Młodzi pracownicy to roszczeniowi pracownicy. Chcą pracować 8 godzin, a potem mieć czas dla siebie. No bezczelni

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (737) 18.05.2018
Młodzi pracownicy to roszczeniowi pracownicy. Chcą pracować 8 godzin, a potem mieć czas dla siebie. No bezczelni

Tomasz

Ech ci millenialsi. Pracodawcy nie mogą przeboleć, że młodzież nie myśli tylko i wyłącznie o pracy, lecz poświęca więcej energii na dodatkowe aktywności. Praca nie jest dla nich sensem życia, a najczęściej jedynie środkiem, który ułatwia realizowanie innych celów. Dlatego robią wszystko, żeby praca nie była dla nich katorgą, a przyjemnością. Starszemu pokoleniu oczywiście to nie odpowiada i twierdzą, że młodzi pracownicy to roszczeniowi pracownicy.

Zupełnie nieprzyzwyczajone do takiego podejścia starsze pokolenie bardzo łatwo szufladkuje millenialsów jako leniwych pracowników. Niestety bardzo często jest to uzasadnione. Brak zaangażowania w pracę, brak szacunku do stanowiska, kolegów z pracy, jak i szefa to tylko niektóre z ich grzechów. Do tego po często są to po prostu leniwi pracownicy, którzy czas w pracy w większości poświęcają na marzenia o piciu sojowego latte na bulwarach, czy kreowaniu swojego wizerunku w mediach społecznościowych. Do pracy jednak ostatecznie muszą przyjść, żeby zarobić chociaż na jedną lampkę prosecco.

PulsHR przytacza wypowiedź Moniki Bajki, która jest prezesem Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży.

Pracodawcy zadają sobie pytanie, jak angażować ludzi i realizować cele firmy, jednocześnie dając młodym poczucie realizacji samego siebie. Dodatkowo młodzi potrzebują zmian. Chcą także widzieć sens wykonywanej pracy. Projekty społeczne pomagają połączyć pracownika z miejscem pracy, a także dają poczucie wspólnoty.

Roszczeniowi pracownicy, bo chcą pracować jedynie 8 godzin dziennie? To chyba przesada

Wyraźnie widać istniejący konflikt pokoleń. Generacja naszych rodziców jest przyzwyczajona do etosu ciężkiej pracy. Innej możliwości zresztą nie było. Poprzedni system gospodarczy praktycznie nikogo nie rozpieszczał i jedynie ciężką pracą można było zapewnić odpowiedni byt swojej rodzinie. Transformacja gospodarcza postawiła wszystko na głowie, chociaż sens pracy pozostał ten sam. Trzeba było pracować jeszcze ciężej i jeszcze więcej kombinować, żeby dziki kapitalizm lat 90. nie puścił nas z torbami. Tymczasem millenialsi to zupełne przeciwieństwo i zaprzeczenie etosu pracy naszych rodziców. Dla tego pokolenia zakład pracy już nie jest drugim domem.

Z tego powodu pracodawcy nie do końca wiedzą jak się z millenialsami w pracy obchodzić. Z jednej strony rąk do pracy wcale nie jest tak dużo, więc ciężko każdego zwolnić i zastąpić kimś innym. Już nawet rolnicy mają problem ze zbiorami. Motywowanie do pracy to również nie jest mocna strona przedsiębiorcy, który za jedyną formę motywowania pracownika zna budowanie poczucia strachu przed zwolnieniem. Coraz więcej firm oferuje liczne benefity pracownicze, licząc, że to wystarczy do zaspokojenia potrzeb roszczeniowego pracownika.

Młodym trzeba dać poczucie wpływu na to, co robią. Muszą mieć też możliwość popełniania błędów, przy jednoczesnym ponoszeniu odpowiedzialności za nie.

To zdanie Jolanty Czernickiej-Siweckiej – prezes fundacji Iskierka. Jednocześnie równie często słychać głosy przedstawicieli starszego pokolenia, że młodzi pracownicy są roszczeniowi, bo chcą pracować jedynie przez 8 godzin dziennie, a obecny system edukacji kształci narcyzów. Przyznam szczerze, że określanie kogoś mianem roszczeniowego tylko dlatego, że w pracy spędza taką ilość godzin, jaką przewiduje kodeks pracy, jest zbyt daleko idącym wnioskiem. Ciężko również kogoś uznać za roszczeniowego dlatego, że za nadgodziny domaga się wynagrodzenia. To już nie te czasy, kiedy w pracy trzeba być wdzięcznym tylko dlatego, że ona jest.

737 odpowiedzi na “Młodzi pracownicy to roszczeniowi pracownicy. Chcą pracować 8 godzin, a potem mieć czas dla siebie. No bezczelni”

  1. Jeśli świat nie chce moralnie zbankrutować to powoli powinien przyjmować do wiadomości, że tak jak kiedyś musiał być wprowadzony 8-śmio godzinny dzień pracy tak teraz przy tym postępie technicznym i technologicznym – zastępującym pracę fizyczną ludzi – MUSI być wprowadzony 6-cio godzinny dzień pracy.
    I propaguje tę myśl już od ładnych kilku lat.
    Bo rozdawanie socjalu (np. Finlandia) zniechęcającego ludzi w ogóle do pracy jest ślepą uliczką na drodze ludzkości.

    • Polska to biedny kraj, takie utopijne wizje 6h pracy to sobie mogą marzyć kraje zachodnie i skandynawskie, ale nawet to ciężko. Francja nie tak dawno podwyzszyla czas pracy w tygodniu a chyba mają od nas wyższe PKB.

      • Dokładnie, a jak ktoś chce pracować 6 godzin dziennie, niech idzie do Ubera, zamiast próbować narzucić innym swój leniwy styl bycia.

        • w Uberze żeby zarobić a nie dorobić to trzeba zapierdzielać nie 6 a 14 godzin dziennie, oczywiscie w soboty i niedziele również…

          • A co myślisz, że jak ustawowo ustalisz 6 godziny dzień pracy, to za swoją wypłatę będziesz mógł kupić tyle samo jak gdy pracowałeś 8 godzin?

            Przecież to czysta magia.

            Chleba będzie mniej, bo piekarz mniej upiecze niż wcześniej, taksówek będzie mniej, bo taksiarze będą częściej w domu siedzieć, tutaj też ceny pójdą w górę, domów będzie mniej, również cena w górę itd.

          • chyba nie masz pojęcia o czym mówisz. Podczas rewolucji przemysłowej też tak mówiono „co? ludzie chcą pracować mniej niż 12 godzin? Chcą bezpieczniejszych warunków pracy? Skandal, powinni być wdzięczni, że mają pracę”. Badania wykazują wprost, że podczas 6-cio godzinnego trybu pracy człowiek jest bardziej skupiony na zadaniu, jest bardziej efektywny jest w stanie zrobić tyle samo, co w 8 godzin. Nie po to wprowadzono prawa pracownika i przez tyle lat je udoskonalano, by teraz zatrzymać rozwój. Kiedyś z fabryki nie wychodziło się, dopóki zegar nie pokazał 12 godzin pracy; teraz jesteśmy w pracy 8 godzin, a żyjemy w czasach, kiedy ludzie są najbardziej efektywni i jesteśmy w stanie zrobić więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Czas pracy nie jest równoznaczny z ilością wykonanej pracy. Wyjdź człowieku z mentalnej komuny.

            Zanim ktoś mi zarzuci rzucanie słów na wiatr, badania były wykonywane chociażby przez firmę Compass & Partners. Udowodnili, że przy obecnym, 8-mio godzinnym dniu pracy prawie 40% czasu jest marnowane. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest zmęczenie. Przerwy są za krótkie, lub jest ich za mało na zregenerowanie sił na dalszą pracę, przez co pracujemy mniej efektywniej i w ciągu dnia pracy wykonujemy mniejszą ilość rzeczy, niż byśmy byli w stanie robiąc więcej przerw.

            Nie bez powodu coraz więcej dużych firm decyduje się na Relax Roomy, gdzie panuje cisza, a pomieszczenia są wypełnione miękkimi kanapami oraz poduszkami. Nie znajdzie się tam radia, telewizora czy gniazdka do podłączenia telefonu. By utrzymać poziom wypoczęcia, które potęguje efektywność, coraz więcej firm decyduje się na przerwy co 2 godziny.

            Największe światowe firmy całe biura projektują w sposób zwiększające spokój. Wzorem tutaj może być firma Google, polecam poczytać, pooglądać filmy o tym.

            Przykre jest to, że największą zaletą, jak i wadą internetu, jest fakt, że każdy może się wypowiadać, a myślenie „nie jestem specjalistą, ale się wypowiem” jest nadal popularne. Pracuję w tej branży od 7 lat, często mam kontakt z pracodawcami, którzy nie zapewniają nawet wody pitnej pracownikom. Po zastosowaniu się do porad w raporcie, niektóre firmy zyskują do 37% wyższej efektywności. Przykre jest to, że niektórzy niestety się do tego nie stosują, przez co nadal pracownicy są nieefektywni, a pracodawcy tylko narzekają, nie dając żadnych zmian.

            Tak, 6-cio godzinny dzień pracy to przyszłość, tylko w Polsce nadal panuje mentalne średniowiecze.

          • „Tak, 6-cio godzinny dzień pracy to przyszłość, tylko w Polsce nadal panuje mentalne średniowiecze.”

            Co Cię powstrzymuje by otworzyć firmę i zabrać konkurencji najlepszych pracowników? Olbrzymie pieniądze leżą, na co czekasz?

          • Brawo zmień pracę, rusz 4 litery i walcz o swoje lepsze jutro.

      • Artur Dąbrowa
        Ja się bardziej wypowiadałem w skali świata niż w skali Polski.
        I proszę zwrócić uwagę, że wspomniałem o Finlandii gdzie ponoć niedawno uchwalono minimalny dochód na mieszkańca – dla nie pracujących – w wysokości równowartości 2000 złotych polskich. A to w kontekście popieranej przeze mnie idei 6-cio godzinnego dnia pracy, który przecież nie ja wymyśliłem. chociaż bardzo bym sobie życzył jego autorstwa, jest właśnie socjalistyczną ślepą uliczką.

          • W Polsce już był dochód gwarantowany. Za PRLu gdy policja zatrzymała Cię w ciągu dnia szwedającego się po ulicy bez pracy, natychmiast znajdowali Ci upragniony dochód gwarantowany, bezrobocie wynosiło 0%, ludzie mieli pieniądze, ale nie można było za nie nic kupić, sklepy były puste. Ale niektórzy wciąż z tęsknotą wzdychają do tam tych czasów.

          • To nie był dochód gwarantowany, tylko praca gwarantowana.
            Nie było nic w sklepach bo „wszystko” szło na wschód – i to był problem tamtych czasów.
            Ludzie wzdychają bo wszyscy mieli podobną prace, podobne pieniądze i podobnie dużo wolnego czasu. I bo się spotykali. Jakoś życie towarzyskie miało się dobrze.
            Dzisiaj rozstrzał pracy, pieniędzy i czasu jest ogromny, większość jest zarobiona i spotyka się najczęściej na fejsie albo przez komórki…

          • Proszę zapoznaj się z terminem dochód, co to oznacza i z czym się wiąże.

