Eksmisja na bruk powraca. Tak można określić drobną nowelizację jednej z tysięcy polskich ustaw, dzięki której właściciele mieszkań na wynajem będą mogli łatwiej pozbyć się niechcianych lokatorów. Czy eksmisja na bruk – słusznie zapomniana instytucja – powróci w swojej wątpliwej glorii?

Prezydent Andrzej Duda tym razem nie posłuchał licznych głosów apelujących o weto i podpisał ustawę o Krajowym Zasobie Nieruchomości. Mimo apeli m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich ustawa wejdzie w życie w uchwalonej przez parlament formie. Głównym celem przyjęcia takiego aktu prawnego jest, zgodnie z nazwą, utworzenie Krajowego Zasobu Nieruchomości. Ma to umożliwić m.in. realizację osławionego programu Mieszkanie Plus, między innymi dzięki budowie przez deweloperów na państwowych gruntach budynków z mieszkaniami pod wynajem, z możliwością ich wykupu po określonym czasie.

W ustawie znalazł się jednak, na samiutkim prawie jej końcu, drobny przepis nowelizujący ustawę o ochronie praw lokatorów. Przywraca on dawno zapomnianą instytucję „eksmisji na bruk”. Co to oznacza?

Genialny Wykopowicz pozbył się niechcianych lokatorów – i to w majestacie prawa

Eksmisja na bruk – relikt dawno minionej przeszłości – powraca

Zgodnie z przyjętą ustawą, która niebawem wejdzie w życie, pojawi się w polskim prawie nowy rodzaj najmu lokali mieszkalnych: najem instytucjonalny. Zgodnie z ustaloną definicją:

Umową najmu instytucjonalnego lokalu jest umowa najmu lokalu mieszkalnego zawierana przez osobę fizyczną, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niebędącą osobą prawną, prowadzącą działalność gospodarczą w zakresie wynajmowania lokali.

Wymóg zawarcia umowy przez przedsiębiorcę to w zasadzie jedyny wymóg, postawiony przez ustawodawcę. A skutki – ogromne. Jak bowiem dalej czytamy w ustawie:

Do umowy najmu instytucjonalnego lokalu załącza się oświadczenie najemcy w formie aktu notarialnego, w którym najemca poddał się egzekucji i zobowiązał się do opróżnienia i wydania lokalu używanego na podstawie umowy najmu instytucjonalnego lokalu w terminie wskazanym w żądaniu, o którym mowa w art. 19i ust. 3, oraz przyjął do wiadomości, że w razie konieczności wykonania powyższego zobowiązania prawo do lokalu socjalnego ani pomieszczenia tymczasowego nie przysługuje.

W praktyce oznacza to, że najemcy – któremu z różnych przyczyn mogła powinąć się noga – będzie można się pozbyć z mieszkania nie dość, że szybko (w terminie 14 dni od daty wypowiedzenia umowy), to jeszcze eksmitowany trafi do noclegowni dla bezdomnych. Dotyczy to nawet osób, które – w świetle innych przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów – podlegają specjalnej ochronie przed eksmisją, np. kobiet w ciąży, małoletnich, niepełnosprawnych, obłożnie chorych.

Eksmisja na bruk to nic nowego, rząd już od dawna się nosił z tym pomysłem

Eksmisja do noclegowni to w praktyce eksmisja na bruk. Powrót tej instytucji – czy raczej jej usankcjonowanie, konstrukcja prawna stojąca u podstaw tej uproszczonej procedury eksmisyjnej już dzisiaj jest wykorzystywana, ale na niewielką skalę – burzy de facto wieloletnie starania ustawodawcy mające zapobiegać bezdomności. Co ciekawe, takie ukształtowanie najmu instytucjonalnego to dalej idąca propozycja, niż tak, o której pisałem w styczniu tego roku  w tekście „Czy można ciężarną kobietę „eksmitować na bruk”? Nie, ale rząd chce to zmienić”. W opisywanym tam projekcie ustawy przynajmniej pozostawiono pomieszczenie tymczasowe (czyli lokalu o powierzchni nie mniejszej niż 5 metrów kwadratowych na osobę, który „nadaje się do zamieszkania”) jako docelowe miejsce dla eksmitowanych.

Jak zauważa Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Nie do zaakceptowania jest – w mojej ocenie – przyjęta regulacja, zgodnie z którą sytuacja życiowa najemcy nie będzie podlegała ocenie żadnego organu, w tym przede wszystkim sądu i w konsekwencji zostanie on usunięty przez komornika (zgodnie z regulacją art. 1046 § 51 k. p. c.) do noclegowi, schroniska lub innej placówki zapewniającej miejsca noclegowe, wskazanej przez gminę właściwą ze względu na miejsce położenia lokalu podlegającego opróżnieniu), a więc pozbawiony lokalu mieszkalnego i faktycznie bezdomny.

Powyższa uwaga jest zasadna: sąd, który będzie musiał nadać aktowi notarialnemu klauzulę wykonalności (to niezbędne, aby komornik mógł przeprowadzić eksmisję), w ogóle nie będzie mógł badać zasadności działania właściciela mieszkania. Sądy zatem lokatorów nie ochronią.

Czy wiedzieliście, że eksmisje to świetny sposób na… zwiększenie dzietności? Nie? No to zobaczcie…

Wprowadzone zmiany niewątpliwie ucieszą tych, którzy zawodowo zajmują się najmem swoich mieszkań. Ta świetna lokata kapitału stanie się jeszcze świetniejsza, dzięki prostej, szybkiej i niedrogiej procedurze eksmisyjnej. Ba, gospodarczy liberałowie twierdzą wręcz, że – to nie żart – „to może pomóc przeciwdziałać wzrostowi nierówności dochodowych, poprawić funkcjonowanie rynku pracy, a nawet przyczynić się do wzrostu dzietności” (tak twierdzi Rafał Trzeciakowski, ekonomista).

Czy łatwa i szybka eksmisja m.in. kobiet w ciąży do noclegowni dla bezdomnych zachęci Polki i Polaków do rozmnażania się w biblijnym stylu? Śmiem wątpić. Wychodzi zatem na to, że socjalna twarz Prawa i Sprawiedliwości – autora ustawy o KZN – sprowadza się wyłącznie do radosnego rozdawnictwa pieniędzy spod znaku Program 500 plus. Gdy nikt nie patrzy (a ta ustawa nie wzbudziła szerszych protestów społecznych), wprowadzane są skandaliczne rozwiązania, takie jak wycinka drzew czy właśnie eksmisja na bruk. Czy to jest ten „zrównoważony rozwój”, na który powołuje się ustawodawca w preambule do ustawy?

Czy można ciężarną kobietę „eksmitować na bruk”? Nie, ale rząd chce to zmienić