- Bezprawnik -
- Codzienne -
- Sąd orzekł, że mówienie na Policję "pały" lub "krawężniki" ich nie znieważa, bo tak mówiono w filmie "Psy"
Sąd orzekł, że mówienie na Policję "pały" lub "krawężniki" ich nie znieważa, bo tak mówiono w filmie "Psy"
Jakie słowa znieważają policjantów? Okazuje się, że nie wszystkie, które powszechnie uznawane są za obelżywe. Sąd zwrócił uwagę na fakt, że praca w policji wiąże się z nie zawsze cenzuralnym językiem. Gdzie jest więc granica?
Jakie słowa znieważają policjantów?
"Gazeta Wrocławska", powołując się na orzeczenie kamiennogórskiego sądu rejonowego, odniosła się do tego, jakie — w rozumieniu tegoż sądu — słowa znieważają funkcjonariuszy, a jakie nie. Z orzeczenia wydaje się płynąć wniosek, że nazywanie policjantów "psami" wcale nie oznacza automatycznie, że mamy do czynienia z przestępstwem.
Warto na wstępie wskazać, że o ile samo znieważenie jest przestępstwem prywatnoskargowym, to jest, że państwo samo z siebie nie będzie ścigać (nawet na żądanie pokrzywdzonego) sprawcy, o tyle znieważenie policjanta jest już czynem — nazwijmy to — poważnym. A przynajmniej o takim ciężarze społecznej szkodliwości, że ściga się je z urzędu. Artykuł 226 par. 1 Kodeksu karnego stanowi, że:
Żeby doszło do znieważenia, to jednak należy przyjąć pewne obiektywne kryteria, które pozwolą na uznanie, że dane konkretne słowo może być uznane za takie, które — w powszechnym rozumieniu — może służyć do znieważania.
Sąd uznał, że takie określenia, jak "psy", "pały" czy "krawężniki" nie powinny być obraźliwe dla funkcjonariuszy. Na poparcie tej tezy sąd przywołał film "Psy", w którym padały podobne określenia i... nikt nie czuł się urażony. Wskazano także, że:
Czy to jest jednak wystarczające ujęcie tematu?
Jeżeli "psy" nie jest dla Policji obraźliwe, to co jest?
Od wyroku zamierza odwołać się prokuratura, wnioskując jednocześnie o sporządzenie i wydanie pisemnego uzasadnienia orzeczenia. Sami policjanci nie rozumieją takiego rozstrzygnięcia. Jak podniósł Zbigniew Partyński ze związku zawodowego policjantów, cytowany przez "O2"
Sama sprawa, jakkolwiek może wydawać się błaha, a nawet w pewien sposób zabawna, to taką w mojej ocenie w ogóle nie jest.
Umiejętność postawienia pewnych granic pomiędzy używaniem nieco deprymujących kolokwializmów a bezpośrednim znieważeniem, za które można nawet wsadzić człowieka do więzienia, jest tutaj konieczna.
Co więcej, wyznaczenie bariery pomiędzy przestępstwem a wolnością słowa należy zawsze dokonywać z chirurgiczną precyzją. Sąd, ustnie przedstawiając motywy rozstrzygnięcia, wprawdzie posłużył się dosyć kwiecistymi porównaniami, na przykład wspominając o filmie "Psy".
Ciekawe może być uzasadnienie pisemne, gdzie sąd w sposób kompletny odniesie się do samego rozstrzygnięcia.
