Felieton niepoprawnego optymisty. To nie musi być druga kadencja Jarosława Kaczyńskiego

Państwo dołącz do dyskusji (84) 13.07.2020
Felieton niepoprawnego optymisty. To nie musi być druga kadencja Jarosława Kaczyńskiego

Jerzy Wilczek

Jaka będzie druga kadencja Andrzeja Dudy? Mniej więcej połowa Polski uważa, że to będzie raczej druga kadencja prezesa PiS. Patrząc na ostatnie pięć lat i na kampanię wyborczą trzeba przyznać: to całkiem prawdopodobne. Mimo wszystko prezydent Duda może nas zaskoczyć. Bo teraz bardziej będzie oceniała go historia, a nie prezes.

Nie ma co ukrywać: Andrzej Duda nie jest najbardziej szanowanym politykiem w kraju. Gardzą nim wyborcy PO czy innych partii, ale i w kręgach władzy nie cieszy się jakimś wyjątkowym szacunkiem. Czasami był tam wręcz rozgrywany jak dziecko – na przykład w sprawie „rekompensaty dla TVP„, czyli 2 miliardów na media rządowe.

PKW podała już prawie ostateczne wyniki wyborów. Druga kadencja Andrzeja Dudy jest więc faktem. „No to mamy kolejne 5 lat podpisywania wszystkich pomysłów PiS” – już załamują ręce przeciwnicy rządu. Ale czy tak musi być? Niekoniecznie. Oto kilka argumentów za tym, że Duda jednak może wybić się na niezależność.

Partia już nie ma nad Dudą kontroli

Chyba nie ma w Polsce nikogo, kto by uważał, że Duda był prezydentem niezależnym od PiS. Teoretycznie powinien być „prezydentem wszystkich Polaków”, ale jakoś tak było, że mówił zwykle jednym głosem z Nowogrodzką.

Trzeba przyznać, że nie zawsze mu się to podobało. Miał zastrzeżenia co do „reform” sądownictwa czy do TVP. Mówił o tym głośno, choć koniec końców zwykle brał stronę prezesa. Nie wiemy, co ostatecznie przesądzało o jego decyzjach. Pojawiały się jednak nieoficjalne informacje, że Nowogrodzka zagroziła kilka razy wycofaniem swojego poparcia dla Dudy w nowych wyborach.

A Duda bez poparcia PiS by wyborów nie wygrał. Wsparcie partii ma gigantyczne znaczenie dla jego wyborców, ale oczywiście partia to też fundusze i wsparcie sztabowców.

Teraz jednak teoretycznie tej presji nie będzie. Nowogrodzka nie będzie mogła szantażować prezydenta wycofaniem poparcia, bo przecież urząd można zajmować najwyżej dwie kadencje.

Teraz ocenia bardziej historia niż Jarosław

Trudno mówić o wielkich dokonaniach Andrzeja Dudy. Prezydent chwalił się 500 plus i innymi transferami socjalnymi, ale przecież na to wszystko miał dość niewielki wpływ. Duda chwalił się w kampanii „dobrą współpracą z rządem”, co jednak trudno uznać za specjalnie dobre podsumowanie jego pierwszej kadencji.

Owszem, Duda uzyskał pewne zapewnienia od Donalda Trumpa w sprawie żołnierzy, którzy mają trafić do Polski. Jednak przez te kilka lat poza zapowiedziami nie udało się nic od niego zdobyć. A Trumpa już niebawem może w Białym Domu nie być.

Jak widać, dość mizerny bilans prezydentury nie przeszkodził Dudzie jednak wygrać wyborów. Jednak teraz oceniać go będzie już nie Nowogrodzka, ani nawet nie wyborcy – ale historia. Może więc będzie bardziej asertywny wobec rządowych pomysłów? Zwykle właśnie tak jest – podczas pierwszej tury prezydent zabiega o reelekcję, a podczas drugiej – o miejsce w podręcznikach. I mniej się słucha swojego politycznego otoczenia. Tak było na przykład z Aleksandrem Kwaśniewskim.

Duda jednak czasami się buntował

Tak, prezydent podpisywał prawie wszystko, co chciał prezes Kaczyński. „Prawie” w tym przypadku nie robi wielkiej różnicy, choć też warto zauważyć, że czasem Duda się buntował.

Najlepiej zapamiętana została historia z wetami wobec pomysłów reformowania sądownictwa, choć Duda ostatecznie mocno zmienił tu zdanie.

Prezydent jednak zawetował ustawę o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. Wbrew pozorom, była to bardzo ważna decyzja, bo ustawa miała podporządkować samorządy władzy centralnej.

Duda miał też spory wpływ na odwołanie Antoniego Macierewicza z funkcji szefa MON. Dziś już wydaje się to historią, ale kilka lat temu wojna Macierewicz-Duda nie schodziła z jedynek serwisów.

Druga kadencja Andrzeja Dudy. PiS 2020 to nie PiS 2015

Gdy Duda zostawał prezydentem, PiS było na fali wznoszącej. Jarosław Kaczyński stał się hegemonem polskiej polityki. Teoretycznie dziś niewiele się zmieniło – PiS ma poza Senatem pełnię władzy.

Jednak Jarosław Kaczyński ma już ponad 70 lat i wiadomo, że ma problemy ze zdrowiem. W samym obozie władzy trwa natomiast brutalna walka buldogów pod dywanem. W tej sytuacji siłą rzeczy prezydent będzie mógł być bardziej podmiotowy.  PiS 2020 to więc nie jest już ta sama partia co kilka lat temu. Może więc prezydent nie będzie tym samym prezydentem co pięć lat temu?

Jasne, bukmacherzy, którzy obstawiali zwycięstwo Dudy, teraz pewnie nie będą typować jego emancypacji. Czy jednak druga kadencja Jarosława Kaczyńskiego jest przesądzona? Nie. I w tym momencie nawet jego wrogowie powinni mu kibicować, by spróbował się uniezależnić od Nowogrodzkiej. W końcu niezależny prezydent to lepszy prezydent – nawet jeśli zupełnie nam z nim nie po drodze.

Fot.: Andrzej Duda/Facebook