Rzeszów walczy o zachowanie pomnika, który promuje komunizm. Zdaniem mieszkańców to żeński organ rozrodczy i symbol ich miasta

Gorące tematy Nieruchomości dołącz do dyskusji (92) 17.05.2018
Rzeszów walczy o zachowanie pomnika, który promuje komunizm. Zdaniem mieszkańców to żeński organ rozrodczy i symbol ich miasta

Justyna Bieniek

Rzeszów – stolica Podkarpacia, Doliny Lotniczej i miasto o dość wymownym symbolu. Ten blisko 200 tys. ośrodek w południowo-wschodniej Polsce posiada pomnik, który swoim kształtem przypomina… żeński organ rozrodczy, a przez mieszkańców określany jest pieszczotliwie – wybaczcie – cipą

Nie powinien więc dziwić fakt, że część władz miasta oraz IPN planują jego wyburzenie. Planów nie podzielają jednak mieszkańcy. W ostatnią niedzielę odbyła się demonstracja w jego obronie.

Pomnik Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie

Pomnik Czynu Rewolucyjnego, bo tak nazywa się monument, został odsłonięty w 1974 roku. Miał upamiętniać czyny i zrywy rewolucyjne toczące się na Rzeszowszczyźnie, a przy okazji nadać rangę miastu, które ze względu na swoje położenie, powoli stawało się stolicą regionu. Podniosłość chwili i kontemplację symbolu właściwie od samego początku zakłócał jeden szczegół – kształt nasuwał skojarzenia, wymowne i dwuznaczne.

Choć – jak przekonywał autor monumentu – rektor krakowskiego ASP Marian Konieczny, przy projekcie formy inspirował się mandorlą (wł. migdał), czyli owalną bardziej archaiczną aureolą, to mniej zaznajomieni z meandrami sztuki widzieli w nim żeńskie genitalia. I ten pogląd przeważył, pomnik stał się rzeszowską cipą i nic nie mogło tego zmienić.

Demonstracja w obronie pomnika

Dziś pomnik bardziej śmieszy, niż wzrusza czy powoduje zadumę. Ustawiony w samym centrum miasta, tuż przy głównej alei, stał się najbardziej charakterystycznym punktem. Choć władze usilnie starają się promować inne obiekty, z których Rzeszów mógłby słynąć, np. okrągłą nowoczesną kładkę, ratusz, czy fontannę multimedialną, to właśnie on stał się jego nieformalnym symbolem. I w sumie to nie powinno dziwić. Nie można obok niego przejść obojętnie, skojarzenie nasuwa się samo, chociaż ci bardziej pruderyjni chcą widzieć w nim kolbę kukurydzy, a nie pochwałę kobiecości.

Rzeszowski pomnik może i nie jest wieżą Eiffla, ale w kwestii roli, jaką pełni, ma z nią z pewnością wiele wspólnego. Fakt ten dostrzegają mieszkańcy. Niestety zgodnie z zapowiedziami władz, musi on zniknąć z przestrzeni publicznej. Promuje komunizm, a co za tym idzie jest niezgodny z ustawą dekomunizacyjną.

Tego przekonania nie podzielają mieszkańcy. W niedziele zorganizowali demonstrację w trakcie której domagali się pozostawienia go w nienaruszonym stanie. Protest przyciągnął kilkaset osób. Jak wynika z badania przeprowadzonego na stronie nowiny24.pl, ponad 70 proc. mieszkańców chce, żeby pomnik pozostał na swoim miejscu. Dla większości nie jest on pochwałą komunizmu, ale sympatycznym i oryginalnym symbolem miasta.

Stara prawda mówi, że historii nie da się zmienić. Kiedyś upamiętnialiśmy bohaterów rewolucji, dziś upamiętniamy innych i też budujemy im pomniki, które już teraz niektórzy chcą wyburzyć i kto wie czy za parędziesiąt lat tak się nie stanie. Schody, kolby czy inne bryły to w końcu symbole czasów, w których powstały, a historię należy szanować, bo jest nasza i wyciągać wnioski – nie tylko w kwestii geometrii.

92 odpowiedzi na “Rzeszów walczy o zachowanie pomnika, który promuje komunizm. Zdaniem mieszkańców to żeński organ rozrodczy i symbol ich miasta”

  1. „Stara prawda mówi, że historii nie da się zmienić. Kiedyś upamiętnialiśmy bohaterów rewolucji, dziś upamiętniamy innych i też budujemy im pomniki”

    Tym samym nie powinien dziwić pomnik Hitlera czy Mussoliniego, w końcu tego nie da się zmienić. Słaby argument. To co pozostawiamy jako monument jest wypadkową woli upamiętnienia zdarzeń czy osobistości, które na trwałe wpisały się w historię lub pozwalają odkryć głębię duszy.

    Jak autor wspomniał wcześniej – bardziej jest karykaturą, w której nawet mieszkańcy upatrują relikt o dwuznacznej konotacji. Nie przedstawia niczego szlachetnego czy budzącego głębokie odczucia estetyczne.

    Jedyny argument – rozpoznawalność pomnika na świecie – stojący za zatrzymaniem projektów wyburzenia groteskowego monumentu jest mocno wytarty. Ludzie boją się zmian, gdyż nie wiadomo co zaraz tam powstanie. Jezus z Rzeszowa, Ferenc ponad Aureolą (na ul. Piłsudskiego) czy JP2 poraz 152 (bezmyślne idole, które niczego nie budzą, aniżeli reflekcji o kiczowatości tych twórów). A może warto wykorzystać tę przestrzeń dla ludzi? Np. jakaś kilkupoziomowa otwarta przestrzeń połączona z ogrodami bernardyńskimi?

