Przestańcie powtarzać mit o pensji minimalnej 2600 zł. W 2020 roku wyniesie ona albo 1870, albo 3132 złote

Firma Gorące tematy Podatki Praca dołącz do dyskusji (878) 11.09.2019
Przestańcie powtarzać mit o pensji minimalnej 2600 zł. W 2020 roku wyniesie ona albo 1870, albo 3132 złote

Jakub Kralka

Państwo polskie opanowało do perfekcji mechanizm, w którym utrzymuje mało ciekawego świata obywatela w niewiedzy. Jedynym z przykładów jest informacja o tym, ile właściwie zarabia. 

Wielokrotnie na łamach Bezprawnika postulowaliśmy skrajny model, w którym każdy pracownik sam płaci za siebie podatki – byłaby to rewolucja i zarazem początek procesu głębokich przemian ideologicznych w Polsce. Dziś bowiem powszechne przeświadczenie jest takie, że „zarabiam tyle, ile wpływa na konto”. A to nieprawda, to gigantyczna skala niezrozumienia.

Wynagrodzenie minimalne 2020 wyniesie 1870 złotych albo 3132 złote

Wynagrodzenie w Polsce, nie tylko to minimalne, jest podawane w najgorszy możliwy sposób, ponieważ ani nie wskazuje tego, co pracownik rzeczywiście dostaje, ani nie określa tego, ile musi wydać pracodawca.. Co więcej, rozbieżność między tymi kwotami często zbliża się do połowy wynagrodzenia netto.

Kiedy więc rząd odtrąbił sukces – wynagrodzenie minimalne 2020 wyniesie 2600 złotych, powinniśmy wyciągać z tego tylko następującą wiedzę. Do ręki dostaniemy około 1870 złotych. Nie ma to nic wspólnego z 2600 złotych, prawda?

Ale to nic – dopiero informacja, którą za chwilę usłyszycie jest istotna. Żeby zapłacić nam pensję 1870 złotych na rękę, pracodawca wcale nie musi wydzielić ze swojego konta 1870 zł, ani nawet 2600 zł, tylko 3132 złote. Oczywiście można się tym nie przejmować, gdy pracujemy w międzynarodowej korporacji albo fabryce („bogaci są, poradzą sobie!”), ale co jeśli jest to małe biuro lub firma rodzinna?

Dzieje się tak, ponieważ przedsiębiorca poza wskazywanym często wynagrodzeniem brutto, musi też partycypować w pokryciu naszych składek ZUS, opłacić składkę na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Ponieważ na firma.blog i Bezprawniku troszczymy się głównie o perspektywę małych i średnich przedsiębiorców, obliczeniach nie wskazuję jeszcze dodatkowych obciążeń pracodawców, które wkrótce przyniosą Pracownicze Plany Kapitałowe.

A teraz przeanalizujmy sobie pensję minimalną 2021 i 2023

Rząd zapowiada, że w 2021 roku zarobimy na pensji minimalnej 3000 złotych, a z kolei w 2023 roku już 4000 złotych.

To oczywiście półprawda, ponieważ tak naprawdę w 2021 roku dostaniemy na rękę 2152 złote. I nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że pracodawca musi już wypuścić ze swojego konta 3614 złotych.

Pensja minimalna 2023 w wysokości 4000 złotych? To oznacza, że na konto pracownika wpłynie 2853 złote. Ale z konta pracodawcy wypłynie 4819 złotych. Kiedy więc w niektórych domach strzelają korki od szampana na wieść o tym, że będzie pensja 4000 złotych brutto, to jednak wcale nie byłbym takim entuzjastą tego rozwiązania, ponieważ do kieszeni pracownika trafią 2853 złote.

Natomiast pracodawca stanie przed dylematem, czy chce płacić komuś blisko 5000 złotych, a przypominam, że mówimy o pensji dla najmniej wykwalifikowanych, najniżej wycenianych przez rynek osób. Moim zdaniem takie postawienie sytuacji sprawi, że pracodawcy będą ograniczali zatrudnienie, stawiając na przykład na robotyzację.

Istotnym beneficjentem podwyżki pensji minimalnej jest więc państwo

Wynagrodzenie minimalne 2019 w wysokości 2250 złotych brutto oznacza „na rękę” 1633 złote dla pracownika oraz 2710 całkowitych kosztów pracodawcy.

Żeby w 2023 roku pracownik mógł dostać na rękę 1220 złotych więcej, pracodawca zapłaci miesięcznie aż 2109 złotych więcej. Te zagubione 889 złotych to zysk państwa na barkach przedsiębiorców. Oznacza to również, że w ciągu najbliższych 4 lat, rząd chce zwiększyć koszt zatrudnienia najgorzej wykwalifikowanych pracowników o 2100 złotych. To o 500 złotych, niż dzisiaj ZARABIAJĄ na rękę. Nie wierzę, chyba że w tle szykowana jest jakaś spektakularna inflacja, że coś takiego nie wykolei gospodarki i rynku pracy.

878 odpowiedzi na “Przestańcie powtarzać mit o pensji minimalnej 2600 zł. W 2020 roku wyniesie ona albo 1870, albo 3132 złote”

    • Ja nie pozdrawiam, niech się ogarną. Lepa na odmulenie ode mnie, tak jak narkomanowi i alkoholikowi, bo niszczą sobie życie.

      • Często jest tak, szczególnie w firmach budowlanych, transportowych, itp. że na konto wpływa minimalna krajowa a pod stołem w kopercie pod stołem jest reszta wypłaty.

          • Choroba, pogrzeb, choroba + pogrzeb itd. Myślę o kredycie, którego nigdy nie chciałbyś wziąć ale sytuacja by zmusiła. Np choroba członka rodziny za granicą, który nie miał ubezpieczenia, a potem śmierć i sprowadzenie zwłok. To dziesiątki-setki tysięcy złotych.
            Nie miałem więc oczywiście na myśli kredytu gotówkowego na dziwki i koks, czy remont kwadratu, ale taki wydatek, którego nie przewidujesz (więc na niego nie oszczędzasz) a jednak jak się wydarzy to jest oczywiste, że musisz zdobyć gotówkę. Przykładów pewnie będzie kilka więcej oprócz tego co napisałem ale generalnie masz zarys tego, co może spowodować zarabianie groszy na umowie, a reszta pod stołem. Nie ma się z czego cieszyć, bo uśmiech się urwie jak hejnał jak przydarzy się „coś w podobie”‚.

          • To może lepiej się ubezpieczyć?

            „Zbieram zdolność kredytową na wypadek, gdyby mój wujek na wczasach w Gwatemali dostał polio”

          • Ktoś kto dostaje minimalną na budowie a resztę pod stołem, to sry ale do elity nie należy i ma na pewno kogoś z rodziny, kto pracuję za granicą. Tam 70% zatrudnionych to agencje pracy, które wierz lub nie, ale pobierają z wynagrodzenia składki na ubezpieczenie, a potem się okazuje, że tych składek w twoim imieniu nie płacili przez rok czasu. I jest od chooya historii tego typu i często zdarzają się prośby na zbiórkę na transport ciała dziecka/członka rodziny, bo pracodawca leciał w chuja i nie oplacil ubezpieczenia. Jesteś pusty jak dzban typie.

    • Typowo polcowe – podziwianie w dużej części niedorajdów i piętnowanie tych co mają więcej bo przyłożyli rękę żeby mieć lepiej.

      • Alez kompletnie zle mnie zrozumiales. Oczywiscie powinienem to bardziej rozwinac. Mowiac ze podziwiam, mialem na mysli ze podziwiam ze da sie w ogole za taka kwote godnie przezyc miesiac. A jednoczesnie jestem zdania ze wiekszosc Polakow nie mysli o przyszlosci, nie uczy sie nowych rzeczy i woli narzekac i akceptowac rzeczywistosc.

        Ogolnie nie rozumiem tych wszystkich dyskusji nad placa minimalna za ktora nie da sie godnie zyc. To jest smieszne a tutaj robi sie z tego wywody co najmniej jakby te podwyzki mialy jakiekolwiek znaczenie.

        Zycze kazdemu kto pracuje za taka lub mniejsza kase niezaleznie od branzy, zeby poszedl do rozum do glowy, uwierzyl w siebie, zaczal uczyc sie nowych rzeczy i zwiekszyl atrakcyjnosc swojego CV na rynku pracy bo mozna zarabiac wiecej i nie trzeba akceptowac mizerii. Ludzie niestety boja sie zmian a prawda jest taka, ze zmiany najczesciej oznaczaja poprawe jakosci zycia. Stanie w miejscu niczego nie zmieni.

        Pozdrawiam

        • Zapominasz o jednej rzeczy – nie wszyscy mogą być kierownikami, inżynierami, lekarzami itd. Są zawody, nisko płatne, które wciąż muszą być przez kogoś wykonywane – sprzątanie, proste prace fizyczne, zamiatanie chodników, pomoc kuchenna itp. Poza tym jest dużo osób, które kształcą się lub są na początku drogi zawodowej i być może za kilka lat będą dużo zarabiać, ale w tej chwili zarabiają najniższą krajową i, uwaga, oni też muszą się jakoś utrzymać! Łatwo jest powiedzieć, ucz się i zarabiaj więcej, a trudniej wyjść spoza myślowych schematów.

          • Zgadzam sie z Toba, ale z wlasnego doswiadczenia i tez obserwujac moich znajomych widze ze wiekszosc mlodych ludzi zyje od 1 do 30 i jedyne co sie dla nich liczy to wyjsc w piatek czy weekend na miasto zeby sie zresetowac. I tak zyja za najnizsza czy nawet srednia krajowa juz kilka dobrych lat i nie zmieniaja nic.

            Podam Ci przyklad. Moja siostra jest po 30, jest pielegniarka. Po to aby miec godne zarobki robi na poltorej zmiany na dwa szpitale. Praca w swieta, weekendy, dni wolne od pracy, sylwestra. Work life balance? Praktycznie zerowy poza okazjonalnym urlopem bo przeciez na co dzien w pracy zmiany 12 godzinne, nocka, dniowka cuda wianki.

            Rozmawialem z nia i mowie do niej, to dlaczego nie sprobujesz gdzies indziej skoro sama mowisz ze masz dosc? Odp: Nie bo ja chce byc pielegniarka i nie chce robic nic innego. To jej mowie, to dlaczego np nie nauczysz sie jezyka i nie wyjedziesz? Odp: Nie bo ja chce byc pielegniarka w Polsce.

            No i nie przemowisz takiej osobie do rozumu, z jednej strony bedzie narzekac, sama wie ze jest beznadziejnie i robi za smieciowe pieniadze gdzie odpowiedzialnosc za wykonany zawod jest ogromna a z drugiej strony zero checi na zmiany.

            I takie podejscie ma wielu moich znajomych. Jest beznadziejnie ale nic nie zmienie bo zeby cos zmienic trzeba najczesciej no niestety troszke ruszyc dupe i sie postarac, ale ludzie sa leniwi i wola akceptowac swoja sytuacje wmawiajac sobie ze tak musi byc.

            Dlatego zgadzam sie z Toba ze ktos te zawody musi wykonywac, ale do kazdej osoby ktora to czyta teraz „Nie musisz to byc Ty”. Bynajmniej zadna praca nie hanbi albo zarobki w tym kraju juz tak.

          • Fajnie, tylko to tak nie działa. Nie chodzi o to, by mieć więcej pieniędzy. Z jakiegoś powodu dorośli potrafią wytłumaczyć dzieciom coś, czego sami nie potrafią zrozumieć – że dodrukowanie pieniędzy nie sprawia, że ludzie stają się bogaci. Pieniądze muszą mieć pokrycie w gospodarce, w końcu po to je wymyślono. Jeżeli sztucznie zostanie zwiększona ilość pieniędzy w obiegu bez adekwatnego rozwoju w gospodarce, pojawia się inflacja – jest więcej pieniędzy niż towaru. To nie jest tak, że Niemcy są bogaci przez to, że zarabiają więcej. Tutaj są dwa kroki – zarabiają więcej, bo są bogaci. A są bogaci, bo mają rozwiniętą gospodarkę. Jakie w Polsce są międzynarodowe marki? LPP sprzedające szmatki z Bangladeszu? PESA? Nie rozśmieszaj mnie. Tym najniżej opłacanym pracownikom pomogłaby lepsza siła nabywcza. Co z tego, że dostaną 2800 do ręki, skoro chleb będzie kosztował 10 złotych? Praktyczny brak kwoty wolnej od podatku też swoje robi.

          • Efektem ubocznym podnoszenia płac minimalnych i braków ludzi chętnych do pracy jest modernizacja stanowisk.

            Dawniej była ‚Pani na kasie’,
            a dziś jest ‚Pani pilnująca 6-8 kas samoobsługowych’ (pensja 150-200%, koszt 200-250%, wydajność 400-800%).

            Dawniej był ‚Konserwator powierzchni płaskich’ (pracownik z mopem),
            a dziś jest ‚Operator maszyny myjącej’ (pensja 150%, koszt 200%, wydajność 500-1000%).

            Dawniej był ‚Operator szpadla/łopaty’,
            a dziś jest ‚Operator małej koparki (pensja 200%, koszt 300%, wydajność 500-1000%).

