Nie do końca rozumiem co to miało na celu – Lidl usunął krzyże z zabytków na opakowaniach swoich potraw

Gorące tematy Zakupy 07.09.2017
Nie do końca rozumiem co to miało na celu – Lidl usunął krzyże z zabytków na opakowaniach swoich potraw

Udostępnij

Maja Werner

Czy to już naruszenie uczuć religijnych chrześcijan? Lidl na opakowaniach swoich potraw stylizowanych na kuchnię grecką opublikował zdjęcia tamtejszej architektury, ale z budynków sakralnych usunął… krzyże. Dlaczego? 

Przed nami dyskusja na bardzo trudny temat, który zapewne część osób zechce szybko sprowadzić do dyskusji na temat wiary. Moim zdaniem w rozmowie o posunięciach Lidla należy od wiary trzymać się zupełnie z daleka, ponieważ sytuacja wydaje się być oburzająca już na szczeblu tradycji, architektury czy po prostu normalności.

Nie chodzi o religię, chodzi o fałszowanie rzeczywistości

Czy gdyby ktoś chciał zrobić okładkę złożoną z Kolumny Zygmunta, ale wymazał mu kolumnę – uznalibyśmy to za normalny zabieg graficzny? Czy gdyby Statua Wolności została pozbawiona pochodni na jakiejś pocztówce (i to nie uciętą, a ordynarnie wymazaną), czy aby na pewno nie wzbudziłoby to zaskoczenia? Tymczasem sieć Lidl w opakowaniach swoich potraw rodem z kuchni greckiej – Eridanous – opakowania wprawdzie ozdobił tamtejszymi świątyniami, ale zdecydował się usunąć z nich krzyże.

Aspekt religijny jest tutaj oczywiście obecny. Producent chciał w tej sposób uniknąć protestów wyznań, które nie identyfikują się z krzyżem. A przynajmniej uczynić swój produkt „uniwersalnie religijnym”. Problem w tym, że wiele osób przez takie fałszowanie rzeczywistości poczuło się urażone i to nawet takie, które wprost pisały o sobie „not a church person”.

Na okładce Eridanous można było wykorzystać Akropol, Partenon, greckie teatry, stadiony i setki innych zabytków. Ze wszystkich świątyń Lidl zdecydował się jednak postawić na te chrześcijańskie, jednocześnie wymazując symbole chrześcijaństwa. Nie jestem przesadną entuzjastką publikowania krzyży na przykład na tzw. „koszulkach patriotycznych”, ale z drugiej strony to jest jakieś szaleństwo – jeśli na zdjęciu jest krzyż, to niech on tam będzie, wymazywanie go jest po pierwsze niepoważne, po drugie – sugeruje pewną próbę zakłamywania rzeczywistości.

Lidl usunął krzyże

Oczywiście, w projektach graficznych rzeczywistość można zakłamywać na różne sposoby. Nie ma chyba jednak wątpliwości, że podrasowanie kolorów to estetyka, natomiast wymazywanie krzyża – to mimo wszystko nie jest antena – to już przeróbka o charakterze merytorycznym. Co więcej – niestety wpasowująca się w pewnego rodzaju nurt w całym europejskim świecie, który czasem rezygnuje krzyża w swoich stosowanych od blisko stu lat symbolach, jak ma to miejsce na przykład w przypadku klubów piłkarskich.

Lidl za zaistniałą sytuację ostatecznie zdecydował się przeprosić. „Rozważymy przywrócenie krzyża w trakcie projektowania kolejnych odsłon akcji” stwierdzili przedstawiciele dyskontu, jednakże istnieje realne prawdopodobieństwo, że Eridanous po prostu w przyszłości będą zdobiły inne budynki o charakterze niesakralnym.

Usunięcie krzyża a obraza uczuć religijnych

Oczywiście, nie sposób jest łączyć tego typu działanie z kodeksem karnym, choć w dyskusji pojawiły się już argumenty przytaczające art. 196:

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Taka interpretacja stanowi daleko idące nadużycie, natomiast jako społeczeństwo powinniśmy mimo wszystko dość bacznie przyglądać się takim próbom fotoszopowania rzeczywistości, ponieważ z tej „neutralności religijnej” już krótka droga do wymazywania całych budynków, osób, a nawet wydarzeń. Może przesadzam, ale czy uwierzylibyście jeszcze kilkanaście lat temu, że masowo będzie się usuwało realnie istniejące krzyże, żeby przypadkiem kogoś nie urazić?