Kaja Godek chce ustawą #StopLGBT odebrać temu środowisku konstytucyjną wolność wyrażania poglądów

Prawo dołącz do dyskusji (254) 18.08.2020
Kaja Godek chce ustawą #StopLGBT odebrać temu środowisku konstytucyjną wolność wyrażania poglądów

Rafał Chabasiński

Pozaparlamentarna prawica nie potrafi pisać projektów ustaw. To żadna nowość. Tym razem jednak ultrakonserwatyści przeszli samych siebie. Kaja Godek ze swoją Fundacją Życie i Rodzina przygotowała projekt „#StopLGBT”. Za pomocą ustawy planuje odebrać środowiskom LGBT konstytucyjne prawo do wyrażania swoich poglądów w przestrzeni publicznej. 

#StopLGBT to nowa inicjatywa ustawodawcza mająca zakazać zgromadzeń mających jakikolwiek związek z LGBT

Od czasu do czasu zdarza się nam na łamach Bezprawnika analizować projekty ustaw tworzone przez rozmaite obywatelskie komitety. Często dotyczy to różnych ultraprawicowych projektów, jak na przykład ustawa „Stop 447”. Nie da się ukryć, że uwagę najczęściej zwracają projekty złe – a przez to szalenie niebezpieczne.

Gdyby jakimś cudem te prawnicze koszmarki stały się częścią obowiązującego prawa, skutki byłyby niewątpliwie opłakane. Najczęściej mowa o projektach niedopracowanych, nieprzemyślanych, albo po prostu o kompletnie absurdalnych założeniach. Już poprzedni taki projekt, „stop pedofilii„, był – co tu dużo gadać – zwyczajnym bublem prawnym.

Nowa inicjatywa ustawodawcza Kai Godek „#StopLGBT” jest pod tym względem niewątpliwą perełką. Fundacja Życie i Rodzina wymyśliła sobie bowiem, że za pomocą ustawy można odebrać środowisku LGBT konstytucyjne prawo do wyrażania swoich poglądów w przestrzeni publicznej.

Pomysłodawcy #StopLGBT chcieliby uznać także twierdzenie niewygodnych dla nich faktów za „propagowanie” i w efekcie zakazać

Ktoś mógłby powiedzieć: ale przecież chodzi o zgromadzenia i demonstracje. W tym przypadku art. 57 Konstytucji czyni spore ustępstwa na rzecz ustawodawcy. Pozwala bowiem na ograniczanie tej wolności w drodze zwykłej ustawy. Już dzisiaj areszt za tęczową flagę nie jest czymś zupełnie oderwanym od rzeczywistości. Problem w tym, że „#StopLGBT” idzie w swoich założeniach o kilka kroków dalej.

Projekt ustawy, dostępny na stronie internetowej całej inicjatywy, zakłada bowiem prezentowania w trakcie zgromadzenia określonych poglądów. Jak się łatwo domyślić, postulowane zmiany w ustawie „prawo zgromadzeń”, mają na celu uniemożliwienie prezentowania w przestrzeni publicznej postulatów, czy symboli, środowisk LGBT. W bardzo restrykcyjny sposób.

Postulowany nowy art. 10 ust. 2 zakłada na przykład, że celem zgromadzenia nie może być kwestionowanie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, propagowanie rozszerzenia tej instytucji na pary jednopłciowe. Na indeksie są również same związki jednopłciowe, niemonogamiczne, możliwość adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, inne orientacje niż heteroseksualna, oraz aktywność seksualna osób poniżej 18 roku życia.

Kontrowersyjne, ale tu przecież chodzi tylko o propagowanie? Pomysłodawcy byli tak uprzejmi, że zawarli w projekcie definicję legalną „propagowania”. Miałyby nim być: „wszelkie formy upowszechniania, rozpowszechniania, agitowania, lobbowania, twierdzenia, oczekiwania, żądania, zalecania, rekomendowania bądź promowania„. To nie szkodzi, że fakty nie zgadzają się z ideologią pani Godek – najwyżej zakaże się ich ustawą.

#StopLGBT szczególny nacisk kładzie na ochronę symboli historycznych i religijnych przed „profanacją” ze strony środowisk LGBT

Projekt #StopLGBT zakłada również zakaz określonych zachowań w trakcie samych zgromadzeń. Postulowany art. 4 zakazuje chociażby „posiadania i wykorzystywania jakichkolwiek materiałów, których treść odwołuje się do zagadnień wymienionych w art. 10 ust. 2”. Dotyczy to chociażby transparentów, czy ulotek.

Pomysłodawcy chcieliby zakazania również „wykorzystywania symboli religijnych oraz przedmiotów związanych z praktykowaniem obrzędów religijnych w sposób mogący obrazić uczucia religijne innych osób„, w tym poprzez ich artystyczne przetworzenie. Nie powinien dziwić także zakaz „wykorzystywania religii lub nawiązań do religii w kontekście zagadnień wymienionych w art. 10 ust. 2 ustawy„.

Warto by się przy tym zastanowić, czy w pierwszym przypadku rykoszetem nie oberwałyby zgromadzenia nacjonalistów. Ci w końcu lubią posługiwać się religijną symboliką – na przykład tzw. „krzyżem celtyckim.”

Ultraprawicowi moraliści najwyraźniej chcieliby orzekania, czy dany strój ma charakter seksualny czy erotyczny

To nie koniec. „#StopLGBT” to także zakaz nie tylko uczestnictwa nago w zgromadzeniu, ale również „w przebraniach o erotycznym lub seksualnym charakterze”. Pomysłodawcy uznali również za stosowne zabronić „posiadania i wykorzystywania jakichkolwiek przedmiotów o erotycznym lub seksualnym charakterze, w szczególności przedmiotów imitujących narządy rozrodcze” w trakcie zgromadzenia.

Użycie pojęć o charakterze nieostrym pozostawia ogromną swobodę interpretacyjną. Jak bowiem odróżnić przebranie o erotycznym charakterze od zupełnie niewinnego? Dlatego właśnie pojęcia nieostre lepiej trzymać z daleka od prawa – zwłaszcza takiego ustanawiającego jakiekolwiek zakazy.

Nie powinno dziwić, że w projekcie ustawy znalazł się zakaz wszelkich zachowań oraz działań godzących w moralność publiczną. W szczególności dotyczyć to ma takich „mogących zgorszyć lub zdemoralizować dzieci lub młodzież w wieku do lat 18„.

Ustawa „#StopLGBT” pochyla się także nad potrzebą ochrony polskich symboli narodowych, czy nawet tych jedynie związanych z historią Polski. Pod warunkiem oczywiście, że chodzi o wykorzystanie ich w kontekście związanym z osobami i społecznością LGBT.

Polskie prawo, nie wspominając o unijnym, zakazuje dyskryminacji osób nieheteroseksualnych

Gdyby projekt „#StopLGBT” stał się obowiązującym prawem, mielibyśmy sytuację bez precedensu. Byłaby to ustawa wprost narzucająca Polakom konkretną, ultrakonserwatywną ideologię – przynajmniej w kwestii wolności zgromadzeń. To o tyle kuriozalne, że obowiązujące w Polsce prawo chroni przecież osoby nieheteroseksualne przed dyskryminacją chociażby w obrębie prawa pracy. Warto wspomnieć także o prawie unijnym, czy całym międzynarodowym systemie praw człowieka.

Prawo konstytucyjne na szczęście nie pozostawia ustawodawcy aż tak szerokiej możliwości do regulowania Polakom jakie poglądy wolno im manifestować, a jakich nie. Owszem, art. 57 Konstytucji pozwala na ustawowe wprowadzanie ograniczenia wolności zgromadzeń.

Są jednak inne przepisy Konstytucji, które wprost zabraniają ustawodawcy przedsięwzięcie tych kroków, które postuluje Kaja Godek i jej fundacja. Warto by wymienić choćby te najważniejsze, wprost odnoszące się do zagadnień, które miałby regulować projekt #StopLGBT”. Zwłaszcza, że w uzasadnieniu projektu wprost znajdziemy oburzenie, że zachodnie koncerny śmią solidaryzować się ze środowiskiem LGBT poprzez wykorzystanie tęczowych flag.

Ustawa uderzająca w swobodę wyrażania poglądów przez środowisko LGBT byłaby absolutnym skandalem i zwykłym bezprawiem

Art. 54 – „Każdemu zapewnia się swobodę wyrażania poglądów„. Ktoś mógłby podać przykład promowania reżimów totalitarnych. Warto jednak zauważyć, że ten jeden zakaz ma umocowanie w postaci art. 13 Konstytucji, ustanawiającego wyjątek od zasady pluralizmu politycznego.

Art. 31 ust. 1- „Wolność człowieka podlega ochronie prawnej„. Dotyczy to wszystkich konstytucyjnych swobód i wolności. Wliczając w to także wspomniane prawo do zgromadzeń. Jak się za moment okaże, jej konstytucyjne ograniczenia mają ściśle określony zakres.

Art. 31. ust. 2 – „Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych„. Warto zauważyć, że adresatem tej normy nie jest wyłącznie państwo. „Każdy” oznacza w tym przypadku wszystkie osoby przebywające na terytorium naszego państwa. Wliczając w to także Kaję Godek, jej fundacje, oraz – dajmy na to – pewne ciężarówki z treściami zarzucającymi środowisku LGBT pedofilię. Bardzo dziwi przy tym, że rządzący zamiast rozprawić się z tym zjawiskiem wolą otaczać je szczególną ochroną.

Art. 31. ust. 3 – „Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw„.

Ultrakonserwatyści powinni wreszcie przyjąć do wiadomości, że mają w Polsce dokładnie te same prawa co ich ideologiczni przeciwnicy

Jeśli ktoś uważa, że ograniczenie osobom i środowiskom LGBT prawa do wyrażania publicznie swoich poglądów na kwestie społeczne mieści się w ramach „demokratycznego państwa”, to operuje bardzo osobliwą definicją demokracji.

Art. 73 – „Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.” Ustawowe wyłączenie prawa do twórczości artystycznej w tym przypadku jest posunięciem co najmniej wątpliwym. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że odbiór sztuki jest czymś bardzo subiektywnym i niezwykle trudnym do ujęcia w ramy prawne.

Na koniec warto zauważyć, że Konstytucja to także preambuła. Także ta część ustawy zasadniczej stanowi źródło prawa. Warto zwrócić uwagę na następujący fragment: „my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski (…)

Kaja Godek najwyraźniej uważa, że ona i osoby o takich samych poglądach jak ona mają więcej praw, niż osoby LGBT. Problem w tym, że tak nie jest. Czy tego ultrakonserwatyści chcą, czy nie – ich poglądy mają takie same prawa do obecności w przestrzeni publicznej, co osoby postulujące wprowadzenie związków partnerskich czy adopcji dzieci przez osoby homoseksualne.

 

254 odpowiedzi na “Kaja Godek chce ustawą #StopLGBT odebrać temu środowisku konstytucyjną wolność wyrażania poglądów”

  1. Te skrajne środowiska są swoim wiernym odbiciem, harcownicy spod sztandaru „cipkomaryjki” i drudzy, wersja z wirtualnymi widłami, odsądzania od wszelkiej czci i wiary środowisk LGBT.
    Natomiast to co budzi największy niepokój oraz jak wygląda lewicowa tolerancja w praktyce i to w środowiskach zdawałoby się szermujących na lewo i prawo (tfu :-) hasłami tolerancji i wymagających dochowania najwyższych standardów i tych ideałów u innych, mieliśmy okazję się przekonać podczas afery z Margot w Radiu Nowy Świat. Oto ich widzenie tolerancji i wolność słowa. Ja bardzo dziękuję.

    • Rozumiem że chodzi o to, że iluś tam patronów radia się wycofało, bo użyto niewłaściwego zaimka? Założę się, że równie wielu przyklasnęło. Gdyby użyto innego zaimka, skutki byłyby identyczne. W biznesie nie da się zadowolić wszystkich klientów.

      • Problemem staje się jednak to, iż fakty przestają być faktami na rzecz „widzimisię” większości. Domaganie się mówienia w rodzaju żeńskim o mężczyźnie jest kuriozalne. Sam może o sobie mówić jak chce – jego broszka . Ale Co jak co – media i urzędy powinny się opierać na faktach. To trochę jakby radykałowie katoliccy(coś Ala Cejrowski) zdobyli większość poparcia i domagaliby się w radiu tepienia teorii ewolucji

        • Urzędy owszem, powinny respektować stan formalny, ale prywatne radio jednak nie ima takiego obowiązku. Ktoś coś chlapnął na antenie, stacja musi się tłumaczyć, czyli normalka, co chwilę zdarzają się takie „afery”.

          • Zgadza się jednak zauważ że samo środowisko domaga się respektowania wymysłów płciowych vide gorzkie żale po umieszczeniu ich głównego aktywisty w areszcie dla mężczyzn- sami politycy lewicy mówiąc o gościu używali rodzaju żeńskiego . To już wyszło poza granice wolności wypowiedzi i zmierza w kierunku szaleństwa. Wiesz serio jakby się uprzeć jest możliwość całkowitego zablokowania zmiany płci- bo chłopcy i dziewczynki nie różnią się jedynie genitaliami i piersiami. Aktualny stan consensusu lewej stronie nie odpowiada i chcą wciąż więcej…

        • Naprawdę nie widzisz różnicy między znaczeniem tego co się dzieje w niszowym prywatnym radiu, a działań aparatu władzy i prób przeforsowania takich zmian PRAWNYCH? „Symetryzm” ostatnio w modzie ale ty pobiłeś rekord…

          • Aparatu władzy? Czy Ty wiesz kim jest Kaja Godek? I gdzie w moich postach znalazłeś pochwałę dla tego projektu ? Jest tak samo racjonalny jak postulaty środowiska LGBT. obie grupy są siebie warte…

    • Czemu zakładasz, że wszystkie osoby LGBT tak widzą tolerancję i wolność słowa? Podstawowy błąd jaki można popełnić – efekt jednorodności grupy obcej. Niemniej brawo, za dostrzeżenie że radykalizm jednych i drugich jest w zasadzie tym samym, przy czym obie strony nie są w stanie tego zauważyć.

      • Wiesz to wynika z faktu, iż gejem ktoś jest- A do społeczności LGBT ktoś przystępuje. Pytanie- czy każdy gej czuje się członkiem myśli ideologicznej LGBT.

  2. Cóż, głupota połączona ze strachem przed innymi ludźmi. No i przekonanie o własnej wyższości. Ale jest jeszcze jeden problem pewnie ważniejszy – na jakiej podstawie polityk, jakaś organizacja itd. ma prawo moralizować i narzuca wolnym ludziom jakaś moralność.
    Tak było w czasach PRLu i jak widzę kolejna podobną inicjatywę, widzę też ogromną tęsknotę do tego aby to państwo decydowało co jest a co nie jest moralne.
    No i to co mnie boli jako katolika – próba wplątywania i instrumentalnego traktowania wiary powoduje, ze wielu porzuca Kościół.

    • Najgorsze, że wielu hierarchów i duchownych taka droga kusi i dają się w to wmanewrować. A potem zszokowani nie rozumieją czemu ludzie odchodzą.

      • Wielu ludzi w tym duchownych żyje w świecie binarnym biało-czarnym. Jest to stosunkowo prosty i bezpieczny świat, gdzie nie ma się ani potrzeby refleksji i nie ma też dylematów moralnych.
        Stąd zresztą wielu agresywnie reaguje na dyskusje, zadawanie pytań czy drążenie niewygodnych tematów.
        Na całe szczęście są też duchowni spoza tego dualnego świata, tacy z którymi można wiele rzeczy przedyskutować.

        • Zgadza się – wynika to poniekąd z natury ludzkiej psychiki i umysłu, który z natury jest leniwy i nie lubi skomplikowanych rzeczy. Stąd tyle osób woli, gdy wszystko jest czarno-białe i nie wymaga wysiłku. Siły światłości (oczywiście nasi) kontra armia ciemności (oczywiście tamci, nigdy nasi). I tak dalej. A pobudzanie do wysiłku umysłowego poprzez dyskusje sprawia, że świat (i poczucie bezpieczeństwa) zaczyna się walić – i tym samym część jestestwa, co powoduje naturalny odruch obronny. Myślę, że to też trochę wynika z przekonania „skuteczność tu i teraz jest ważniejsza od skutków długofalowych”, bo widzą że tak działają politycy – i to skutecznie.
          To prawda, że są osoby (w tym duchowni), które rozumieją że świat nie jest taki prosty i jednoznaczny, jak by się chciało. Problemem jest sprawić, by więcej osób patrzyło na świat szerzej (nie mówię „wszyscy, bo to wiadomo że to byłaby utopia). Edukacja, edukacja i… sztuka dyskusji są moim zdaniem tutaj kluczowe.

        • Całe chrześcijaństwo jest binarne, por. 2 Kor 6:15. Albo jesteś za, albo przeciw. To jasne, że niektórzy bardziej refleksyjni chrześcijanie nie zauważają tego passusu (jednego z wielu „niewygodnych” w świętej księdze), ale przesłanie jest jasne zważywszy na datę i okoliczności ww. listu.

          • Ja nie o tym, ale w praktyce chrześcijańskiej są stany wiary i niewiary. Ale jest tez stan wątpienie, przykładem niech będzie św. Piotr. Wiece nawet samo pojecie wiary nie jest binarne.

          • Nie, w rozumieniu teologicznym nie można trochę wierzyć w jakiś dogmat, jak nie można być trochę w ciąży. Natomiast gdy wierzy się w niektóre dogmaty, ale nie w inne, to jest to heterodoksja (herezja).

          • Zaparcie się (zwątpienie) sw. Piotra nie było zapewne teologicznie poprawne. A zdarza się bycie trochę w ciąży (ciąża urojona).
            W dodatku wiara nie ogranicza się do uznania dogmatów za prawdę objawioną, bo jest czymś o wile głębszym.

    • A kiedy to wiara nie była instrumentalna? Po to powstała by rządzić ludźmi, ktoś musiał pracować na szamanów, później kapłanów aż do dziś.

  3. Pomijając już niekonstytucyjność projektu, również od strony technicznej cytowane przepisy pozostawiają wiele do życzenia. Drobiazgowa kazuistyka nie wychodzi nigdy na dobre przy interpretacji prawa. No ale przecież nie można ufać jakimś tam sądom. Tymczasem wystarczy porównać proponowane rozwiązania z zakazem propagowania ustrojów totalitarnych – krótko i zwięźle w art. 256 kk bez rozwlekania się co jest takowym ustrojem, a co nie (czy faszyzm włoski już podpada, czy tylko hitlerowski?)

  4. Projekt rodem z III Rzeszy, skandal że w demokratycznym (?) kraju można w ogóle taki projekt opublikować. Dyktatura PiS chętnie skorzysta z tego projektu, w końcu jak już się skończy pandemia COVID to rząd będzie szukał nowych sposobów, żeby łamać prawa człowieka.

  5. Pomijając całe zidiocenie, jakie stoi za tym tragikomicznym projektem, najzabawniejsze, że w zaproponowanym kształcie ustawa zakazywałaby… propagowania adopcji chłopców przez mężczyzn i dziewczynek przez kobiety:

    Cel zgromadzenia nie może dotyczyć

    […]

    propagowania możliwości przysposabiania dzieci przez osoby tej samej płci

    :D

  6. Czyli ta ustawa to, krótko mówiąc, bezpośrednia próba wprowadzenia cenzury i ograniczenia wolności słowa. Nie wiem jak wam, ale coś mi tu pachnie takim pewnym systemem, w którym władza mówi ci jak masz żyć i jak masz myśleć. Nazwa zaczyna się na „k” :D

    W sumie od pewnego czasu umysły w naszym kraju przejmuje konserwatywna poprawność polityczna (tak, to też może działać w drugą stronę). Już teraz bardzo niepoprawne jest mówienie rzeczy, które nie są po myśli bądź są niewygodne dla turbokonserwatywnej ideologii. Jak w typowym państwie muzułmańskim, zamienić jedynie Allaha na Jezusa.

  7. Skoro nie można promować Totalitarnych tematów z konstytucji to zróbmy nowelizację i zakażmy promowania LGBT wtedy wszystko będzie tip top.
    Sorry ale ten artykuł jest z cyklu „zakaz przechodzenia na czerwonym świetle to ograniczenie swobód obywatelskich”

  8. Tylko teraz się zastanówcie skąd w ogóle takie pomysły i choć szczątkowe poparcie dla nich w społeczeństwie? Podpowiem akcja reakcja. Czym większe zdziczenie będą prezentować aktywiści lewicowi tym większy posłuch będzie w społeczeństwie dla ultraprawicowych pomysłów. Ludzie po prostu lewicy coraz bardziej się boją, a zakłamywanie rzeczywistości przez antyautorytety jak Holland czy Tokarczuk i akceptacja dla przemocy tylko to nasila. Doszliśmy do punktu gdzie balansujemy między zaoranie Polski przez lewicę i prawicę. Tylko odrzucenie i napiętnowanie obu stron może ten kraj i nas uratować.

  9. A ta pani Godek ma faceta??? Bo jak dla mnie to klasyczny przykład kryptolesby, publicznie zaangażowana w ruch antyLGBT aby od siebie od ciągnąć podejrzenia, że marzy o ostrym sexie z kobietą. Taka przewrotność.

  10. Nie wyrażania poglądów tylko obrażania, szerzenia pogardy i nienawiści na tzw paradach równości.
    Możliwości wyrażania poglądów to chcą odebrać środowiska LGBT przy wsparciu Unii Europejskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *