Kredyt czy wynajem? Sprawdzamy co jest bardziej opłacalne w Warszawie

Finanse Nieruchomości dołącz do dyskusji (21) 02.07.2020
Kredyt czy wynajem? Sprawdzamy co jest bardziej opłacalne w Warszawie

Jerzy Wilczek

To pytanie zadaje sobie chyba każdy, kto ma zdolność kredytową. No więc co się bardziej opłaca – kredyt czy wynajem? W zdecydowanej większości europejskich stolic jednak to pierwsze. Również w Warszawie.

Wzięcie kredytu to zawsze jedna z najważniejszych decyzji w życiu. Sporo osób woli jednak pewną wolność, którą daje wynajem mieszkania. Ale co się bardziej opłaca w perspektywie dekady?

HRE Investments zrobił na bazie danych z portalu Numbeo ciekawe podsumowanie, uwzględniając prognozy na całą dekadę.

W polskiej stolicy oszacował cenę przeciętnego mieszkania dwupokojowego na ok. 425 tys. zł. Poza centrum oczywiście. Natomiast wynajem takiego mieszkania to koszt około 1,8 tys. zł, nie wliczając opłat z media etc. Jak to się więc rozkłada na pierwszą dekadę kredytu na 25 lat, z uwzględnieniem prognozowanej inflacji?

Bartosz Turek z HRE Investments szacuje, że w takim horyzoncie czasowym kredyt wyniesie mniej więcej 1100 zł miesięcznie. Co tu więc dużo mówić – kredyt jest zdecydowanie bardziej opłacalny.

A jak wygląda to w innych europejskich stolicach?

Kredyt czy wynajem? Warszawa między Kopenhagą a Kijowem

Najbardziej opłaca się kupować mieszkania w Skandynawii, wynika z analizy. W stolicy Danii w perspektywie dekady koszt wynajmu będzie prawie o 250 procent wyższy niż wzięcie kredytu. W Helsinkach natomiast różnica wynosi 160 proc.

Zdecydowanie bardziej kredyt jest też opłacalny w Dublinie, Amsterdamie czy w Lizbonie.

I tylko w kilku stolicach Europy bardziej opłaca się wynajmować. Na przykład w Kijowie. Tam 50-metrowe mieszkanie poza centrum można wciąż dostać w stosunkowo niskiej cenie – w przeliczeniu ok. 150 tys. zł. Bardziej opłaca się jednak takie lokum wynajmować za niecałe 1400 zł miesięcznie. Według analityków, wybierając tę drugą opcję, w ciągu dekady można zapłacić aż o 37 proc. mniej.

Gdzie jeszcze wynajmowanie się opłaca? Co ciekawe, na drugim miejscu pod tym względem jest europejska stolica milionerów, czyli Monako. Nie opłaca się kupować też mieszkania w Paryżu, Skopie czy w Budapeszcie.

Jednak te wszystkie stolice są z mniejszości. Generalnie to zakup jest bardziej opłacalny – a średnia opłacalności dla 37 uwzględnionych w badaniu stolic wynosi aż 51 proc.

21 odpowiedzi na “Kredyt czy wynajem? Sprawdzamy co jest bardziej opłacalne w Warszawie”

  1. Generalnie wynajem całego mieszkania się nie opłaca, bo te pieniądze uciekają. Na zakup mieszkania na kredyt decydują się osoby o już ugruntowanej pozycji zawodowej i sytuacji rodzinnej, nierzadko mające dzieci, więc samochód jest w leasingu, telewizor, lodówka, zmywarka na kredyt to i mieszkanie też na kredyt. Obydwoje muszą pracować, bo raty sięgają 50% przychodów, więc żyją od pierwszego do pierwszego.
    Osoby idące innym torem myślenia wiedzą, że kredyt to pętla na szyi i bank robi z nimi co chce (konto, karta, ubezpieczenie, aplikacja). Spłata drogiego i dużego mieszkania to orka, współczesne niewolnictwo. A wystarczy wynająć pokój za 500 – 800 zł, oczywiście przewartościowując swoje życie (samochód nie jest potrzebny, podobnie jak duży telewizor czy nowy telefon) i być może rezygnując z dzieci. Orka czy wolność? Ty wybierasz.

    • Dziękuję za taką wolność.W jednym mieszkaniu z obcymi ludźmi to sobie można na studiach mieszkać,a nie będąc dorosłym, pracującym człowiekiem.Co to za życie?

    • I mija te 25 lat i osoby z kredytem mają swoje własne mieszkanie i spłacony kredyt, a osoby wynajmujące mają pętlę na szyi, świadomość że kupiły komuś mieszkanie które mogłoby być ich i wynajmujący będą robić z nimi co chcą. Przykład poszedł z Niemiec gdzie masa ludzi musiała się wyprowadzić że stolicy na obrzeża gdy wzrosły ceny.
      Ja np. nie mam kredytu na samochód. Jeżeli kupisz nowy nie za duży samochod z salonu z perspektywą że pojeździsz nim 10 lat to przecież kosztuje cię to ledwie 350 zł miesięcznie – ludzie potrafią tyle mieć raty na telefon którego mocy i tak nie wykorzystuja.
      Mam telewizor może nie na całą ścianę bo pracujący tak nie mam czasu go oglądać.
      Nowy telefon to wydatek rzędu 550 zł (ja mam za 1200 ale ja akurat potrzebuje lepszego sprzętu – nie ma takiej rzeczy z obszaru produktywności (dla przeciętnej osoby) która zrobi najnowszy samsung/iPhone a której moja Motorola nie da rady zrobić.
      No i w porównaniu z moimi znajomymi którzy od 10 lat mieszkają w wynajętych mieszkaniach i średnio co 2 lata tracą pół tygodnia na przeprowadzkę, potem tydzień na przemeblowanie itd. Ja jestem właścicielem 150000/550000 mojego dom, a oni nie mają nic. I rzeczywiście jak wynajmujesz mieszkanie i nie masz dużego kredytu to to motywuje do zakupu za dużego auta na kredyt, telewizora itd. Bo nagle uderza im do głowy potrzeba pokazania że oni mają coś więcej niż właściciele domów.

    • Moja koleżanka jest jeszcze bardziej wolna, po prostu obciaga gościowi który ją w zamian wpuszcza do domu i daje jej jedzenie. Rozumiem że dla ciebie takie życie z wydatkami na poziomie 0 zł to jest prawdziwa wolność polana delikatna lepką mleczna substancją:)

    • Jest błąd zasadniczy w takim myśleniu. Jak kupuje się mieszkanie w kredycie na 25 lat to NIE OZNACZA że trzeba w tym mieszkaniu mieszkać i płacić raty 25 lat!
      Można je w dowolnej chwili sprzedać. Można nadpłacić i pozbyć się kredytu po np 10 latach. Można wynająć a samemu uciec na jakiś czas za chlebem lub do rodziny. Ale z każdym miesiącem zbliżamy się do posiadania tych metrów kwadratowych na własność. Wynajem nas za to tylko od tego oddala.

  2. Jesli czas i rodzina nie goni to uwazam ze na fajne rzeczy trzeba czekac dluzej.
    Malo kto jest chetny wynajmowac mieszkanie przez kilka lat zeby potem kupic swoje za gotowke

  3. Tylko i wyłącznie kredyt.Emerytury w Polsce będą w przyszłości jeszcze niższe niż teraz, więc lepiej mieć już wtedy spłacone mieszkanie,bo na wynajem na pewno nie będzie stać.

    • Lepiej wynajem i zbieranie na mieszkanie. Jak sobie kupisz mieszkanie jesteś uziemiony w jednym miejscu i nie możesz sobie pozwolić na zbytnie żąglowanie posadami. Stajesz się niewolnikiem. Ileż to ja mam znajomych którzy ciągle narzekają na swoją pracę, a zmienić nie mogą przez kredyt.

      Twoim tokiem rozumowania, można oszczędzać przez wynajem i do emerytury kupić własne m.

        • No nie do końca. Bo np. w Niemczech w Berlinie nagle ceny wynajmu mieszkań skoczyły i masa wynajmujących ludzi musiała się wynieść na obrzeża. Jakoś ludzie z mieszkaniami na kredyt nie emigrowali wtedy.

        • Jeśli korzystasz z tego że wynajmujesz to na upartego i finansowo możesz wyjść lepiej (choć to trudne), bo możesz swobodniej zmieniać pracę. Ja ciągle wynajmuję, bo wolę się przeprowadzać za pracą. Nawet na obszarze jednego miasta staram się mieszkać max 15-20 minut drogi od pracy. Znajomi pokupowali mieszkania na obrzeżach lub poza Warszawą, dojazd do pracy 2-3 godziny codziennie, wieczny stres. Ja mam swobodę, nie zajmuję się mieszkaniem i jego wyposażeniem, zmieniam prace kiedy chcę, śpię spokojnie, stan konta mimo wynajmu rośnie, a mieszkanie na emeryturę kupione w małym, rodzinnym miasteczku. Czy finansowo na tym wyjdę lepiej? Pewnie nie. Ale jednak wolę ten swobodny styl życia bez smyczy finansowej.

          Nikogo do tego nie namawiam, bo rozumiem: rodzina, dzieci, pies, potrzeba własnego gniazdka. Ale się jak spotykamy na piwko to myślę, że ja jestem ostatni w kolejce do zawału.

      • Z moich 10 znajomych 8 siedzi na tym samym stanowisku od 5 lat, a dwójka to frajerzy którzy co pół roku są wywalanie przez pracodawców i oni jakoś dokładnie ten sam tekst podają że chcą być niezależni. Dom też można sprzedać jeżeli nowa posada jest tego warta.

      • Ja mam znajomych którzy narzekają na pracę nie mają kredytu i nie mogą zmienić. Przez kredyt to raczej wymówka no wątpię żeby w umowie o pracę lub umowie kredytowej mieli zapis nie pozwalający zmienić pracy.

  4. Śmieszne wyliczenia kosztu kupna. A gdzie wykończenie mieszkania, comiesięczny czynsz, podatki, remonty. Przy rzetelnym wyliczeniu prawda okazuje się zupełnie inna a różnica obecnie minimalna. Artykuł ściema.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *