Finanse TVP bez corocznych rekompensat z budżetu właściwie nie istnieją. Tymczasem władze telewizji dość chętnie wydają pieniądze na premie i zarząd

Państwo dołącz do dyskusji (19) 15.05.2020
Finanse TVP bez corocznych rekompensat z budżetu właściwie nie istnieją. Tymczasem władze telewizji dość chętnie wydają pieniądze na premie i zarząd

Rafał Chabasiński

Telewizja Polska wypracowała aż 89 milionów złotych zysku. To pozwala spółce przeznaczyć na nagrody dla pracowników 18 mln. zł. Brzmi jak dobra wiadomość? Byłaby taką, gdyby nie to że finanse TVP opierają się w ogromnej mierze o coroczne rekompensaty budżetowe – które wcale nie są rozwiązaniem stałym, choć od niedawna obejmują dłuższy okres. 

Telewizja Polska stanowi perłę w koronie mediów publicznych – jako jedyna ma w końcu kluczowe znaczenie polityczne

Najważniejszym spośród mediów publicznych jest niewątpliwie Telewizja Polska. Jej sygnał dociera do praktycznie całej Polski, co więcej obywatele naszego kraju są dużo bardziej zainteresowani telewizją, niż na przykład radiem. To z kolei pozwala państwu wpływać za pomocą swoich mediów na percepcję Polaków.

TVP czasem robi to w słuszny sposób – na przykład podając obywatelom informacje przydatne w trakcie trwania szalejącej epidemii koronawirusa. Czasem zaś zajmuje się promowaniem punktu widzenia konkretnej partii politycznej czy muzyki Disco Polo. Nie ulega przy tym wątpliwości, że jedno i drugie kosztuje.

Teoretycznie media publiczne powinny być finansowane za pomocą abonamentu RTV. Ten czasem określamy na łamach Bezprawnika „podatkiem od posiadania telewizora lub radia”, bo tym w praktyce jest ta danina. Problem w tym, że jest to chyba jedyny przypadek, kiedy państwu nie udaje się prośbą, groźbą i egzekucją administracyjną ściągnąć od obywateli pieniędzy.

Finanse TVP opierają się w przytłaczającej większości o dochody pochodzące ze środków publicznych

Jak więc wyglądają finanse TVP? Zdaniem spółki – znakomicie. Telewizja Polska wypracowała w 2019 aż 89 mln. zł. zysku. Chociażby portal wirtualnemedia.pl informuje, że zarówno koszty działalności spółki, jak i jej przychody wzrosły w zeszłym roku o odpowiednio 16,9 i 16,7 proc.

Utrzymanie TVP kosztuje 2,691 mld zł. rocznie. Telewizja uzyskuje przy tym przychody rzędu 2,559 mld zł. Nie wygląda to jak zysk? Spółka do przychodów wlicza także chociażby aktualizację wartości swoich aktywów. Pozwala jej to zadeklarować przychód rzędu 2,707 mld zł.

Finanse TVP opierają się przede wszystkim o abonament RTV. Ten sam, którego Polacy płacić mediom publicznym nie chcą i uchylają się od tego obowiązku wręcz masowo. Środki abonamentowe tymczasem to 57% przychodów Telewizji Polskiej, łącznie 1,459 mld zł. Problem w tym, że samego abonamentu jest w tym raptem 331 milionów złotych. Reszta to rekompensata z budżetu przyznana przez ustawodawcę. Te coroczne świadczenia mają telewizji wyrównać wpływy utracone z tytułu awersji obywateli do składania się na nią.

Wpływy TVP z reklam wyniosły 745 mln. zł., a ze sponsoringu 129 mln. zł.

Właściwie nie ma twardych gwarancji, że media publiczne w następnych latach otrzymają kolejne rekompensaty

Trzeba przyznać, że tym razem ustawodawca nieco się wycwanił. Zamiast rok w rok przyznawać mediom publicznym rekompensatę osobnym aktem prawnym, ostatnia ustawa zagwarantowała stałość tego mechanizmu na okres 2020-2024. Tym samym zabezpieczono finanse TVP przed powtórką z tegorocznego sporu z prezydentem Andrzejem Dudą. Skądinąd upokorzonym przy okazji przez prezesa swojej macierzystej partii. Gdyby tegoroczne wybory prezydenckie wygrał ktoś inny szanse na weto dla następnej rekompensaty graniczyłyby z pewnością.

To znaczy: poniekąd. Jest bowiem mały haczyk. Ustawa przyznająca rekompensatę za zeszły rok pozwala TVP nakazuje w swoim art. 3 ust. 1 w corocznych projektach tzw. kart powinności uwzględniać przychody ze środków publicznych w wysokości nie niższej niż kwota, jaką otrzymają w 2020 r. Problem w tym, że ustawę o przekazaniu tych środków i tak Sejm będzie musiał każdorazowo uchwalić a prezydent podpisać.

Tymczasem już podczas poprzedniego zamieszania prezes TVP Jacek Kurski – obecnie „doradca zarządu”- przekonywał, że gdyby nie rekompensata, to sytuacja finansowa Telewizji Polskiej byłaby, delikatnie mówiąc, nieciekawa. Na co więc spółka wydaje pieniądze? Same pensje to raptem 515 mln. zł., plus  77 mln. zł. na ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia pracownicze. 18 milionów złotych premii dla pracowników, z wyłączeniem zarządu, to też nie wydaje się być jakimś rażącym przejawem szastania pieniędzmi.

System finansowania mediów publicznych opiera się o prowizoryczne łatanie nieakceptowanego przez społeczeństwo mechanizmu

Warto przy tym zauważyć, że średnie pensje w spółce sięgają 9,6 tys. zł. Otrzymuje je ok. 2790 osób. Średnią z całą pewnością windują pensje zarządu. W 2019 r. TVP wydała na ten cel 2,18 mln. zł. Na tak wysoką kwotę składają się poprzednie roszady w zarządzie telewizji. Mowa o przyjęciu do tego gremium Marzeny Paczuskiej i Mateusz Matyszkowicza, w miejsce Macieja Staneckiego.

Zdecydowanie największym problemem w przypadku Telewizji Polskiej jest sam fakt, że finanse TVP opierają się przede wszystkim o strumień pieniędzy z budżetu państwa. Właściwie byłoby to rozwiązanie najbardziej uczciwe. Abonament RTV teoretycznie miałby zapewnić niezależność mediów publicznych od czynnika politycznego – pod warunkiem, że ten byłby faktycznie płacony. Z drugiej strony, upolitycznienie organów nadzorczych daje politykom możliwość podporządkowania sobie przekazu medialnego. Dlaczego więc tworzyć iluzje telewizji nie-rządowej?

Także wspomniana już perspektywa odcięcia państwowej kroplówki będzie zawsze stanowić kolejny sposób uzależnienia TVP od rządzących. W tej chwili usłużna względem obecnej władzy telewizja oczywiście nie musi się takiego posunięcia zbytnio obawiać. Sama jednak możliwość pokazuje, jak bardzo kruchy jest wciąż system finansowania mediów publicznych w Polsce.

Skoro i tak składamy się na finanse TVP w naszych podatkach, to może czas wreszcie zrezygnować z fikcji abonamentu RTV?

Nie da się również ukryć, że jest zarazem patologiczny. Jak bowiem inaczej nazwać system, w którym niby obywatele składają się na dobro wspólne mające realizować dość wzniosłą misję mediów publicznych, ale w praktyce to rządzący finansują je z budżetu? W obydwu przypadkach to przecież pieniądze tych samych obywateli – uzyskane po prostu innymi metodami.

Finanse TVP uregulowane zostały w oparciu o niedziałający mechanizm i prowizoryczną próbę jego naprawy. Stworzony wokół mediów publicznych system nie jest odporny na wstrząsy, do tego został uzależniony od stabilności sceny politycznej. Wcale jednak tak być nie musi, zakładając oczywiście że nie chcemy akurat zupełnie zlikwidować TVP.

O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby urynkowienie całości funkcjonowania Telewizji Polskiej z celowymi dotacjami przeznaczonymi na zadania wprost związane z realizacją „misji mediów publicznych”. W ostateczności: płacenie za wszystko z budżetu i likwidacja abonamentu RTV. To ostatnie rządzący obiecują nam w końcu od wielu lat.