Oświadczenia w szkołach ws. koronawirusa to sztuka dla sztuki, ale i tak z czysto praktycznych względów trzeba je podpisać

Codzienne Zdrowie dołącz do dyskusji (65) 09.09.2020
Oświadczenia w szkołach ws. koronawirusa to sztuka dla sztuki, ale i tak z czysto praktycznych względów trzeba je podpisać

Justyna Bieniek

Nauczyciele w szkołach chcieli pobawić się trochę w prawników, ale niestety nie wyszło. Oświadczenia w szkołach ws. koronawirusa nie mają żadnej mocy prawnej. Ale dla świętego spokoju dzieci i nauczycieli lepiej je podpisać.

Oświadczenia w szkołach ws. koronawirusa. Czy trzeba je podpisywać?

Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego w niektórych szkołach oprócz spisu nowych podręczników rodzicom podsuwane były oświadczenia ws. koronawirusa. Ich podpisanie było warunkiem uczęszczania na zajęcia. Oświadczenia przerzucały odpowiedzialność za ewentualne zakażenie na rodziców. Rodzice mieli się również wraz z ich podpisaniem zrzec jakichkolwiek roszczeń od szkoły za zarażenie. Niektóre szkoły poszły nawet o krok dalej i zagroziły, że niepodpisanie oświadczenia będzie skutkowało wydaleniem dziecka ze szkoły.

Sprawa nabrała rozpędu do tego stopnia, że stanowisko w tej sprawie zajęło Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jak nietrudno się domyślić wskazało ono na brak mocy prawnej tego typu oświadczeń. W polskim porządku prawnym brak jest przepisu, który umożliwiałby zrzeczenie się roszczeń w przypadku zakażenia. Nie można również zastosować w stosunku do ucznia zakazu podjęcia czy kontynuowania nauki na tego typu podstawie. Wniosek może więc być tylko jeden – tego typu oświadczenie może dotyczyć właściwie wszystkiego. A podpisujący je rodzic wraz z teoretycznym zrzeczeniem się roszczeń, może również zrzec się innych abstrakcyjnych zobowiązań.

Maseczki w szkole i dystans mogą nie wystarczyć

Z prawnego punktu widzenia oświadczenie nie ma żadnej mocy prawnej. Jego podpisanie to tylko i wyłącznie kwestia świętego spokoju dla rodziców (i pewnie dla szkoły). Oświadczenie oczywiście nie pozbawi rodziców prawa do wystąpienia na drogę sądową w przypadku zakażenia. O tym czy roszczenie będzie zasadne i tak każdorazowo rozstrzygnie sąd. Treść oświadczenia nie będzie miała żadnego znaczenia.

Oczywiście w pełni zrozumiałe jest, że wizja wypłaty odszkodowań budzi wśród dyrektorów szkół pewne obawy. Patrząc jednak na sprawę z logicznego punktu widzenia, nawet wystąpienie na drogę sądową prawdopodobnie nie przyniesie fali roszczeń. Fakt zakażenia w szkole jest po prostu trudny do udowodnienia.