Trudno mówić o Efekcie Trumpa. Demokraci odbijają Kongres, Republikanie mocniejsi w Senacie

Zagranica dołącz do dyskusji (15) 03.01.2019
Trudno mówić o Efekcie Trumpa. Demokraci odbijają Kongres, Republikanie mocniejsi w Senacie

Udostępnij

Mariusz Braszkiewicz

Dziś w południe czasu wschodniego, jak w Stanach Zjednoczonych Ameryki określa się czas obowiązujący w Waszyngtonie, rozpoczęła się nowa kadencja Kongresu wyłonionego w wyborach, które odbyły się 6 XI zeszłego roku.

Wyraźną porażką Republikanów zakończyły się wybory do Izby Reprezentantów, która w całości wybierana jest na 2-letnią kadencję. O ile w poprzedniej kadencji Republikanie mieli 241 reprezentantów, a Demokraci – 195, o tyle w obecnej kadencji przewaga Demokratów wynosi 235 do 199. Jedno miejsce pozostanie na razie nieobsadzone, gdyż ze względu na trwające śledztwo w sprawie kupowania głosów przez republikańskiego kandydata głosowanie zostanie prawdopodobnie powtórzone.

Kadencja Kongresu 2019

Prezydent Donald Trump tracąc większość w jednej z izb Kongresu, musi od dziś liczyć się z tym, że to jego polityczni przeciwnicy z Partii Demokratycznej będą uchwalali budżet. Jest to bowiem, zgodnie z Konstytucją, wyłączna kompetencja Izby Reprezentantów. Demokratyczni kongresmeni z pewnością nie będą skorzy do przyznania w budżecie środków na sztandarowe pomysły prezydenta, takie jak mur na granicy z Meksykiem. Izba może także (i, biorąc pod uwagę zapowiedzi prominentnych demokratycznych polityków, zrobi to) wszcząć parę niewygodnych dla Trumpa postępowań i publicznie przesłuchiwać członków jego administracji. Może to dotyczyć choćby takich kwestii jak zeznanie podatkowe prezydenta (którego, jeszcze jako kandydat, odmówił upublicznienia) czy współpraca jego sztabu wyborczego z rosyjskimi służbami specjalnymi. Ba, Izba może postawić samego prezydenta w stan oskarżenia!

Republikanie nie uchwalą też bez dogadania się z Demokratami, żadnej ustawy: podobnie jak w Polsce, wymaga to bowiem przegłosowania jej przez obie izby. Dlatego przez najbliższe 2 lata nie ma mowy o uchyleniu przeprowadzonej za prezydentury Baracka Obamy reformy systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Demokraci mogą śmiało blokować co bardziej konserwatywne inicjatywy ustawodawcze, choć oczywiście z przeforsowaniem własnych, liberalnych, będą musieli czekać, aż sami odzyskają Senat i Biały Dom (Prezydent ma bowiem prawo weta). Prezydent będzie mógł co najwyżej wydawać rozporządzenia wykonawcze, które jednak nie będą mogły naruszyć materii ustawowej. Krótko mówiąc, będzie miał związane ręce niczym Barack Obama przez ostatnie lata swojej prezydentury, naznaczone jego konfliktem z opanowaną przez Republikanów Izbą.

Nie taka straszna przegrana

Czy Donald Trump ma wobec tego jakiekolwiek powody do radości z powodu początku nowej kadencji Kongresu? Tak. W Senacie, w którym co 2 lata wybory dotyczą 1/3 składu, większość utrzymała Partia Republikańska, nawet nieznacznie ją zwiększając. O ile do tej pory w Senacie zasiadało 51 Republikanów i 49 Demokratów, o tyle teraz przewaga ta wynosi 53:47. Co więcej, na polityczną emeryturę poszli senatorowie Jeff Flake i Bob Corker, którzy stanowili wewnątrzpartyjną opozycję wobec Trumpa. Dlatego mając poparcie swej partii, prezydent zostanie uniewinniony od wszelkich zarzutów, jeśli zdominowana przez Demokratów Izba Reprezentantów postawi go w stan oskarżenia. Do skazania prezydenta potrzeba bowiem większości kwalifikowanej 2/3 senatorów, czyli aż 67 głosów. Demokratom brakuje zatem aż 20 senatorów. Nie zanosi się na to, by 20 republikańskich senatorów zbuntowało się przeciw swemu prezydentowi. Trump ma też swobodę nominacji sędziów, ambasadorów, sekretarzy gabinetu i innych urzędników, bowiem zatwierdzanie prezydenckich nominacji jest wyłączną kompetencją Senatu.

Trump nie jest, wbrew popularnemu memowi, Bogiem Imperatorem. Jest prezydentem państwa opartego na liczącej 232 lata konstytucji określającej jego kompetencje, jak również kompetencje innych organów władzy. Władzy, która nie jest ani Prezydentowi, ani członkom Kongresu dana raz na zawsze. O ile w 2016 r. Trump i Republikanie odnieśli zdecydowane zwycięstwo, o tyle ostatnie wybory zakończyły się konstytucyjnym remisem. Swoistą dogrywką po tym remisie będą następne wybory prezydenckie w przyszłym roku.