Wynagrodzenie minimalne 2019 wyniesie aż 2250 zł brutto. Dla pracodawcy takiej osoby to jednak prawie 500 zł więcej

Finanse Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (168) 04.12.2018
Wynagrodzenie minimalne 2019 wyniesie aż 2250 zł brutto. Dla pracodawcy takiej osoby to jednak prawie 500 zł więcej

Tomasz Laba

W styczniu wchodzi w życie rozporządzenie zmieniające wysokość minimalnego wynagrodzenia w 2019 roku. Czeka nas rekordowa podwyżka, ponieważ wynagrodzenie minimalne 2019 wzrośnie aż o 150 zł. Z kolei minimalna stawka godzinowa 2019 wzrośnie o złotówkę. 

Tradycyjnie z początkiem nowego roku tysiące pracowników, którzy zarabiają minimalne wynagrodzenie, czekają podwyżki. Nie wynikają one jednak z dobrej woli pracodawców, a są wymuszone rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wysokość minimalnego wynagrodzenia również nie zależy od kaprysów obecnej władzy, a mechanizm jej obliczania jest uregulowany odpowiednimi przepisami.

§ 1. Od dnia 1 stycznia 2019 r. ustala się minimalne wynagrodzenie za pracę w wysokości 2250 zł.
§ 2. Od dnia 1 stycznia 2019 r. ustala się minimalną stawkę godzinową w wysokości 14,70 zł.
§ 3. Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2019 r.

Wynagrodzenie minimalne 2019 – 2250 zł

Zgodnie z przyjętym już we wrześniu rozporządzeniem, wynagrodzenie minimalne 2019 wzrośnie do kwoty 2250 zł. To podwyżka dokładnie o 150 zł względem obecnego wynagrodzenia, które wynosi 2100 zł brutto. Oczywiście nie trzeba przypominać o tym, że jest to minimalne wynagrodzenie brutto. Wysokość pensji netto (na rękę) będzie oczywiście niższa i wyniesie nieco ponad 1600 zł. To oznacza wzrost o około 100 zł netto miesięcznie.

Minimalna stawka godzinowa 2019 – 14,70 zł

Podwyżka czeka również wszystkich pracowników, których wynagrodzenie uzależnione jest od ilości przepracowanych godzin w miesiącu. W 2018 roku minimalna stawka godzinowa wynosi 13,70 zł brutto. Zgodnie z rozporządzeniem, minimalna stawka godzinowa 2019 wzrośnie aż o złotówkę, do kwoty 14,70 zł. Podobnie jak w przypadku wynagrodzenia minimalnego, jest to kwota brutto. Obie powyższe stawki dotyczą osób zatrudnionych jedynie na podstawę umowy o pracę.

Składki ZUS w 2019 r. oczywiście znowu najwyższe w historii, pęknie symboliczna granica 1300 zł

Wzrost wynagrodzenia minimalnego pociąga za sobą również wzrost kosztów zatrudnienia takich osób, które ponosi pracodawca. Składki ZUS w 2019 roku są uzależnione od wysokości minimalnego wynagrodzenia. To oznacza nie tylko wzrost składek dla samych przedsiębiorców, ale i dla pracowników. Trzeba bowiem pamiętać, że koszty pracy w 2019, jakie ponosi pracodawca w związku z zatrudnieniem pracownika, nie kończą się na minimalnym wynagrodzeniu. Biorąc pod uwagę zmieniającą się wysokość składek ZUS w przyszłym roku, koszt zatrudnienia osoby z minimalnym wynagrodzeniem dla pracodawcy wyniesie około 2700 zł. To blisko 500 zł więcej niż wynosi minimalne wynagrodzenie.

168 odpowiedzi na “Wynagrodzenie minimalne 2019 wyniesie aż 2250 zł brutto. Dla pracodawcy takiej osoby to jednak prawie 500 zł więcej”

  1. Nie zapomnijmy o PPK, z którego sporo osób zapomni się wypisać, inni dadzą się namówić. Koszty opłacania pracownika znowu się wtedy zwiększą , a wypłata…zmaleje.

  2. Aż 2250 zł brutto? Wy chyba poyebani jesteście. Tylko. Żałośnie tylko 2250 zł brutto. Wciąż o cn. 1000 zł brutto za mało.

    • 2700 brutto tak naprawdę, bo składki odprowadzane przez pracodawcę też należą z puli pracownika. 2700 a na rękę 1566 , to jest 58%. 42% podatku. Z tych 58% potem na każdym kroku płaci się nowe podatki,vaty,cła, podatki od każdej usługi i od każdego rachunku. To podatki powinny być niższe a nie wyższa kwota brutto. W sumie to jedno i drugie. Dlatego mnie pracującego w Polsce nikt nie zobaczy. To gigantyczny obóz pracy.

        • Hahah można to rzeczywiście było wywnioskować. Pracuję tylko za granicą, w Polsce urlopy i/lub zmiana najemców mieszkań jak komuś kończy się umowa, bądź ma problem z regularnym placeniem kasy za miesiąc. Pracowałem w PL może z rok w sumie w dorosłym życiu i zawsze żałowałem, że nie wyjechałem w tym czasie.

      • Powiem Ci Tak. W swojej pracy też sprzątam (dosyć często) i mam prawie 3000 netto na rękę. I co Ty na to? Wykształcenie mam „tylko” średnie. Miasto zamieszkania małe – do 20.000. Czyli da się.

        • Brawo, sprzątanie ze szmatą to też praca i chwilami cięższa niż na budowlance facet by robił za pomocnika. Brawo panie Burkowski

          • Ja ogólnie nie zajmuje się wyłącznie sprzątaniem, żeby nie było. W swoim zakładzie bardziej ogarniam kwestie czy to (z maszyn, stanowisk) działa czy tamto poprawnie (brak awarii, usterek, itp). Czy ogólnie jest wszystko ok (robię kontrole, obchody). A że jest i tak, że muszę coś nieraz posprzątać, to tak robię. Żadna ujma.

        • Powątpiewam, raczej wietrzę wieczne siedzenie na zasiłku i marudzenie że pracy nie ma gdy jej się nawet nie szuka.

          • Ty to jesteś yebnięty jednak. Akurat tamten komentarz pisałem z pracy będąc na popołudniowej zmianie. I co? jakoś kolega nie chce wierzyć, że idzie zarobić około 3000 pln netto nie wysilając się przy tym zbytnio (bo w swojej obecnej pracy jakoś wielce fizycznie to się nie namęcze).

      • Niby się zgadzam ale muszę dodać, że polskie przedsiębiorstwa to nadają się tylko do latania ze szmatą. Konkurencja na zachód zerowa, większość upadnie w ciągu kilku lat, bo janusze biznesu mają takie innowacyjne pomysły, że dwa dni w tygodniu cały zakład lata właśnie ze szmatą. Aż przykro patrzeć na ten kontrast wschód/zachód, który w szczególności właśnie widać w organizacji pracy. Czy jest to sklep spożywczy (na zachodzie jak mrówek jest młodzieży w wieku 16-20 lat, która rozkłada towar), a w Polsce 2-3 osoby – jeden leń i dwie grube świnie otwierają kasę, lecą ze szmatą i rozkładają towary. Wszędzie, w każdej pracy to widać. W polskim banku, doradca klienta nie ma żadnego pojęcia o proponowanych przez siebie instrumentach finansowych i leci jedynie regułką do premii, nawet nie wiedząc pod czym sam się podpisuję. Przykładów jest mnóstwo, przede wszystkim polscy przedsiębiorcy to stare trupy, tęsknią za komuną i byciem molestowanym. Niech umrą w końcu i zostawią te swoje cenne zakłady z grzybem i pleśnią swoim dzieciom, bo zrujnuja ten kraj ;)

        • Czyli w Polsce jeden leń i dwie grube świnie robią tyle co armia młodzieży? W dodatku za mniejszą kasę. To jest ta gorsza organizacja pracy? Trzy osoby ogarniające to czego na tzw zachodzie wymaga zatrudnienia 10 osób?

          • Nie no idąc twoim tokiem myślenia, to lepszą organizację pracy miały tylko Stany Zjednoczone w okresie niewolnictwa hahah. Zobacz jak wygląda sklep na zachodzie a jak w Polsce skoro rozmawiamy o sklepach. Tutaj brudne podłogi, zgniłe owoce i warzywa, pomieszane ceny, kilometrowe kolejki w kasach, towar leży na palecie i zagradza przejście, 1-2 kasy otwarte i nikogo na sklepie, bo każdy chowa się przed klientami w magazynie, przeterminowane produkty na półkach, pracownicy zmęczeni i przepoceni (żółte koszulki biedronki wyglądają jakby pracowali na budowie), ogólny chaos – nazywasz to ogarnianiem.
            Za granicą, klient jest traktowany jako osoba, która korzysta z oferty firmy, która czerpie zyski sprzedając wystawiony towar. Więc ręka rękę myje, jak szukasz produktów to zgraja minionków prowadzi cię do właściwej alejki, sklep czysty, dużo kas otwartych, podzielonych na płatności gotówką lub kartą lub obie opcje. I zgadnij co? Sklep zatrudniając tyle ludzi dalej stoi i zarabia, a pracownicy mają przynajmniej w domu czas na wypranie sobie ciuchów roboczych i reprezentują jakoś firmę, dla której są zatrudnieni.
            W Polsce boją się wyjść z kibla, bo zaraz zadzwoni dzwoneczek, że trzeba iść do kasy obsługiwać niekończąca się kolejke do kasy.
            Więc tak jak mówię, może to ogarnąć nawet 2-3 osoby, ale to jest niewolnictwo i ktoś z porównaniem widzi, że to obóz pracy, który ani nie szanuje swojego szyldu ani pracownika.

          • Ale oprócz Biedronki są też inne sklepy:) A kolejki do kasy to raczej w UK widzę dłuższe, zawsze jest jakiś small talk, przez co przy 3 osobach czeka się jak przy 10 w Polsce, chociaż faktycznie taka praca jest mniej stresująca dla pracownika.

          • Bo ludzie z zachodu nie idą do pracy biegać czy się stresować, nie idą też tylko na small talki. Praca, szczególnie taka mało odpowiedzialna i mało opłacana nie może być siedliskiem mobbingu np ze strony kierownika albo ze strony np przepisów, które z pracownika robią robota. Jak pracujesz w UK to widzisz pewnie, że Polacy pracują zazwyczaj więcej, a im więcej ich w firmie, tym tempo pracy wzrasta. Przez to są tylko niczym ta słynna tania siła robocza. Nie myślą aby było przyjemniej, tylko aby dane zadanie zrobić szybciej – zrobią tak kilka razy i dostaną dodatkowe obowiązki na głowę. Ja od dawna pracuję np z samymi holendrami, uczę się nowych kompetencji miękkich zamiast stresować się pracą, do tego mam czas na kursy i na naukę języka. Nie przejmuję się dojazdem do pracy, bo odliczamy kilometry i mamy zwrot na wypłacie za paliwo – w Polsce to rzadko spotykane. Ogólnie atmosfera nie jest wiecznie napięta, a w Polsce w tej samej branży była. O spokoju finansowym nie muszę chyba wspominać, nawet w walucie € mogę być spokojny o niespodziewane wydatki, przeliczajac na złotówki to już ktoś kto nie zna tematu, zaliczy mnie do wyższej klasy średniej (pomimo, że w moim odczuciu tak powinno być w Polsce a nie za granicą) , z tego względu, że mogę miesięcznie oszczędzać więcej niż te polskie średnie wynagrodzenie i to nie żyjąc tak skromnie.
            Nie mówię że w Polsce wszystko jest źle, ale choćby protesty we Francji pokazują ile można wmówić Polakom a jak bardzo nie można przeginać na zachodzie.

        • Heh, a skąd ty wiesz jak wygląda sytuacja w Polsce, przecież sam wcześniej napisałeś że przyjeżdżasz tu tylko na urlopy i zmiany najemców. A organizację pracy na wzór zachodniej widzę u siebie, firmie z obcym kapitałem, no i polemizował bym czy jest aż tak dopracowana jak sobie to wymarzyłeś.

          • Musiałem się zniechęcić pracą w Polsce aby wyjechać na zachód, to chyba logiczne. I organizacji pracy na wzór zachodniej tu nie znajdziesz, bo… są inne przepisy mośku. W tym samym zakładzie w Holandii masz zakaz pracy na akord, normy są targetami a każdy ma prawo do pracy na swoim poziomie. Do tego idąc nawet do fryzjera, widzę od wewnątrz cały jego biznes, idąc do sklepu widzę biznes, oddając samochód do mechanika, rozmawiając z rodziną i znajomymi, czytając i analizując projekty ustaw/ różnego rodzaju statystyki i sprawozdania. Wszędzie możesz zobaczyć jak funkcjonuje biznes… 500+ tysięcy innych ludzi z wyższym wykształceniem jest za granicą, bo widzą jaki tu jest biznes. Zostaje tu parę osób, które z różnych powodów nie mogą wyjechać za granicę, leniuszki na publicznych posadach i może parę % ogarniętych, które jednak nie widzą tego, że finansowo nie wyniosą się ani na wyżyny, ani nawet średnio nie pożyja jak wydarzy się niespodziewany wydatek. Reszta to ćpunki, alkoholicy, nieudacznicy , no i słynni oplakiwani przedsiębiorcy. Wszystko w kredycie albo wegetacja. Więc obraz sytuacji mam dobry i niekoniecznie czerpie informację z TVP czy TVN i ich wykresów ;)

  3. Ten bezprawnik to prowadzą jacyś debile.Przypomne wam bezprawnikowe matoły ,że każdy pracujący wypracowuje(zapracowuje) na swoje wynagrodzenie,ZUS,podatki…itp.I nie jest to żadne obciążenie pracodawcy.Pracodawca w Polsce to by chciał aby zysk miał co najmniej w wysokości 200% rocznie.

  4. Oho – zaczyna się wylewanie krokodylich łez nad dolą „biednego przedsiębiorcy”. Fakty są takie, że jeśli „przedsiębiorstwo” mają rozłożyć koszta pracy, zatrudnienia ludzi i opłacenia im wymaganych przez prawo składek (których coroczny wzrost jest wiadomy od zawsze i powinien byc ujety w planach), to niech lepiej już zwinie manatki, bo nie przynosi zysku i wartości dodanej a jest tylko bagażem dla gospodarki.

  5. jeden weekend i polowy kasy nie ma rachunki za mieszkanie i zostaje 500 na zycie super;). W magicznym swiecie pt Polska jest jak bylo bo te podwyzki niczego nie daja. Drugi weekend jedz do kina zrob zakupy i kasy nie ma, a gdzie jeszcze 2 tygodnie zycia.pfff kpina

  6. TO może wlasnie PPK byłoby wreszcie szansa dla nas na
    poprawe warunków pracy, bo zobaczcie skoro w tej chwili jest deficyt pracowników
    na rynku w jakiejkolwiek branzy zwłaszcza budowlanej to wlasciwie te wplaty
    dodatkowe które mogą być wartoscia dodana od pracodawcy w ppk, moznaby potraktować
    jako oferte konkurencyjna ze strony pracodawców dla pracowników których chcą zatrzymać
    w firmie. Może to wreszcie ich ruszy i zaczna nam normalnie placic… mogliby

    • Deficyt jest taki że 5 mln nierobów siedzi na socjalu i nawet dupy do pośredniaka nie chce ruszyć, a my uczciwie pracujący musimy nierobów utrzymać przez co mamy 60% podatku odciągane z naszej pensji.

      • Stary good point! Świata nie zmienisz, każdy ma wybor i pracuje albo rodzi dzieci. Chociaz może jak usłyszą ze w ppk tez jest kasa extra od państwa poza tym co odpracodawcy i od naszego wynagrodzenia jest potracane, to zaczną kminić i szukać roboty

  7. Przecież to stary komunista, dla niego prywatny przedsiębiorca to zło, a firmy mają być państwowymi molochami które nie produkują niczego.

  8. Czyli obiektywnie będę zarabiał mniej… w końcu koszty tej akcji ktoś będzie musiał ponieść

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *