600 tys. młodych w wieku 18-24 ma kredyt. Co gorsza – nie musieliby, biorą go zwykle na bzdety

Gorące tematy Finanse dołącz do dyskusji (112) 06.05.2017
600 tys. młodych w wieku 18-24 ma kredyt. Co gorsza – nie musieliby, biorą go zwykle na bzdety

Maja Werner

Wojciech Boczoń na łamach Bankiera przypomniał dane opublikowane swego czasu przez Biuro Informacji Kredytowej: 600 tys. osób w wieku 18-24 lat posiada 1 mln aktywnych kredytów na kwotę 6,8 mld zł. 

Młodzi ludzie zadłużają się chętnie, co gorsza nie robią tego z przesadnie wzniosłych pobudek, takich jak utrzymanie dzieci czy zapewnienie sobie dachu nad głową. Nie, chodzi o zaspokojenie konsumpcjonizmu, który – nie będę polemizować – jest w dzisiejszych czasach nieco rozdmuchany.

Przypomnijmy, że mówimy o ludziach, którzy urodzili się już w wolnej Polsce, po roku 1989. Dojrzewali, już w świecie internetu, a system ich wartości często budowała nie tylko telewizja, ale i internet, blogerzy, youtuberzy, media społecznościowe, gdzie każdy jest piękny, międzynarodowy i bogaty.

Instagramowy sen

Nic zatem dziwnego, że wielu chce gonić za swoim instagramowym, amerykańskim snem, ale póki nie zajrzy się w dane Biura Informacji Kredytowej, często nie wiemy, jakim naprawdę odbywa się to kosztem.

Według BIK co piąty człowiek w wieku 18-24 lat ma kredyt(!), a niektórzy nawet kilka, łącznie na kwotę bliską 7 miliardom złotych. 70% spośród nich  to kredyty konsumpcyjne, 15%. karty kredytowe, a 17%. limity w koncie osobistym. Ponieważ zdecydowana większość młodych ludzi mieszka z rodzicami, kredyty mieszkaniowe to zaledwie 1,4 procenta. Bankier opierając się na danych BIK wskazuje też, że młodych ludzi ciągnie do zadłużania się. Kartę kredytową posiada już 70% osób w wieku 18-24 lat. Przed dekadą było to 40% osób, co wydaje mi się wynikiem dość wysokim. Osobiście nigdy karty kredytowej nie posiadałam i nie planuję, nawet kosztem przyjemności.

Oczywiście kolejne statystyki również napawają pesymizmem. Średnie zadłużenie młodego kredytobiorcy wynosi dziś 11 560 zł, podczas gdy dekadę temu wynosiło 3311 złotych. Współczesna młodzież ma też w konsekwencji znacznie większe problemy ze spłatą swoich zobowiązań.

Chcieli dobrze, rolnik będzie nietykalny – i dlatego nie dostanie na przykład żadnego kredytu

Kredyt kredytowi nie jest równy

I tak naprawdę to dopiero ta ostatnia informacja pozwala zdefiniować czy zauroczenie kredytami wśród młodzieży to problem, czy też jednak nic groźnego. Wiadomo przecież, że wszystko jest dla ludzi i kredyt może mądrej głowie służyć, o ile wzięto go na korzystnych dla siebie warunkach.

112 odpowiedzi na “600 tys. młodych w wieku 18-24 ma kredyt. Co gorsza – nie musieliby, biorą go zwykle na bzdety”

  1. Przydałaby się głębsza analiza, czy to na życie czy na samochody, wycieczki czy iphony ? Ile procent jest spłacanych na czas ? To dałoby jaśniejszy obraz sytuacji.

    • Dokładnie, tak jak pisałem w komentarzy powyżej.
      Sam mam „kredyt” na około 500zł na zakup routera mobilnego.
      Mógłbym go kupić za własne, ale wziąłem go na raty tylko dlatego by budować historię kredytową. Przymierzam się również to wyrobienia sobie karty kredytowej by w przyszłości jak będę chciał lub potrzebował wziąć kredyt na coś, to żebym bank widział że mam już „doświadczenie” w braniu kredytu.

      • wiesz jak bardzo przydała mi się historia kredytowa (owiana taką sławą) przy kredycie na mieszkanie na ponad ćwierć miliona? Nic. Nie posiadałem, a rozmawiając w banku powiedzieli mi,że to niby daje obraz, ale jakbyś spłacił coś dużego. Zakupy za 5000 na raty raczej działają odwrotnie.

        • myślę, że każdemu mówią to, co postawi go w jego przekonaniu w gorszym świetle, by czul wdzięczność, ze dadzą mu kredyt nawet na gorszych warunkach niż myślał (bo nagle pojawiło się niebezpieczeństwo, ze nie dostanie go w ogóle)

          • chyba się jednak mylisz. czasy, kiedy każdy dostawał kredyt hipoteczny już bezpowrotnie minęły. Frankowicze bardzo szybko wyleczyli z tego bankowców, którzy teraz duże kredyty przydzielają ostrożniej i bardziej wnikliwie weryfikują. Mnie tam w 3 bankach udzieliliby kredytu, ale kosztowało mnie to więcej zachodu niż szwagra jeszcze 4 lata temu, stąd moje zdziwienie.
            Co do warunków – nie oczekuj,że wynegocjujesz coś dla Ciebie opłacalnego. Zawsze jest się stratnym na kredycie, a im większa kwota tym bardziej. I wzięcie routera za 500zł by zrobić sobie historię kredytową przy kredycie na ćwiartkę miliona daje w banku tyle co nic.

  2. Od wielu młodych osób słyszę, że jak coś jest na raty to jest prawie za darmo, więc się nie dziwię rosnącym kredytom wśród tej grupy wiekowej. Dodatkowo wiele osób w tym wieku chce mieć rzeczy drogie (uznane marki oraz ich flagowe produkty), kiedy spokojnie wystarczą tańsze np. komputer za 6000-7000 zł do gier (wszystko ma działać płynnie).

    • Jestem młody i łatwiej mi zaplanować regularną spłatę wydatku niż trwające tyle samo oszczędzanie (czyli de facto czekanie) na niego. Może to zła postawa ale przy lokatach 2% oszczędzanie na coś jest i tak pożerane przez inflację.
      To jak z telefonami na raty (właśnie, taki kredyt też się liczy?) – raty są wygodne i pozwalają lepiej rozplanować budżet.

      • Nie myślałem o wszystkich, sam jestem młody. Osobiście wolę oszczędzać, czasem poczekać na spadek ceny czy nowości na rynku. Miałem na myśli osoby biorące bezmyślnie pożyczki/raty jeśli nie do końca wiedzą czy będą mieli jak je spłacić (praca niepewna itp.).

        • Rozumiemy się w takim razie :)
          Ale jakby Ci się zepsuł niespodzianie np. laptop 2 m-ce po gwarancji i był fajny model na promocji i do tego w ratach 0% to też byś pewnie wziął raty.
          Najważniejszy jest umiar i nierobienie sobie samemu krzywdy. Pozdrowienia!

          • Jeżeli laptop byłby niezbędny to tak, jeżeli nie to poczekałbym. W moim przypadku zakup laptopa to polowanie na używane ThinkPady ;) Również powodzenia.

      • Co ja czytam? Czym się różni odłożyć „ratę” w ramach oszczędności od jej „spłaty”? Dlaczego ma być łatwiej?

        • Bo ratę spłacić musisz a oszczędzone pieniądze… No jakoś szybko znikają… Zawsze jest coś innego co by się kupiło :) Chociaż może to tylko ja nie umiem odkładać? ;)

          • No sam się staram pilnować tego, aby było jak najmniej tego innego co by się kupiło :)

      • jak nie masz na coś pieniędzy na raz, to Cię na to nie stać i nie okłamujmy się. Fajnie,że robisz to z głową, ja też na mieszkanie musiałem pożyczyć od banku, bo inaczej się nie da. za 15 lat oszczędzania miałbym całą kwotę, ale :
        a) mieszkania mogłyby zdrożeć
        b) nie kupiłbym już tu, gdzie kupiłem
        c) znając realia musiałbym kupić na obrzeżach miasta albo z rynku wtórnego
        d) oszczędzając płaciłbym też za wynajem aktualnego mieszkania, więc traciłbym 2x

        Ale kupowanie sprzętu na raty dla mnie jest dziwnym zjawiskiem. O ile 300 tys jest cięzko odłożyć, o tyle 4 tys czy 10 tys to łatwizna.

    • 2k-3k przez jakiś czas, a potem wymiana? za drugie tyle? a potem ponownie? by wreszcie uzyskać wydajność tego zestawu za 6k sprzed 6 lat? słaby przykład, bo genenralnie taką opłacalną kwotą własnego zestawu było zawsze 4-5k (by wystarczył na dłużej niż 2 lata)..

      • Przy obecnym postępie procesory Sandy Bridge dają radę, a są starsze niż 2 lata. Jedyne co idzie zauważalnie do przodu to karty graficzne.

  3. Przecież to pokłosie ciągłego wmawiania ludziom jak powinni żyć. Weź kredyt, kup na raty, weź w leasing. Cała Europa tak robi. Tam nikt niczego nie kupuje za swoje. Każdy bierze kredyt. Wszyscy bohaterzy serialowi mają kredyt. Możesz wszystko. Stać się na wszystko. To nie komuna. 27 lat wolności, dzięki Wałęsie, spowodowało, że możesz mieć wszystko. Iphone za 4 500 zł? Nie ma sprawy. MacBook za 15 000? W każdy długi weekend wycieczka za granicę? Dobrej klasy samochód z mocnym silnikiem? A dlaczego nie?! Nie przejmuj się tym, że zarabiasz połowę średniej krajowej. Bank ci pożyczy. Wszyscy tak robią! Cała cywilizowana EUROPA!!! Nie daj sobie wmówić, że jesteś klasą niższą o dochodach uchodźcy w Niemczech. Porzuć kompleksy. Wystarczy chcieć.

    A człowiek nawet jak przez chwilę pomyśli rozsądnie, to zaraz przypomni mu się, że przecież cała Europa tak robi. A jak Europa robi, to musi być dobre.

    10-15 lat i media trąbić będą o problemach z ludźmi 70+. Dotychczas problemu nie było, bo rodzicami opiekowały się dzieci. Teraz opcję są dwie: zostać z rodzicami i przez całe życie narażać się na drwiny, bo jesteś nieudacznikiem niepotrafiącym wyprowadzić się od rodziców albo na starość ściągnąć ich do swojego M2, które będzie się spłacać jeszcze przez 20 lat. No i efekt w zasadzie ten sam. Znów mieszkanie z rodzicami. Młodzi, wykształceni z dużych miast zauważą, że w przeciwieństwie do ich dobrze sytuowanych kolegów mieszkających na zachodzie, do których aspirują, nie podołają finansowo opłaceniu rodzicom opieki lub pobytu w „domu spokojnej starości”. Ich rodzice, w przeciwieństwie do emerytów z zachodu również nie mają funduszy na takie luksusy. I znów będzie kwik i skowyt biednych zadłużonych, którzy naczytali się gazet i nie do końca wszystko w swoim życiu przemyśleli.

    • Dokładnie. A wiesz co jest najgorsze? To,że takie bzdetne kredyciki czy pożyczki dają niemal od ręki na dowód osobisty, a jak ma się dochody, stabilną sytuację życiową i chce się wziąć kredyt na mieszkanie, to trzeba spowiadać się z byle pierdoły. Mandat, tankowanie na orlenie, mimo,że nie posiada się własnego auta, to tamto sramto, abonamenty. Po czym dają kredyt, ale przy tym wywiad nieziemski. A jakbym pewnie potrzebował kredytu na telewizor za 8000zł to dostałbym bez większego problemu :/

      • Ja to akurat rozumiem. Co 300 000 to nie 8 000 zł.
        Niedawno kupowałem samochód. Chciałem wziąć na kredyt, bo to jednak spore jednorazowe obciążenie, a lubię mieć duży zapas oszczędności. Chciałem wpłacić część gotówką, a resztę z kredytu. Nie dali. Musiałem kupić za gotówkę. Bo choć zarabiam swoje, to nie na umowie o pracę, co dla banku jest niewiarygodne. A przecież nie chodziło o to, że ja tych pieniędzy nie miałem, tylko o to, że chciałem spłatę rozłożyć w czasie. No ale nie dali i już.

        • Mój kolega z własną działalnością kupił samochód w salonie bez problemu na raty, a na mieszkanie (na które chciał tylko 30% kwoty całościowej) nie dostał. Cena auta i tej dopłaty to jakieś 100 000zł na oko. Na auto dostał, na mieszkanko nie :D A miał wkładu własnego mnóstwo :D

          • Jak wziął auto w leasing, to ryzyko po stronie leasingodawcy jest żadne, w postaci do wręczenia mu kilkuset tysięcy do ręki.

  4. No i co?
    Mam 21 lat i mam kredyt na całe 500zł..
    Kupiłem router mobilny na raty.
    Mogłem go kupić za gotówkę, ale wziąłem go po to by mieć historię kredytową.

    • Rozsądnie. Zresztą wzięcie czegoś w sklepie na raty 0% jest nawet lepszą inwestycją niż zakup tego gotówką :D

    • Do statystyki brakuje ci 6000. Na ~5lat to razem około 300zl/ms . Jak się mieszka ubrodzicow i pracuje to nie tak znowu wiele

    • Takie rzeczy na raty i na 0% to przecież nic złego, tym bardziej, że jest tak po prostu łatwiej. Ale te o wiele wyższe kwoty podane w artykule są już jednak trochę przerażające. Smutne, że ludzie chcą dowartościować się pieniędzmi. Osobiscie wole skromniej, ale bez problemów i za swoje. Liczę na to, że po studiach przyjdzie czas na pieniądze :)

  5. Najmłodze pokolenie żyje inaczej, czy lepiej czy gorzej to pewnie okaże się za jakieś 20-30 lat.. ważna jest wiedza podstawowa na temat finansów, ekonomia i przede wszystkim nauczanie ludzi jak wydawać pieniądze, zarządzać nimi. Wiele osób boi się pieniędzy dlatego przesadnie oszczędza a powinni się skupiać na zarabianiu.

    Wszystko ze zdrowym rozsądkiem

  6. A nie jest to trochę spłycanie problemu? Samo to, że ponoć większość młodych ludzi mieszka z rodzicami, już coś sugeruje. Nie sądzę, że jakoś masowo ludzie biorą kredyty na MacBooki pod wpływem blogerów i wzorców z Zachodu, litości. Widząc, jaki jest standard życia i siła nabywcza pieniądza w Polsce (za co można, nomen-omen, podziękować rządzącym biorącym kolejne pożyczki!) to raczej długi są zaciągane, by chociaż normalny standard życia mieć i mieć gdzie schować te ubrania, na czym spać, czym ogrzać wodę na kąpiel czy z czego wysłać maila. Oczywiście można spekulować, że pewnie są lepsze wyjścia (bo nawet utrzymanie dzieci to bardzo kijowy powód do brania kredytu), promować zachowania odpowiedzialne, jednakże bagatelizowanie i jęczenie w stylu „łolaboga, bo ta dzisiejsza straszna młodzież/konsumpcjonizm/globaliści/millenialsi/jakiekolwiek modne i chwytliwe słówko” w niczym nikomu nie pomoże i nie podsunie lepszego rozwiązania.

    • A ja znam mnóstwo blogerów, czy początkowych vlogerów, którzy napatrzą się jak inni profesjonaliści mówią o sprzęcie do nagrywania i sami kupują go na kredyt po 10000zł. A potem się okazuje,że po pół roku kanał nie zyskał popularności albo znudziło sie vlogowanie i kredyt i sprzęt zostały a przychodów nie ma z tego tytułu.
      Inna sprawa to jest też moda na drony i kamerki sportowe – gopro karma jest owiana taką legendą (i złymi opiniami), że dużo osób traktuje to niemal jako relikt. A to sprzęt za 8000zł ! Ja w swoim gronie sporo widzę tego typu zachowań a jestem stosunkowo stary jak na statystyki z tego artykułu, to co mają powiedzieć Ci 24-latkowie?

      • Większość ludzi jednak nie wychyla się ani z blogowaniem, ani vlogami, to ułamek populacji, więc bez przesady. To jest po prostu powierzchowne podejście do tematu. Jeżeli chodzi o towarzystwo, cóż, każdy wybiera sobie podobne do siebie na ogół.

        • To mi prztyczka dałaś. Odpowiem tak – nie mam kredytu (poza mieszkaniowym), nie mam aparatu ani kamery, nie jestem blogerem (juz, ale to nic nie kosztowało) ani tym bardziej vlogerem. Mam wokół siebie zarówno cudownych ludzi, którzy potrafią z obrazkami działać cuda, jak i ludzi, którzy nie bardzo wiedzą jak korzystać z kredytów. Co do ułamka populacji – wystarczy zobaczyć ile nastolatek trzaska sobie selfiaki iphonami albo (o zgrozo!) lustrzankami w łazienkowym lustrze, to zrozumiesz o co mi chodziło ;)

          • Nastolatki nie są kredytobiorcami, dopóki tych 18 lat nie skończą i nie będą mieć zdolności kredytowej. Dalej widzę tutaj spłycanie tematu, teraz dodatkowo jakieś uprzedzenia czy resentymenty gratis. Serio, jakaś analiza porównawcza, np. dane dot. posiadaczy lustrzanek w tej grupie wiekowej, o której mówi się w artykule zestawione z danymi dot. kredytów? Nie? Tylko anegdotki, niezbyt przystające do polskich realiów?
            To jak widać, dalej jest to marudzenie „łolaboga, ta dzisiejsza młodzież” – populistyczne i snobistyczne nawet bardziej, niźli „selfiaki iphonami”. Fakt, większość ludzi z wiekiem tak cienko się dowartościowuje, jednakże ich opowieści serio nie są warte powtarzania. Są tak samo prawdziwe, jak rzekome zabawy w słoneczko i sukces Steczkowskiej w Chinach.

          • Nawet nie wiem jak na to odpisać. Zakończmy na tym dysputę, bo nawet nie wiem, w jaką stronę ma iść ta dyskusja szczerze mówiąc. Wyniki świadczą same za siebie, jak dane dotyczą marnotrawienia kupy kasy, to ja po prostu widzę na co to jest marnowane, a raczej potrafię sobie wyobrazić rozglądając się wokół. Czy to domniemanie, przypuszczenia czy wścibskość albo „polaczkowatość” to już nie mnie oceniać. Pozdrawiam

  7. Długo się wzbraniałem przed kartą kredytową, ale ostatecznie dałem się namówić i nie żałuję, bo parę razy uratowała mi tyłek w trudniejszym okresie. Nadal z niej korzystam, bo muszę jej używać, żeby nie płacić miesięcznej opłaty, ale i tak spłacam ją na bieżąco. Takie coś też jest liczone do statystyk?

    • przy podróżowaniu, tj. bookowaniu lotów czy hoteli bez kredytowej jest bardzo ciężko. ja mam, ale nie korzystam z niej prawie wcale poza wyżej wymienionymi sytuacjami, ale spłacam ją od razu, bo na wakacje zwykle mam odłożone wcześniej na koncie pieniadze

      • Czemu ciężko? W takich sytuacjach chcą kartę kredytową bo jest wypukła. Kiedyś nie było innego wyjścia ale obecnie bez problemu dostaniesz wypukłą kartę debetową i po problemie.

        • Teraz tak, jednak debetowa ma limity, a za granicą wiadomo,że warto mieć jakieś zabezpieczenie finansowe. W razie kradzieży lub zgubienia kasy zawsze wróci się do domu cało i bezpieczenie. W kwestii podróży akurat wolę mieć kredytową z limitem

          • nie bardzo rozumiem. wystarczy mieć gotówkę na koncie. a jeśli masz problem z jej odłożeniem i tak nie dostaniesz karty kredytowej na więcej niż 5-7k…co jest problemem przy dalszych podróżach. w razie kradzieży zarówno debetowa i kredytowa znikają tak samo, blokuje się je tak samo. bezpieczniej jest mieć drugą debetową do innego konta lub gotówkę w walizce. a jak podróżujesz z kimś, z kim współdzielisz konto to nie ma problemu w ogóle- jest druga karta do tego samego konta (tak, jestem staromodny i mam wspólnotę majątkową z żoną). kredytowa wyróżnia się tym, że ma zwykle pakiet ubezpieczeń (które rozsądny człowiek przed podrożą i tak ma już opłacone) i tyle.
            za to faktem jest, że coraz trudniej o wypukłą debetową- coraz częściej w banku usłyszysz, że takiej w ofercie nie ma. ale z drugiej strony coraz rzadziej jest potrzebna.

          • no właśnie. Przy podróżach ja mam debetową, na której jest odłożona suma, którą przelewam na cinkciarza w razie potrzeby, albo płacę bezpośrednio nią. Jednak nieraz mi się trafiło,że debetowa nie chciała przejść Maestro a kredytowa MasterCard już tak. Albo uszkodzony terminal, albo karta zawiniła, albo Bóg wie. A zostać bez transportu, bo polega się tylko na jednej karcie też słabo. Z gotówką wiadomo jak jest – jak jest to się jej używa za granicą, a jak nie ma, to trzeba się posiłkować kartą ;)
            Co do kasy – już napisałem,że jak mnie nie stać na wakacje to nie jadę. Pieniądze zawsze są, tylko kwestia czy wydam z kredytowej i spłacę ją od razu czy używam debetowej.

          • Opowiadasz bzdury. Możesz mieć na koncie dużą bańkę, a bez kredytowej w wielu firmach nie wypożyczysz samochodu za granicą, nawet nie kupisz biletów lotniczych. Nie tylko trzeba mieć pieniądze ale także wiarygodność. Kolejna sprawa to ubezpieczenia, żadna debetowa nie da tyle, co mocna kredytowa. Ubezpieczenie zdrowotne, bagażu, opóźnionego lotu itp. Oczywiście, jak masz jakieś gówno z limitem 3K to bez sensu. Ja mam od wielu lat Citibank World Elite MasterCard Ultime i jestem bardzo zadowolony.

          • Limity ustawiasz Ty, co w dzisiejszych czasach zrobisz nawet z poziomu aplikacji w telefonie. Dla mnie różnica między kredytową a debetową taka, że przy debetowej jadę za swoje bo mam, a przy kredytowej za cudze, które będę musiał oddać.

  8. od znajomego słyszałem pewną teorie którą postępuje, pożyczał od rodziców, rodzeństwa do 2-4k i zawsze miał problem to spłacić zawsze przekładał czy za miesiąc może bo teraz coś tam, czy później itd… , aż w końcu zaciągnął kredyt żeby spłacić rodzince należne i mówi teraz to działa, zwraca pieniądze bo musi ,inaczej poniesie konsekwencje, mówi jak ktoś z batem nad nim nie stanie to będzie miał wyj&*ane i tak jest ze wszystkim, np z treningami na siłowni, czy też w pracy…, musi być ten bat…
    A to że każdy może sobie pozwolić na kredyt to jedno, pytanie czy każdy sobie zdaje ile więcej trzeba oddać bankowi ;> ja bym nie mógł. Wole jeździć starym autem nawet hehe multiplą (bardzo tanie duże bezawaryjne auto serio!) a telefon? mam 3letni telefon z androidem który nadal tak samo dobrze działa. Młodzież tego nie potrafi musi być na czasie jak dzieci w stanach nowy ajfon, kolejki jak ch*j, nowe auto z ekogó*nem pod maską ale ma 150KM z 1.0 które jak dobije do 100kkm będzie wiecej do roboty niż motocykle z takimi przebiegami, też musi mieć. I całe życie na kredycie…

    Ps. Nie mam multipli :P

  9. To konsekwencja zbyt łatwego dostępu do tanich kredytów. Banki krzyczą „bierz” – no to biorą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *