Wkręceni 2. Czy Okręgowa Rada Adwokacka w Białymstoku łamie prawo?

Państwo dołącz do dyskusji (11) 04.06.2018
Wkręceni 2. Czy Okręgowa Rada Adwokacka w Białymstoku łamie prawo?

Udostępnij

Krystian Matejko

Dostęp do informacji publicznej jest sprawą ważną. W szczególności dla dziennikarzy, ale także może się przydać zwykłemu obywatelowi, który chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o, np. adwokacie, który ma poprowadzić jego sprawę. Czy w ramach dostępu do informacji publicznej można zapytać Okręgową Radę Adwokacką, czy jakiś adwokat ma coś za uszami? A może toczy się wobec niego postępowanie przygotowawcze? Okazuje się, że ORA w Białymstoku jednym zdaniem odpowiada. Że nie!

Niedawno postanowiłem zapytać Okręgową Radę Adwokacką w Białymstoku, o adwokata Marcina Borysa. Sprawa dotyczy wysyłki pism, a dokładnie „przedprocesowych wezwań do zapłaty” na kwotę 2500,00 zł jako odszkodowania z tytułu bezprawnego udostępniania w internecie filmu Wkręceni 2. Sprawa była już opisywana w Bezprawniku. Z moich osobistych statystyk wynika, że takich pism było wysłane już ponad 5,5 tysiąca. Dlatego też, z ciekawości, postanowiłem zapytać ORA w Białymstoku, czy przypadkiem, nie wpłynęły jakieś skargi na adwokata Marcina Borysa (BIA/Adw/609), a jeżeli wpłynęły – to jaka była ich liczba?

Marcin Borys – Wkręceni 2 – chcę wiedzieć

Tematem przewodnim mojego pytania do ORA w Białymstoku była sprawa Magdaleny B. – radcy prawnego, który podpisywał pisma z kancelarii Lex Superior. Sądy Dyscyplinarny wydał wyrok i uznał Magdalenę B. za winną. Winną copyright trollingu. Jednocześnie chciałbym zauważyć, że toczy się inne postępowanie dotyczące Artura G-B, tym razem adwokata, który też stanął przed obliczem sądu dyscyplinarnego w podobnych sprawach. Dlatego też byłem bardzo ciekaw, czy któryś z ponad 5,5 tysiąca adresatów pism od adwokata Marcina Borysa, napisał pismo od serca, włożył w kopertę, nakleił znaczek i wysłał na adres Izba Adwokacka w Białymstoku, ul. Przejazd /2A, 15-430 Białystok, z dopiskiem „SKARGA NA MARCINA BORYSA” (myślę, że tak, bo sam przygotowałem dla paru osób projekt takiej skargi – dop. J. Kralka).

Niestety, ORA w Białymstoku, w osobie adw. dr Agnieszki Zemke – Góreckiej, odpowiedziało mi jednym zdaniem:

Szanowny Panie, informuję, że nie mogę udzielić Panu informacji dot. skarg na adw. Marcina Borysa, ponieważ dane te nie stanowią informacji publicznej.

Marcin Borys – adwokat, czyli osoba zaufania publicznego

Takie jednozdaniowe psudouzasadnienie odmowy udzielenia informacji publicznej jest dużym problemem. W szczególności, gdy instytucją odpowiadającą jest Okręgowa Rada Adwokacka. Dodatkowo, moje pytanie nie było precedensem, gdyż pytania w trybie dostępu do informacji publicznej o konkretnego adwokata pojawiały się już wcześniej. W przeszłości, redaktor Marcin Maj, spotkał się z podobną odmową. W tamtej sprawie wypowiedziały się inne instytucje (min. GIODO), gdzie zasugerowano, że ORA, mogłaby przekazać informację o skargach na adwokata. I, po namyśle, ORA Warszawa udzieliła odpowiedzi.

Warto zaznaczyć tutaj, że sama ustawa o dostępie do informacji publicznej, w art 4. par 1. ust. 2, definiuje, że organy samorządów gospodarczych i zawodowych (i właśnie jest to Okręgowa Rada Adwokacka) są zobowiązane do udzielania informacji publicznej.

Oczywiście są pewne wyłączenia dotyczące udzielania informacji publicznej, ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicy przedsiębiorcy. Ale. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym warunkach powierzania i wykonywania funkcji. Generalnie cały art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dlatego o tym wspominam? Bo ktoś mógłby zarzucić, że informacja publiczna dotycząca adwokata Marcina Borysa narusza jego prywatność.

Ale w tej kwestii wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny, który w orzeczeniu SK 20/00 z dnia 7 maja 2002 orzekł:

Zawód adwokata jest zawodem zaufania publicznego i ustawodawca uzależnia prawo jego wykonywania od spełnienia przez zainteresowanego określonych warunków dotyczących kwalifikacji zawodowych i moralnych. “Zawód zaufania publicznego” to zawód polegający na obsłudze osobistych potrzeb ludzkich, wiążący się z przyjmowaniem informacji dotyczących życia osobistego i zorganizowany w sposób uzasadniający przekonanie społeczne o właściwym dla interesów jednostki wykorzystywaniu tych informacji przez świadczących usługi. Wykonywanie zawodu zaufania publicznego określane jest dodatkowo normami etyki zawodowej, szczególną treścią ślubowania, tradycją korporacji zawodowej czy szczególnym charakterem wykształcenia wyższego i uzyskanej specjalizacji (aplikacja).

Z tych faktów wynika, że adwokat, czyli osoba zaufania publicznego, i informacje o niej, podlegają ustawie o dostępie do informacji publicznej, a Okręgowa Rada Adwokacka powinna w pełni odpowiedzieć na moje pytanie.

Adwokat – mam prawo pytać ORA

Pytanie o adwokata w trybie dostępu do informacji publicznej jest bardzo zasadne. A osobiście uważam, że każda ORA takich informacji powinna udzielać niezwłocznie. Nawet z punktu widzenia zwykłego obywatela, który chciałby skorzystać z usług jakiegoś adwokata. Przypuśćmy, że dany obywatel postanawia zainwestować duże pieniądze (np. 100 mln złotych) w jakiś dochodowy interes. Ale także potrzebuje obsługi prawnej i dobrego prawnika – adwokata. Taki obywatel ma prawo wiedzieć, czy jego adwokat, z którym zamierza współpracować, nie ma czegoś za uszami. Czy nie jest prowadzone jakieś postępowanie przygotowawcze, czy może wpływały już na niego skargi w przeszłości, a może obecnie są wysyłane? Każdy rozsądny przedsiębiorca, chcący zainwestować pieniądze, prowadzi rozpoznanie rynku. Dlaczego więc, teoretycznie, nie może rozpoznać rynku „adwokackiego” w samorządzie zawodowym?

Nawiasem mówiąc, nawet prokuratury udzielają informacji, czy wobec którejś osoby (znanej czy nieznanej) jest prowadzone postępowanie przygotowawcze. Dlaczego nie miałby odpowiadać ORA Białystok?

ORA Białystok – łamanie prawa?

Chciałbym jeszcze poruszyć kwestię samej odpowiedzi ORA Białystok na wniosek o dostęp do informacji publicznej.

Z treści odpowiedzi wynika, że ORA Białystok odmawia mi (jednozdaniowo) udostępniania informacji publicznej. Niestety, chciałbym poinformować ORA Białystok, że nie ma czegoś takiego, że ktoś jednym zdaniem stwierdza, że coś jest lub coś nie jest informacją publiczną.

Jeżeli dany urząd chce odmówić informacji publicznej, to niniejszym potrzebna jest odpowiedź w trybie KPA. Kłania się artykuł 16 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Każdy urząd jest zobowiązany do uzasadnienia decyzji o odmowie udostępnienia informacji publicznej, gdzie także są zawierane imiona, nazwiska i funkcje osób, które zajęły stanowisko w toku postępowania o udzielenie informacji.

Nie może być sobie, że ot tak, stwierdza się, że to nie jest informacja publiczna. I to nie działa tak, że ktoś coś powie i napisze i jest załatwione. Musi być tutaj decyzja administracyjna ORA, gdzie jasno jest napisane, dlaczego podjęto decyzję o odmowie udostępniania informacji publicznej. Wraz z podaniem podstawy prawnej… której zabrakło w przedmiotowej odpowiedzi.

Wkręceni 2 – Bezprawnik monitoruje

Od naszych czytelników cały czas dostaje informacje o kolejnych wysyłkach pism sygnowanych przez Marcina Borysa. Stąd też mam swoją małą statystykę (ponad 5,5 tys. pism), a sam temat jest monitorowany. Dlatego też zwróciłem się do ORA Białystok o kilka podstawowych informacji. Taka forma odpowiedzi samorządu zawodowego, w moim mniemaniu, nie powinna mieć miejsca. Osobiście rozumiem, że jakiś niedouczony gminny urzędnik tak odpowiada – to jeszcze w jakiś sposób można sobie wyobrazić.

Ale jeżeli ORA Białystok (która ma w logo: PRAWO, OJCZYZNA, HONOR) nie wie jakie jest prawo i można powiedzieć, że traktuje je jako instrukcję do pralki, wobec której można coś robić czy nie, w ramach arbitralnej mailowej, jednozdaniowej „decyzji”  – to jest to zarazem niepoważne, oraz jest to głęboki, systemowy problem.

A pytania są ważne. Bo dotyczą tysięcy obywateli Rzeczypospolitej, którzy chcieliby wiedzieć, czy na adwokata Marcina Borysa wpłynęły skargi, które dotyczą „przedprocesowych wezwań do zapłaty” jako odszkodowania z tytułu bezprawnego udostępniania w internecie utworu audiowizualnego pt. „Wkręceni 2”.

I jeszcze jedno. Tutaj chciałbym zacytować Jakuba Kralkę w kontekście „decyzji”. „Ale Bezprawnika, serio? Są jakieś granice braku instynktu samozachowawczego„.