Lato w pełni, więc słoneczna pogoda za oknem zachęca do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Nieodłącznym elementem wakacyjnego wypoczynku jest spożywanie alkoholu, nie zawsze w miejscach do tego przeznaczonych. Do tej pory picie piwa w miejscu publicznym było karane jedynie grzywną. Rządzący chcą, aby za to wykroczenie groziła również kara ograniczenia wolności.

Spożywanie alkoholu w miejscach publicznych to kwestia, która dosyć mocno dzieli społeczeństwo. Z jednej strony nikt nie chce, aby na ulicy roiło się od pijaków czy agresywnej, podpitej młodzieży. Z drugiej strony, wypicie piwa na ławce w parku nikomu nie robi krzywdy. Kilka miesięcy temu Sąd Najwyższy orzekł, że picie alkoholu na bulwarach nad Wisłą w Warszawie nie jest nielegalne. W tamtej sprawie rozchodziło się bardziej o definicję słowa „ulica”, a nie o sam fakt picia piwa, ale nie da się ukryć, że wyrok był precedensowy.

Picie alkoholu w miejscach publicznych, czy to nam się podoba czy nie, jest wykroczeniem

To chyba najbardziej znane wykroczenie w naszym kraju. Znajdziemy go w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która stanowi o tym, gdzie nie możemy pić alkoholu.

art. 14 ust. 2a. Zabrania się spożywania napojów alkoholowych na ulicach, placach i w parkach, z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, w punktach sprzedaży tych napojów.

W tej samej ustawie określona jest kara, jaka grozi za popełnienie tego wykroczenia.

art. 43 ust. 1 Kto spożywa napoje alkoholowe wbrew zakazom określonym w art. 14 ust. 1 i 2a-6 albo nabywa lub spożywa napoje alkoholowe w miejscach nielegalnej sprzedaży, albo spożywa napoje alkoholowe przyniesione przez siebie lub inną osobę w miejscach wyznaczonych do ich sprzedaży lub podawania,
podlega karze grzywny.

2. Usiłowanie wykroczenia określonego w ust. 1 jest karalne.

Ograniczenie wolności za picie alkoholu?

Taki stan rzeczy chce zmienić rząd i proponuje, aby picie alkoholu w miejscach publicznych było surowiej karane. Ten sam projekt ustawy, który zakłada ustalenie progu kradzieży na kwotę 400 zł, wprowadza zmianę w ustawie o wychowaniu w trzeźwości.

Art. 2. W ustawie z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. z 2016 r. poz. 487) w art. 431 ust. 1 otrzymuje brzmienie:
„l. Kto spożywa napoje alkoholowe wbrew zakazom określonym w art. 14 ust. 1 i 2a-6 albo nabywa lub spożywa napoje alkoholowe w miejscach nielegalnej sprzedaży, albo spożywa napoje alkoholowe przyniesione przez siebie lub inną osobę w miejscach wyznaczonych do ich sprzedaży lub podawania,
podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.”

Bardziej surowa kara paradoksalnie ma więcej sensu, niż zupełnie nieściągalna grzywna

Obecnie sądy w sprawach o to wykroczenie nie mogą w żaden sposób orzec innej kary niż grzywna. Nie ma znaczenia, że często już na rozprawie doskonale widać, że delikwenta zwyczajnie nie stać na jej zapłacenie. To sprawia, że orzeczona kara często jest fikcją i zupełnie nie realizuje swoich celów. Karę grzywny co prawda można zamienić na areszt, ale często to jest poprzedzone bezskuteczną egzekucją takiego wyroku przez komorników, co niepotrzebnie generuje koszty i pochłania czas. W przypadku, gdy już na samym początku procesu, sąd nie będzie miał wątpliwości, że obwiniony nie ma najmniejszych szans na zapłacenie grzywny, będzie mógł karę najzwyczajniej w świecie odpracować.

Dzięki temu kara będzie tym, czym miała być od samego początku – karą. Również szybsze wykonanie kary spowoduje, że takie skazanie ulegnie zatarciu zdecydowanie wcześniej. Tak, to dobra zmiana.