            Oczywiście lepiej jeśli ta modernizacja zachodzi z powodu braku rąk do pracy, niż z pensji minimalnej. Ten drugi wariant pozbawia rzeczywiście ludzi pracy.

            Jeśli zaś chodzi o netto/brutto/brutto-brutto… to skomplikowane. Oczywiście pracownik powinien być świadomy o tym ile kosztuje pracodawcę. Czy problemem jest by każdemu na pasku miesięcznym przekazywać informację ile dostał BRUTTO-BRUTTO? Czy prawo tego zabrania? To możecie wprowadzić od kolejnego miesiąca w swoich firmach. Mając mniej zorientowanych pracowników możecie osobno wyłuszczyć te kwoty z informacją opisową co oznaczają.

            Przenoszenie płacenia składek na pracownika oczywiście nie ma sensu, bo w znaczącej ilości przypadków zaraz skończyłoby się na wydaniu całej kasy i narzekaniu, że US się czepia i czegoś chce, a oni nie mają z czego oddać. Jeśli chodzi o składki to część z nich jest dodatkową korzyścią dla pracownika. Płacenie większej składki zdrowotnej nie daje oczywiście większych benefitów i to jest bez sensu. Te składki powinny być indywidualnie podliczane i pracownik, który odłożył wiele w składkach zdrowotnych powinien priorytetem móc z nich skorzystać do poziomu wartości tych składek.

  1. W punkt! Opisane prosto, przejrzyście. Ten artykuł powinien być zmieniony na fajną infografikę i rozwieszony na każdej tablicy ogłoszeń w każdym mieście i każdej wsi. To co tu jest opisane to oczywistość. Niestety ogromna część społeczeństwa sobie nie zdaje z tego sprawy. Ba! Niektórzy myślą że ich pensja DO RĘKI wyniesie te 4000zł. To jest rak naszego społeczeństwa które mimo wszystko jest niewyedukowane. Wielu ludziom brak podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania podstawowych mechanizmów działających w naszym kraju.

    • Bardzo współczuję „biznesmenom” którzy są zmuszani do opłacania pensji pracowników. Składek i podatków.
      Może czas wyjechać w Bieszczady i żywić się korzonkami skoro prowadzenie biznesu jest zbyt skomplikowane? Jak firma nie potrafi zarobi na pracowników to po prostu trzeba ją zwinąć i spróbować w innej „działce”, może tym razem się uda?
      Albo samemu zostać pracownikiem i pracować dla kogoś kto lepiej „ogarnie” realia rynku?

      • Ależ firma potrafi. Podniesie ceny swoich usług i towarów.
        Zapłacisz TY i ja i wszyscy którzy z jej usług korzystają.

        • Twoja podniesie, jego podniesie, inna podniesie, a jakiś Janusz nie podniesie. I wszyscy klienci oleją ciebie i tego drugiego i pójdą do Janusza. Janusz zarobi więcej, wykosi ciamajdy z rynku. Zarobi na pracowników i na siebie. Wolny rynek nie?

          • Spokojna głowa – Janusz pierwszy podniesie jak zobaczy ile płaci zusu i reszty a potem ile płaci u swoich dostawców. Bo na pewno nie mniej ;)

      • Firma potrafi zarobić, ale nie dowolną kwotę. Istnieje próg utrudnień i finansowych obciążeń, który doprowadza do nieopłacaloności prowadzenia dalej firmy lub utrzymywania tyle pracowników.

        Absurdem są teksty o realiach rynku, gdy to nie rynek tworzy te utrudnienia, tylko rząd.

      • No to powiedz, ile musi kosztować gałka lodów, żeby zatrudnić pracownika, który miesięcznie będzie kosztował pracodawcę 5tys zł. (zakładana minimalna za te kilka lat). Oczywiście pracownik to nie będzie jedyny koszt.

        • Trudno, nie radzisz sobie to baj baj. Upadną małe „rodzinne” firmy gdzie najczęściej kodeks pracy nie istniał a uzwiązkowienie było zerowe.
          Zostaną duże firmy które respektują prawo z Związkowcy dbają o interesy pracowników. Pracuje w takiej, choć my nie sprzedajemy lodów.

