Przekręt w serwisie komputerowym? Wydawałoby się, że jest to miejsce, w którym raczej nam pomogą, niż oszukają, a tymczasem niektóre serwisy najwyraźniej działają w sposób zbliżony do pogotowia… tego łódzkiego. 

Wybierając serwis do naprawy naszego komputera warto traktować się osobistym doświadczeniem oraz renomą. Raczej nie oszuka nas firmowy serwis Samsunga czy na przykład taka korporacja jak Asplex naprawiający sprzęt na przykład Acera czy reklamowany jakiś czas temu u nas GoRepair. Często jednak decydujemy się powierzyć nasz sprzęt mniejszym serwisom, które zresztą mają szereg zalet. Dostępne są w małych miejscowościach, od ręki, są tańsze, a ich pracownicy to prawdziwe złote rączki. I nagle okazuje się, że wcale nie trzeba „wymieniać całego przedniego panelu laptopa za kilka tysięcy złotych” i zdolny pracownik wymieni klawiaturę ograniczając koszta dziesięciokrotnie.

Serwis podmienił podzespoły

Ale jak to z rozmaitymi majstrami bywa, niestety sprawy mogą pójść w złym kierunku. I tak jak bardzo łatwo o nieuczciwego mechanika, tak przez ostatnie lata docierały do nas historie o nieuczciwych serwisach. Wykorzystują one szczególnie naiwność osób, które nie znają się na komputerach i nie tylko zdzierają podczas naprawy, ale potrafią też… podmienić podzespoły. Na znacznie tańsze i znacznie gorsze! O takich historiach słyszeliśmy sporadycznie od naszych czytelników, na jedną – szczególnie perfidną – natknęliśmy się niedawno w sieci:

Mój znajomy kiedyś oddał blaszaka na wymianę chłodzenia (bo się zużyło, a jest zintegrowane z wentylatorem) procesora i pasty. To po kilku dniach sprzęt zaczął szwankować, jak zajrzałem do środka to się okazało że pół komputera mu podmienili. Zabrali dobry zasilacz Chieftec i wsadzili NONAME, markowe ramy zamienili na wolniejsze z gorszymi kościami. Napęd SATA wymienili na PATA, ale że miał taki sam front to kumpel nie zauważył. Teraz już zawsze korzysta z mojej pomocy i zresztą wszystko widzi co robię, więc może spać spokojnie.

Jak się okazuje – w złym serwisie komputerowym, jak u złego mechanika. Na szczęście akurat w tym konkretnym przypadku sprawa zakończyła się „happy endem”.

Ostatecznie sprawa trafiła na policję i udało się wygrać i odzyskać podzespoły. Kolega był na szczęście tyle przytomny, że miał wszystkie faktury i zdjęcie wnętrza komputera z datą. Goście trochę się przestraszyli i mu odkupili nowe identyczne podzespoły, bo tamte zdążyli sprzedać w te parę dni. I tak złodziejom utarło się nosa, myśleli że zarobią bo są cwani, a stracili trzy razy tyle.

Czego uczy nas ta historia? Kilku kwestii, na „przed” i „po” wizycie w serwisie. Zresztą, nie tylko takim spod ciemnej gwiazdy, a przynajmniej podejrzanym. Przykładowo – znam człowieka, który do dziś upiera się, że w renomowanym serwisie „zalano” mu laptopa, ponieważ ze względu na wycofanie linii ze sprzedaży naprawa byłaby zbyt droga. Niestety nie pomyślał o zdobyciu jakichkolwiek dowodów na tę okoliczność.

Zanim oddasz komputer do serwisu

Przed oddaniem komputera do serwisu, dobrze jest obfotografować jego zawartość, zrobić print screen specyfikacji z poziomu systemu, a także pokazać ją jakiemuś świadkami – każda z tych kwestii może zostać uznana jako dowód w ewentualnej sprawie dotyczącej kradzieży. Warto też zabezpieczyć się i posiadać niezbędne dowody zakupu, rachunki i faktury, które pomogą uprawdopodobnić, że konfiguracja komputera powinna być inna od tej, którą zwrócił nam serwis. Wreszcie – po odbiorze sprzętu – weryfikujemy czy aby tylko na naprawach uszkodzonych części się skończyło.

Co za czasy – nikomu nie można ufać.