          • Zapoznaj się z terminem „dochód gwarantowany” – bo o nim piszesz.
            I przemyśl czy praca gwarantowana jest równa dochodowi gwarantowanemu.
            Dla podpowiedzi: czy każda praca w komunie dawała tyle samo pieniędzy, aby można było ją utożsamiać z dochodem gwarantowanym.
            Nie? No to japa do ziemi i się nie kłóć.

          • „Dochód – podstawowa kategoria ekonomiczna, wyrażająca dodatni efekt zastosowania czynników wytwórczych: ziemi, pracy, kapitału rzeczowego, kapitału finansowego w procesie gospodarowania. Dochód jest rezultatem połączenia wymienionych czynników wytwórczych oraz przedsiębiorczości człowieka. Dochód w formie pieniężnej jest wyrazem towarów i usług, które podmioty go posiadające mogą za niego nabyć.”

          • Co się miało nie udać, jak to był tylko eksperyment w celu zobaczenia co ludzie będą robić w takiej sytuacji i czy w ogóle jest sens?

        • Ale przecież to wprowadzono tylko jako eksperyment dla 2000 ludzi, w kwocie 560 euro na łebka. To o wiele mniej niż zasiłek dla bezrobotnych, więc jeśli jakiś „nierób” dostał, to jeszcze stracił.

          • no ale jesli jakis „rób” dostal, to zyskal. i to jest najwieksza przewaga tego rozwiazania nad zasilkami.

      • Polska nie jest biednym krajem. Może w stosunku do reszty europy, to tak (jak to fajnie jest się zawsze porównywać z bogatszymi), ale w stosunku do całego świata jesteśmy w czołówce.

        Zmniejszenie czasu pracy o 2 godziny zwiększyło by liczbę zmian z 3 do 4. Ergo? Potrzeba by było o 33% więcej pracowników. Koszty wzrosły by mniej, bo większość zaktywizowanych pracowników to byli by bezrobotni, albo Ukraińcy którzy kosztują pracodawców mniej. Więcej pracowników to większe wpływy do budżetu, a dodatkowo mniej bezrobotnych to mniejsze wydatki co pozwoliłoby obniżyć podatki, co zamortyzowałoby pracodawcom zmniejszenie czasu pracy.

        To tylko takie moje gdybanie, ale tak mogłoby to wyglądać.

        • Dla tego 6h ma sens w biurach gdzie nie ma systemu zmianowego – inżynierowie, programiści, projektanci itp. zrobią więcej pracując 6h, bo lepiej wypoczną w domu, i przyjdą do pracy wyspani. Już teraz produktywnie spędza się w tych profesjach ok 6h, a pozostałe dwie na przerwach, pogaduchach i siedzeniu na necie. (ale żeby nie było – zakazanie tego byłoby zabójcze, bo goście wysiadaliby po 4h i udawali że pracują kolejne 4)

          • Ok może otworzysz firmę i tym genialnym pomysłem, wygryziesz konkurencję, pokażesz wszystkim, że tak łatwym sposobem pozyskałeś najlepszych pracowników, a reszta firm widząc Twój sukces pójdzie tymi śladami.

          • na stanowisku umyslowym (ktore faktycznie wymaga myslenia a nie przybijania pieczatek) efektywnie pracuje sie ok 4,5h (jesli ktos naprawde solidnie pracuje, a nie sie swiadomie opierdziela) reszta to przerwy na wc, jedzenie, kawe, odwrocenie wzroku od monitora, zebranie mysli itp.

        • Oczywiście porównuję Polskę do reszty europy, gdyż leży w europie, porównywanie do krajów afrykańskich nie ma sensu. Polska ma ogromne długi i brak potęg gospodarczych a wiele osób żyje ‚byle do dziesiątego’ bo na tyle zezwala wypłata. I to, że zwiększysz liczbę zmian do 4 i zapotrzebowanie na pracowników o 33% nie poprawi sytuacji, wręcz odwrotnie. Bo pracodawca nie wyczaruje nagle 33% większych obrotów. Idąc tym tokiem myślenia zaproponujmy 2 h pracy. 12 zmian ! Ileż to więcej pracowników!
          Nie. Bez pracy nie ma kołaczy. Są zawody, gdzie ludzie większość czasu siedzą i ‚spijają kawkę’, wiadomo, ale jak im zmniejszysz czas pracy to i tak będą część czasu siedzieć i nic nie robić. Poza tym większość zawodów to praca fizyczna- budowlańce, pracownicy fabryk, lekarze, pielęgniarki, kierowcy, sprzedawcy i urzędnicy państwowi. Większość z nich jednak wypracowuje pewne normy w ciągu 8h pracy których nie będzie w stanie zrobić w 6.

          • „Większość z nich jednak wypracowuje pewne normy w ciągu 8h pracy których nie będzie w stanie zrobić w 6”

            Wiesz, jeszcze nie tak dawno większość z nich wypracowywała pewne normy w ciągu 10h, których nie byli w stanie zrobić w 8h. A wcześniej w 12h.

            Świat się rozwija, wiele prac wykonują roboty, a nawet jeśli nie, to i tak praca jest efektywniejsza.

          • Już tymi robotami się tak straszy i straszy. I co? Koniec końców obsługują kasy bezobsługowe w Tesco przy których i tak pracownik musi stać i do których i tak ludzie nie bardzo chcą podchodzić. Roboty może pomagają pielęgniarkom? Może pracują przy truskawkach w Holandii? Wożą ludzi z miejsca na miejsce? Pieką chleb? Naprawiają maszyny? Remontują mieszkania?
            Nie, daleko jesteśmy od tego, żeby roboty wyręczyły nas w pracy. A demografia jest ujemna- rąk do pracy jest i będzie coraz mniej, więc zapewniam, że 6h wymiar pracy to utopia.

          • Właściwie wszystko co opisałeś roboty już robią :)

            Tylko jeszcze nie na masową skalę.

            No i widzę że masz strasznie bliskowzroczne spojrzenie, nie wykraczające poza obecny rok księgowy. Tymczasem tu trzeba mysleć gdzie chcemy być za 10 lat i iść w tamtą stronę.

          • Nie nie nie, nie ROBIĄ. Gdzieś są jakieś testy itp itd… Zamów taksówkę, idź do szpitala, na truskawki i do piekarni. Jeżeli zastaniesz robota który cię obsłuży to wyślij zdjęcie i przyznam rację.
            10 lat powiadasz… Obejrzyj sobie taki film jak Powrót do przyszłości. Świetnie obrazuje, jakie były wyobrażenia ludzi ponad 30 lat temu o przyszłości. Samochody latały, deskorolki lewitowały i wiele innych cudów wianków. Ludzie faktycznie myśleli, że w przyszłości (naszej teraźniejszości) będzie zupełnie inaczej. A co się okazało? Właściwie dużo bardziej nie wyewoluowaliśmy. Tak samo będzie z tymi ‚robotami które nas mają zastąpić’.

          • nie ma jak to porownac bajania scenarzystow z tym co robia mozgowcy w labach i uzyc jako argumentu xD

          • Chodzi o wizję świata w przyszłości. Ten film pokazuje jakie ludzie mieli oczekiwania i przewidywania co do przyszłości. Analogicznie jak teraz my mamy oczekiwania, że zastąpią nas roboty co też jest często ukazywane w filmach teraz. Rozumiesz?

          • wozic ludzi beda za mniej niz 10 lat. wiekszosc prac na plantacjach jest wykonywana za pomoca maszyn: oranie ziemi, nawozenie, podlewanie itp. kiedys jak miales konia/wolu i duza rodzine do pomocy i byles pracowity, to byles w stanie prowadzic gospodarstwo rolne circa 20 hektarow. obecnie mniejszym wysilkiem dzieki automatyzacji spokojnie ogarniesz 20x tyle.

          • Jasne ale chodzi bardziej o zastąpienie nas sztuczna inteligencja która wykona za nas pracę fizyczną.

        • Serio ? Jeśli bezrobotni nie chcą robić za 2000 netto 40 h tygodniowo to będą chcieli robić 30 h w tygodniu za 1500 złotych ? Ty kpisz czy o drogę pytasz ? I serio myślisz że politycy by na to poszli aby sobie kapsę obniżać ? Kolejny moralny gimbus spod znaku korwina

          • Daj spokój z tymi wyzwiskami. Nie jestem za żadną opcją polityczną. Która by nie wygrała i tak narobią bajzlu.

            Ale czytając twoje komentarze mam przed oczami XIX wiecznego robotnika spierającego się z „utopistą”, który „wmawia” mu, że za ludzie będą pracować max 10h na dobę, a tamten na to: „w życiu! to nie wykonalne~poniżej 12h nie zejdą nigdy! cały rynek by się rozpadł”.

          • Nie to że cały rynek by się rozpadł tylko wiara w brednie Korwina jest jak nadzieja w wygranie totka bez puszczonego kuponu

      • Ale czego oczekujesz od bandy moralnych gimbusów z korwinem na czele która będzie wykrzykiwać dalej te swoje frazesy których nawet nie da się zrealizować bo nawet jakby się dało to doszłoby do anarchii

    • Zdecydowanie popieram taki pogląd.
      Praca w wymiarze 6 godzin to maks czego możemy dzisiaj oczekiwać od pracownika.
      Natłok informacji , dużo wiekszy wysiłek umysłowy już po 5 godzinach wytężonej pracy powoduje ogromne zmęczenie.
      Reszta czasu t zwykła ściema.
      Wydajność spada a czas spędzony w pracy powoduje flustracje.
      Lepiej iść na spacer do kina, aktywnie spędzić ten czas ze znajomymi i regenerować siły na kolejny dzień.

    • To zależy jakiej pracy. Eksperymenty Forda i innych z początku ubiegłego wieku jasno dowodzą, że robotnik fabryczny ma najwyższy dzienny przerób właśnie jeśli pracuje 8h.

      Zmęczenie znacznie intensywniej wpływa na wydajność pracy umysłowej. Dopiero tu pojawiają się głosy, że 6h może być optymalne, tj pracownik najwięcej zrobi dobrego mając 6h zmianę.

    • „Bo rozdawanie socjalu (np. Finlandia) zniechęcającego ludzi w ogóle do pracy jest ślepą uliczką na drodze ludzkości.”
      yyy że co? Wiesz w ogóle o czym mówisz? Mieszkasz w Finlandii i jesteś w stanie coś powiedzieć o systemie socjalnym tego kraju?

    • moglo miec to jakis sens kiedy mielismy nadwyzke pracownikow, nie obecnie. jak chcesz pracowac po 6h, to zatrudnij sie na 3/4 etatu i po problemie. jak jestes dobry to moze nawet kase wynegocjujesz podobna jak obecnie.
      P.S.swiat nigdy nie mial zadnego moralnego kapitalu, tu nie ma z czego bankrutowac.