        • Ścieżki są dwie:
          – pójście w skalę, optymalizacja kosztów, automatyzacja na każdym etapie i sprzedaż z automatu tanich lodów
          – zostawienie jak jest i niech klienci traktują lody na kulki nakładane przez sprzedawcę jako produkt premium za 10+pln za kulkę

          Problem jest taki, że wiele rodzin przy niskich dochodach ma dość wysokie koszty stałe, życia i niewiele im zostaje środków na takie produkty Premium. Połowa pensji idzie na podatki. Z pozostałej połowy połowa pójdzie na rachunki, a reszta na zakupy i przyjemności. Powinno się dążyć do zwiększenia wydajności w urzędach. Wiele czynności można wykonywać zdalnie i nie musi być w każdym mieście okienko i przekładanie papierów z miejsca na miejsce.

          • Połowa pensji idzie na podatki

            Niestety. Dlatego trzeba reformować system podatkowy. Niskie podatki dla mało zarabiających (tym co mało zostaje na życie) i wysokie podatki dla najlepiej zarabiających (tym co nawet jak się zabierze 50% dochodów i tak zastaje tyle że nie wiedzą jak model nowego jachtu wybrać i kupują obydwa).

      • Widzę, że mamy tutaj wyznawcę teorii jaką głosi Jarosław – nie radzisz sobie – zamknij firmę :) Naprawdę wierzysz, że w ciągu 4 lat da się podnieść wydajność w firmach o 70%, bo o tyle mają wzrosnąć pensje pracowników? Bo to nie tylko minimalna – skoro minimalna dobije do tego, co zarabiają teraz inni pracownicy, to oni także muszą dostać wyższe wypłaty. Więcej – co z nauczycielami, policjantami, urzędnikami czyli budżetówką? Kto za to zapłaci? To miliardy na pensje każdego miesiąca. Zdajesz sobie z tego sprawę?

        • Może wizjoner Jarosław przewiduje że w 2 kadencji PiS dodrukuje wymaganą ilość pieniędzy i inflacja sprawie że te 4000zł w 2024 będzie tyle warte co dziś 1200zł?
          Część firm nie wytrzyma i padnie. Te małe i źle zarządzane. Tam najczęściej i tak łamany jest kodeks pracy a nieuczciwy przedsiębiorcy płacą „pod stołem”. Okradają w ten sposób nas – społeczeństwo.
          Budżetówka już dawno powinna dostać podwyżki. Nauczyciele walczą, pracownicy sądów tez.

          • Powinno się dążyć do minimalizacji papierologii i trzymania etatów, które polegają na przekładaniu papieru z biurka na biurko. Większe pensje przy większej wydajności pracy. Ale najlepiej takie optymalizacje wprowadzać w czasach koniunktury, a nie przejadać zyski.

  2. Maja Werner miała o tym fajny wpis na Bezprawniku.

    Naprawdę dobrze wiedzieć o tych liczbach i kto za co płaci, ale generalnie, to właśnie tzw. „kwota brutto wynagrodzenia” jest wartością, od której pozostałe składki i zaliczki są wyprowadzane. Więc jest ona jak najbardziej istotna.

  3. Tylko na robotyzację nie przejdzie ten mały pracodawca, bo jak miałby zrobotyzować np. drobne usługi, czy handel, a przede wszystkim z czego, robotyzacja wymaga nakładów i określonego czasu zwrotu tej inwestycji. Przyjdzie czas na przedsiębiorców – omnibusów, bo jak ma zapłacić komuś 5000 zł za to czy się stoi, czy lezy, to te obowiązki przejmie sam właściciel, nawet kosztem mniejszej sprzedaży, ale być może wcale nie kosztem mniejszego zysku. Oczywiście nie w tym kierunku powinniśmy iść.

  4. PiS zaopatrzony w Węgry i Orbana funduje nam zapaść gospodarczą, jak Węgrzy podnieśli 10 lat temu minimalną o ok. 40% to zafundowali sobie powrót do lat 90-tych połączony z zapaścią gospodarczą

  5. ale co jeśli jest to małe biuro lub firma rodzinna?

    Upadnie. I tak jest za dużo „biznesów” na rynku. Padnie a jej miejsce przejmie inna, która potrafi sobie poradzić z godnymi płacami dla pracowników. A pracownicy „rodzinnej” odejdą do większej firmy gdzie zarobią więcej. Jak to było.. wolny rynek?

      • No i ? System ubezpieczeń społecznych to bardzo dobra rzecz. Pracujący opłacają składki ubezpieczeniowe a z nich państwo wypłaca emerytury.
        Tam samo przecież działa OC na auta. Płacisz składki do systemu. Jak spowodujesz wypadek nawet w pierwszym miesiącu to system wypłaca odszkodowanie w całości, właśnie ze składek innych uczestników tego systemu. To też wg ciebie komuniz*?

