Chińska ustawa o bezpieczeństwie narodowym powoduje, że w Hongkongu znikają z bibliotek książki aktywistów prodemokratycznych

Zagranica dołącz do dyskusji (19) 06.07.2020
Chińska ustawa o bezpieczeństwie narodowym powoduje, że w Hongkongu znikają z bibliotek książki aktywistów prodemokratycznych

Paweł Mering

Państwa, które jawnie ograniczają wolności obywatelskie, bardzo podobnie procedują w obliczu zagrożeń, choćby wewnętrznych rozruchów (mimo daleko idącej autonomii Hongkongu). W życie weszła chińska ustawa o bezpieczeństwie narodowym, która poskutkowała, a jakże, wyrzuceniem „nieodpowiednich” książek z bibliotek.

Chińska ustawa o bezpieczeństwie narodowym

Jak opisuje „The Guardian”, rejestry internetowe wskazują, iż z Hongkońskich bibliotek znikają książki napisane przez prodemokratycznych aktywistów. Data, od której książki zaczęły znikać, pokrywa się z datą wejścia w życie chińskiej ustawy o bezpieczeństwie narodowym.

Chińska ustawa o bezpieczeństwie narodowym spowodowała usunięcie publikacji takich autorów, jak Joshua Wong, czy Tanya Chan, będącej znaną prodemokratyczną prawniczką. Sama ustawa weszła w życie we wtorek i znacznie ogranicza autonomię Hongkongu.

Mimo że chińskie władze zapewniały, że przywrócą stabilność po protestach w Hongkongu bez wykorzystywania narzędzi do tłumienia wolności słowa i wskazywały, iż ewentualne represje dotkną jedynie małej części ludności, to w praktyce sytuacja wygląda, niestety, nieco inaczej.

Znikające książki

Jakiś czas temu miała miejsce fala aresztowań osób, które posiadały m.in. bannery i tym podobne zapisane hasła związane z protestami. Joshua Wong – jak przywołuje jego słowa „The Guardian” – stwierdził, że usunięcie m.in. jego książek to właśnie efekt chińskiej ustawy o bezpieczeństwie narodowym.

Tytuły zniknęły ze wszystkich Hongkońskich bibliotek. Tamtejszy wydział ds. kultury – zajmujący się bibliotekami – potwierdził, że książki zostały usunięte. Dodał także enigmatycznie, że sprawdzono je pod kątem wpływu na bezpieczeństwo narodowe.

Chiny coraz bardziej ograniczają autonomię Hongkongu zwiększając swoje formalne wpływy w rejonie, łącznie z państwowym aparatem bezpieczeństwa. To niewątpliwie alarmujący kierunek. Po pierwsze dlatego, że Chiny mają strategiczną pozycję w geopolityce. Po drugie – jest to swoista piaskownica dla rozwiązań antydemokratycznych, z których inspirację czerpać mogą inne państwa.

Tajna chińska ustawa o bezpieczeństwie narodowym

Źródłowy serwis, powołując się na prawników i analityków, wprost twierdzi, że chińska ustawa o bezpieczeństwie narodowym nie dość, że była utrzymywana w tajemnicy, to w sposób niezwykle istotny ogranicza wolność słowa. Zawarto tam m.in. zakazy posiadania pewnych poglądów politycznych – choćby wyrażanych pokojowo – a także wprowadzono zakaz podżegania do nienawiści wobec chińskich władz, czy też władz Hongkongu.

Samo usunięcie książek, wespół z przepisami ustawy, to także pośrednie uderzenie w wolność akademicką. Pekin jasno wskazał, że cała otoczka uzyskiwania wyższego wykształcenia w Hongkongu powinna opierać się na bardziej „patriotycznych” podstawach.

Warto – niestety – dodać, że wolność akademicka jako taka wydaje się zanikać na całym świecie. To z jednej strony bardzo przykry proces, z drugiej zaś największe uczelnie na świecie muszą coraz bardziej integrować się ze środowiskiem biznesowym, czy też – jak w wypadku krajów, gdzie wiodące są uczelnie państwowe – nie przeszkadzać władzom państwowym.