  2. Dzisiaj szefami są często osoby, których etos pracy wywodzi się jeszcze z lat 90-tych czyli okresu budowania kapitalizmu w Polsce, wtedy był entuzjazm, nikt nie pytał o wynagrodzenie za nadgodziny, jak ktoś był był zdolny i pracowity to nawet bez MBA i znajomości 5 języków mógł szybko zrobić karierę i zarabiać naprawdę dobre pieniądze. Dziś jest inaczej ale szefowie tego nie rozumieją, często nadal myślą, że jak za ich czasów dla młodych ludzi, sensem życia powinna być praca i kariera.

  3. Z moich obserwacji wynika, że to nie tyle wśród młodych ludzi występuje niechęć do ciężkiej pracy, co bardziej zdziwienie, że w pracy trzeba pracować. I to przez 8 godzin, a nie, że po 3 uzna „a zmęczyłem się” i bimba przez kolejne 5.

    Tyle, że to żadne novum, wśród poprzednich pokoleń zapewne też tak było.

  4. Faktycznie myślenie wielu pracodawcow jest dość archaiczne. Podejście pt „ja w Twoim wieku brukwią żyłem, spałem cztery godziny i zobacz jaki mam teraz piękny dom w kredycie” jest kompletnie bez sensu z perspektywy jakości życia. Nie dziwię się młodemu pokoleniu, że zaczyna to widzieć i zlewać takie wymagania. Dodatków cieszy to, że, o ile artykuł prawdziwie przedstawia sytuację, owo pokolenie doszło do tego wniosku stosunkowo wcześnie w życiu.
    Jeśli jedyna przewaga pracodawcy jest tania siła robocza wynikająca ze zwiekszania ilości godzin przy stałej pensji, to nie jest to perspektywiczny pracodawca.

    • Po prostu sporo millenialsów dorasta w rodzinach o sporym (de facto) poziomie zamożności. Stąd nagromadzenie (także tu) „blogerów” żyjących za tatusiowe i na tatusiowym. Oni dyktują i kreują rzeczywistość – oczywiście online (ilu ludzi na serio rozumie, że 60-65% ludzi dostaje może 2200 na rękę?) – oni nie muszą tyrać na to, czego dorabiali się ich rodzice.
      Reszta żyje złudzeniem, że tak to właśnie jest.
      Mam takich w dziale marketingu (kilkanaście osób, tylu co w handlowym i więcej niż w eksporcie!) – ale nie potrafią nic sami zrobić – o wszystko pytają. Nic od siebie, bo „przecież nie będą”.

      • Wszystko zależy od wychowania. Moi rodzice są całkiem zamożni, ale nigdy nie folgowali moim zachciankom. Na wszystko co dodatkowe musiałem zapracować – czy to wynikami w nauce czy to pracą fizyczną. Dostawałem tylko to co niezbędne – ubrania, jedzenie i podstawowy sprzęt komputerowy.

        Po czym w wieku 18 lat się wyprowadziłem i poszedłem na studia wojskowe na WAT gdzie miałem już swoją kasę. Co prawda nie skończyłem uczelni jako wojskowy, ale od 6 lat żyje na swoim, zarabiam jak na swój wiek godziwe pieniądze (3,5k netto) z perspektywą na więcej.

        Praca boli kiedy nie robisz tego co lubisz. Ja pracuję w IT i uwielbiam informatykę więc nie jest to problem. Nie mniej jednak widzę jakie podejście mają osoby w średnim wieku i jest to irytujące. Czasy się zmieniły i nie można już patrzeć na świat przez stare okulary.

      • Dopuszczasz mysl, że brak inicjatywy i pytanie się o wszystko może wywodzić się z braków szkoleń i średniego zarządzania oraz motywowania pracowników?

        • Szkolenia to kosztowny wkład w pracownika, który potem odejdzie do kogoś, kto zapłaci trochę więcej ale już nie musi szkolić. Wiem, to konsekwencja a nie przyczyna ale masz rację – w Polsce tego się nie odróżnia. ;-)

          • widze ze nosaczo-januszyzm ciagle ma sie dobrze. lepiej miec gownianych pracownikow i im gownianie placic niz wyszkolic sobie dobrego zeby mu potem trzeba bylo dobrze zaplacic (bo odejdzie). kij z tym ze zarobi moze ze 30% wiecej a robote zrobi za dwoch. od zysku janusza wazniejsze zeby pracownik nie mial za dobrze, zeby musial wiazac koniec z koncem, wtedy kazdy zna swoje miejsce i wiadomo kto jest pan a kto cham.

          • A no ma. Jak chcesz z tym walczyć? Janusze, Bogdany i Grażyny ZAWSZE zamiast płacić więcej, wolą ściągnąć gastarbeiterów z zagranicy.

      • Millenialsi nie dorastaja bo juz zdazyli dorosnac. Obecnie dorasta pokolenie po millenialsach czyli Z.

      • Aha, u robotników dzieci nie było…
        Właśnie nasze dzieci widziały ile musimy pracować na marną pensję, jacy jesteśmy zmęczeni. Oni ssłusznie chcą żyć.

        • Ale poczytaj inne moje posty i komentarze do nich w tonie: „to niech sklepikarka zostanie prezesem”. ;-)

    • A ja się dziwię (również zakładając, że artykuł jest prawdziwy). Bo w porównaniu do pokolenia naszych rodziców, którzy musieli wszystko sobie załatwić i wystać w kolejkach, millenialsi mają znacznie większe parcie na konsumpcjonizm – dużo sprzętu, częste zakupy, uznane marki, itd. To kosztuje i powoduje spory rozdźwięk pomiędzy tym, co dany zawodnik chciałby mieć i uważa że mu się należy, a tym, na co realnie go stać po kilku godzinkach bezstresowej pracy.

  5. Kluczem w całym problemie jest niezrozumienie pokoleniowe, a następstwem tego niezrozumienia jest wczesne opuszczenie rodziców (wyprowadzka) itp, bo ileż można znieść ciągły „spam z rozmowy” bo za moich czasów to … i wieczne wytykanie jaki to ktoś jest gorszy bo pracuje teraz tak a nie inaczej. Powrót do domu i od razu uwagi, wskazówki itp. Ja nie widzę innego rozwiązania jak pozostawienie ich ze swoim jadem niech się nim sami trują.

    • Trochę w tym prawdy jest i rodzice mogliby czasem odpuścić ale jest też druga strona medalu. Rodzice to jedyni nauczyciele, ktorzy są bezinteresowni wiec ich rady, choć nie zawsze najlepsze to jednak wciąż są jedynymi, które można brać w ciemno. Naprawdę warto skorzystać z bogatego doświadczenia i je modelować po swojemu.

      • Co do „bogatego doświadczenia rodziców” to należy brać poprawkę na sytuację materialną rodziny.Jak g… osiągnęli i g… na świecie widzieli,to słuchanie rodziców nie jest dobrym pomysłemJak byłem młodszy to wierzyłem w te bzdury które piszesz,a teraz… teraz poniekąd biorę udział w „dziedziczeniu biedy”.Ponieważ wróciłem do domu rodzinnego. Ponieważ przez pierwsze kilka lat wierzyłem w bzdurę,że „jak ukończyłeś studia,to będzie wstyd iść na produkcję” – a na robienie „darmowych stażów” mnie nie było stać. Bogu dzięki chociaż w kredyty (czy ich poręczenia) które „wszyscy biorą” mnie jak dotąd nie wmanewrowali.Ale 7 lat po ukończeniu studiów z takim „doświadczeniem” jakie mam, to mogę co najwyżej zostać wykładowcą… wykładającym towar w biedronce.Nie powiem – pewnie jest tu i trochę mojej winy ale zaufanie do rodziców to niebezpieczna rzecz.

        • Rozumiem i współczuje rozczarowania, ale „korzystać” to nie znaczy powielać, na samym końcu również dodałem „modelować po swojemu”. W tym przypadku widząc niepowodzenie rodziców należałoby skorzystać z tej nauki i uniknąć tych samych błędów co popełnili rodzice.

          Kwestia studiów i mitycznego sukcesu po nich, niestety, sporo osób się na to złapało po namowach rodziców, którzy w gruncie rzeczy chcieli dobrze.

          • OK, ale weź pod uwagę, destruktywne opinie, które nic nie wnoszą a jedyna ich rola to dopiec. Może ma to działać mobilizująco, ale dom to nie wojsko – to ma być schronienie a nie miejsce do którego po pracy nie chce się wracać bo juz na progu słychać choleryka który widzi we wszystkim tylko zło i nie próbuje odnaleść nic dobrego.
            Najgorsze jest to, że jeśli rodzice są od Ciebie gorzej wykształceni to oni nigdy nie zrozumieją że pracownik umysłowy może ciężko pracować siedząc przy komputerze. Dla nich ciężka praca kojarzy się z dźwiganiem ciężarów, czy pracy w szkodliwych warunkach.
            Nie każdy jest marionetką, bo część rodziców chce przejąć totalnie kontrolę nad życiem dzieci i nie dopuścić aby podjęły one jakąkolwiek decyzję.

          • Kwestia wychowania, ale zgodzę się, że źli rodzice nic dobrego nie dadzą, no chyba, że przy odrobinie szczęścia i silnym charakterze, można pamiętać to co zrobili i być lepszym dla swoich dzieci (jeśli już miałbym szukać jakiekolwiek plusu z takiej sytuacji). Odnosiłem się raczej do rodziców, którzy owszem błedy popełniają np sterując swoimi dziećmi i wybierając im edukację na siłę, ale napewno nie są destruktywni.

          • Najlepsze jest to że w Polce do dziś istnieje kult ślepych studiów. Nie ważne na co ale studiować. Jak popatrzy się na ludzi po studiach którzy zarabiają dopiero po dobrych kilku latach doświadczenia 3K-4K na rękę to aż się śmiać chce się widząc budowlańca z 2-3 letnim doświadczeniem bez trudu tyle zarabiającego.

            Przykro mi że nasze Pokolenie robotników rodziców tak upodobało sobie studia jako świetlaną przyszłość naszej karyjery tylko że nie pomyśleli że jak wszyscy je skończą to będziemy musieli ukraińców do pracy sciągać i czuć się jak inne zachodnie ludy… obco sami u siebie..

        • Jeśli masz taką możliwość, to wyjedź. Już sprawdziłeś, że tutaj, na miejscu, lepiej w najbliższym czasie nie będzie.
          Wykonując „podstawową pracę” u nas, nie jest łatwo związać koniec z końcem. Natomiast na zachodzie można sobie pozwolić i na przyjemności.

          Dodatkowy profit jeśli będziesz chciał wrócić – z dobrze opanowanym językiem nie będziesz miał problemu ze znalezieniem dobrze płatnej pracy.