        *rozumiem że to wg ciebie jest „epitet”?

        • A dlaczego jak płacę składkę zdrowotną to na specjalistę czekam pół roku, a jak płacę prywatnie to na tego samego, w tej samej przychodni czekam 3 dni?

          • Bo tu płacisz składkę ubezpieczeniową na zdrowie – ogólnie.
            A prywatnie płacisz za konkretnego specjalistę.
            System NFZ jest niedofinansowany. NFZotwi brakuje kasy by opłacić specjalistów i ci pracują dodatkowo prywatnie.
            Uważam że powinien być wprowadzony progresywny z dodatkowymi wyższymi progami podatkowymi dla najlepiej zarabiających. To by pozwoliło dofinansować brakujące obszary.
            PiS podpisał porozumienie z rezydentami że przeznaczy 6% PKB na służbę zdrowia. Ale ma to w dupie. Dlatego musisz czekać, a prywatnie masz „od zaraz”.

          • Wiesz czym się to skończy? Tym, że najlepiej zarabiający się ewakuują tam gdzie nie będzie progu i dofinansujesz sobie prześcieradło by się doczołgać na cmentarz. Tylko dlaczego w takiej Republice Czeskiej się da a u nas nie? Aaa no bo tam nie ma monopolisty do przepuszczania kasy na głupoty tylko ubezpieczycieli jest kilku i zamiast na kiełbasę wyborczą pieniądze do służby zdrowia jednak idą. Przykład jak to robić mamy za miedzą a pier***y się z reanimacją trupa jakim jest NFZ.

        • Wolny rynek jest wtedy kiedy ktoś nie zmienia Ci co roku zasad gry i to w sposób diametralny. Skoro jesteś taki mądry, to dlaczego nie podnieść minimalnej do 10 tysięcy? Bądźmy najbogatszym krajem w Europie. Kto nam zabroni? Przecież wg Ciebie wszystko się samo ułoży.

  6. Ja myślę, że czas trochę przestać tak współczuć tym drobnym i średnim przedsiębiorcom, i wkładać ich do jednego worka, uczciwych i porządnych. Chyba akurat w tym segmencie jest najwięcej zatrudnianych na czarno i na dziwnych umowach na 1/6 etatu. Prawda jest taka, że zatrudniają na tą najniższą krajową a drugie tyle pod stołem w kopercie. Pracownik zadowolony bo więcej „do ręki” ale tylko do momentu jak przyjdzie mu wyliczenie przyszłej emerytury. Nic nie jest jednowymiarowe niestety.

    • to nie kwestia współczucia. To kwestia świadomości, że te podatki w praktyce i tak płacą pracownicy i klienci.

    • No to kto jest winny? Pracodawca, czy pracownik, który skamle, że on woli do reki więcej niż mieć płacone uczciwie? Poza tym serio wierzysz, że da się wypracować wysoką emeryturę? Mi ZUS przewiduje po 47 latach praca emeryturę w wysokości 1100 zł. Jak sądzę będzie to brutto. Czyli poniżej emerytury minimalnej ;) A naprawdę nie pracowałem za minimalne kwoty :D Dlatego ZUSowi dziękuje. Niech sobie wsadzą tę emeryturę.

  7. Zainteresowani sami sprawdzą jakie wynagrodzenie ich interesuje. Jak ktoś nie chce ponosić kosztów związanych z wynagrodzeniem pracowników to niech zostanie sam pracownikiem lub prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. I problem z głowy.

  8. Jeszcze jedno – jako, że to ma być na przyszły rok, to w obliczneiach powinniście wziąć pod uwagę PIT 17% i wyższe koszty uzyskania przychodu. Wyjdzie więcej na rękę.
    (bo prezydent na bank to podpisze)

    • Ma to marginalny wpływ na pensję, poza tym te zmiany wejdą jeszcze pod koniec tego roku, więc i w tym roku można by je ewentualnie uwzględnić.

      • Przy 2600 brutto, po zmianach będzie ponad 100 zł więcej dla pracownika na rękę. Powiedz komuś, kto zarabia 2600 zł brutto, że 100 zł w tą czy w tamtą nie robi różnicy dla jego wypłaty ;)
        Niemniej, zależność netto od brutto wychodzi m.in. właśnie tutaj, więc kwota brutto ma jak najbardziej znaczenie.

        • Podawanie pensji brutto jest jak podawanie długości penisa wraz z kręgosłupem. Kwota brutto jest czysto wirtualna – ani pracodawca tyle nie płaci, ani pracownik tyle nie dostaje. To raz. Dwa – przy 2600 brutto rząd kasuje 1258 złotych, bez gwarancji emerytury. Łaskawie, rzucili stówę. Powinniśmy pisuarom pęto opie*dolić, tacy łaskawi są.

          • Kwota brutto jest kwotą wyjściową do składek płatnych przez pracownika i pracodawcę. Stąd, jest ona istotna. Np. podawanie pensji w wysokości netto na umowach, chociaż jest dozwolone, to jest na niekorzyść pracownika.
            Przykład z niedawno wprowadzonych przepisów – Bez PIT dla młodych. Z ulgą, jeśli umowa była od brutto, to pracownik dostanie więcej. Jeśli od netto, to pracodawca płaci mniej.
            To raz.
            Dwa – z podanej przez Ciebie kwoty na składki emerytalne idzie ok. 500 zł.
            Trzy – gwarancja emerytury jest.
            Cztery – „rzucili stówę”, ale inni nie rzucili nic.

          • Nie ma żadnej gwarancji emerytury, powodów jest co najmniej kilka. Po pierwsze – sprawiedliwość społeczna, to raz. Dwa – ZUS ma równiutkie 0 złotych i 0 groszy na swoich kontach. Trzy – emerytura to świadczenie socjalne, więc może zostać zlikwidowana, podobnie jak dowolny zasiłek. Czwarty punkt jest tak idiotyczny i debilny, że nawet nie chce mi się wytrzeć nim podłogi.

          • „Sprawiedliwość społeczna”, czyli co? Wymyśliłeś sobie coś i tak to nazwałeś?
            Czy gdziekolwiek w czymkolwiek odnośnie repartycyjnego systemu emerytalnego jest napisane, że ktoś trzyma wpłacone przez kogoś składki na poczet wypłaty jego emerytury? Rozumiesz czym jest system repartycyjny?
            Z takim podejściem, to widzę, że rozróżniasz dwie rzeczy:
            1. Konstytucja gwarantuje wszystko, co w niej jest.
            2. Ustawa nie gwarantuje niczego.
            Problem jest taki, że oba akty można zmienić odpowiednia ilością głosów.

            Z uwagi na powyższe, uważam, że nie ma sensu kontynuować tej konwersacji. Trzymaj się.

          • Jest na pierwszej stronie konstytucji. Sprawiedliwością społeczną można sobie wytrzeć mordę absolutnie zawsze. Dojedziesz kogoś nowym podatkiem? Masz w dupie zasadę domniemania niewinności? Jeżeli masz pecha należeć do nielubianej grupy, to już przegrałeś. Polska to państwo demokratyczne, a nie państwo prawa. Niejednokrotnie były przypadki, gdzie nawet sądy naruszały prawo, zatem można dojść do wniosku, że nie ma ono znaczenia. System repartycyjny to po prostu piramida finansowa, nazywajmy rzeczy po imieniu. Te z kolei mają taką zabawną właściwość, że zawsze upadają. Im większa piramida, tym upadek bardziej zaboli. Zatem mylisz się – ani konstytucja, ani ustawy nie gwarantują ich przestrzegania. To tylko kawałki papieru, wszystko zależy od tego, czy zapisy są przestrzegane. A są wtedy, kiedy akurat to pasuje.

  9. Chłopie to nie kucowe slogany, Niemcy czy Francuzi na swoje pensję pracowali ponad 40 lat przy czym nie byli aż tak obciążeń kosztami jak nasi pracodawcy. Węgrzy 10 lat temu też podnieśli pensję minimalną do tego poziomu co zaowocowało zamknięciem ok. 30% firm, ucieczką ludzi w szarą strefę i wysoką inflacją co dało kryzys gospodarczy trwający do dzisiaj, nie mówię że nie trzeba podnosić płac, poprostu należy robić to z głową

  10. I tyle Twoje co sobie popisałeś.
    „Suteren” jest aktywnym analfabetą, oglądającym TV rządową którą może ukraść (czyli z nadajników DVB-T).
    „Suteren” lubi wadzę, bo wadza może i kradnie ale przecież ile DAJE ???

  11. Pitolenie.
    Skończy się to :
    1. Wzrostem inflacji – usługi i dobra lokalnie wytwarzane po prostu zdrożeją. Podwyżka płac jest bardzo inflacjogenna.
    2. Skurczenie eksportu. Towary i usługi, które będą droższe o koszty pracy będą mniej konkurencyjne na rynku zewnętrznym.

    Jak do tego wszystkiego dodamy sztywne zadłużenie budżetu wszelkimi socjalami dla „sutenera” to mamy idealny przepis na katastrofę połączoną ze stagflacją .

    • Kto będzie bardziej konkurencyjny od nas w regionie? Gdzie zainwestują zagraniczni inwestorzy? Jeszcze bardziej na wschód bliżej Rosji? Bardzo bezpieczna inwestycja…. A może wyludniające się i rozpadające w oczach kraje bałkańskie? Tam infrastruktura wymaga dziesięciu lat odbudowywania, dopiero można stawiać fabrykę, a ludzie w 90% lunatykują żyjąc za kilkadziesiąt euro miesięcznie – to zombie, nie pracownicy. Może kraje południa Europy? Tam każdy chce mieć hotel lub budkę z lodami i kosić turystów na hajsy, turystyka całoroczna, pójdziesz na 12h do fabryki, podczas gdy reszta łazi non stop w klapkach szczęśliwa i zadowolona z życia?
      Jesteśmy konkurencyjni i będziemy, bo jesteśmy narodem wyrobników. Oligarchia nie zdemolowała kraju do tego stopnia co na Ukrainie, Mołdawii, Rumunii, Rosji, dlatego społeczeństwo jeszcze nadaje się do pracy. Klimat i położenie nie rozleniwiają społeczeństwa. Masz trochę wiedzy ze sloganów, którą po kimś powtarzasz ale nie widzisz całości.

      • Tworzysz fałszywą alternatywę – albo my jesteśmy bardziej konkurencyjni jako państwo albo inne państwo. Gdyby to było takie proste, to zawsze zagraniczne firmy inwestowałyby u nas a tak nie jest.

        To jest o wiele bardziej złożone, zależy od branży, lokalizacji itp. Każde takie działanie rządu będzie zmniejszać naszą konkurencyjność. I w części przypadków to wystarczy, żeby firmy zainwestowały gdzie indziej. A my jako państwo i obywatele będziemy na tym stratni.

        • No bo to nie było proste ale staje się coraz prostsze. Sporo osób znam, które przeniosły biznes właśnie do Rumunii i mają wielki problem z rekrutacją pracowników. Szukają najczęściej Polaków chętnych pracować w Rumunii. Rząd o tym wie, dlatego leje moczem na przedsiębiorców – o ile to prawda, bo ja przedsiębiorcą jeszcze nie jestem i sam nie mogę potwierdzić, że będzie tak ciężko. Mam znajomego, który mówi wprost, że chce przejść na wcześniejszą emeryturę, dlatego otworzył biznes właśnie w Rumunii. Nie ma to więc odzwierciedlenia w kosztach prowadzenia działalności ale w tym, że leci na hajs i nie chce aby jego pracownicy korzystali z owoców własnej pracy, w ten czy inny sposób – wypłaty w formie wynagrodzenia lub wypłaty w formie świadczeń socjalnych. Do tego przedsiębiorcs buduje swoje bogactwo również wartością firmy, którą może sprzedać. Pracownik nie ma nawet szafki na własność w szatni, o ile nie wypożyczy mu jej pracodawca, więc jak można rozmawiać o jakimkolwiek zaangażowaniu i strajku pracowników, aby pomóc teraz pracodawcy opłacić ZUS?

  12. Wynagrodzenie podaje się w kwocie brutto bo w takiej otrzymuje je łobywatel. Jak tego nie wie to jest gupi. Kwota netto nie jest jednakowa dla każdego.

    • To mówisz, że różnicę pomiędzy brutto i netto gdzieś otrzymuję ?
      Gdzie ?
      Nie wiem o jakiejś kasie zostawionej w kieszeniach dawno nienoszonych spodni ?

      • ryli?

        taki duży a nie wiesz, że pracodawca ma obowiązek w imieniu pracownika odprowadzać zus i podatek od jego wynagrodzenia? ;)

  13. Kolejny mądry, który nie rozumie dlaczego podawanie pensji brutto jest sensowne i tego, że licząc netto z brutto nie dla każdego wyjdzie to samo…

  14. Serio budżet się domknie? A podwyżka minimalnej nie będzie dotyczyłą budżetówki? Pielęgniarek, nauczycieli, urzędników, policjantów itd. itd. Wiesz, że to miliardy każdego miesiąca?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *