„Sprawcy będą musieli pracować cały rok na zapłatę jednej grzywny”. RPO krytykuje nowelizację kodeksu wykroczeń

Moto Prawo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (55) 01.10.2021
„Sprawcy będą musieli pracować cały rok na zapłatę jednej grzywny”. RPO krytykuje nowelizację kodeksu wykroczeń

Maciej Bąk

RPO o wyższych grzywnach: doprowadzą ludzi do ruiny albo zwiększą liczbę osób osadzonych w aresztach. Profesor Marcin Wiącek ostro krytykuje rządowe plany zakładające zmiany w prawie o wykroczeniach. I choć mowa w nich przede wszystkim o poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego, to zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich przy okazji wprowadza się groźne rozwiązania.

RPO o wyższych grzywnach: niedopuszczalne

Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich przygotował druzgocącą opinię do projektu zmian w prawie o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw. I właśnie już do samej nazwy aktu profesor Wiącek ma zastrzeżenia. Okazuje się bowiem, że pod przykrywką zmiany w kodeksie drogowym, zmienia się też główną, kodeksową definicję wykroczenia. Do słów: „odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5000 zł lub nagany” dodaje się bowiem „chyba że niniejsza ustawa stanowi inaczej”. RPO uważa, że daje to ustawodawcy pole do tworzenia nowych wykroczeń, również tych które… nie są społecznie szkodliwe.

Najwięcej uwagi profesor Wiącek poświęca jednak kwestii wysokości kar. Jak wiemy – kary za przekroczenie prędkości mają za sprawą nowelizacji wynosić do 5 tysięcy złotych. A za poważniejsze wykroczenia drogowe do 30 tysięcy. Cel takiej regulacji jest nam doskonale znany: walka z piratami drogowymi wciąż jest walką z wiatrakami, więc czas sięgnąć po drastyczne środki. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca jednak uwagę na to, że maksymalny wymiar grzywny wzrośnie aż sześciokrotnie w stosunku do tego, co zapisane jest w kodeksie wykroczeń.

Projekt prowadzi zatem do stanu, w którym za wykroczenie – czyn o relatywnie niskiej wadze i społecznej szkodliwości – będzie możliwa  grzywna stanowiąca ponad 15-krotność średniego miesięcznego dochodu rozporządzalnego. (…) Łatwo sobie wyobrazić sytuację, że ukarany obywatel musiałby pracować cały rok, aby móc ją spłacić – przy założeniu, że nie będzie przeznaczał żadnych środków na utrzymanie.

…pisze w swoim wystąpieniu do Marszałek Sejmu profesor Marcin Wiącek.

I oczywiście, gdy myślimy o bogatym piracie drogowym, to z satysfakcją przyjmujemy perspektywę dotkliwej kary finansowej dla niego. W przypadku jednak osoby ubogiej kara grzywny może okazać się rujnującą dla jego domowego budżetu (pokutuje tu brak powiązania kary z dochodami). I tu na pewno odezwą się ci mówiący: pirat to pirat, niezależnie od tego ile zarabia. No tak, ale pamiętajmy że mówimy tu cały czas o wykroczeniu. Czyli czynie z założenia mniejszej wagi i mniej szkodliwym. I na to właśnie zwraca uwagę RPO, którego zdaniem dotkliwe kary powinny być przewidziane dla sprawców przestępstw, takich jak spowodowanie wypadku, w którym ucierpi człowiek. Dodaje też, że osoby mniej zamożne dotknięte wysokimi grzywnami będą zamieniały je z braku pieniędzy na pozbawienie wolności w areszcie.

Policjant jak sędzia

Rzecznik Praw Obywatelskich ma do projektu ustawy więcej zastrzeżeń. Na przykład dotyczących procedury mandatowej. Nowelizacja zakłada, że policjant będzie mógł od ręki wystawić mandat w wysokości do 5000 złotych (a nie, jak do tej pory, do 500). Profesor Wiącek zwraca uwagę, że o tak dolegliwej karze będzie zatem decydował pojedynczy funkcjonariusz. „Organ pozasądowy, potencjalnie reprezentowany przez funkcjonariusza bez pogłębionej wiedzy prawniczej, pozwalającej na wszechstronne rozpatrzenie wszystkich okoliczności prawnych i faktycznych czynu”. Oczywiście, zawsze mamy prawo odmowy przyjęcia mandatu. Ale w takiej sytuacji można spodziewać się, że będzie ono stosowane po prostu dużo częściej, co dodatkowo obciąży sądy.

I jest jeszcze jeden wątek, mniej oczywisty. RPO ma obawy, że wyższe kary dla kierowców mogą być zasłoną dymną dla stworzenia okazji do mocniejszego represjonowania osób na przykład uczestniczących w zgromadzeniach. Albowiem wyposażenie policjantów w możliwość stosowania wyższych mandatów wobec choćby tych, co w spontanicznej manifestacji wkraczają na jezdnie, może zwiększyć represjonowanie ulicznej opozycji. Oczywiście – nie musi, ale z praktyki zeszłorocznych manifestacji aborcyjnych wiemy, że policja nie obchodzi się z protestującymi specjalnie łagodnie.

A przecież liczy się nieuchronność kary

Jak widać, tak mocno chwalona przez wielu reforma prawa drogowego kryje w sobie sporo pułapek. Choć nie ma wątpliwości, że zmiany dla kierowców i pieszych są potrzebne, bo polskie drogi są wciąż szalenie niebezpieczne, to trzeba uważać by przy tej okazji władza nie dostała zbyt mocnych narzędzi do stosowania nieproporcjonalnych dolegliwości wobec obywateli. A przecież, na co zwraca uwagę Marcin Wiącek, najważniejsza jest nieuchronność kary, a nie jej wysokość. A z tym pierwszym, czyli z wykrywaniem drogowych (i nie tylko) przestępców, mamy wciąż duży problem. Wyobrażacie sobie na przykład, że policja wciąż szuka faceta, który na rowerze podpalił w Zamościu punkt szczepień? O trzykrotnym mordercy Jaworku już nie wspominam.