Atak na tradycję to spadek politycznego poparcia władz. Dlatego rząd nie zdecyduje się na zamknięcie cmentarzy, a szkoda

Codzienne Zdrowie dołącz do dyskusji (18) 19.10.2020
Atak na tradycję to spadek politycznego poparcia władz. Dlatego rząd nie zdecyduje się na zamknięcie cmentarzy, a szkoda

Paweł Mering

Czy cmentarze będą otwarte 1 listopada? Wszystko wskazuje na to, że tak. W mojej opinii rządzący na zamknięcie cmentarzy w święto się nie zdecydują. To byłoby za dużo. Atak na tradycję wywołałby podobne reakcje, jak zakaz sprzedaży alkoholu, z którego władza się wycofała.

Czy cmentarze będą otwarte?

Polska Agencja Prasowa wskazuje słowa szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka. Ten zaapelował o to, by groby odwiedzać na początku listopada (rozkładając wizyty na kilka dni), bądź też pod koniec października. Wskazał, żeby nie był to dzień 1 listopada.

Szef KPRM dodaje, że zasadnicza sprawą jest:

zachowanie dystansu i wszystkich środków, które powinniśmy zachowywać i przestrzegać, żeby ograniczyć transmisję wirusa

Podkreślmy, że Michał Dworczyk zachęca i namawia, ale nie zakazuje. Rządzący nie zamykają cmentarzy na chwilę obecną.

I opinie są różne, ale w mojej opinii władza cmentarzy nie zamknie. Co więcej, 1 listopada będą one pełne ludzi – chociaż z pewnością mniej zatłoczone niż rok czy dwa lata temu.

Atak na tradycję, to atak na elektorat. Wirus się tutaj nie liczy

Jakiś czas temu napisałem felieton o zakazie wesel podczas epidemii. W komentarzach – głównie tych na facebooku – zawrzało, co jedynie potwierdziło mój punkt widzenia. Obostrzenia w kontekście wesel są odbierane przez część społeczeństwa z oburzeniem, a nawet agresją. Chodzi tutaj przecież o tradycję – w tym szerokim ujęciu.

Na podobnej zasadzie działa zakaz sprzedaży alkoholu. Trudno oczywiście spożywanie alkoholu zaliczyć do kanonu polskiej tradycji jako takiej, jednakże wielość żartów i powiedzonek związanych nawet z wybielaniem alkoholizmu, czy nieodłącznością tego narkotyku w odniesieniu do spędzania wolnego czasu, także podczas uroczystości, skutkuje podobną reakcją społeczną. Propozycja zakazu sprzedaży alkoholu od godz. 19:00 poskutkowała zatem dosyć istotnym wzburzeniem, wskazującym nawet na bezsensowność wprowadzenia tego rodzaju regulacji.

Podobnie sytuacja się ma w kontekście Wszystkich Świętych. Nie porównuję oczywiście tego święta ze społecznym postrzeganiem alkoholu, jednakże odwiedzanie grobów 1 listopada jest wpisane w kanon bardzo szeroko pojętej polskiej tradycji, nawet wśród osób niebędących katolikami.

Odebranie społeczeństwu czegoś, co „robiło się zawsze”, przez znaczną część z pewnością nie zostanie odebrane odpowiednio. Uznane może zostać ponadto za jawny atak na tradycję, czego władza – stojąca, jak sama mówi, na jej straży – panicznie się boi, bo właśnie tym wygrywa wybory.

Najpierw zatroszczmy się o żyjących

Część osób, która zdroworozsądkowo podchodzi do zagadnienia pandemii i która rozumie, że skupianie się w jednym miejscu wielu osób, często starszych, nie jest ani bezpieczne, ani obojętne dla zdrowia i życia, i tak podeszłaby do tego rodzaju restrykcji z pewnym zażenowaniem.

Wynika to z tego, że reakcja władz w obliczu pandemii – mimo że w ujęciu globalnym nie najgorsza – jawi się jako wysoce nieadekwatna. Kościoły działają, natomiast siłownie i klub fitness zamknięto. Cmentarze pozostają otwarte, szkoły pozostają otwarte, a pójście do restauracji po określonej godzinie stanowi działanie bezprawne.

Absurdów jest wiele, natomiast wynika z nich pewien fakt. Jedną z dyrektyw wprowadzania obostrzeń jest z pewnością chęć utrzymania wysokiego politycznego poparcia w ramach swojej, docelowej grupy wyborców. Powinno się to jednak zepchnąć na dalszy plan.