Millenialsi wolą komunizm od kapitalizmu. Tęsknią, bo nie znają?

Codzienne Gorące tematy dołącz do dyskusji (562) 05.02.2018
Millenialsi wolą komunizm od kapitalizmu. Tęsknią, bo nie znają?

Udostępnij

Marek Krześnicki

Millenialsi wolą komunizm od kapitalizmu – tak wynika z badań, które dowodzą, że młodzi ludzie nie mają pojęcia o otaczającej ich rzeczywistości.

Komunizm, podobnie jak inne, XX-wieczne ideologie totalitarne, zdaje się być – z naszej, polskiej perspektywy – czymś upadłym i zapomnianym. Dawne, komunistyczne mocarstwa albo upadły (jak ZSRR), albo funkcjonują jedynie pod płaszczykiem komunizmu, na co dzień wielbiąc kapitalizm (jak Chiny). Na świecie funkcjonują co prawda partie i ruchy polityczne z komunizmem w nazwie, ale, po pierwsze, to raczej margines politycznego mainstreamu, a po drugie – i one rzadko kiedy zajmują się wielbieniem Stalina i Lenina.

Millenialsi wolą komunizm. Bo go nie znają?

Tymczasem, jak pokazują badania, millenialsi (przynajmniej ci amerykańscy) tęsknią za komunizmem, ceniąc go wyżej od demokratycznego kapitalizmu. A dokładnie: połowa z nich wolałaby żyć w kraju komunistycznym (ewentualnie socjalistycznym) niż w USA. Po części to z pewnością kwestia nieznajomości tematu: 71% millenialsów nie jest w stanie komunizmu zdefiniować. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że młodzi ludzie tęsknią niekoniecznie za gospodarką centralnie planowaną (i mordami politycznymi), a za czymś, co daje złudne poczucie ekonomicznego bezpieczeństwa.

Ale to byłoby wytłumaczenie niepełne. Jak bowiem wynika z tych samych badań, niemal co siódmy ankietowany uważa za bohaterów Stalina i Lenina, a co piąty: Mao Zedonga. To jednak raczej dowód na fatalny system szkolnictwa w USA. Mimo wszystko wątpię, by millenialsi – nawet ci uważający, że serial Przyjaciele jest homofobiczny – uważaliby Stalina za bohatera, gdyby wiedzieli, że to nie był miły, rosyjski wujek z dziwnym wąsem, ale zwykły dyktator-ludobójca.

53% millenialsów uważa, że obecny system ekonomiczny działa na ich niekorzyść. Nie powinno zatem dziwić, że szukają oni alternatywy i z tęsknotą patrzą na spadkobierców Karola Marksa. Co z kolei tłumaczy sporą popularność kandydata na prezydenta USA, Berniego Sandersa – znanego z bardzo socjalistycznych poglądów. Z drugiej strony w Polsce problemem są młodzi, leniwi pracownicy, o zarazem bardzo roszczeniowym podejściu do pracy.

Czy zatem millenialsi na całym świecie marzą jedynie o spełnieniu komunistycznego snu pt. „czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”?