    Pozostawienie tego pomnika na miejscu to już nie kwestia sentymentu, lecz gnuśności i zacofania. Figura nie jest ani użyteczna, ani nie cieszy oka. Najwyższy czas pozbyć się tego tworu.

    • Najwyższy czas to pozbyć się schodów donikąd,pomników smoleńskich a zimnego Lecha zabrać Marszałkowi i wywieźć na Powązki. Groteska bo groteska,ale charakterystyczne to to jest,a bez tego to niestety ale Rzeszów będzie takim większym Krosnem.

      A z gadką o tym,że rzekomo „wykorzystanie przestrzeni dla ludzi” to do idiotów może – o ile tacy czytają Bezprawnika.

      • Nie schlebiaj Rzeszowowi aż tak bardzo, bo do Lublina to temu miastu wiele brakuje, a i Krosno jest miastem dużo bardziej urodziwym od Rzeszowa, który gdyby nie został siedzibą województwa byłby dalej zwykłą pipidówą.

  2. Komunizm oczywiście był zbrodniczym ustrojem,ale dekomunizację to może lepiej realizować w zakresie usunięcia z sejmu byłych członków PZPR i PRLowskich prokuratorów oraz walkę z używaniem symboli komunizmu takich jak czerwona szmata z sierpem i młotem czy koszulka ze zbrodniarzem Che.

    Natomiast pomniki… Co komu szkodzą pomniki,chyba pomników pierwszych sekretarzy KC czy pomników Lenina albo Stalina już nie ma.

    Co najciekawsze – te inkwizycyjne metody są zwyczajnie śmieszne,ponieważ dochodziło już do sytuacji,gdy dekomunizowana miała być uwaga: ulica Dworcowa.Bo jakiś „geniusz” z PiS czy IPN umyślił sobie,że to nie o dworzec chodzi a o jakiegoś ruskiego komunistę…

    • Retoryka właśnie tego tłumu, których nazywasz idiotami. „Daj a potem my pozwolimy, aby nam coś zabrano”. Nie widzę tu sensownego argumentu, przeciwko zburzeniu tej karykatury rzeczywistości. Gdyby ktoś podniósł temat kosztów wyburzenia – tutaj można by nawiązywać polemikę. Natomiast projekcja własnych poglądów na temat pomnika, który jest (pozwolę sobie na eufemizm) brzydki tylko upolitycznia dialog.

      Nie prezentuję jasno swoich poglądów, prawda, ale to dlatego, że meritum całej sprawy jest usunięcie szkarady postkomunistycznej z przestrzeni publicznej. „Niech coś wybudują” – powstał wszak niedawno inny pomnik Aureolą zwany i to on staje się niejako symbolem stolicy Podkarpacia. Nie odniosłeś się do braku estetyki tego tworu, który wnosi tyle do architektury miasta, co stare budynki w małych miejscowościach: czasem nieodremontowane, mimo że zdobią główną ulicę miejscowości (warto zaznaczyć, że towarzyszy im widok budynków odrestaurowanych).

      Zburzenie pomnika potrzebne jest właśnie dla zmiany mentalności. Cieszę się, że podkreślasz problem post-komunistycznego establishmentu, nie mniej jednak włodarz miasta Rzeszów raczej takich kompetencji nie posiada (poza gronem współpracowników i sobą samym ewentualnie). Dlatego piszę o zmianie w przestrzeni, w której zarówno mieszkańcy miasta, jak i jego prezydent mogą polemizować.

      Na koniec stanę w obronie Rzeszowa. To jedno z piękniejszych dużych miast Polski, więc umniejszać temu faktowi nie należy (chociaż słabo zorganizowane w dziedzinie komunikacji miejskiej). Czy Krosno jest równie piękne i równie zadbane? Cóż, de gustibus non est disputandum.

      Innym argumentem (utylitarnym) w tej dyskusji jest możliwość rozszerzenia „ronda” przy tymże pomniku (lub reorganizacji ruchu) w razie usunięcia monumentu (którego to [argumentu] brakuje mi po obu stronach dyskusji. Również nie godziłbym się na usunięcie dla usunięcia. Powinno to pociągnąć za sobą jakieś plany zagospodarowania przestrzeni oraz kosztorysy. Inaczej dyskusja prowadzona jest na tle czysto ideologicznym (jak i spora część mojej poprzedniej wypowiedzi), a argumenty w zakutych przyłbicach obu stron bronią albo buzdygany absurdalnych uzasadnień, albo miecze wyzwisk czy wulgaryzmów.

      • Jest,jest ale tak do końca jeszcze (i Bogu dzięki) nie udało mu się (niestety: „jeszcze”) wrócić dlatego pisałem „był”.

  3. Jaka kolba. Co??? Przecież to dla dzieci były uszy zakopanego królika :3 a tak serio to wyburzyć Wielką to jakby zaprzeczyć historii miasta. Kiedy się rozwijalo? Dzięki komu? Fakt, pewnie mogłoby i bez komuchów. Ale tak nie było. Nie zaprzeczajmy historii nawet jeśli nie jest nam na rękę. Rzeszow wygląda jak poskomunistyczne miasto i zostawmy je takim. Juz wyburzono hotel Rzeszów. Zostawcie nam chociaż tego Titanica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *