Biden jednym ruchem naprawił kilkanaście złych ruchów Trumpa. Czy w Polsce po zmianie władzy też byłoby to możliwe tak szybko?

Państwo Prawo dołącz do dyskusji (515) 21.01.2021
Biden jednym ruchem naprawił kilkanaście złych ruchów Trumpa. Czy w Polsce po zmianie władzy też byłoby to możliwe tak szybko?

Maciej Bąk

Pierwsze decyzje Bidena jako 46. Prezydenta Stanów Zjednoczonych muszą budzić podziw. Polityk za jednym zamachem rozpoczął powrót USA do Światowej Organizacji Zdrowia i Porozumienia Paryskiego dotyczącego zmian klimatu. Wstrzymał też budowę muru na granicy z Meksykiem. Czy gdyby w Polsce doszło do zmiany władzy mogłoby się wydarzyć coś podobnego?

Pierwsze decyzje Bidena

Joe Biden zapowiadał ten ruch od kilku tygodni. Wiadomo było, że niektóre decyzje Donalda Trumpa były całkowitym zanegowaniem priorytetów demokratów, takich jak położenie nacisku na publiczną ochronę zdrowia czy walka ze zmianami klimatycznymi. Dlatego świeżo upieczony prezydent USA skorzystał ze swoich uprawnień i podpisał rozporządzenia zmieniające w istotny sposób kierunki polityki Stanów Zjednoczonych. W Polsce taka sytuacja byłaby niemożliwa. Odkręcenie wielu destrukcyjnych ruchów PiSu zajmie lata, inne zmiany potrzebują przyjęcia odpowiednich ustaw. Co zatem dałoby się zrobić względnie szybko, poza oczywistymi zmianami na szczeblu rządu? Oto kilka przykładów.

Po pierwsze – niezależna prokuratura

Zmiana filozofii prowadzenia prokuratury była jednym z pierwszych ruchów Prawa i Sprawiedliwości po wygranych wyborach. Platforma Obywatelska wprowadziła niezależność urzędu Prokuratora Generalnego od wpływów politycznych (co oczywiście nie było rozwiązaniem idealnym, bo wciąż wiele postępowań prowadzonych było zbyt wolno). PiS przyjął zupełnie inną filozofię i natychmiast uczynił Zbigniewa Ziobrę, czyli czynnego polityka, szefem wszystkich prokuratorów. Dziś, po pięciu latach od tej zmiany, widzimy że doprowadził on do ruiny wiele aspektów systemu ścigania przestępstw. W Polsce rządzonej przez Prawo i Sprawiedliwość osoby związane z partią rządzącą mają nad sobą parasol ochronny (czego przykładem jest choćby dyscyplinarka wobec prokuratorki, która chciała wszcząć śledztwo w sprawie wyborów prezydenckich 2020, które się nie odbyły). Chronieni są również narodowcy, wobec których nie wyciągnięto konsekwencji za wieszanie portretów europosłów na szubienicach.

Po zmianie władzy byłaby szansa uczynić prokuraturę ponownie organem niezależnym. Wymagane do tego byłoby przyjęcie odpowiedniej ustawy. Na konkretne zmiany musielibyśmy jednak poczekać kilka miesięcy (nie mówiąc już o tym, że ustawę musiałby podpisać prezydent Andrzej Duda).

Po drugie – media publiczne

To byłby ruch symboliczny, ale oczekiwany przez bardzo dużą część polskiego społeczeństwa. Część polityków opozycyjnych przebąkuje wręcz o likwidacji mediów publicznych po tym, co zrobił z nimi PiS. To byłoby jednak skomplikowana operacja, rozciągnięta na lata, poza tym trudno mi uwierzyć, że któraś partia się na to zdecyduje. Sprawę choćby Telewizji Polskiej można jednak rozwiązać szybciej – likwidując Radę Mediów Narodowych. Do tego wystarczyłaby zwykła ustawa. To właśnie to ciało odpowiada za obsadzanie w publicznych ośrodkach medialnych funkcjonariuszy wykonujących ścisłe polecenia partyjne (za czasów PO organizowano konkursy). Z pewnością dałoby się też w miarę szybko ukrócić finanse TVP, dotowanej dwoma miliardami złotych rocznie. Wymagałoby to między innymi zmian w ustawie budżetowej.

Po trzecie – koniec z kagańcem na sędziów

Ustawa kagańcowa, która wywołała tak powszechne oburzenie kilkanaście miesięcy temu, na razie nie jest stosowana zbyt często. Ale w każdej chwili może ona posłużyć do dokonania czystki w wymiarze sprawiedliwości. Dlatego mogłaby to być jedna z pierwszych ustaw do całkowitego uchylenia. Izba Dyscyplinarna SN co prawda z nami zostanie, ale skasowanie nałożonego na sędziów prawa kagańcowego wybiłoby jej zęby. I przywróciłaby elementarną sprawiedliwość w wymierzającym ją wymiarze.

Mnóstwa rzeczy nie da się naprawić szybko

To tylko trzy przykładowe ruchy, które nowa władza w Polsce mogłaby wykonać w ciągu pierwszych kilku miesięcy po przejęciu władzy. Oczywiście – w wielu materiach dałoby się naprawić błędy PiS jeszcze szybciej (gdyby potrzebne do tego było jedynie rozporządzenie). Ale jeśli chodzi o sprawy kluczowe do funkcjonowania państwa, to wiele zadań będzie bardzo trudnych. Naprawa bałaganu w Trybunale Konstytucyjnym czy Sądzie Najwyższym potrwa lata. Swego czasu opozycja mówiła o stworzeniu „aktu odnowy Rzeczpospolitej”, który cofnąłby wszystkie zmiany dokonane przez PiS. Ale to raczej hasło niż zapowiedź czegoś konkretnego, bo i w TK i w SN zasiadają dziś nie tylko sędziowie-dublerzy, ale też sędziowie wybrani legalnie. I niestety są nimi… Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz. Ich usunięcie byłoby nie tylko trudne, ale też prawdopodobnie bezprawne. Dlatego zapowiedzi błyskawicznego uporządkowania sprawy trybunału można włożyć między bajki.

Szczęśliwie, póki co, nie trzeba naprawiać kroków porównywalnych do tego, co zrobił Donald Trump na przykład w dziedzinie klimatu. Polska jest członkiem Unii Europejskiej i zgodziła się na przykład na stopniowe odchodzenie od węgla. Nie opuściliśmy też żadnej ważnej wspólnoty, do której należeliśmy przez lata. Ale do następnych wyborów mamy jeszcze 2,5 roku. Kto wie, czy po drodze nie pojawią się kolejne tematy, które przyszła władza będzie chciała/musiała naprawić od ręki.