Zdradzający małżonek może po rozwodzie otrzymać znacznie mniej ze wspólnego majątku

Gorące tematy Rodzina dołącz do dyskusji (243) 07.05.2019
Zdradzający małżonek może po rozwodzie otrzymać znacznie mniej ze wspólnego majątku

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Sąd Najwyższy orzekł, że zdrada, nieetyczne postępowanie i brak wsparcia mają wpływ na podział majątku po rozwodzie. Co ważne, wkład małżonków w powstawanie majątku już podczas małżeństwa nie jest wcale najistotniejszy. Zdradzający i niewspierający małżonek musi liczyć się zatem z kłopotami. 

 Zdradzający małżonek często czuje się bezkarnie

Zdrada jest wprawdzie moralnie piętnowana, jednak zdradzający małżonek ponosi zazwyczaj konsekwencje społeczne swojego czynu. Może być też co najwyżej orzeczony rozwód z jego winy. Teraz jednak okazuje się, że mogą go czekać znacznie większe kłopoty, zwłaszcza, jeśli zdrada to nie jedyne jego przewinienie. Wszystko przez najnowsze orzeczenie Sądu Najwyższego.

Sprawę opisuje Rzeczpospolita. O rozwód wniosła żona – grająca sportowo przez wiele lat w klubach w Polsce i za granicą, otrzymująca wiele nagród sportowych i mająca na swoim koncie sporo osiągnięć. Mąż towarzyszył jej w jej wyjazdach sportowych, był też menedżerem i wspólnikiem ich wspólnej spółki. O ile jednak kobieta osiągała sukcesy na polu sportowym, o tyle wspólna spółka już takimi sukcesami nie mogła się pochwalić. Pojawiły się długi podatkowe, które spłacała kobieta. Małżonkowie zdecydowali się znieść wspólnotę majątkową – i to jeszcze przed rozwodem.

95 proc. majątku dla ex-żony?

To nie były jednak jedyne kłopoty małżeństwa. Długi okazały się większe, niż wynikałoby to z opowieści mężczyzny, kobieta przestała być też przez niego wspierana na gruncie zawodowym i sportowym. Zaczęło dochodzić do zdrad ze strony mężczyzny. Ba – został nawet ojcem. Tyle, że nie dziecka swojego i swojej żony, tylko dziecka innej kobiety. Nic dziwnego, że skończyło się rozwodem. Sąd nie miał też wątpliwości co do winy – orzekł rozwód z winy małżonka. Mężczyzna był jednak święcie przekonany, że – jak to zwykle bywa – majątek wspólny zostanie podzielony po połowie. Kobieta jednak nie chciała pozwolić na taki obrót sprawy (zresztą trudno jej się dziwić). Wniosła, by sąd przyznał jej… 95 proc. majątku. Ex-małżonek zostałby zatem praktycznie z niczym.

Jak się okazało, sąd rejonowy uznał, że faktycznie równy podział majątku byłby niesprawiedliwy. Kobiecie przyznał 75 proc. majątku. Sąd Okręgowy w Łodzi podtrzymał ten werdykt. Zarzucił ex-małżonkowi brak dbałości o majątek wspólny i jego niewielki udział w jego powstaniu.

Mężczyzna jednak nie mógł się pogodzić z takim obrotem sprawy. Odwołał się do Sądu Najwyższego. Argumentował, że pomagał żonie, remontował mieszkania (które one kupiła), że doradzał jej w karierze. SN pozostał jednak niewzruszony. Jego zdaniem ocena etyczna małżonka  musiała być ujemna, jeśli weźmie się pod uwagę całokształt jego „działalności”. To z kolei wyczerpuje znamiona „ważnych powodów” z par. 2 art. 43 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego:

Art. 43. § 1. Oboje małżonkowie mają równe udziały w majątku wspólnym.

§ 2.Jednakże z ważnych powodów każdy z małżonków może żądać, ażeby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku. Spadkobiercy małżonka mogą wystąpić z takim żądaniem tylko w wypadku, gdy spadkodawca wytoczył powództwo o unieważnienie małżeństwa albo o rozwód lub wystąpił o orzeczenie separacji.

Oczywiście należy pamiętać, że w tej konkretnej sprawie zdradzający małżonek miał na sumieniu jeszcze parę innych występków. Z drugiej strony może być to początek pewnego „trendu” do większego uwzględniania poczynań małżonków w trakcie małżeństwa.