We Włoszech, za niespełnienie obietnic wyborczych, można nazwać polityka kłamcą, hipokrytą i nikczemnikiem. Potwierdził to ich SN

Na wesoło Zagranica dołącz do dyskusji (44) 14.01.2018
We Włoszech, za niespełnienie obietnic wyborczych, można nazwać polityka kłamcą, hipokrytą i nikczemnikiem. Potwierdził to ich SN

Udostępnij

Tomasz Laba

Obietnice wyborcze już dawno przestały być tym, czym powinny. Politycy przyzwyczaili nas do tego, że w kampanii wyborczej obiecują złote góry, aby potem dostać amnezji. Tymczasem we Włoszech można takiego polityka bezkarnie nazwać kłamcą. Tak orzekł tamtejszy Sąd Najwyższy.

Sytuacja polityczna na półwyspie apenińskim jest równie nerwowa, jak w Polsce. Podczas gdy nam się wydaje, że zachowania naszych rodzimych polityków są skandaliczne, we Włoszech nikt by nie zwrócił na nie uwagi. Być może to kwestia południowego temperamentu. Samą dyskusję publiczną nakręcają też tamtejsze sądy, z Sądem Najwyższym na czele. Ten właśnie orzekł, że polityka, który nie spełni obietnic wyborczych, można nazwać kłamcą, hipokrytą i nikczemnikiem.

Obietnice wyborcze bez pokrycia

Wszystko zaczęło się od kampanii wyborczej przed wyborami na burmistrza niewielkiego miasteczka Furci Siculo na Sycylii. Ubiegający się o stanowisko Bruno Antonio Parisi obiecywał, że jeżeli wygra wybory, to swoją funkcję będzie pełnił zupełnie bezpłatnie. Wybory oczywiście wygrał, bo wyborcy na całym świecie lubią słyszeć takie rzeczy. Mężczyzna oczywiście zaraz po wygranych wyborach zaczął pobierać pensję, a obietnice wyborcze miał za nic. Wtedy jego przeciwnicy polityczni rozpoczęli akcję krytykowania nowego burmistrza.

Co musi zrobić opozycja? Cóż, pewne zasady są takie same na całym świecie. Włoscy radni z opozycji zaczęli rozwieszać w całym mieście plakaty, w których zarzucano burmistrzowi kłamstwo i hipokryzję. Sąd I instancji nie był dla opozycjonistów zbyt łaskawy. Całą szóstkę skazał za zniesławienie nowego burmistrza. W wyniku wniesionej apelacji zostali uniewinnieni przez sąd apelacyjny. Tym razem burmistrz, który najwidoczniej nie zgadzał się z tym, że okłamał swoich wyborców, doprowadził sprawę przed oblicze Sądu Najwyższego. Ten w całości podtrzymał wyrok uniewinniający w mocy.

Sąd doszedł do wniosku, że hasła, pomimo że obraźliwe, mają związek z działalnością polityka. Działanie opozycji było wynikiem sprzeciwu wobec zachowania burmistrza, który wbrew swoim obietnicom wyborczym, pobierał wynagrodzenie z miejskiej kasy. W tym kontekście należy rozpatrywać słowa „kłamca i hipokryta”. Określanie burmistrza nikczemnikiem należy łączyć z bezpodstawnymi krokami prawnymi, które podjął przeciwko przeciwnikom politycznym.

Według sądu ostra krytyka wobec burmistrza odnosiła się do jego decyzji politycznych i administracyjnych, a nie była atakiem na jego godność moralną i intelektualną.

źródło: tvp.info