Poczta Polska liczy sobie 130 zł za dostawę pulsoksymetru. Wyprowadzanie pieniędzy z budżetu czy tylko niegospodarność?

Gorące tematy Państwo Zdrowie dołącz do dyskusji (675) 26.12.2020
Poczta Polska liczy sobie 130 zł za dostawę pulsoksymetru. Wyprowadzanie pieniędzy z budżetu czy tylko niegospodarność?

Rafał Chabasiński

W ramach programu Domowa Opieka Medyczna chorzy na covid-19 powyżej 55 roku życia otrzymują pulsoksymetr – niewielkie urządzenie zakładane na palec. Można takie kupić na Allegro nawet za niecałe 20 zł. Koszt dostawy to zwykle ok. 10 zł.  Tymczasem Poczta Polska liczy sobie aż 130 zł za dostawę pulsoksymetru.

130 zł za dostawę pulsoksymetru to pieniądze, za które można sobie kupić na Allegro nawet kilka takich urządzeń

Dziennik Fakt poinformował, że Poczta Polska liczy sobie aż 130 zł za dostawę pulsoksymetru pacjentom w ramach programu Domowa Opieka Medyczna. Drogo, nawet bardzo. Na Allegro takie urządzenie można kupić za ok. 40-130 zł, najtańsze oferty to nawet mniej niż 20 zł. Koszt dostawy niewielkiego urządzenia elektronicznego, także za pośrednictwem Poczty, to zwykle wydatek rzędu 10 zł.

Skąd więc taka rozbieżność pomiędzy ministerialnym zamówieniem a rzeczywistością rynkową? Wszystko tak naprawdę wynika z założeń samego programu Domowa Opieka Medyczna. Te w gruncie rzeczy są dość proste. Chorzy na covid-19 w wieku powyżej 55 lat otrzymają pulsoksymetr z zapasów Agencji Rezerw Materiałowych.

Korzyści z wdrożenia pomysłu Ministerstwa Zdrowia są widoczne właściwie na pierwszy rzut oka. Zakładany na palec pulsoksymetr pozwala w nieinwazyjny sposób monitorować natlenienie organizmu. To szczególnie ważne w przypadku zarażonych koronawirusem w grupie ryzyka. W razie wystąpienia potencjalnie groźnych nieprawidłowości, urządzenie za pomocą specjalnej aplikacji zawiadamia lekarza.

Tak naprawdę Poczta Polska realizuje obsługę logistyczną programu Domowa Opieka Medyczna

Problem w tym, że pulsoksymetr nie trafia do pacjenta na własność. Urządzenie od ozdrowieńca zostaje od niego odebrane i przekazane dalej, do kolejnego potrzebującego. Po drodze należy je zdezynfekować i wymienić baterię. Do tego dochodzi teoretycznie całodobowa dostawa.

Założenia na papierze wyglądają słusznie, w praktyce stanowią znakomitą okazję do windowania ceny za obsługę programu. Nie powinno więc nikogo dziwić, że Poczta Polska liczy sobie 130 zł za dostawę pulsoksymetru. W praktyce w cenę usługi wliczono dużo więcej czynności wykonywanych na jednym urządzeniu. Z czego niektóre z nich potencjalnie można zaliczyć do stwarzających jakieś zagrożenie dla pracowników Poczty Polskiej.

Czy można wykonać to samo taniej? Z pewnością. Stawka 130 zł za dostawę pulsoksymetru może jednak nie być aż tak bardzo zawyżona, jak to wygląda na pierwszy rzut oka. Ministerstwo Zdrowia nie bardzo ma zresztą alternatywy. Problem bowiem w tym, że kupowanie każdemu pacjentowi pulsoksymetru na własność, jak postulują niektórzy, nie jest wcale rozwiązaniem realnym. Agencja Rezerw Materiałowych z nie dysponuje nieograniczoną liczbą urządzeń. Co więcej, program Domowa Opieka Medyczna zakłada także korzystanie ze specjalnej aplikacji PulsoCare.

Teoretycznie przekazywanie danych pomiędzy pulsoksymetrem a telefonem pacjenta powinno odbywać się automatycznie. To z kolei oznacza, że urządzenie musi najpierw być właściwie skonfigurowane. Z tym nie każdy pacjent sobie poradzi, delikatnie rzecz ujmując. Nie można więc użyć dowolnego pulsoksymetru by mieć pewność, że wszystko będzie działać tak, jak powinno. Co więcej, nie wszystkie dostępne w sieci urządzenia dysponują stosowną certyfikacją – ten czynnik jednak nie wpływa na koszt samej dostawy.

Być może w trakcie epidemii koronawirusa warto jednak przecierpieć te 130 zł za dostawę pulsoksymetru?

Część komentatorów zastanawia się, czy przypadkiem stawka 130 zł za dostawę pulsoksymetru nie jest przypadkiem jakąś formą rekompensaty dla Poczty Polskiej kosztów zorganizowania korespondencyjnych wyborów prezydenckich. Tych, które się nie odbyły. Wyjątkowo lukratywny kontrakt byłby w końcu wygodną formą rozliczenia się z Pocztą bez konieczności równoczesnego przyznania się do błędu i rozmaitych nieprawidłowości.

Jeżeli rzeczywiście rządzący chcieliby uzupełnić w ten sposób budżet Poczty Polskiej, to mielibyśmy do czynienia z jakąś formą wyprowadzania pieniędzy z budżetu. Niestety, bo wybory kopertowe rzeczywiście stanowiły poważne obciążenie dla operatora pocztowego. Jeżeli jednak po prostu Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na ofertę bez oglądania się na wysoki koszt obsługi logistycznej programu Domowa Opieka Medyczna, to w grę wchodzi zwykła niegospodarność.

Szkoda – bo sam pomysł monitorowania stanu zdrowia szczególnie zagrożonych pacjentów covidowych jest naprawdę słuszny a zaproponowane rozwiązanie dość pomysłowe. Być może więc warto przymknąć oczy na nadspodziewanie wysoki koszt dostawy? Odpowiedź na to pytanie poznamy zapewne dopiero w momencie podliczenia całościowych kosztów realizacji Domowej Opieki Medycznej. A także podsumowania skuteczności całego programu.