Zbuntowanych przedsiębiorców będzie kontrolować…straż pożarna. Mandat będzie można dostać nawet za przeterminowaną gaśnicę

Gorące tematy Biznes Państwo dołącz do dyskusji (247) 29.01.2021
Zbuntowanych przedsiębiorców będzie kontrolować…straż pożarna. Mandat będzie można dostać nawet za przeterminowaną gaśnicę

Adrian Boguski

W czwartek podczas konferencji minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o przedłużeniu obostrzeń do 14 lutego. Nadzieje branż gastronomicznej i fitness związane z poluzowaniem restrykcji okazały się daremne. Wobec tego siłownie otwierają się wbrew zakazowi już 1 lutego. Górale z kolei nie mogą zrozumieć, w jakim stopniu większe zagrożenie epidemiczne dla człowieka stanowi aktywność narciarska na świeżym powietrzu od zakupów w galerii. Trudno tego zdumienia nie podzielać. Ostrzegają, że za rok nie będzie gdzie w Polsce pojechać na narty, politycy tymczasem zapowiadają rządowe kontrole wszystkich zbuntowanych przedsiębiorców.

Otwarte galerie, zamknięte restauracje, hotele, kluby fitness i wyciągi

Podczas czwartkowej konferencji minister zdrowia przekazał informację o przedłużeniu obostrzeń od 1 lutego do połowy miesiąca. Wyjątkiem w stosunku do restrykcji wprowadzonych 28 grudnia i przedłużonych 17 stycznia jest otwarcie handlu przy jednoczesnym zniesieniu godziny dla seniorów, wznowienie działalności muzeów i galerii sztuki. We wszystkich otwartych obiektach o powierzchni do 100 m kw. limity przebywających wynoszą 1 osobę na 10 m kw. a w tych przekraczających 100 m kw. powierzchni – 1 osobę na 15 m kw.

Teatry, kina czy domy kultury pozostają zamknięte na tej samej zasadzie, co restauracje, hotele i kluby fitness. We wszystkich tych punktach ryzyko zakażenia koronawirusem jest większe ze względu na dłuższe przebywanie w pomieszczeniach większej ilości osób w stanie spoczynku, przy czym w restauracjach chodzi jeszcze o zdejmowanie maseczek.

Biorąc pod uwagę taką argumentację, nie wydaje się trudnym wypracowanie zasad sanitarnych na przykład dla hoteli, w których goście musieliby przebywać głównie w swoich pokojach, rezygnując w mniejszym lub większym stopniu z innych atrakcji ośrodka. Ograniczenie miejsc i dosyć duża odległość pomiędzy stolikami mogłaby z kolei pozwolić na bardzo ograniczoną, lecz rzeczywistą, działalność restauracji. Rząd tymczasem zrezygnował z tego rodzaju rozwiązań, uznając jedynie galerie handlowe jako epidemiologiczne bezpieczne. Tam ciągle się przemieszczamy, jesteśmy w maseczkach i nie stanowimy dla siebie większego zagrożenia – przytaczam teorię ministra. Skoro tak, to kolejną pozbawioną sensu decyzją o utrzymaniu znacznej większości ograniczeń jest zamknięcie stoków i wyciągów narciarskich.

Trudno nie przyznać racji przedsiębiorcom z górskich miejscowości, którzy nie mogą zrozumieć takiej decyzji rządu. Przecież na stokach ludzie również ciągle się przemieszczają, nie mają ze sobą stałego kontaktu twarzą w twarz, a do tego – w przeciwieństwie do galerii handlowej – przebywają w otwartej przestrzeni. Wczoraj Stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne w swoim oświadczeniu dla „Wprost” napisało, że gestorzy wyciągów mogą nie otrzymać finansowej pomocy. Zwłaszcza jeśli się otworzą.

A politycy zapowiadają rządowe kontrole zbuntowanych przedsiębiorców

W ostatnich tygodniach coraz głośniej o otwierających się punktach gastronomicznych. Tymczasem wczorajsze decyzje rządu skłoniły do odważnych deklaracji również fitness. Tomasz Napiórkowski, założyciel Polskiej Federacji Fitness, która powstała w związku z akcją uruchomienia siłowni i klubów w czasie rządowych obostrzeń, wyznał, że 1 lutego w całej Polsce otworzy się 1700 punktów, czyli ok. 60 proc. ogółu wszystkich siłowni i ośrodków fitness.

Napiórkowski zadeklarował, że wszystkie obiekty zachowają przepisy opracowanego przez PFF protokołu sanitarnego, który pozytywnie ocenili przedstawiciele GIS-u. Zasady przewidują m.in. 12 m kw. na osobę, wyłączony co drugi rząd szafek w szatniach czy pomiary temperatury. Branża przygotowana jest również na potencjale potyczki prawne. Według Napiórkowskiego PFF współpracuje z 30 kancelariami, które wesprą przedsiębiorców w sporach z policją i sanepidem.

A potyczek na linii przedsiębiorcy – rząd, zakładając, że siłownie i niektóre inne punktu usług wrócą 1 lutego do działalności mimo zakazu, nie powinno niestety brakować. Wiele osób, jak wspomniał szef PFF i wymienione wyżej SPSNiT, nie ma nic do stracenia, bo w przypadku, kiedy nie wrócą działalności, upadną. Politycy tymczasem zapowiadają rządowe kontrole zbuntowanych przedsiębiorców.

Jak przekazało dziś Rmf24.pl, podczas specjalnej narady w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych rząd przygotowuje wzmożone kontrole. Według tych planów sanepid i urząd skarbowy otrzymały nakaz szczegółowego sprawdzania wszystkich firm, które wznowiły działalność mimo obowiązujących obostrzeń. W kontrole zaangażują również straż, która sprawdzi przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa. Przedsiębiorcy otrzymają mandaty nawet za minimalne przeterminowane gaśnice.

Zapowiadane rządowe kontrole zbuntowanych przedsiębiorców można określić starym powiedzeniem z czasów słusznie minionych – „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. Mimo tego, że wielu ludzi może strać środki do życia i pozostać z długami, zaciągniętymi na rozwój siłowni, klubu fitness, restauracji czy wyciągu, rząd sprawdzi wszystko, by oprócz kar za nieprzestrzeganie obostrzeń (czyli walkę o przetrwanie), udowodnić inne niedociągnięcia i poddać przedsiębiorców kolejnym karom.