Rzecznik Praw Obywatelskich nie powinien być konserwatystą

Państwo dołącz do dyskusji (23) 24.01.2021
Rzecznik Praw Obywatelskich nie powinien być konserwatystą

Rafał Chabasiński

Sejm wybrał kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich. Kandydata, bo wybór Piotra Wawrzyka musi jeszcze zaakceptować Senat – co wcale nie będzie czystą formalnością. Kimkolwiek jednak nowy Rzecznik Praw Obywatelskich nie będzie, nie powinien być kolejnym konserwatystą. Wynika to przede wszystkim z samej natury tej instytucji.

Jeżeli wybór Rzecznika Praw Obywatelskich dalej będzie opierać się o polityczne kalkulacje, to kadencja Adama Bodnara będzie trwać wiecznie

Podczas gdy politycy nie mogą się porozumieć w sprawie obsadzenia stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, kadencja Adama Bodnara trwa dalej. Przy znikomej zdolności poszczególnych stronnictw do patrzenia na cokolwiek innego niż własny interes być może będzie ona trwać wiecznie.

Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich niby jest wybierany przez sejm, ale musi go jeszcze zaakceptować Senat. W niższej izbie parlamentu większość ma Zjednoczona Prawica, w izbie wyższej teoretycznie opozycja. Nic więc dziwnego, że politycy prawicy utrącają kandydatkę Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz wystawianą przez Koalicję Obywatelską i Lewicę. Porażką zakończyła się również inicjatywa Polskiego Stronnictwa Ludowego i Konfederacji w postaci kandydatury Roberta Gwiazdowskiego.

PiS nie powinien jednak jeszcze się cieszyć. Media przychylne rządowi zdążyły ogłosić posła Piotra Wawrzyka „wybranym na nowego Rzecznika Praw Obywatelskich”. Przez Sejm? Być może. Jeżeli jednak Senat w ciągu 30 dni odrzuci jego kandydaturę, co jest całkiem prawdopodobne, cała zabawa zacznie się od nowa.

Nie da się ukryć, że politycy traktują stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich jak kolejne polityczne trofeum dla swojego stronnictwa. Skuteczne blokowanie zakusów PiS na opanowanie kolejnego konstytucyjnego organu dla polityka swojej partii to jeden z niewielu realnych sukcesów opozycji. Z drugiej zaś strony prawica bardzo chciałaby pokazać opozycji kto tu w tym kraju rządzi. Wybór dobrego kandydata w tych wszystkich przepychankach nie ma, niestety, większego znaczenia.

Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich nie może być kolejnym pieszczoszkiem władzy

Warto tymczasem zastanowić się nad rolą tego organu w porządku prawnym naszego kraju i nad tym jaki nowy Rzecznik Praw Obywatelskich powinien być. Czy może raczej: jaki być nie powinien. Instytucja „ombudsmana” opiera się na koncepcji stworzenia niezależnego od władzy urzędnika, który będzie w imieniu obywateli patrzył jej na ręce i interweniował tam, gdzie obywatelom dzieje się krzywda.

W Polsce Rzecznik Praw Obywatelskich ma szereg kompetencji o charakterze kontrolnym. Stoi na straży wolności, praw człowieka i obywatela. W razie stwierdzenia ich naruszeń przeprowadza różnego rodzaju interwencje – na przykład w formie zapytań do poszczególnych organów, lub wręcz żądania by właściwe instytucje zajęły się daną sprawą. Rzecznik może wziąć udział w toczącym się postępowaniu sądowym na prawie strony, może kierować skargi kasacyjne do Sądu Najwyższego. Ma prawo wstępu w każdym czasie i bez ograniczeń do aresztów śledczych i zakładów karnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich teoretycznie nie może władzy do niczego zmusić, zwłaszcza jeśli ta nieszczególnie chce z nim współpracować. Może jednak zwracać uwagę na wszelkie możliwe niewłaściwe działania czy zaniechania. Osoba pełniąca tą funkcję nie tylko może, ale i powinna być solą w oku każdej władzy – niezależnie od tego, która polityczna koteria akurat rządzi. Można by wręcz zaryzykować stwierdzenie, że jeśli dana administracja głośno narzeka na pracę Rzecznika, to znaczy, że ten dobrze wykonuje swoje obowiązki.

To oznacza, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie może być po prostu kolejnym pieszczoszkiem władzy, byłym politykiem obozu rządowego. Piotr Wawrzyk może i rzeczywiście jest „mało politycznym posłem”, jak to ujął Ryszard Terlecki. Być może zajmuje się przede wszystkim pracą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Wciąż jednak nie spełnia tego kluczowego kryterium.

Szeroko rozumiany konserwatyzm niespecjalnie sprzyja konfrontacji z państwem – a to powinien robić Rzecznik Praw Obywatelskich

Kolejną interesującą kwestią jest to, czy jakieś konkretne poglądy dyskwalifikują kandydata. Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich nie powinien na przykład, co do zasady, być konserwatystą. Śmiała teza? Powiem więcej: nie powinniśmy w tym przypadku w ogóle brać pod uwagę specyfiki naszego polskiego konserwatyzmu, ze wszystkimi jego fobiami, psychozami i obsesjami. Warto tutaj wspomnieć, że wyznawanie jakiejkolwiek formy ekstremizmu kiepsko wróży zajmowaniu jakichkolwiek istotnych stanowisk państwowych.

Problem nawet ze zdrowym konserwatyzmem jest taki, że siłą rzeczy dąży do obrony i umacniania tradycji. Jego podstawowym założeniem jest albo ochrona stanu zastanego, albo „powrót do korzeni”, mitycznego „kiedyś, kiedy to były czasy”. Taka postawa nie sprzyja zbytnio konfrontacji z organami państwa, kiedy zachodzi taka potrzeba. Co więcej, utrudnia – czy wręcz uniemożliwia – podejmowanie interwencji w obronie osób, które niespecjalnie mieszczą się w ramach uwzględnianych przez tradycję.

Tymczasem Rzecznik Praw Obywatelskich z definicji powinien kwestionować zastany stan faktyczny i prawny – pod kątem konstytucyjnych praw i wolności. Nie ma za zadanie współdziałać z władzą polityczną, ma ograniczać jej zapędy i patrzeć jej na ręce. Powinien dostrzegać rzeczywistą krzywdę wyrządzaną obywatelowi tam, gdzie ona faktycznie jest.

Od każdej zasady są wyjątki – konserwatywny nowy Rzecznik Praw Obywatelskich może zawsze wznieść się ponad własne poglądy

Przykładem fatalnego doboru osoby do pełnionej funkcji jest Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak czy małopolska kurator oświaty Barbara Nowak. W obydwu przypadkach mamy do czynienia ze zdominowaniem urzędu przez światopogląd osób, które akurat je pełnią. Z bardzo konserwatywnym skrzywieniem, warto dodać.

Oczywiście, ludzie są czymś więcej niż tylko zbiorem swoich poglądów. Każdy może się wznieść ponad własne przekonania. Konserwatywny Rzecznik Praw Obywatelskich może działać na przykład na rzecz chociażby osób ze środowiska LGBT, były polityk PiS może zacząć dostrzegać umarzanie przez prokuraturę śledztw niewygodnych dla swojego dotychczasowego obozu. Obecny Rzecznik, Adam Bodnar może w końcu współdziałać z rządem w celu umożliwienia transportu do Polski rodaka, którego życie miałoby być zagrożone.

Od każdej zasady znajdą się wyjątki. Problem w tym, że głoszone przez kandydatów poglądy w zestawieniu z realiami polskiej sceny politycznej i dotychczasowym funkcjonowaniem naszego państwa sugerują określony przebieg wypadków.

23 odpowiedzi na “Rzecznik Praw Obywatelskich nie powinien być konserwatystą”

  1. Po pierwsze rzecznik powinien być wybierany na roczną kadencję , a nie 5 lat obijania gruch jajami . Po roku działalności sprawozdanie … i jeżeli będzie przyjęte przez parlament zostaje na drugą i ostatnią kadencję .Jeżeli nie … to szukać roboty . A tak siedzi sobie 5 lat na stołku robi , nie robi kogo to obchodzi , przed nikim nie odpowiada kasa leci . Kadencja mija odchodzi i w wszystko w doopie .

    • 1) Kontrolujący nie może odpowiadać przed kontrolowanym, w takiej sytuacji konflikt interesów jest oczywisty.
      2) Krótka kadencja istotnie utrudniła by prowadzenie jakichkolwiek działań strategicznych, czy zachowania spójnego stanowiska urzędu.
      3) To samo o nic nie robieniu można powiedzieć o posłach, a mają długie kadencję i żadnego limitu.

      • Właśnie dlatego że to ma być Rzecznik praw obywatelskich a nie partyjnych !!!!!! a tak w ciągu pięciu jest rzecznikiem danej opcji partyjnej „Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich nie może być kolejnym pieszczoszkiem władzy” i dlatego tak partie walczą aby mieć swojego człowieka na tym stołku . A może powołać go na 20 lat Co?????

        • Przepraszam, to kto ma wybierać?
          Lud, który i tak jest reprezentowany w Sejmie i Senacie w miarę proporcjonalnie (OK, metoda d’Hondta nie jest idealna, ale jednak)? RPO przecież zajmuje się sprawami cudzoziemców w Polsce i interweniuje w ich imieniu, więc czy cudzoziemcy mają na niego głosować? A jesteś pewien tego, że lud nie zacznie podczas kampanii wyborczej na RPO (a taka musi być, inaczej nie ma sensu prowadzić wyborów, o których nikt niczego nie wie) głosować wg tego, przez którą partię wspierany jest dany kandydat? Czym się to w takim razie różni od głosowania w Sejmie oprócz liczby osób głosujących?
          (Sądy byłyby niezłą opcją, gdyby tylko nie to, że nie mogą wybierać władz spoza władzy sądowniczej).

        • Szczerze? To właśnie potencjalnie nielimitowana kadencja jak sędziowie w Sądzie Najwyższym USA mogą zapewnić bezstronnośc. Taki sędzia wie, że na urzędzie będzie dożywotnio i żadnej kolejnej władzy nie musi się obawiać. Inna sprawa czy to motywuje do jakiegokolwiek działania. A brak obaw przed władzą jeszcze nie oznacza chęci do postawienia się jej.

  2. przesłanie artykułu- RPO może wspierać jedynie środowiska lansowane przez Lewicę, w żadnym przypadku nie może lansować środowisk prawicowych. A może tak Rzecznik Praw Obywatelskich przestał lansować jakiekolwiek środowiska i stanął faktycznie w obronie wszystkich obywateli… nie tylko tych podążających jedyną właściwą lewą/prawą stroną ?

    • Co do totalnie neutralnego RPO – chociaż tak ma być, to powodzenia ze znalezieniem takiego w dzisiejszym świecie. Nie sądzę, aby P. Wawrzyk był właśnie taką osobą, ale to jest bardziej moje zdanie niż fakt.
      PS. Obawiam się, że dr Wawrzyk nawet nie posiada odpowiednich kwalifikacji, bo nie jest bezpartyjny (a musi być, bo art. 209 ust. 3 Konstytucji). Co do „wybitnej wiedzy prawniczej” również można mieć pewne podejrzenia, bo się zajmował europejskim prawem cywilnym, ale nie praktykował prawa, nie ma doświadczenia adwokata/sędziego/prokuratora ani nie wykłada(ł) prawa, a co do zasady jest bardziej politologiem. Nie żeby nie miał wiedzy prawniczej, ale co do „wybitności”… No nie wiem.

      • Aktualnie urzedu jeszcze nie objął- gdy zostanie zatwierdzony zapewne zrezygnuje z partii. Oczywiście dalej bedzie kojarzony z PISem ale Konstytucja nie zabrania posiadania przekonan politycznych. Co zaś do wybitnej wiedzy prawniczej popartej doświadczeniem – przypominam , że aktualny RPO w momencie obejmowania stanowiska również był czysto teoretykiem- nie miał jakiegokolwiek doświadczenia praktycznego – paranoja naszych czasów , gdzie wykładowcami zostają ludzie odciągnięci od rzeczywistości, którzy o wykładanej materii wiedzę posiadają jedynie z książki ( którą często napisał inny teoretyk) :)

        • Co zaś do wybitnej wiedzy prawniczej popartej doświadczeniem – przypominam , że aktualny RPO w momencie obejmowania stanowiska również był czysto teoretykiem- nie miał jakiegokolwiek doświadczenia praktycznego – paranoja naszych czasów , gdzie wykładowcami zostają ludzie odciągnięci od rzeczywistości, którzy o wykładanej materii wiedzę posiadają jedynie z książki ( którą często napisał inny teoretyk) :)

          No właśnie tu się z Tobą absolutnie nie zgodzę.
          Z Wikipedii (o Adamie Bodnarze):

          Adam Piotr Bodnar (ur. 6 stycznia 1977 w Trzebiatowie[1]) – polski prawnik i nauczyciel akademicki, […] w latach 2010–2015 wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka (w 2008-10 sekretarz tejże fundacji).

          Tamże:

          Powoływany w skład rady ekspertów Europejskiego Instytutu na rzecz Równości Płci i rady dyrektorów Funduszu ONZ na rzecz Ofiar Tortur. Został przewodniczącym rady programowej Fundacji Panoptykon i prezesem Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy.

          Więc tu można jak najbardziej mówić o praktyce zastosowania prawa i posiadaniu całkiem niezłego CV jak na RPO, szczególnie że jego profil działalności odpowiadał profilowi działań RPO.
          Ten fragment o wykładowcach – zależy o których wykładowcach mówisz. Ci źli to tak, ale ci dobrzy – oj nie wiem. Nie wiem osobiście, jak wykłada pan Bodnar, ale akurat doświadczenia stosowania prawa nie odmówię mu.

          Porównajmy z Piotrem Wawrzykiem:

          Pracował m. in. w Biurze Komisji Sejmowych Kancelarii Sejmu oraz Zespole Prawnym Departamentu Integracji Europejskiej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Uczestniczył w negocjacjach akcesyjnych z Unią Europejską[1], pełnił funkcję eksperta do spraw realizacji zobowiązań akcesyjnych. Współpracował z Departamentem Legislacji Europejskiej Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. Brał udział w pracach komisji sejmowych i senackich zajmujących się wdrażaniem prawa Unii Europejskiej do polskiego porządku prawnego. Do 2009 był ekspertem Komisji do Spraw Unii Europejskiej.

          On byłby jak już to kandydatem do Sądu UE albo TSUE, może jakby był europosłem, to działałby w komitecie od praworządności. Ale na RPO to jego profil działalności nie odpowiada temu, czym się zajmował (większość interwencji RPO przecież dotyczy albo aktów krajowych, albo umów międzynarodowych), a i „wybitny” to naprawdę wielki autorytet w środowiskach prawnych. Nie kojarzę, by Wawrzyk był jakoś super autorytetem, chociaż niewątpliwie swoje trzy grosze wniósł do prawa.

          Idąc wstecz, mamy Irenę Lipowicz, która wykładała prawo w czterech krajach, należała do PAN, i chociaż jej profil działalności nie był bardzo zgodny z profilem RPO (administracja publiczna), ale mimo wszystko trochę lepiej niż europejskie prawo cywilne.

          Janusz Kochanowski wykładał przez dobrych kilka dziesięcioleci prawo na UW, ukończył aplikację sędziowską, był członkiem Okręgowej Rady Radców Prawnych i pracował w senackiej Komisji Praw Człowieka i Praworządności, więc też całkiem niezłe CV.

          Stąd Wawrzyk wypada blado.

          • „Więc tu można jak najbardziej mówić o praktyce zastosowania prawa i posiadaniu całkiem niezłego CV jak na RPO, szczególnie że jego profil działalności odpowiadał profilowi działań RPO.”

            Helsińska Fundacja praw człowieka to jest przykład tej praktyki ? :) Kolejna organizacja pozarządowa która skupia się na „edukowaniu” jednoczesnie skupiając wokół siebie armię teoretyków :)

            Ten fragment o wykładowcach – zależy o których wykładowcach mówisz. Ci źli to tak, ale ci dobrzy – oj nie wiem. Nie wiem osobiście, jak wykłada pan Bodnar, ale akurat doświadczenia stosowania prawa nie odmówię mu.”

            Mówię o wszystkich teoretykach…. .Różnica dobry/zły polega jedynie na tym jaką książkę akurat teoretyk przeczytał. Doświadczenia w stosowaniu prawa ? A ja mu odmówię – osoba która twierdzi, że zakładanie kajdanek na ręce trzymane z tyłu agresorowi, który jest transportowany do Izby Wytrzeźwień stanowi naruszenie praw człowieka – jest odklejona od rzeczywistości. Wybitny teoretyk…. .

          • Helsińska Fundacja praw człowieka to jest przykład tej praktyki ? :)

            Jak najbardziej. Poczytaj zakres obowiązków:

            Działania HFPC obejmują m .in.:

            – prowadzenie lub przyłączenie się do postępowań sądowych przed sądami wszystkich instancji oraz międzynarodowymi organami i trybunałami, w szczególności przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka;
            – monitoring działań władzy publicznej w zakresie ochrony praw człowieka, w tym monitoring procesu legislacyjnego w zakresie wymiaru sprawiedliwości;
            – porady prawne dla osób, które uważają, że ich prawa lub wolności zostały naruszone;
            – edukację o prawach człowieka;

            Właściwie to samo, co robi RPO. Udziela porad, monitoruje władze publiczne, włącza się do postępowań. Tylko bez odpowiednich uprawnień przysługujących RPO.

            Oczywiście można mieć wstręt do takich organizacji, bo ludzie głoszą idee, z którymi się nie zgadzasz, ale nie należy w takim razie mówić o tym, że masz na myśli to, że to są chrzanieni teoretycy, zwłaszcza jak sami nie jesteśmy prawnikami. Jeśli ktoś woli konserwatystę na RPO – proszę bardzo. Ja akurat nie, ale możemy porozmawiać pod kątem kwalifikacji, bo te nie zależą od poglądów politycznych.

            Więcej powiem: ten wstręt do teoretyków prawa (którzy, nie ukrywajmy, mają dostęp do Lexa czy podobnych usług) nie jest uzasadniony. Żeby pisać książki o krajowym prawie, musisz operować wyrokami sądowymi i dostrzegać tendencje, często mieć kontakty w adwokaturze, wśród prokuratorów i sędziów, wnikać w ich rozumowanie. Przynajmniej w przypadku dobrych teoretyków. A źli teoretycy nie zostają autorytetami.

            A ja mu odmówię – osoba która twierdzi, że zakładanie kajdanek na ręce trzymane z tyłu agresorowi, który jest transportowany do Izby Wytrzeźwień stanowi naruszenie praw człowieka – jest odklejona od rzeczywistości. Wybitny teoretyk…. .

            Adwokatura też tak uważa (jak RPO), a to w końcu osoby praktykujące prawo:
            http://www*.adwokatura*.pl/aktualnosci/izby-wytrzezwien-potrzebne-ale-tylko-z-poszanowaniem-praw-czlowieka/
            To, że ktoś się schlał, nie oznacza, że nagle traci prawa i że władze mogą robić wszystko. Przynajmniej w obecnym systemie prawnym.

            Tak w ogóle: idąc Twoim tropem rozumowania, skoro RPO może zostać tylko były sędzia/adwokat/radca prawny/prokurator i wszelkie inne doświadczenie pomijamy, Jan Rokita odpada, bo prawa nie praktykował i zostają Robert Gwiazdowski i Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Z czego to ta druga ma lepsze predyspozycje, bo Robert jest renomowanym specjalistą, ale od prawa podatkowego, a Zuzia, choć ma mniejszy kaliber, to podczas praktykowania zawodu zajmowała się właśnie sprawami dot. praw człowieka i od 2015 r. pracowała w Biurze RPO, więc wie dobrze, jak to wygląda wewnątrz. Stąd mój wybór jest raczej oczywisty.

          • Oczywiście można mieć wstręt do takich organizacji, bo ludzie głoszą idee, z którymi się nie zgadzasz, ale nie należy w takim razie mówić o tym, że masz na myśli to, że to są chrzanieni teoretycy, zwłaszcza jak sami nie jesteśmy prawnikami.

            Posiadam wykształcenie prawnicze, jestem uczestnikiem (a także w kilku przypadkach prelegentem) konferencji ( w tym miedzynarodowych) , od kilkunastu lat siedze w procesie karnym wiec… mów za siebie :)

            Więcej powiem: ten wstręt do teoretyków prawa (którzy, nie ukrywajmy, mają dostęp do Lexa czy podobnych usług) nie jest uzasadniony. Żeby pisać książki o krajowym prawie, musisz operować wyrokami sądowymi i dostrzegać tendencje, często mieć kontakty w adwokaturze, wśród prokuratorów i sędziów, wnikać w ich rozumowanie. Przynajmniej w przypadku dobrych teoretyków. A źli teoretycy nie zostają autorytetami.

            Nie, żeby pisać ksiązki o prawie musisz znaleźć wydawcę tylko tyle i aż tyle :). Wybacz zestawienie wyroków nie wystarczy :) Nabycie wiedzy dot prawa oraz jego powszechnego zastosowania bez wiezdy praktycznej można porównać do uczenia się boksu z książek. I mówię to jako osoba która w praktyce weryfikuje złotouste myśli teoretyków :)

            Adwokatura też tak uważa (jak RPO), a to w końcu osoby praktykujące prawo:
            http://www*.adwokatura*.pl/aktualnosci/izby-wytrzezwien-potrzebne-ale-tylko-z-poszanowaniem-praw-czlowieka/
            To, że ktoś się schlał, nie oznacza, że nagle traci prawa i że władze mogą robić wszystko. Przynajmniej w obecnym systemie prawnym.

            W kwestii doprowadzania do Izby wytrzeźwieć adwokatura jak najbardziej jest teoretykiem. Kiedyś na jednym z wykładów doktorant wygłosił podobną tezę. Zaproponowałem mu by przy całej sali zmusił mnie bez użycia kajdanek do wyjścia z sali. Zastrzegłem, że nie będę stosować ciosów – tylko i wyłącznie bierny opór- nie podjął wyzwania. zrób taki test- poproś jakiegoś w miarę sprawnego znajomego aby stawiał bierny opór – Ty spróbuj go wyprowadzić z jednego pokoju do drugiego. zobaczysz jakie fajne rzeczy się będą działy . A później dołóż do tego możliwość zadawania uderzeń przez agresora + zmniejszona wrażliwość na ból.
            Kajdanki są pozbawieniem prawa człowieka? Którego? Jest to jak najbardziej Środek Przymusu bezpośredniego dopuszczony ustawą – doucz się trochę zanim podejmiesz dyskusję w temacie który Cię przerasta :)

  3. Dobry artykuł.
    Miałem do niego komentarz. Zero hejtu, zero przekleństw. Zwykła opinia.
    Nie przeszedł przez wasze filtry, co ostatnio dzieje się coraz częściej.

    Co z wami się dzieje?

  4. RPO wybierany z kandydatów zgłaszanych przez partie polityczne , ten jest nasz , a ten wasz … a gdzie w tym wszystkim jest ten OBYWATEL , KTÓREGO PRAW MA BRONIĆ .

  5. „nie powinien być konserwatystą”
    Co to ma do rzeczy? Jeżeli chcesz mi wmówić, że konserwatyści nie podtrawią iść na kompromis w przypadku np. aborcji to muszę Cię uświadomić, że obecnie rządząca partia z byciem konserwatystą ma tyle wspólnego co bycie social-lewakiem z klasycznym liberałem.

    RPO powinien w pierwszej kolejności poruszać sie w ramach ustalonego prawa na terenie danego państwa, jeżeli te prawo Ci się nie podoba to od zgłaszania niezadowolenia jest inna instytucja oraz co 4/5 lat możliwość przełożenia niezadowolenia z obecnie rządzącej partii na głosy złożone do urny wyborczej na alternatywę.

  6. „Kimkolwiek jednak nowy Rzecznik Praw Obywatelskich nie będzie, nie powinien być kolejnym konserwatystą. Wynika to przede wszystkim z samej natury tej instytucji”.
    RPO powinien być przede wszystkim osobą samodzielnie myślącą i apolityczną przestrzegającą praw człowieka, co nie wyklucza konserwatysty. Natomiast wyklucza Wawrzyka, który nie dość że jest politykiem, to w dodatku jest marionetką Kaczyńskiego.

  7. Artykuł godny radykalnego lewicowego fanatyka. Dla Chabasińskiego konserwatyści mogą być w Polsce prześladowani ile się da.

  8. RPO może mieć poglądy konserwatywne. RPO może też mieć poglądy lewicowe. W życiu nie chodzi o politykę i głoszone poglądy, ale o to, jakim się jest człowiekiem. Problem zaś jest w tym, że współcześnie i po lewej, i po prawej stronie nie ma dobrych ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *