Rzeszów walczy o zachowanie pomnika, który promuje komunizm. Zdaniem mieszkańców to żeński organ rozrodczy i symbol ich miasta

Gorące tematy Nieruchomości dołącz do dyskusji (89) 17.05.2018
Rzeszów walczy o zachowanie pomnika, który promuje komunizm. Zdaniem mieszkańców to żeński organ rozrodczy i symbol ich miasta

Udostępnij

Justyna Bieniek

Rzeszów – stolica Podkarpacia, Doliny Lotniczej i miasto o dość wymownym symbolu. Ten blisko 200 tys. ośrodek w południowo-wschodniej Polsce posiada pomnik, który swoim kształtem przypomina… żeński organ rozrodczy, a przez mieszkańców określany jest pieszczotliwie – wybaczcie – cipą

Nie powinien więc dziwić fakt, że część władz miasta oraz IPN planują jego wyburzenie. Planów nie podzielają jednak mieszkańcy. W ostatnią niedzielę odbyła się demonstracja w jego obronie.

Pomnik Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie

Pomnik Czynu Rewolucyjnego, bo tak nazywa się monument, został odsłonięty w 1974 roku. Miał upamiętniać czyny i zrywy rewolucyjne toczące się na Rzeszowszczyźnie, a przy okazji nadać rangę miastu, które ze względu na swoje położenie, powoli stawało się stolicą regionu. Podniosłość chwili i kontemplację symbolu właściwie od samego początku zakłócał jeden szczegół – kształt nasuwał skojarzenia, wymowne i dwuznaczne.

Choć – jak przekonywał autor monumentu – rektor krakowskiego ASP Marian Konieczny, przy projekcie formy inspirował się mandorlą (wł. migdał), czyli owalną bardziej archaiczną aureolą, to mniej zaznajomieni z meandrami sztuki widzieli w nim żeńskie genitalia. I ten pogląd przeważył, pomnik stał się rzeszowską cipą i nic nie mogło tego zmienić.

Demonstracja w obronie pomnika

Dziś pomnik bardziej śmieszy, niż wzrusza czy powoduje zadumę. Ustawiony w samym centrum miasta, tuż przy głównej alei, stał się najbardziej charakterystycznym punktem. Choć władze usilnie starają się promować inne obiekty, z których Rzeszów mógłby słynąć, np. okrągłą nowoczesną kładkę, ratusz, czy fontannę multimedialną, to właśnie on stał się jego nieformalnym symbolem. I w sumie to nie powinno dziwić. Nie można obok niego przejść obojętnie, skojarzenie nasuwa się samo, chociaż ci bardziej pruderyjni chcą widzieć w nim kolbę kukurydzy, a nie pochwałę kobiecości.

Rzeszowski pomnik może i nie jest wieżą Eiffla, ale w kwestii roli, jaką pełni, ma z nią z pewnością wiele wspólnego. Fakt ten dostrzegają mieszkańcy. Niestety zgodnie z zapowiedziami władz, musi on zniknąć z przestrzeni publicznej. Promuje komunizm, a co za tym idzie jest niezgodny z ustawą dekomunizacyjną.

Tego przekonania nie podzielają mieszkańcy. W niedziele zorganizowali demonstrację w trakcie której domagali się pozostawienia go w nienaruszonym stanie. Protest przyciągnął kilkaset osób. Jak wynika z badania przeprowadzonego na stronie nowiny24.pl, ponad 70 proc. mieszkańców chce, żeby pomnik pozostał na swoim miejscu. Dla większości nie jest on pochwałą komunizmu, ale sympatycznym i oryginalnym symbolem miasta.

Stara prawda mówi, że historii nie da się zmienić. Kiedyś upamiętnialiśmy bohaterów rewolucji, dziś upamiętniamy innych i też budujemy im pomniki, które już teraz niektórzy chcą wyburzyć i kto wie czy za parędziesiąt lat tak się nie stanie. Schody, kolby czy inne bryły to w końcu symbole czasów, w których powstały, a historię należy szanować, bo jest nasza i wyciągać wnioski – nie tylko w kwestii geometrii.