        • Choć mam konto napiszę ci jako gość bo widzę że stoisz przed tym samym problemem co ja 3 lata temu. Tylko ja od początku uczyłem się poza domem tzn Technikum a potem Studia. Ale Mama i Babcia bo Taty nie mam w domu, zawsze do wszystkiego mnie zniechęcały tzn podcinały mi skrzydła. Wiesz co zrobiłem zaraz po Politechnice? Wyjechałem bez „0” słownie zerowej znajomości języka niemieckiego do Niemiec. Powiedziałem sobie pierdziele wolę w DE za 1100Euro pracować 400Eur mieszkanie niż w PL za 1600zł z perspektywą 1200zł czynszu. Moja pierwsza praca u rolnika Polaka katastofa ale już po 2 miesiacach szukałem innej pracy i znalazłem w sklepie. Po roku nauki samodzielnej języka szukałem bura inżynieryjnego w zawodzie i po 6 miesiącach i chyba z 140meilach odezwało się jedno. I do dziś tam pracuje i jestem mega zadowolony. Także polecam nie bać się ryzyka i zawsze próbować czegoś więcej dla siebie!

    • Kluczem w całym problemie jest zbyt późne opuszczenie rodziców, zamiast zrobić to natychmiast po uzyskaniu pełnoletności {ewentualnie zdaniu matury} i upajać się swoim młodzieńczym luzem, spontanicznością i nonszalancją na własny rachunek … raczycie na siłę tym innych …

      • Nie zawsze warto, znam wiele osób które tak robią, wyprowadzają się od rodziców mając minimalną krajową mieszkają w wynajmowanym mieszkaniu przymierając głodem.

  6. wyz lat 80tych nie zrobil dzieci

    wiec dzisiejsi 10latkowie jak dorosna beda za sprzatanie lilda wieczorem po balowaniu na studiach zarabiac 5-10k netto

    ida ostre podwyzki ale to jeszcze spokojnie zanim dojdzie do duzych pieniedzy najpierw obecnych 40-60latkow dojedzie sie maksymalnie ile sie da bo oni sa poprostu stworzeni do niewolnictwa i strachu o jutro

    ukraincy tez w koncu sie wykrusza albo pojada na zachod

    najlepszy moj znajomy chwalil sie ze ma 12k w IT po czym jak sie dowiedzial na imprezie na ktora przyjechal szwed ktory zleca polskiej firmie zadania ze placi 800 euro za jeden dzien programisty to sie chlopak zalamal ze zarabia ochlapy

    w polsce najlepiej bylo zawsze byc pracodawca i jeszcze nadal sie oplaca, nie wazne czy robisz cos prostego czy skaplikowanego, byle sprzedawac produkt albo masowo albo za granice

    prosze mi serdecznie wybaczyc ale pracownik w polsce nadal jest niewolnikiem ktos mi powie ze mamy nizsze koszty, faktycznie jesli chodzi o niektore uslugi oraz postawienie malego domku na wsi na ziemi po cioci to tak ale codzienne zycie w postaci zakupow spozywczych, zakupu wielu uslug czy nawet glupiego auta i nagle nasza polska mediana staje sie smieszna zreszta falyszywa srednia krajowa tez.

    5lat temu zrobilem firme, wszystko sprzedaje na zachod, pracownik u mnie ma 4-6k netto i to po zawodowce przy obrobce materialu, przebitke mam taka ze nie wiem juz w co inwestowac dalej, gdybym zostal pracownikiem u kogos to pewnie z trudem dochrapalbym sie 10k po latach i zyl w niepewnosci i lasce jakiegos janusza, kazdemu polecam firme, nastawic sie na kilka lat wyrzeczen a pozniej z gorki a na koncu firme zawsze mozna sprzedac

    • Też o tym myślałem,ale patrząc na podejście polityków do firm – zwłaszcza tych małych i na to jak drapieżna potrafi być skarbówka i reszta urzędów to można się załamać.Zwłaszcza,że w moim regionie i podejrzewam,że w reszcie kraju podobnie choć na mniejszą skalę jest jeden wielki łapówkogród bez 2 zdań – największe firmy mają „dziwnym zbiegiem okoliczności” krewni i znajomi urzędników i lokalnej śmietanki politycznej. Serio tak łatwo ? (Zwłaszcza w obecnych 2 latach) No coś nie wierzę…

      A jakby mi jeszcze Krajowa Administracja Skarbowa miała grzebać po całym domu (bo na lokal to kasy trzeba) to ja dziękuję. Rodzinka by mnie zeżarła żywcem.Nie wiem,czy dzisiaj jest taki klimat do przedsiębiorczości.W moim przypadku raczej zero szans.

      „przebitke mam taka ze nie wiem juz w co inwestowac dalej” – w zwiększenie produkcji ? XD

      Ale najważniejsze pytanie (o odpowiedź na które wręcz BŁAGAM) do ciebie jako osoby prowadzącej firmę – jak ogarnąłeś,że na to co produkujesz jest popyt i to jeszcze za granicą.Bo szczęśliwe trafy to rzadko się w życiu zdarzają.

      • wszystko opiera sie o to jakim czlowiekiem jestes, jesli kontaktowym i otwartym do tego utrzymujesz dobre relacje z ludzmi to wytwarzasz siatke polaczen i potem okazuje sie ze kolega kolegi potrzebuje 10 tirow produktu bo dunczych chce troche taniej albo lepiej :) i leci

        jesli jestes spokojnym gosciem ktory stroni od ludzi to faktycznie lepiej unikac firmy

        tu od setek lat nic sie nie zmienilo jak bedziesz nosil usmiech na twarzy to przyszly kontrahent od razu da ci +30% zaufania

        zdefiniujmy tez pojecia firmy – ja u siebie jestem od zalatwiania zlece a nie od robienia, jednoosobowa dzialanosc gospodarcza to bardzo bardzo czesto takie samo niewolnictwo jak praca, robisz non stop i kiedys sie to zemsci, firme to decyzje szefa i praca ludzi ktorzy sie na tym znaja

        od finansow musisz miec ksiegowa nie jestes w polsce w stanie nadazac za zamianami tutaj oszczednosci sie nie oplacaja

    • pogratulować sukcesu, ale przecież wszyscy nie możemy być pracodawcami bo wtedy zabraknie pracobjorców ;)

      • Tort jest bardzo duzy wiec i Ty sie zmiescisz, nie musisz byc innowacyjny :)

        Niepewnosc? Chcesz miec pewnosc pensji ? To zluda i nigdy jej nie osiagniesz bo zawsze moze sie cos wysypac, bycie pracodawca jest mniej ryzykowne bo

        1. w rozliczeniach miedzyfirmowych operuje sie wiekszymi kwotami wiec zysk jest wiekszy, mowie o prawdziwej firmie a nie panu ktory trzepie dywany i jezdzi dacia do klienta

        2. jesli Ci cos nie idzie to nadal masz sprzet, budynki, marke, towar i mozesz to sprzedac jak jestes pracownikiem to po zwolnieniu nie masz nic

        • Żeby mieć „prawadziwą firmę” to trzeba mieć kapitał, bez kapitału zaczyna się powoli co trwa i niepewność duża, poza tym, najlepiej jeśli robi się to co się lubi i nie zawsze to co się lubi starczy na wytworzenie pełnego produktu/usługi, więc tak, próbować trzeba, ale już nie trywiailzujmy mówiąc, że prowadzenie własnej firmy to bułka z masłem ;)

  7. Mam50 lat pracę zaczęłam jak miałam 18 cieszyłam się że będą pieniądze na ubrania lepsze jedzenie bo w domu się nie przelewało pracowałam na 3 zmiany z sobota włącznie było fajnie.Nastal inny system ponoć lepszy kapitalizm i już nie było tak kolorowo zmieniłam pracę dalej były 3 zmiany nadgodziny i praca w niedzielę zarobki porównywalnie gorsze wymagania większe i ciągły stres . Teraz już wiem że nie ma znaczenia być nadgorliwym ,niemozna się poświęcać dla pracy kosztem rodziny i swojego życia osobistego bo koniec koncem i tak ci nikt nie podziękuję a zadne pieniądze nie zrekompensuja zszarganych nerwów .Moim młodym dzieciom powiedziałam że nadgorliwość gorsza od faszyzmu więc 8 godzin utrzciwej pracy i nara pa ,Pozdrawiam

    • Witam .Chce przyznać racje ze w Polsce pracownik nadal jest niewolnikiem. Otóż pracowała długi czas za granica wrocilam do Polski z myślą ze jakoś dociagne tu do emerytury niestety okazuje się ze tu człowiek jest niewolnikiem we własnym kraju .Próbowała pracować w kilku zakładach wszędzie to samo, czyli stawka za najniższa krajowa,praca przez agencje ,przerwy tylko15minutowe jedna przez8godz.a normy wygórowane tak ze pracownicy którzy tam dłużej pracują nie wyrabiają.Lud,ie przychodzą i odchodzą.,to ja pracując w obcym kraju byłam lepiej traktowana niż we własnym.Dlatego wracam z powrotem .,a wy macie racje nie nie można dac się tak traktować są jeszcze in e możliwości.Pozdrawiam i życzę abyście mogli Gorzowie pracować za godziwe wynagrodzenie

  8. Co to za pracodawcy ?
    To chyba jakieś pseudo firmy w których zwyczajnie wykorzystuje się pracownika.
    Po drugie należy rozliczać ludzi za efekty a nie ilość przepracowanych godzin i w tym problem.
    Jak ktoś umie bimbać 5h i w 3 zrobić to co reszta robi przez 8h to nie widzę żadnego problemu w bimbaniu.

    • To chyba niekoniecznie dobrze świadczy o tych pozostałych pracownikach i wygląda jakby pracodawca trochę marnował swoje pieniądze…

      • Każdy robi jak umie, teraz pracuje się 8h bo tyle trzeba. Elastyczne zatrudnienia są nagminnie wykorzystywane przez Januszy Biznessu do żerowania na własnych pracownikach, a później płaczą jak dostają to za co zapłacili. A w następnie płaczą że nikt nie chce kupować ich rzecz/usług. Zupełnie nie rozumieją że jeżeli oni blokują kasę i nie dostaje ją zatrudniony to nie ma co wydać.

        • Dobra, jednak wnioski z poprzedniego powinny być 2. Pierwszy to ten, który napisałem, natomiast drugim mogą być wysokie umiejętności pracownika, który tak szybko wykonuje swoja robotę.

          Jeśli ten drugi przypadek, to pracodawca takiego pracownika powinien odpowiednio docenić i awansować.

          Co do „każdy robi jak umie”, to w niektórych pracach wyznaczone są normy do wyrobienia. Ileś tam rzeczy przez dzień. Jeśli ktoś się nie wyrabia, nie wykazuje oznak poprawy, a same normy nie są z kosmosu i reszta potrafi je wypełnić, to chyba jednak pracownik nadaje się do zwolnienia. To też oznacza, że ten pracownik powinien znaleźć sobie bardziej odpowiednią pracę.

      • Dokładnie większość mojej rodziny 30+ korzysta nawet z tego gdy gdzieś akurat jest i melduje swoje położenie co kur*&^ ja tego nigdy nie robiłem :) I ma się serio wrażenie że oni są bardziej uzależnieni niż my ;)

        • Jakby nie było to tak jest. Przede wszystkim aby popieścić swoje ego, pokazać się. Już nie wspominając o prymitywnych wypowiedziach

  9. Roszczeniowi to są w Polsce głównie pracodawcy. Wymagania z kosmosu a wypłata nędzna. Od lat polski feudalizm 2.0 czyli zabawa w pana i chama oraz optymalizacja zysków na zasadzie jeden robi za dwóch a ten drugi jest bezrobotny albo ma otwartą granicę. Nie wiem czy jest większy rak w tym kraju jak bagienny rynek pracy w żaden sposób nie skorelowany z systemem oświaty. I ciągłe narzekanie że młodzi są tacy czy owacy. Mam znajomą co w wieku gimnazjalnym wyjechała na stałe do Niemiec bo ojciec tam od lat pracował fizycznie. Dzisiaj jest pielęgniarką, nieźle zarabia – system dualny jej w tym pomógł bo jest mądrze zorganizowany. Uczyła się, zna płynnie język i coś za to ma. U nas masz zazwyczaj wielkie G z nauki. Uczysz się wszystkiego w miejscu pracy. Pracy się szuka po omacku, liczy się fart, odpowiedni czas, nierzadko znajomości. Od lat młody wiek, 25 lat, 10 lat doświadczenia i zdolności kosmonauty. Kursy, studia, certyfikaty. Do tego każdy Polak musi być poliglotą. A na końcu okazuję się że rekrutacja dotyczy stanowiska za niecałe 2k netto gdzie wystarczą 2 ręce i chęć oraz podstawa obsługi komputera, czasem prawo jazdy. A te 2k na rękę to dominanta zarobków. Za tyle się nawet nie usamodzielnisz. Jeden wielki cyrk z małpami. A o złodziejstwie i korupcji nawet nie będę pisał, to nasza „duma narodowa” Tak wygląda sytuacja jak się nie mieszka we Wrocławiu, Warszawie czy innym Poznaniu. Do pracy motywują pieniądze, jak są słabe to jakość pracy też będzie słaba. Chęci rozwoju nie będzie żadnych. Pracodawcy by chcieli mieć super wykwalifikowanych pracowników za miskę ryżu. Osobiście jak miałbym wybór to wolałbym być bezdomnym biedakiem niż niewolnikiem. Bo odszedłbym z tego padołu wolny.

    • Dokładnie, jak jeszcze słyszę, że najlepiej podczas studiów pracować by zyskać doświadczenie to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Wiadomo jak na dziennych plan zajęć wygląda. Mniejsza o to, gdziekolwiek się nie pójdzie to wymagają by być np na ostatnim roku, albo już mieć doświadczenie. Nie ma gdzie go nawet nabyć, to jest najgorsze. No chyba, że pójdziemy na praktyki, aby za darmo robić kawkę i czyścić buty pozostałym pracownikom.

      • Wszystko pięknie ładnie,tylko że po studiach bez 2 lat doświadczenia minimum o pracy innej niż produkcja można zapomnieć. Nawet jak oferujesz,że w ramach przyuczenia na takim stanowisku będziesz robił jak murzyn za minimalną ! (Tak,to są moje autentyczne doświadczenia) Chory kraj,chore wymagania i o kant tyłka to wszystko…

        A jak ktoś mówi,że to roszczeniowość… Tak,pokolenie Januszy którzy prowadzą firmy od razu było super doświadczone.

        • Do zawodówki trzeba było iść a teraz płacz że mało się zarabia jak każdy po studiach i jak mrówek was

          • PEŁOWCy zawodówki likwidowali. Produkcja „menagierów” szła pełną parą. Tylko gdzie oni bedą zarządzać to nie wiadomo. BO stołeczki w zarządach obsadzone kolesiami i rodzinami.
            Druga sprawa co do „trzeba było iść do zawodówki” – żebym wiedział jakie cyfry padną w totolotka to bym zagrał, żebym wiedział, że jutro kurs dolara wzrośnie o 200% to bym się zadłużył gdzie tylko się da, żeby jak najwięcej skupić.

          • Matura to bzdura. Ja po liceum z niezdaną maturą. Żałuję że poszłam do liceum mogłam iść do technikum.Tam to bym zdobyła od razu zawód. Teraz od czterech lat uczęszczam do policealnych szkół by zdobyć jakikolwiek zawód Pracuje jako nie powiem kto bo się wstydzę tej roboty za niecałe 800 zł pół etatu. Niestety muszę by zarobić i być niezależnym finansowo od rodziny i móc dalej się kształcić w policealnych, by potem pracować w mojej wymarzonej pracy.

          • Przecież to było jak 2×2, że liceum nie da zawodu. Jest drogą na studia. Odkrywcze, jak nie wiem co. Z niezdaną maturą? Jest się czym pochwalić!

          • Akurat tym się nie chwal,bo żeby podejść i nie zdać matury to trzeba się naprawdę (zwłaszcza w dzisiejszych czasach) postarać dziecinko. I skoro nie wyjechałaś to mogła byś to swoje imię Karolino pisać przez K a nie przez C XD
            Mam choć ,że chociaż jakbyś została w Polsce i miała dzieci,to nie nazwiesz Brajanek albo Dżesika (pisze się przez J nie Dż ;) )

          • Matura to bzdura, dlatego chodzisz do szkoły policealne i pracujesz za 8 stów. Bez matury nie masz awansu. Bez awansu nie masz kasy. Matury nie zrobić to już jest głupota. Matura nie równa się pójście na studia. Nie każdy musi mieć mgr przed nazwiskiem, oczywiście, ale matura. No błagam…

          • Po pierwsze: gdybym skończył jak pisze @max jakieś studia „menagierskie” czy inne g… to bym zrozumiał. Niestety,ja jestem mgr inż. mocium panie… I lata poświęcone na wyrobienie tych literek i dyplomu jednak wobec braku doświadczenia to psu w d..e. Plus lata stracone przez bzdury opowiadane przez rodzinkę – „no przecież po studiach nie pójdziesz na produkcję no jak by to wyglądało,życie sobie zrujnujesz” – a to że i tak koniec końców zrujnowane to…

            Co do zawodówki: raz że nie idzie przewidzieć,dwa – żebyś ty wiedział jaka patologia w moich czasach szła do technikum a co dopiero do zawodówek XD (Czy się zmieniło ? Wątpię) I osoby po zawodówkach też wcale cudów nie zarabiają poza różnymi macherami od „fuch” robionych najczęściej i tak za granicą (bo u nas to wyciągną max średnią krajową i to tylko dlatego,ze robią te „fuchy” bez działalności gospodarczej) więc się nie liczy.

  10. Jak chca zeby pracowac wiecej godz to niech placa za nad godz uczciwe piniadze a nie przyjdzie szef i mowi ze jak zostaniecie po 2 godz dluzej to wiecej zarobocie a ja mu na to jak beda setki to porormawiamy. A i jeszcze te umowy daja od naj nizszej krajowej a nie od tego co sie zarabia a pozniej przy wyplacie ze mial jakies zwroty i nie moze zaplacic po tyle co obiecywal

  11. Na prawdę ktoś się temu dziwi?
    W podstawówce cały tydzień miałam zapełniony zajęciami dodatkowymi. Z latami ich ubywało, ale poza szkołą rozwijałam swoje pasje.
    W wieku 17 lat poszłam do pierwszej pracy. Pracowałam na zmywaku po 7h, robiłam wszystko co należało do moich obowiązków i jeszcze więcej za śmieszne pieniądze, których i tak częściowo nie dostałam. Druga praca (zaraz po maturze) 12h dziennie. Zero oddechu od pracy. Pieniądze już lepsze, ale to głównie przez ilość przepracowanych godzin.
    Co mi to daje? Doświadczenie, że trzeba znaleźć balans. Zostałam wychowana tak, że nie potrafię przestać robić czegoś dla siebie, rozwijać się. Nie znam osoby, która pracuje 8h+, zajmuje się domem a także robi coś dla siebie. Powiedzmy sobie szczerze, albo znajdujemy pracę marzeń, albo robimy gdziekolwiek, byle mieć kasę i czas. Życie ma się jedno, nie mam zamiaru na starość pluć sobie w brodę, że nie robiłam w nim tego, na co mam ochotę. A pracodawcy też niech się trochę zastanowią nad tym co mówią. Sami kiedyś byli młodzi.

  12. Zarobki sa slabe a chca nas wyrownac z zachodem mowia tylko ile co unas kosztuje i w innych krajach tylko zapominaja ile zarabiaja kraje zachodnie a ile my. Mamy prawie cztero krotnie nizsze pensje niz np. Niemcy belgowie francuzi czy luksemburg

  13. Sam jestem młody, rozumiem podejście pracodawcy i pracowników w moim przedziale wiekowym, ani pracodawca nie jest święty ani pracownik bo każdy chce na swoją stronę ciągnąć by jemu było dobrze. Najgorszą branżą wg mnie jest budowlanka gdzie spotkałem się z manewrami pracodawcy że ciężko uwierzyć w to, praca po 12h z czego płacone za 11h bo zabierana godizna jest na poczet przerwy i postania w miejscu gdy praca jest wykonywana w danym momencie a płaca dla pomocnika legalnie zatrudnionego może wynosić poniżej minimalnej krajowej choćby się wyrobiło normę godziny na miesiąc. Gdy się pozwoli pracodawcy na takie traktowanie to pracodawca będzie to wykorzystywał bo mu pracownik na to *pozwala. Nie mówiąc już tego że pracownicy są zestresowani i podejście starszych pracowników bardzo źle wpływa na młodych gdzie *zjeba o naprawdę błache rzeczy jest bardzo często spotykanym. Starcie dwóch pokoleń takich powoduje tylko duże konflikty gdzie ani jedna strona ani druga strona nie ma monopolu na najlepszą rację.

  14. A co oni sobie myślą,że pracownik będzie w pracy 12godzin? A ten biznesmen będzie jeździć furą za kilkaset tysięcy,a pracownik będzie dojeżdżać rowerem? Niech zatrudni na kontrakt i szczegółowo określi co i za ile będę wykonywał pracę,i ile godzin dziennie. Za każde dodatkowe zajęcie niech zapłaci jeden z drugim mądrala. A nie tak że co ci każe to masz zrobić za tą samą kasę. Niech to będzie układ biznesowy. Ciekawe ilu takich pracodawców się znajdzie.

  15. Mój raptem 8 lat starszy kierownik ożenił się z pracą i też jest wielce zdziwiony, żeby nie powiedzieć rozczarowany, że nie podłączam się po godzinach zdalnie żeby zobaczyć czy wszystko działa. Niektórym trudno jest pojąć, że praca jest środkiem do życia a nie jej sensem.

  16. Leniwy pracownik to najlepszy pracownik. Oczywiście, o ile nie pracuje na stanowisku robota.

    Pracowitym ludziom może ciężko to będzie zrozumieć, ale leń woli się napracować nawet bardziej, ale zrobić coś inteligentniej, tak żeby potem mieć łatwiej.

      • Wiesz, ja się uważam za lenia. Nie chce mi się uczyć, nie chce mi się pracować, nie chce mi się sprzątać itp. Ale wiem, że muszę to zrobić, więc robię to efektywnie. Szybko i do tego dobrze, bo jak zrobię źle to będę musiał poprawiać.

    • To nie jest leń. Leń zrobi wszystko na odwal się. Inteligentny człowiek robić coś tak aby później mu to procentowało. I nie musiał tego poprawiać :)

  17. Jestem młodym pokoleniem i wchodząc na rynek pracy bardzo się rozczarowałam. Od kilku lat podnosiłam swoje zdolności. Starałam się być bardziej atrakcyjna na rynku pracy wiedząc o tym, że bardzo szybko będę chciała się usamodzielnić i zacząć żyć na swój własny rachunek. Poszłam do liceum zaocznego, uczyłam się sama w domu, później zaczęłam naukę online i wyjechalam na chwilę do Anglii żeby poduczyć się angielskiego (tam już przez tą chwilę pracowałam). Interesuje się mnóstwem rzeczy. Mam ambicje i wartości, co nie zmienia faktu, że nadal mam naście lat. Za ponad rok dopiero skończę swoje nastoletnie życie. Mimo to, nie dostałam pracy nigdzie z powodów opisanych powyżej w artykule, bo kiedy potencjalny pracodawca na moim CV zobaczył rok urodzenia odrazu mi podziękował bez jakiejkolwiek dyskusji i chęci wysłuchania mnie. To nie były ciężkie w prace (praca w saloniku prasowym, w sklepie odzieżowym, coś związanego z wystawiankem faktur, recepcja w hotelu) do których chciałam iść i miałam silną motywację. Mój wiek wszędzie był przeszkodą nie do przeskoczenia. Okłamałabym, że wszędzie nie mogłam dostać pracy. W miejscach gdzie oszukuje i naciąga się ludzi, za nic w świcie bym nie chciała pracować i się na to nie godziłam, chociaż moje coraz lepsze sposoby negocjacji by mi w tym pomogły. Nie chce też pracować w gastronomii, nawet jako kelnerka. Nie chodzi o długie godziny (praca na recepcji w hotelu trwa czasami dłużej), chodzi o to, że mam szacunek do swojego zdrowia psychicznego, a moje znienawidzenie gastronomii jest tak duże, że z całą pewnością pracodawca jak i ja byśmy na tym tracili. Ja psychikę, pracodawca być może nawet i klientów. Po co mam się pchać, na dłuższy czas, tam gdzie jedynie będę siała zament, będę niezadowolona, pracodawca też będzie niezadowolony, a ja będę myślała, zanim w ogóle zacznę, o wyjściu z tego miejsca? Gdzie w tym sens i logika? Po już prawie 5 miesiącach mam dość słuchania o tym dlaczego nie dostanę pracy. Powód jest naprawdę jeden. Teraz od tygodnia jestem na etapie planu biznesowego. Zamierzam go realizować, a w między czasie (bo przez pewien czas będę się szkolić w dziedzinie która najbardziej mnie wciąga i powoduje że na samą myśl robi mi się ciepło na sercu) będę sama swoim szefem, przy okazji podszkole się w sprzedaży oraz zdobęde doświadczenie w rozmowach z klientami oraz w negocjacjach.
    Chcę dawać wartość, a nie tylko brać. Oczekuję szacunku, ale i szanuję sama. Chcę grać fer i nie tracić zaufania klientów, bo klienci nie są głupi i prędzej czy później się orientują kto tylko próbuje ich naciągnąć, kłamie i oszukuje.
    Jednak dla mnie droga dopiero się zaczyna i wiem, że mi się uda, bo chce i tak będzie. Nikt nie musi we mnie wierzyć, bo wiem na co mnie stać, czy jestem odpowiedzialna czy nie i wierzę w samą siebie.
    Rynek pracy jest jaki jest i naprawdę rozumiem pracodawców nieufającym Nam młodym, bo każdy chce dbać o swój interes, ale warto z Nami rozmawiać.
    A co do płatnych nadgodzin. Szanujmy czas swój, ale też czyjś.

    • Przynajmniej jesteś na długo przed 30-tką.I nie,twoja sytuacja nie jest jeszcze taka zła,nie poświęciłaś 5 lat na studia mające być potencjalną przepustką do lepszych zawodów,które po wszystkim jak się okazało zatrudniający mają w d..pie.Co najważniejsze – masz motywację.Tak trzymać.Szczerze: w Polsce nie ma lekko.

    • Bardzo madre słowa. Od siebie dodam – usuń rok z CV i najlepiej zdjęcie też. Nie ma obowiązku dodawania takich informacji na CV, a jak sama widzisz, mogą być one przyczyna uprzedzeń (bo za młoda na przykład). Oczywiście da się stwierdzić wiek też patrząc na lata studiów, ale to już może być różnie, nie każdy studiuje zaraz po liceum.

  18. Warto wspomnieć, że młody, roszczeniowy, leniwy pracownik niejednokrotnie potrafi w przeciągu godziny, czy dwóch zrobić więcej niż starszy z pokolenia które to tak jest nauczone ciężkiej pracy, że potrafi pisać jednym palcem na kompie, nie umie dodać załącznika do maila, czy zwyczajnie nie ogarnia nowinek technologicznych typu smartfon.

        • Wszystko zależy od tego na czym ta praca polega. W wielu przypadkach pośpiech i bezmyślne działania potrafią być bardzo szkodliwe.

          • W wielu przypadkach tak, ale nie można generalizowac, tak samo pośpiech i brak doświadczenia, jak i brawura i rutyna mogą zaszkodzić, obojętnie w jakiej pracy, możesz wierzyć lub nie pracowałem i pracuje z różnymi ludzmi, że starymi wyjadaczami i ze swiezakami, i jednym i drugim nic nie brakuje. A na takie gadanie że młodzi są roszczeniowi to podam Ci przyklad – gosc starszy po 60, wykształcenie podstawowe,ledwo, przyszedł i powiedział że żąda podwyżki, bo idzie na emeryturę, a pracuje w firmie tak długo że mu się należy za sam staż. Nie zauważył tylko że jego praca jest powiedzmy niskiej jakosci, nie potrafi wykonać prostych czynności, część rzeczy trzeba po nim poprawiać i kontrolować, a także że w zasadzie pracuje w tej firmie tylko dla tego że szkoda im go wyrzucić, taki sentyment, a rzeczy które robi – praca fizyczna, robi tak że inni boją się o siebie gdy muszą z nim pracowac. To tylko jeden przyklad.
            Chcesz drugi? Kobieta lat ok 47, pracownik biurowy, bez średniego wykształcenia, nie zna języka żadnego prócz polskiego, nie ma żadnych zdolności, nie umie dodać załącznika do maila, ogolnie ma problemy z podstawowymi czynnościami na komputerze który jest jej podstawowym narzędziem pracy, co srednio miesiac lub dwa stwierdza że zarabia mało, bo pracuje już długo, podwyżkę powinna dostać z automatu wręcz, bo jej się nalezy, a jak nie to chociaż awans.

            Gadanie że tylko młodzi są roszczweniowi jest bez sensu, wszyscy są, starsi i starzy tez. Tylko widzisz, jak człowiek ląduje że świata marzeń po studiach w realu to faktycznie brak zapału można u niego dostrzec.
            Jak wspomnialem, na studiach podjąłem pracę za 5zl na godzinę, gdy odchodzilem, proponowano mi 15, nie dlatego że chciałem tylko dlatego że coś tam sobą zaprezentowalem, a było to lat temu naście gdzie 15 na godzinę to był luksus.
            Stereotypy to zlo. Każdy jest inny. Czy to młody czy stary.

          • Oczywiście że są odstępstwa. Natomiast może ze swojej perspektywy tego nie widzisz, ale obecni młodzi ludzie wkraczający na rynek pracy są dużo bardziej roszczeniowi niż jeszcze 10-15 lat temu, potwierdza to wiele badań.

          • Ja nie mówię że nie, masz rację, ale wynika to z tego że 10-15 lat temu był rynek pracodawcy, roboty było nie wiele, jak się udało zaczepic to jakoś szło, ale pamiętam czasy właśnie 10-15 lat temu jak latalem roznoszac cv i jeździłem na rozmowy kwalifikacyjne, dostanie dobrej pracy, na dłużej było ciężkie.
            Teraz mając pewne doświadczenie i umiejętności, ba nawet na start robotę można zmienić w kilka dni. Myślę że dziś gdybym poszukal to od ręki znajdę coś interesujacego. Zwyczajnie skończyło się, albo się kończy, wykorzystywanie ludzi za minimum.

          • I co w tym złego? Mamy wyzysk w kraju, to się nikomu nie dziwię. Wystarczy poczytać internet i zobaczyć co piszą ludzie o 10 lat starsi od nich. Skoro taki syf jest to na kij się starać?

      • No sry. Mowa jest o tym że stary nie umie podstaw, więc jak on ma to w ogóle zrobić. Powiedz mi ile razy dziennie odbijasz się o idiotów za biurkiem co robią klik klik patrząc na klawiaturę. A kiedy ostatnio widziałeś osobę która pisze bezbłędnie z szybkością 200 znaków na minutę lub więcej (co jest mizerno-srednim wynikiem). Pracuję w pracy gdzie często piszę coś przy ludziach. Jakiesz ich zdziwienie jest jak widzą że znam klawiaturę na pamięć. Jeszcze większe ich zdziwnie jest kiedy im mówię że jej nie znam.

          • Pewnie taka samą jak teraz. Jak większość przecietnych ludzi po 60tce, którzy umieją pisać na klawiaturze qwerty. Czyli poniżej 300 ;)

  19. Czy ktoś jeszcze się temu dziwi? Sama jestem z pokolenia lat 80tych – zdobywałam wykształcenie w Polsce, za granicą, kończę doktorat i również pracowałam od rana do nocy. Jestem już 7 lat na rynku pracy – jestem kobietą po 30stce i zawsze pracuje na jakiegoś leniwego Managera który wie mniej ode mnie, moje kwalifikacje były zawsze umniejszane i nie mogę do tej pory wyjść że ścieżki wysoko wykwalifikowanego specjalisty…Pracowalam tak dopóki nie okazało się że mam problemy zdrowotne i za chwilę będę się diagnozować na nowotwór. Moi znajomi którzy wyjechali z Polski zarabiają więcej i faktycznie pracują 8h to że w Polsce jest to nienormalne to jest to problem Polaków którzy się nie szanują. Sama zamierzam zrobić to samo i wyemigrowac bo mam dość bycia niewolnikiem. Popieram młodsze pokolenie bo szczerze nie warto tyle pracować ew warto postawić na własną firme.

    • Plus dodam jeszcze że często na umowie miałam 8 godzin ale co z tego? Mawet słyszałam pogadanki że wszyscy tak pracują a niektórzy nawet w weekendy to powinnam się dostosować mimo, że zdrowotnie niedomagam. Szkoda tylko, że nikt nie chce płacić za te nadgodziny tylko niby mam jej do odbioru a przecież pracuje dla pieniędzy a nie dnia wolnego bo nawet nie miałam czasu wykorzystać normalnego urlopu. Do tego państwo z umowy o pracę zabiera mi 40% kasy nie dając nic w zamian co widzę teraz po sobie ile muszę zapłacić prywatnie za badania bo na NFZ czeka się tyle, że można sobie odpuścić. Moje pytanie brzmi po co tyle pracowaćskoro nikt nawet dobrze za to nie płaci jak człowiek porówna sobie zarobki w zagranicznym korpo do kolegów że Starej UE? Będę więcej pracować ale niekoniecznie więcej zarabiać – składki na różne ubezpieczenia idą w kosmos bo i tak nie zobaczę nawet emerytury więc jelenia to proszę szukać na rykowisku. Z awansem na kierownicze stanowisko też jest różnie bo zazwyczaj zajmują je tzw. Syte Misie z lat 90tych lub inne osoby nazywane przeze mnie pieszczotliwie spadochroniarzami:) Szczerze nie dziwię się młodym ludziom że nie chcą tak żyć bo nie ma po co :) Z wiekiem człowiek ceni sobie komfort i jakość życia zatem nie „mieć” tylko „być” :) Mnie też już po 7 latach się nie chce nic nikomu udowadniać. Żałuję tylko straconych lat że nie wyjechałam wcześniej w imię gestu patriotycznego tylko godziłam sie na ten wyzysk ale jak człowiek sobie pojeździ po świecie to zauważy że można żyć inaczej.

  20. Jak ktoś chce robić po 12 godzin to niech robi jak mu mało powinno się za 8 godzin tyle zarobić żeby nie trzeba bylo dorabiać albo martwic się że za malo pracodawcy myślą że za stawki jakie oferują kupią sobie niewolnika a nalezy pamiętać że z niewolnika nie ma pracownika więc niech się lepiej starają to i pracowników będą mieli lepszych

  21. W KRAJACH CYWILIZOWANYCH TO NIKT NIE PATRZY NA DYPLOMY I TYM PODOBNE TYLKO DAJA OKRES PRUBNY KTO SIE WYKAZUJE MA WYNIKI TEN ZOSTAJE A TU BY CHCIELI NIE WIEM JAKIE WYMAGANIA A PLACA MINIMALNA,PLUS W POLSCE DOBRE POSADY DOSTAJE SIE PO PROTEKCJI . TO TEZ SZKODA CZASU LEPIEJ EMIGROWAC . I MIEC NORMALNĄ ŚCIEŻKĘ KARJERY

    • W twoim przypadku to faktycznie lepiej emigrować bo takich nieuków z języka polskiego, jakiego w tej odpowiedzi prezentujesz to nawet na socjal szkoda.

  22. Kiedy ja byłem młodym pracownikiem, człowiek sie cieszył że ma pracę – uniezależni się finansowo od rodziców + ta radosc w sercu z posiadania własnej gotówki…. Dzis leniwa młodzież idzie skrótami, nie potrafią niczego sami poszukac, zapytac kogos face2face o pomoc czy wskazanie drogi… dlatego taką popularnoscią cieszą sie portale typu „spotted” gdzie srednio zaawansowane umysłowo yeti społeczne pytają co dzis otwarte albo jak ma na imię kasjerka z Żabki na ul takiej a srakiej bo są na tyle ograniczeni umysłowo że nie podejdą sami i nie zapytają tylko czatują na gotowe. Wymagania co do pracy oczywiscie zaczynamy rozmawiac od 3k na rękę za 8 godzin pracy + wolne weekendy i to on wskazuje kiedy mu pasuje pracowac.. Jak widzę młodych kaleczniaków przychodzących do pracy to tylko w myslach sobie liczę : ile ty wytrzymasz w pracy kaleko bez kręgosłupa moralnego… ?

    • No nie! Co za chamstwo, co za brak taktu! Żeby gównażeria chciała pracować po 8h i mieć wolne weekendy, kto to widział? Za moich czasów to się zapieprzało w polu za darmo od rana do nocy i się człowiek cieszył, że robota była. A teraz te młode pokolenie bez kręgosłupa moralnego to by tylko chciało brać i brać, TFU!

      A tak na poważnie – puknij się Pan w cymbał, bo aż się przykro robi czytając takie populistyczne i generalizujące bzdury.

  23. no nie wszyscy są tacy ale statystycznie zgadza się że coraz więcej młodych po prostu jest leniwych i coraz częściej ich kompetencje są mierne nawet po renomowanych uczelniach,
    ten trend jest jeszcze bardziej widoczny na zachód od Naszego kraju.

  24. Mam 56 lat ale jestem za 8 godzinnym dniem pracy bo mam prawo do prywatnego zycia kiedys byly placone nadgodziny 50 i 100 dodatkowa premia teraz pracuje po 250 godz. W miesacu za stawke godz.jaka mam na umowie platne po trzech miesiacach to juz jest niewolnictwo Pracownicy powinni zrozumiec ze pracodawca daje nam zatrudnienie by na nas zarobic i ma nas gdzis Tak jest w przecietnej polskiej firmie

  25. chca pracowac 8 godzin? co za balwany…

    ja to chce 5-6 :) btw. niektore firmy to testuja.. (w niektorzych branzach moglbys zrobic podobna prace w 5-6h i jeszcze wyjsc z firmy zadowolony…)

  26. I dobrze a ile maja pracowac 15 godzin za taką samą stawkę olac te firmy zlodziejskie powinno sie pracowac 8 godzin nastepne 2 to 50% a resztę to 100 % tak powinno byc

    • Z jakiej paki 50? Moim zdaniem powinno być 150% a od trzeciej 250%. Nadgodziny to spadek jakości i bezpieczeństwa w wielu zawodach. W taki sposób pracodawcy musieli by zrewidować to i owo i nauczyli by się szanować dobrych pracowników oraz przyczynili by się do spadku bezrobocia. Pracodawco, pamiętaj! Twój pracownik to też Twój klient.

  27. 6h pracy może w ogóle zrezygnujcie z pracy i na socjal. Już mieliśmy socjalizm w Polsce, „fajnie było”. Człowiek bez pracy dziczeje, wymysla bzdury np. tysiąc płci itd. Praca i poczucie obowiązku kształtuje odpowiedzialnego zyciowego trzeźwo myślącego człowieka. Mam brata milenilsa który jest dużo młodszy odemnie to jakaś masakra. Pokolenie bez ambicji do czegokolwiek, byle profil na fb błyszczał i to nie jest odosobniony przypadek. ROZPACZ!!!

  28. Pomijając 90% Twojej wypowiedzi, chciałem się odnieść do początku:

    Pieniądze nie grały żadnej roli, choć byłem już na „swoim”. Jeden jegomość niżej napisał, że do pracy motywują pieniądze. Na pewnym etapie owszem, ale na starcie? Błagam…

    Właśnie dlatego ludzi motywują pieniądze, bo nie mają takiego komfortu żeby być na swoim, tylko walczą od 1 do 1 żeby uciułać na kawalerkę 2h od biura.

    Wiele osób tutaj pisze że „darmozjady siedzą u rodziców” ale z 2 strony ze jak chcesz 3k na start to tak dużo, olaboga. Nie za bardzo wiem jak chcecie to połączyć? Za co ci ludzie mają przechodzić na swoje?

    Oczywiście ja się jak najbardziej zgadzam, że jak człowiek kumaty i pracowity to da sobie radę, zwłaszcza w dużym mieście gdzie prace znajdzie naprawdę każdy. Sam natomiast miałem takie pozycje gdzie oczekiwano siedzenia po 10-12h (pracy umysłowej! nadgodziny niepłatne i bez możliwości odbioru) kusząc jakimiś nadchodzącymi promocjami i rozwojem (który nigdy nie nadchodził)

  29. Śmieszne jest stwierdzenie że ktoś przepracuje 8 godzin i jest roszczeniowy. A dlaczego nie na Zachodzie młodym daje się szansę której tu nie ma. Ja jestem tego przykładem i kilku moich znajomych. Od 10 lat mieszkam w Manchesterze. Tu skończyłem prawo i nauczyłem się angielskiego Ale dla chłopaka ze wsi nie było szans na pracę w zawodzie pomimo wysokiej średniej. Do Anglii przyjechałem tylko z plecakiem i paroma groszami i kieszeni. Teraz pracuje w jednym z banków na kierowniczym stanowisku w dziale udzielania kredytów. Stać mnie na wiele a nie mam żadnych znajomości i układów jak to funkcjonuje w Polsce. Do mlodych: nie dajcie sobie wmówić że jak wy jedziecie to tylko na zmywak. Polacy są cenionym i i cennymi pracownikami na Zachodzie.

  30. Mam 32 lata a na rynku pracy jestem od 18 roku życia. Do pracy poszlam po maturze. Wiadomo doświadczenie zdobywa sie stopniowo. Pracodawcy w kwiecie wieku, do ktorych aplikowalam stwierdzili ze skacze z kwiatka na kwiatek pracujac np po 1,5 roku w jednej firmie. Ale czasy sa takie ze jak ci niepasuje to szukasz czegos innego, czesto pracodawca sam cie zwolni. Dla ludzi którzy pewnie od matury do emerytury pracowali na tym samym stanowisku, bez awansu czy podwyzki jest to nie do ogarnięcia. Pracy chetnie sie poswiece pod warunkiem ze ktos to doceni, a nie za przyslowiowe Bog zapłać. Jesli chodzi o nadgodziny, rowniez nie widze przeciwwskazań, o ile dostane wynagrodzenie za moj poswiecony czas.

  31. Jeżeli człowiek pracujący 8h, 2h spędza na fejsie, to nie łudź się, że pracując 6h nie spędzi na fejsie ani minuty. Bo spędzi 1,5h. No i wciąż baaardzo duża część zawodów nie jest wykonywana przy komputerze. A co do takich badań, to Panie, sam Pan nie pierdziel bo to sobie można między bajki włożyć. Nie wierzysz chyba, że sprzedawca sprzeda więcej w 6h niż 8? Pomijając, że Francja wycofała się z 35godzinnego systemu pracy i teraz robią tyle co i my.
    I jest coś takiego jak praca 30h w tygodniu. Nazywa się potocznie ‚na trzy czwarte etatu’. Tyle, że pieniędzy dostaje się mniej. Ciekawe dlaczego, skoro pracownik wypracowuje podobno więcej?

  32. „Dziki kapitalizm lat 90”. Nie słyszałem dawno takiego dowcipu. Lata 90 cechowały się niszczącą gospodarkę budową eurosocjalizmu. Gdyby chociaż przez te 10 lat był w Polsce kapitalizm prześcignelibyśmy już Niemcy (też płacowo).

  33. Otóż to, u mnie w pracy ludzie zawsze się dziwią, że ja wychodzę z pracy o czasie a reszta siedzi po godzinach. Tylko, że oni robią przerwy na fajki co 30 minut i ciągle widzę grupki ludzi popychajacych plotki. Ja robię swoje i idę do domu, proste. Chciałbym mieć możliwość pracy tylko 6h ahh.. To by było coś pięknego.

  34. Jestem na rynku pracy od 15 lat, uczestniczylam w okolo 30 rozmowach kwalifikacyjnych (lubie to robic, zeby nie wyjsc z wprawy), pracowalam w ponad 10 miejscach. Nigdy nie mialam wpisanego roku urodzenia. Tak naprawde taka informacja (podobnie jak stan cywilny, czy dokladny adres zamieszkania) nie sa pracodacy do niczego potrzebne, a wrecz nie powinny byc w najmniejszym stopniu czynnikiem za lub przeciw kandydatowi. Jezeli pracodawca odrzuca CV ze wzgledu na brak roku urodzenia na nim, to bardzo dobry znak, zeby w tej firmie nie pracowac.

  35. Z całym szacunkiem. Wyjeżdżamy za granicę i chwalimy się ile tam się zarabia. Ale nikt tam nie mówi ze robi po 12 godzin na zmywaku. Tu za 12 godzin tez więcej zarobimy. Co do młodzieży u mnie w pracy też to obserwuje. Są konfliktowi mają wymagania ale w zamian nie dają nic. Moje szefostwo, naprawdę wynagradza tych którzy pracują a nie się obijaja. Teraz patrząc młodzi chcą służbowy telefon , auto, w piątek do południa sobota wolna juz nie mówiąc o niedzieli. Naprawdę tak się nie da

    • „Wyjeżdżamy za granicę i chwalimy się ile tam się zarabia. Ale nikt tam nie mówi ze robi po 12 godzin na zmywaku. Tu za 12 godzin tez więcej zarobimy”

      Skomentuję to krótko Pani Grażyno,znaczy się upsss… Pani Magdaleno: Buhahahaha !

      A służbowy telefon i auto w przypadku handlowców i osób tego typu jeżdżących do klientów po kilkaset kilometrów czy dzwoniących do klienta czy firmy… straszne ! Przecież powinni na to wyłożyć z własnej kieszeni ku chwale firmy ! XD Naprawdę: wasze pokolenie dało sobie roszczeniowym zatrudniającym używającym wobec siebie (będącego psychologiczną sztuczką) określenia „pracodawcy” wejść na głowę. A co do osób nadużywających sprzętu służbowego – no bez jaj, billingów nie chce się sprawdzać, a auta służbowe jeżdżą bez nadajnika gps ? Mamy XXI wiek,takie rzeczy są do ogarnięcia nawet w waszym Januszexie.

  36. I bardzo słusznie. Praca to nie wyzysk, praca to praca. Coś się robi aby coś uzyskać, a jak pracodawca ma w nosie pracownika, to z jakiej paki pracownik ma szanować pracodawcę i pracę!

  37. Moim zdaniem wszystko idzie w dobra stronę, niech w końcu szefowie obudzą się z amerykanskiego sny i w końcu zaczną DOBRZE PŁACIĆ! Chcieli by się dorobić w pare lat. Kosztem pracownika. I cale Zycie pierdola ze pieniadzy nie maja, a na wszystko ich stać, a ludzie po 10lat pracują na umowie za najnizsza krajową. Ręce opadają

  38. Podstawowym problemem jest to że jeśli ktoś ma narzucone że ma wykonać pracę np w 2 dni to będzie ją robił 16h roboczych mimo ze mógłby pewnie i w 10 no ale po co ma się spieszyć jak mu po prostu dołożą więcej.. systemy prowizyjne i premiowe za wykonanie zadań a nie wygodna pensyjka. Sam poszedłem pracować głównie za prowizje i nie narzekam mimo że podstawa to najniższa krajowa.

  39. Po:
    1) normatywnym czas pracy wynosi 8h
    2) ktoś ładnie napisał że Polska ma zadłużenie, chałbym zauważyć iż dużo innych krajów posiada ta samą sytułację lub gorszą zwłaszcza USA gdzie dodatkowo drukowali pieniądze.
    3) lepiej wprowadźmy 24h czas pracy, jeśli wogóle ktoś by dał radę :) Bo widać że niektórym poprzepalały się mózgi od tej normatywności. A może powrócimy do przodowników pracy.
    4) niech pracodawcy zaczną szanować dobrych pracowników i wypłacać godne wynagrodzenie oraz mieć większą kulturę pracy. I nie obiecywać gruszek na wierzbie przed podpisaniem umowy.

  40. Mimo takich czy innych źądań młodych pracowników prscodawcy chętniej zatrudniają ich niź starszych. Dlaczego ?

    • Bo starszy: 1.Jest bardziej fizycznie wyeksploatowany 2.Jak ma doświadczenie to też nie będzie zadowolony z tych zawrotnych kwot
      3.Jako pokolenie PRLu wie za dobrze jak ściemniać tak, by go nie przyłapali 4.Z wiekiem każdy jest coraz większą marudą 5.Różne okresy ochronne przed emeryturą budzą strach zatrudniających.

  41. To że chcą pracować 8 godzin to nie roszczeniowość też nie chcę tyrać do nocy praca po godzinach powinna być uzasadniona i sporadyczna, nie na zasadzie siedzę bo inni siedzą. Co do reszty to praca z nowym pokoleniem pracowników jest przerażająca są nie samodzielni, nie odpowiedzialni, wręcz bezradni, nie zrozumieją poleceń, świetnie posługują się nowymi technologiami, ale nie potrafią samodzielnie znaleźć odpowiedzi w Internecie, nie umieją się uczyć, jest problem z komunikacją bo każdą uwagę odbierają jako afront, łatwo obrażają się lub wpadają w złość, ale czy to ich wina? Tak ich wychowaliśmy chroniąc przed jakimkolwiek stresem, odpowiedzialnością, krytyką, akceptując ściąganie, plagiat w szkole i na uczelniach, wmawiając im, że tylko studia dadzą im sukces A przecież nie wszyscy muszą być menadżerem, a gdzie dobrzy rzemieślnicy?

  42. hehe za to pracodawcy nie są roszczeniowi- płacisz za 8 godzin, możesz wymagać przez 8. raczej normalne. a jak chcesz żeby na Ciebie pracować za stawkę która tylko umożliwia przeżycie to licz się z tym że przeżyć można też w wiezieniu- nie pracując. a że za nic tam nie wysyłają licz sie z tym że nabroic przyjdą do tego kto ma środki, czy się chce nimi dzielić czy nie

  43. 6 godzinny dzień pracy oraz minimalna pensja dla nie pracujących ,to będzie za niedługo rzeczywistość w większości krajów. Pracy nie będzie dla wszystkich, ponieważ gospodarka jest coraz bardziej zautomatyzowana. Do tego dochodzi mizerny system edukacji produkujący pół debili którzy nie potrafią nic poza patrzenie się w smartphone lub kompa których tak naprawdę nawet nie potrafią obsługiwać!!
    Patrzę jacy ludzie trafiają do nas do firmy… Tu nie chodzi o to ile godzin Oni chcą pracować ale o fakt, że nic nie umieją, nic im się nie chce, nie mają jaj odporności fizycznej i psychicznej!
    Poza tym OLBRZYMI wpływ na taki stan rzeczy ma rozdawanie przez PiS pieniędzy za darmo ! To z czasem zniszczy polską gospodarkę … Niestety.

  44. Bo praca ma nie być wyznacznikiem życia tylko traktowana jak źródło utrzymania, mój czas po pracy nikogo nie powinien interesować Pozdrawiam

  45. Jestem mieszkańcem Warszawy więc może pod tym względem moje obserwacje nie uogólniają się na cała Polskę bo to tu ludzie przyjeżdzają szukać, czasem wręcz błagać o pracę więc tu pracuje się chętnie. Większośc znajomych jest przyjezdna, większość znajomych pracuje w korpo za na prawde duże pieniądze czyli 2 średnie krajowe oraz więcej. jedni chętnie oddają się pracy, inni po prostu muszą bo jest coś do zrobienia i jesli to trwa 11h to trudno. Inni pracują swoje 8h i resztę walą ale mają w sumie 2 prace więc dwa etaty wyrabiają. pracy sie nie boja. inni mają korpo które rozliczają ich z każdej nadgodziny (nie dając kasy tylko wolne) więc poza swoim urlopem przez odbiór nadgodzin kilka osób ma po 3-4 tygodnie wolngo. Z drugiej strony u jakiegokolwiek pracodawcy nie jestem lub znajomi o ile nie sa w korpo to oni wychodza z roszczeniowym podejściem. Wiekszośc ma na twarzy wymalowane „na ulicy jest autobus takich jak ty więc nie podskakuj”. Nie ma systemu motywujacego bo wszystko się należy. Więc albo korpo, szacunek i kasa albo spokój ale z mniejsza kasą. Albo własny interes

  46. Sytuacja z przed 10 lat się odwróciła i pracodawcy poza budowaniem strachu u pracownika nie maja mu nic do zaoferowania bo na podwyżki nie ma kasy a szef co dwa lata zmienia auto za 500 tyś złoty. Tak wyglądały realia kilka lat temu.
    Teraz rąk do pracy na rynku coraz mniej nawet tych najsłabszych więc i lament pracodawców coraz większy.

    Jestem za 6h dniem pracy i jest to możliwe do wprowadzenia ale bardzo trudne, niedzielę wolne od handlu też miały nas zabić w kilka tygodni a jednak każdy żyje i okazało się że piwo, ziemniaki i portki na dupę można kupić w każdy inny dzień tygodnia.

    Pracuje żeby żyć, nie odwrotnie.

    Jak ważna jest moja praca kiedy idę po urlop a jak nic nie znacząca kiedy proszę o podwyżkę. :)

  47. Pracodawcy mogą sobie stawiać absurdalne warunki za 1500 na rękę. Ale niech się potem nie dziwią że im ludzi do pracy brakuje bo kto może żyje z socialu a reszta to wypierdala z tego pojebanego kraju

  48. Nie jest mi łatwo uwierzyć w globalny spisek Januszy i Grażyn nt celowego obniżania pensji. Sądzę jednak, że w BRoP bez interwencji państwa się nie obejdzie. Jakoś tak im bardziej na wschód tym mniej zachodnie wynalazki (wolny rynek) nie działają…

  49. czasem mam wrazenie ze ci pozal sie boze „pracodawcy” tkwia mentalnie w latach ’90. heloł obecnie bezrobocie to mniej niz 5%, a nie 20. taka postawa pracodawcow przy obecnym rynku to spora bezczelnosc, ktora odbije im sie jeszcze solidna czkawka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *