Napisy do filmów i seriali nie są legalne – potwierdza kolejny sąd

Jakub Kralka

Jesteś internautą, a więc pozwolę sobie założyć, że przynajmniej raz w swoim życiu korzystałeś z nieautoryzowanej wersji napisów do filmu lub serialu, którą znalazłeś gdzieś w sieci lub pobrałeś za pośrednictwem np. NapiProjekt. 

Legalność rozpowszechniania napisów do filmów była tematem elektryzującym polską sieć mniej więcej dekadę temu. Twórcom niezwykle popularnych w tamtym okresie portali udostępniających napisy, przychodziło nawet spotykać się z policją i odpierać prokuratorskie zarzuty.

Napisy do filmów i seriali a prawo

Śledztwo w sprawie zostało ostatecznie w 2013 roku umorzone, prawdopodobnie nawet słusznie prokuratura uznała, że te sympatyczne gapy nie wiedziały, co czynią i tym razem im się upiecze. Natomiast media zrobiły dyskusji publicznej na ten temat bardzo dużą krzywdę podsumowując finał tej historii nagłówkami „Napisy zgodne z prawem” czy „Napisy są legalne.”

W mojej ocenie – jest dokładnie odwrotnie. Rozpowszechnianie napisów do filmów lub seriali co do zasady stanowi naruszenie prawa autorskiego. Wynika to z faktu, iż lista dialogowa jest utworem lub częścią składową utworu w rozumieniu prawa autorskiego. Polskie napisy były więc jej tłumaczeniem, to z kolei uznawane jest za opracowanie utworu. Opracowywać na własny użytek (np. remiksując utwory muzyczne w domowym zaciszu) możemy zawsze, jednakże rozpowszechnianie takiego opracowania uzależnione jest od zgody autora oryginału.

Z oczywistych względów twórcy napisów takiej zgody nie mają. Zwłaszcza, że tworzą je do często już bezprawnie udostępnionych w sieci egzemplarzy utworów.

Art. 2. [Autorskie prawa zależne]
1. Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.
2. Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły. W przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania.

Napisy do filmów i seriali nie są legalne!

Holenderska organizacja BREIN – donosi TorrentFreak – już od dłuższego czasu walczy z różnymi przejawami braku poszanowania dla praw autorskich, w tym – oczywiście – z napisami do filmów. Twórcy napisów postanowili odpowiedzieć na to swoim stowarzyszeniem SLOV i nawet pozwać BREIN w nadziei na uzyskanie takiego stanowiska sądu, które w przyszłości da twórcom napisów względne poczucie bezpieczeństwa.

Prawnik SLOV chciał rozstrzygnąć dwie kwestie. Ustalić czy twórca filmu ma monopol na tworzenie i dystrybuowanie napisów do niego oraz czy działania organizacji takich jak BREIN, które dość agresywnie zwalczała przypadki naruszenia prawa autorskiego zmuszając twórców napisów z różnych grup do kapitulacji, są dozwolone.

Sąd rejonowy w Amsterdamie nie miał dla SLOV dobrych informacji, wyjaśniając stowarzyszeniu mniej więcej dokładnie to samo, co napisałem we wstępie do niniejszego artykułu – oczywiście na gruncie holenderskiego prawa.

Zadowolony BREIN przyznał, że tworzenie amatorskich napisów do filmów nie tylko jest sprzeczne z prawem autorskim, ale też stanowi czyn nieuczciwej konkurencji względem nowych formatów dystrybucji multimediów (takich jak Netflix, HBO GO czy ShowMax).

Moim zdaniem jest tylko kwestią czasu, aż  przed podobnymi wyzwaniami staną polskie formacje twórców napisów do filmów, takie jak na przykład popularna Grupa Hatak.

Netflix usuwa filmy Paramount, internauci cofają suby. Streaming jednak nie taki fajny, jak go malują

Fot. tytułowa: Gomorra // HBO GO (Napisy w wersji dostarczonej przez operatora) 

156 odpowiedzi na “Napisy do filmów i seriali nie są legalne – potwierdza kolejny sąd”

  1. Czyli chcąc obejrzeć film po polsku jestem skazany na jedynego, słusznego dystrybutora? Nie ma w tym momencie znaczenia, że kupiłem sobie oryginalny nośnik? Byłbym w stanie to zrozumieć, gdyby napisy tworzono poprzez ordynarne zerżnięcie ich z pierwowzoru słowo w słowo. W sytuacji, gdy jest to autorskie tłumaczenie jakiejś grupy, to ona wykonała tę pracę i żadnej firmie nic do tego.
    Korpopapugi oczywiście lobbują swój genialny system. Nazywanie tego swobodą i sprawiedliwością to jak nazywanie demokracji ludowej demokracją (bo przecież jest w nazwie, więc o co chodzi?).

    • Nie bardzo rozumiem co masz na mysli piszac o autorskiem tlumaczeniu.
      Przeciez nadal to jest tlumaczenie czyjegos dziela. Jak autorsko zagrasz na flecie kawalek np Madonny, to niestety nie spowoduje, ze to bedzie twoj utwor, to chyba jasne… ?

      • Zakupiłem prawo do odtworzenia utworu w oryginale – artysta otrzymał swoje wynagrodzenie.
        Napisy otrzymałem nieodpłatnie od zespołu tłumaczącego takie rzeczy hobbystycznie – to ich dzieło, a dla mnie nie ma większej różnicy między cytatem zapisanym po polsku i np. po niemiecku. To wciąż ten sam cytat, a skoro wydawca upoważnił mnie do zapoznania się z nim, to kolizji interesów w mojej opinii nie ma.
        Ból poślada może mieć jedynie firma, która wykupiła od artysty/jego wydawcy wyłączne prawo do dystrybucji danej treści w danym języku/na danym terytorium – wg mnie absolutna abstrakcja zwłaszcza, że w ww. przypadku firma taka nie jest żadną stroną stosunku. Bardziej dosadnie – prywatne biznesy wydawcy/artysty i jego podwykonawców to nie moja sprawa.

        Wyobraź sobie, że kupujesz w sklepie pieczywo celem zrobienia z niego kanapek dla siebie samego. Nagle wtrąca się zupełnie przypadkowa osoba twierdząca, że nie możesz tego zrobić, gdyż wykupiła ona od piekarni wyłączne prawo do robienia kanapek z tego pieczywa i chcąc takową zjeść, musisz zakupić ją od niej.

          • No analogia taka sobie, ale w tym momencie nie przyszło mi nic lepszego do głowy, a w gruncie rzeczy rozchodzi się o to samo – na produkcji napisów przez osoby trzecie nie traci nikt z podmiotów mających wkład w stworzenie dzieła (ani autor, ani wydawca), tak więc sankcjonowanie tego prawem jest bez sensu. To jawne faworyzowanie firm zajmujących się komercyjnym tłumaczeniem tekstów.

          • ale kwestia zyskowności w ogóle nie jest podejmowana w dyskusji o utworach prawa autorskiego i ich opracowaniach.

            >To jawne faworyzowanie firm zajmujących się komercyjnym tłumaczeniem tekstów.

            albo dopuszczenia do świadomości, że autorskie prawa majątkowe istnieją i należy je respektować.

          • > ale kwestia zyskowności w ogóle nie jest podejmowana w dyskusji o utworach prawa autorskiego i ich opracowaniach.

            Brak mierzalnych argumentów wyklucza sens jakiejkolwiek dyskusji. Każda strona będzie miała swoją rację, mniej lub bardziej oderwaną od rzeczywistości.

          • >co będę robił z nabytą przez siebie kopią jego dzieła tak długo, aż nie będzie stanowiło to naruszenia jego interesów

            licencji. nabytą kopię zakupiłeś z określoną licencją – która nie pozwala na wszystko.

            >też uznasz za dozwolony zakres egzekwowania praw przysługujących autorowi?

            nie jestem sędzią. pchanie dyskusji w takie skrajności absolutnie nie ma sensu.

          • > nabytą kopię zakupiłeś z określoną licencją – która nie pozwala na wszystko

            Nie, kupiłem fizyczny nośnik. To, że nie mogę go wrzucić do sieci za darmo reguluje nie „licencja”, a polskie prawo.

          • No właśnie nie wiesz. Tak się składa, że brałem udział w procesie wydawniczym kilku filmów na DVD i jedyna „licencja” jaka występuje w tym procesie to ta między licencjodawcą a licencjobiorcą, czyli wydawcą DVD. To wydawca DVD ma obowiązki regulowane umową z dostawcą treści, kupujący – zgodnie z obowiązującym prawem – może wykonać kopię zapasową (nawet jeśli na płytce znajduje się inna informacja – paręnaście lat temu polski oddział WB przegrał proces w tej sprawie), może ją rozdać znajomym, ale już np. nie może wrzucić do sieci.

          • Jestem zmęczony tą dyskusją. Wyimek z licencji wydawcy jest praktycznie na każdej płycie CD/DVD czy jej opakowaniu, które wziąłem w rękę. Wrzucić do sieci rzeczy można zgodnie z polskim prawem, o ile – niespodzianka – licencja na to pozwala. Dlatego nie ma nic złego w kopiowaniu i udostępnianiu utworów prawa autorskiego objętych licencjami typu open source czy niektórymi licencjami creative commons.

          • pomieszałeś ze sobą wiele wątków :)
            Musisz pamiętać, że wciąż mówimy o prawach autorskich!
            Właściciel tych praw MOŻE decydować co będziesz robił z nabytą przez siebie kopią jego dzieła! Na tym to polega – kupujesz licencje na korzystanie z jego dzieła na odpowiednich warunkach – np. na takich że nie możesz tego rozpowszechniać (poza najbliższymi)!
            Masz prawo do własnego tłumaczenia – ale wciąż – NIE MOŻESZ TEGO ROZPOWSZECHNIAĆ.

      • Ale możesz to zrobić i publicznie wykonać. Taki zakaz rozsadzałby od środka wykonawstwo współczesnej muzyki klasycznej i rynek zespołów coverowych.

      • Zgadzam się z tobą, ale jedna sprawa mnie z tymi amatorskimi napisami boli. Te amatorskie tłumaczenia są o niebo lepsze, niż to co dostajemy w kinach, oficjalnych wydaniach dvd/blue-ray, platformach VOD nie wspominając o lektorze w polskiej telewizji (dlatego od lat kablówkę opłacam tylko ze względu na kanały sportowe)

    • nioe rozumiesz niczego:) wybaccz nie każdy jest do tego stworzony.
      Sąd zakłada, że jeśli tł€maczysz napisy do serialu, filmu i to jeszcze w 24 godziny po jego premierze! to oczywiste jest, że dostałeś taką kopię w piracki sposób- film, a serial jeśli idzie w jednej stacji płatnej to nie masz prawa do rozpowszechniania tej kopii innym osobą.
      Zapewne wsxystko sprowadzi się do pieniędzy i to rozwiązę tą sprawę.

  2. Na szczescie w Polsce nie ma zadnego BREIN. Kolejna pseudo organizacja ktora tylko zycie utrudnia. 90% fajnych seriali w Polsce nie ma i nie bedzie oficjalnie, a te co sa to napisy maja, wiec zagraniczne wytwornie maja to gdziez czy ktos w Polsce sobie sciagnie ich serial i obejrzy czy nie.

    • Na wszystko jest sposób. Wystarczy ludzka solidarność. Przestańmy kupować a szybko zmienią zdanie. Tylko wystarczy przestać kupować….

  3. No to teraz będą musieli korzystać z prawa cytatu.
    Wrzucać kilka plików z przetłumaczonymi fragmentami oraz stworzyć odtwarzacz który będzie potrafił z kilku plików wyświetlać napisy w tym samym czasie.

  4. Kiedy te korporacje nauczą się wreszcie na czym polega Internet? Zamiast walczyć sądami i nasyłać prawników z pozwami w kłach niech wypuszczają od razu wersje polskie. Jak klient dostanie film z polskimi napisami to nie będzie musiał sięgać do tych nieoficjalnych.

    Podobnie z filmami. Jak mogę za 30 zł miesięcznie oglądać sobie filmy na Netflix to po co miałbym trudzić się szukaniem ich i nielegalnym ściąganiem? Gdzieś tu widziałem świetny cytat: „pirat to źle obsłużony klient”.

  5. Może BREIN za chwilę uzna, że oglądanie w obcym języku jest nielegalne bo widz dokonuje nieautoryzowanego tłumaczenia w swojej głowie.

  6. pierdu pierdu, w kraju w którym zarabia się 2000 brutto wynajem mieszkania kosztuje 1200 zł LOL, weźcie se kupujcie film albo chodźcie do kina, a co dopiero renciści i emeryci. To wciąż dziki kraj i takie tez muszą być obyczaje, niektórzy chcieliby wysyłać do więzienia za ściąganie pirata to już zupełne zidiocenie w Polsce, lalusie, zlikwidujcie chomika cfaniaki ale nie bo kasa leci :P to jest dopiero świństwo, a co do ściągania to po prostu olewajcie, omijajcie polskie produkcje i tak są w większości do bani i nie warte zachodu, robią barachło a później wynajmują adwokatów, ścigają policja bo na siebie nie zarobiło, poracha to tylko w naszym kraju możliwe.

  7. rozumiem że cytowanie filmów w miejscu publicznym to również łamanie prawa autorskiego? „nie wstane, tak będę leżał”

  8. Ale dlaczego napisy są częścią składową utworu? Przecież nie zawsze jest to bezpośrednie tłumaczenie. Często autorzy tych „nielegalnych” napisów robią je lepiej niż w oryginalnej produkcji.

    W takim razie czy rozpowszechniane napisy, które w 50% nie są tłumaczeniem utworu dalej są nielegalne? A w 100%?

    • Jak przetłumaczysz komercyjną książkę i zaczniesz to tłumaczenie rozprowadzać to naruszysz prawa autorskie autora.

      To samo z napisami.

      • A jeśli napisy nie będą tłumaczeniem utworu, tylko nadadzą inne, nowe, własne, autorskie dialogi – to czy dalej takie napisy będą częścią składową utworu?

  9. Niedługo ryja nie będzie można otworzyć, bo ktoś się od razu dopa3 w tym łamania jakichś jego tzw. praw…

  10. „W mojej ocenie”…więc co ona znaczy ? Sąd się na nią powoła xD ?! A potem, że w Holandii…a co nas to interesuje w kwestii ewentualnych pozwów w Polsce ?
    I tak…mój prapra dziad wymyślił koło…a kolegi…ogień i co do dzisiaj mamy pełne prawa ? Cyfrowy świat według hien pozbawił nas części praw – bo mieliśmy do nośnika – kopii, a dzisiaj płacę tyle samo, a nawet więcej np. nowa gra PC to 140-200zł, a nie jak całkiem niedawno 99-129zł i…nie mam nic. Gra to kod cyfrowy przypisany na stałe do konta. Bo jak firma X nie jest pod Steamem to jest to np. jedna z marek EA. Wcześniej mogłem ową grę sprzedać – tak jak np. płytę. Wg chciwych baranów dzisiaj już nie…nie zmieniło się kompletnie nic…ba nadal gry są wydawane w formie fizycznej, a jedynie dopisuje się je…przymusowo do kont – co kompletnie nic nie powinno zmieniać…sprzedaję grę i..tracę ją z konta…nawet z osiągnięciami. I tyle…ale lobbing jest duży i korpo forsują swoje.
    Napisy ? To może pójdziemy w drugą stronę i zapytamy dlaczego ciągle co kilka lat tzw. ochrona jest wydłużana…ostania w okolicach tej materii to…z 50 do 70 lat – ochrona praw autorskich dla nagrań.

    To może dodam tak…czas zatrzymać kartele ? Przykład Polska…ale i Niemcy – była sobie Viva Polska, Viva w wersji niemieckiej…Niestety wszystko przejęte i tak…dostaliśmy to samo co w już wtedy dziadowskim MTV. Czyli Madonna, Beyoncé, Eminem, Rihanna…to samo w radiu…ba nawet polskie radio gra niby ambitniej, ale też Stinga i innych, którzy i tak mają kontrakty z wielkimi wytwórniami taki pop, pop rock, rock tuzów. Coś innego ? po 22, po 24, a nawet o 2-4 rano.

    Ciekawe jaki wpływ mają wytwórnie na to co jest grane w polskich stacjach radiowych, dlaczego YouTube wyświetla poza lokalnym syfem dla danego kraju – Timberlake, Nicki Minaj, Ed’dzia Sheerana, Pitbulla…ciągle to samo. Rekomendacje ? Kliknij Pitbulla dostaniesz Jason Derulo, Sean Paul…wow…ale jestem „zdziwiony” ;)

    W tym całym płaczu zabrakło mi…tego, że prawo jest jakie jest bo ktoś je pod siebie zmienia i są to wielkie firmy, międzynarodowe korporacje.
    Tego, że wcale nie robią tego dla „artystów” bo robią to dla…siebie, wielkich firm, prawników, korporacji, które oszukują, nie płacą podatków, lokują zyski w rajach, a ty płać legalnie i do tego cłą, vaty, dochodowy i wyjdzie ci 40-60%, a ci ciebie będą ścigać kiedy nie płacą nic albo 2-10% jeśli ich przymuszą
    Kolejna kwestia to ile razy pisaliście o „złych piratach”, a ile razy o np. o strajku scenarzystów jeśli już patrzymy na takie kwestie, na to kto i ile traci ? I będziecie wciskać, że ktoś na własną rękę tłumacząc, przeważnie nie dla zysku…bo robi to dla zabawy, dla wprawy/nauki, dla innych – ma na celu kradzież zysków wytwórni lub nawet któregoś z twórców ? Ba…bez takich ludzi popularność wielu rzeczy by nie istniała/byłaby mniejsza.

    A może coś o opłaconych recenzjach ? Wasz portal idzie coraz bardziej w formę – chodzącego miejsca na czystą papkę reklamową prosto od producenta ;) Gry – recenzje już gotowe, ale dany tytuł ma…zakaz publikacji przed premierą…bo kto nabierze się na pre-odera ?!
    Chcecie dyskutować…bez problemu, ale o całości rynku, na wszystkich płaszczyznach i nie tylko z punktu widzenia obrońców interesu firm płacących podatki w rajach, wykorzystujących…faktycznych twórców, wpływających na kształt prawa – którego przestrzegania potem wymagają.

  11. I serio myślicie, że jakaś decyzja sądu zmieni podejście ludzi i że nagle wszyscy przestaną używać napisów domowej roboty?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *