Google ma dość rosyjskiej propagandy i przystępuje do działania. Na celowniku przede wszystkim Russia Today (obecnie RT) i Sputnik

Prywatność i bezpieczeństwo Technologie Zagranica dołącz do dyskusji (23) 03.12.2018
Google ma dość rosyjskiej propagandy i przystępuje do działania. Na celowniku przede wszystkim Russia Today (obecnie RT) i Sputnik

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Google postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce i…rozpocząć wojnę z rosyjską propagandą. Na celowniku giganta (i firm technologicznych, które mają go wspomóc w tej walce) są m.in. Russia Today (a właściwie obecnie: RT) i Sputnik. Jak mocno oddziałujące są to media widać po tym, jak często – także przez polskich użytkowników sieci – jest cytowany zwłaszcza Sputnik. Jak potoczy się walka Google z rosyjską dezinformacją?

Walka Google z rosyjską dezinformacją. Wszystko wskazuje na to, że całkowicie na serio

O całej sprawie donosi The Guardian. Zgodnie z doniesieniami dziennikarzy dyrektor wykonawczy Google Alphabet – Eric Schmidt – zapowiedział, że Google, we współpracy z innymi firmami technologicznymi, ma rozpocząć technologiczną i informacyjną krucjatę. Walka Google z rosyjską dezinformacją ma być wymierzona przede wszystkim w Russia Today (czyli rosyjską telewizję, która ma również własny portal i jest dostępna w wersji anglojęzycznej; można ją oglądać na całym świecie; obecnie emitująca pod nazwą RT)) oraz w Sputnik (portal, który ma różne wersje językowe, w tym nawet wersję polską). Wszystko dlatego, że amerykański wywiad oskarża oba medium o prowadzenie kampanii dezinformacyjnej.

Trudno się z tym nie zgodzić, jeśli przypatrzymy się dokładniej temu, co prezentują oba serwisy. Część faktów jest kompletnie przeinaczona (i dziwnym trafem odbiega od tego, co podają wszystkie pozostałe agencje informacyjne na świecie), ale za to zaserwowana czytelnikom w taki sposób, że prezentowana rosyjska wersja wydaje się prawdopodobna.

Po jakie metody chce sięgnąć Google?

Eric Schmidt, komentując zamiary Google i jego partnerów technologicznych, odniósł się także do kwestii metod walki z rosyjską dezinformacją. Co logiczne, nie wyjawił, jak Google zamierza poradzić sobie z kremlowską propagandą, ale zdradził, że Google nie będzie blokowało określonych witryn internetowych. „Nie chcemy blokować witryn. Tak nie działamy. Zdecydowanie nie jestem zwolennikiem cenzury” – stwierdził szef dyrektor Google Alphabet. Przyznał jednocześnie, że Google usuwa rankingi stron szerzących rosyjską dezinformację.

Walka Google z rosyjską dezinformacją ma być odpowiedzią m.in. na wpływ Rosji na wybory w Stanach Zjednoczonych w 2016 r. (pisaliśmy już o tym, jak powinna wyglądać bezpieczna kampania wyborcza w internecie). Duży wpływ miała też krytyka, jaka spadła na Google, w wyniku promowania wspomnianych dwóch witryn z wiadomościami w Google News. Gigant chce zapobiegać takim sytuacjom.

Odpowiedź rosyjskich mediów

Oświadczenie w tej sprawie wydała Margarita Simonyan, redaktor naczelna RT. Jak łatwo się domyślić, skrytykowała słowa i postawę Erica Schmidta. W oświadczeniu podkreśliła, że wewnętrzny system oceny Google nie wykrył żadnego naruszenia zasad na stronie z wiadomościami umieszczanymi na portalu internetowym RT.

Macki rosyjskiej dezinformacji i propagandy

Nie ma żadnej przesady w twierdzeniu, że macki rosyjskiej dezinformacji i propagandy oplatają cały świat – mniej lub bardziej jawnie. Dochodzenie dziennikarzy Guardiana wykazało, że Rosja penetrowała także brytyjskie media. Okazało się m.in., że część wiadomości i tweetów na niektórych portalach informacyjnych (m.in. na Metro i Buzzfeed) były…inspirowane przez grupę trolli rodem z Petersburga. Najgorsze jest jednak to, że nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, że rosyjska dezinformacja jest obecna wszędzie, a wiele portali i stron jest współtworzona właśnie przez rosyjskich trolli. Także tych polskich portali i stron. I dlatego – wyjątkowo- trzymam kciuki za Google i mam nadzieję, że faktycznie zrealizują swój plan, a hasło o walce z rosyjską dezinformacją nie jest tylko pustym sloganem.