Godziny dla seniorów w sklepach to dla nich niestety godziny stania na zimnie. Nowe rozwiązanie ma dużo wad

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (662) 01.04.2020
Godziny dla seniorów w sklepach to dla nich niestety godziny stania na zimnie. Nowe rozwiązanie ma dużo wad

Maciej Bąk

Cel wprowadzenia tej regulacji jest na pewno szczytny. Godziny dla seniorów oznaczają, że mogą oni korzystać ze sklepów w czasie, gdy są one dla nich właściwie na wyłączność. Problem w tym, że wraz z godzinami dla seniorów wprowadzono też ostre ograniczenie liczby osób mogących przebywać w sklepie. I najstarsze osoby dziś więcej czasu spędziły na staniu w kolejce na zimnie, niż na samych zakupach.

Godziny dla seniorów i ich przykre skutki

Gdańsk, 1 kwietnia, godzina 9:56. Przed Biedronką przy ulicy Chłopskiej stoi kilkanaście osób. Sami seniorzy. Nie stoją gęsiego, tylko w zbitej grupce. Prawdopodobnie bardzo zaskoczeni tym, że do sklepu wpuszczane są tylko pojedyncze osoby. W pewnym momencie, chyba za namową ochroniarza, ustawiają się gęsiego. Stoją na odcinku paruset metrów na parkingu, co jakiś czas otrąbiani przez próbujące przejechać samochody. Tak zaczynają się pierwsze godziny dla seniorów.

Zanim ze sklepu wyjdą ludzie, którzy zaczęli robić w nim zakupy wcześniej, ludzie w wieku 65+ muszą czekać po kilka, kilkanaście minut, nawet czasami pół godziny. Na zewnątrz są 2-3 stopnie na plusie. „Nawet po wojnie tak nie było”, żartuje starszy pan. „Sami nas zapraszają żebyśmy przyszli między 10:00 a 12:00, a teraz co? Wszyscy się rozchorujemy, bo marzniemy. I jeszcze się pozarażamy nawzajem”, żali się jedna z seniorek. Do tej pory wchodzili do sklepu normalnie, od dziś – mimo że dostali godziny tylko dla siebie – wita ich na dzień dobry kolejka.

Wszystko przez dodatkowe ograniczenie

Tak się złożyło bowiem, że jednego dnia weszły w życie dwie nowe regulacje. Rozporządzenie ministra zdrowia wprowadziło bowiem nie tylko godziny dla seniorów, ale też ograniczenie liczby ludzi w sklepie. Rząd przyjął algorytm, w którym dopuszczalną liczbę osób w sklepie uzależniamy od liczby kas. Jedna kasa – trzy osoby. Czyli jeśli w takiej Biedronce jest sześć kas (niezależnie od tego ile z nich jest otwartych), to może w niej na raz być 18 klientów. Dużo? Mało? Jeśli w danej dzielnicy mieszka mnóstwo seniorów, którzy chcą skorzystać z „danych im przez premiera” godzin, to niestety bardzo mało.

Na problemy związane między innymi z godzinami dla seniorów zwraca uwagę Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. Jak pisze Rzeczpospolita, wątpliwości dotyczą na przykład tego jak sprawdzać wiek klientów. Czy można poprosić osobę, co do której są wątpliwości, o okazanie dowodu osobistego? A jeśli tak, to na jakiej podstawie prawnej to robić? No i pytanie co z młodszymi klientami, którzy ociągają się i minutę po 10:00 nadal są w środku zakupów. Wypraszać ich? To oczywiście istotne pytania, choć osobiście uważam  że godziny dla seniorów powinny być jednak traktowane dość umownie. Po prostu młodsi powinni wiedzieć, że wtedy do sklepu nie powinni chodzić i tyle. Nie ma tu miejsca na cwaniakowanie, udawanie starszego itp., tym bardziej że przez większą część dnia zakupy w takiej Biedronce może zrobić każdy.

W sklepach będzie coraz mniej przyjemnie

Jednego możemy być pewni – robienie zakupów z dnia na dzień stanie się coraz mniej przyjemną rzeczą. Nowe ograniczenia w przemieszczaniu się niestety są coraz bardziej dokuczliwe. Musimy się przyzwyczajać do stania w kolejkach na zewnątrz sklepu, ale też do tego że z zakupami powinniśmy się uwinąć jak najszybciej. Ciekawie zrobi się też od 2 kwietnia, kiedy to do sklepu będzie można wejść tylko w jednorazowych rękawiczkach. To też zrodzi mnóstwo wątpliwości i potencjalnie konfliktowych sytuacji. Oby to wszystko potrwało jak najkrócej.